18 sierpnia 2013

Zatkać dziurę

W polskim kinie i w telewizji tylko chała, chała i nudy. To każdy zauważył. Zygmunt Miłoszewski, autor opublikowanej książki "Bezcenny" i nominowany w 2011 roku do Paszportów "Polityki" ujawnia dlaczego w Polsce brakuje dobrych produkcji. Jego zdaniem dlatego tak jest bo filmowcy są "nieomylnymi i aroganckimi bucami". Mówi on że bardzo trudne jest znalezienie filmu do którego reżyser nie napisał by scenariusza. Przypomniał że ani Andrzej Wajda, ani Krzysztof Kieślowski nie pisali sami scenariuszy i dlatego ich filmy są dobre. Stwierdził także że nie jest tak, że każdy filmowiec otrzymuje automatycznie drugi talent, talent pisarski od Pana Boga. Według pisarza w Polsce nie da się stworzyć serialu na wzór tych, które powstają w USA bo brakuje specjalistów od kina gatunkowego. 

Fakt, że w Polsce już nie słychać o scenarzystach jak kiedyś bo reżyserzy sami zajmują się tą dziedziną sztuki. Brak ich w produkcji filmu zuboża film. Wtedy większość scen jest kręcona w pomieszczeniu a to z czasem staje się nudne. Takich filmów można kręcić w nieskończoność a i dialogi są wtedy jałowe co daje w konsekwencji nudny film na wyjściu. Powstaje dużo seriali w ten sposób robionych i każdy następny jest gorszy od poprzedniego bo brakuje naszym filmowcom koncepcji na dobry scenariusz. Nie ma także co liczyć na to że nasi producenci filmów dogonią Amerykę w najlepszych na świecie filmach. Uważam że nie można na siłę jej gonić bo my żyjemy w innych, spokojniejszych realiach. Miłoszewski uważa że brakuje nam specjalistów od kina gatunkowego by dogonić Amerykę. Ja uważam że nie w tym rzecz lecz w braku wszystkiego - brak jest nowych aktorów o odpowiednim wyglądzie, brak jest dobrych pomysłów, brak nowego spojrzenia, brak filmowcom smykałki do robienia filmów trzymających widzów w napięciu oraz brak naszym filmowcom talentu.  

Ale można za to robić dobre filmy oparte na naszej rzeczywistości. Wystarczy popracować nad fabułą która będzie miała rosnące napięcie. Najpierw trzeba jednak zmienić schemat myślenia i nie tworzyć scenariuszy wyłącznie miłosnych bo one stały się już od dawna nudne i oklepane przez świat. Trzeba szukać nowych tematów jak m.in. dramaty związane z codziennym lub wyimaginowanym życiem, sensacje czyli rzadkie zjawiska i sytuacje z jakimi czasami się spotykamy w życiu, łamigłówki naszego życia itd. Do tego wszystkiego potrzebne jest inne spojrzenie i podejście w realizacji filmu niż dotychczas. 

Przede wszystkim należy skracać zbędne sceny do minimum. Należy dobierać aktorów do sceny a nie wybierać ciągle tych samych do każdego nowego filmu. Oni muszą odpowiadać charakterystyce postaci występującej w scenariuszu. Nie można tych samych gęb oglądać w każdym filmie przez 20 czy 50 lat bo one wystarczą by spieprzyć cały film i przez to zanudzić widza. Każdy wie że nie każdy aktor pasuje do każdej roli. Dowodem na tą teorie jest film "Och Karol 2". W pierwszym filmie grał aktor który pasował w całości do tego filmu ale już w drugim rolę amanta zagrał aktor ( Piotr Adamczyk ) który nie pasuje do wielu ról a w szczególności do roli amanta w "Och Karol 2". Jego można zobaczyć w wielu filmach, nawet zagrał on papieża lecz jego wygląd i osobowość nie pasuje do wielu zagranych przez niego ról. Niestety, w naszym kraju rządzą inne prawa. Pcha się do filmów, do seriali i do telewizyjnych produkcji aktorów którzy są mili dla pracowników telewizji ale nie spełniają wymogów artystycznych a ogólna ich aparycja odstręcza od oglądania ich na codzień. 

Krótko mówiąc ; ci aktorzy nie mają urody ani uniwersalnego wyglądu by byli angażowani do więcej niż jedna produkcja. Nawet prezenterów oraz prowadzących programy w telewizji się nie zmienia od 20-stu i 50-ciu lat co nawet szokuje i nudzi. Jak nudy to tylko w Polsce. 

Nawet nie trzeba sięgać do archiwum by przypomnieć sobie prehistoryczne postacie filmowe i telewizyjne. 

Amerykanie co prawda też zaczynają nudzić tymi samymi aktorami od 20 i 60 lat, lecz starają się angażować do swoich filmów nieznane twarze i amatorów. Ich reżyserzy potrafią z amatora zrobić dobrego aktora. Nasi reżyserzy też mogli by tak postępować. Wystarczy trochę popracować nad świeżym materiałem a nie iść na skróty wyciągając z szafy antyki i trupy które już się znudziły polskim widzom. Kino i telewizja wymaga ciągle nowych twarzy bo one uatrakcyjniają każdą nową produkcję - pod warunkiem że te twarze będą uniwersalne lub przystojne i ładne. Uroda zawsze zakryje brak talentu. 

Ja uważam że u nas produkuje się filmy tylko po to by załatać dziurę antenową oraz po to by aktorzy mieli jakąś pracę. Produkuje się dużo kiepskich filmów bo robią je amatorzy. Dostają oni kasę od państwa więc kręcą byle co. Gdyby oni za swoje pieniądze kręcili filmy i inne produkcje np. telewizyjne to na pewno inaczej by wyglądała nasza rodzima kinematografia. Najgorsze jest to że nikt nie kontroluje tych produkcji pod kątem dobrego filmu i czy czasami nasze pieniądze nie są "wyrzucane w błoto". Uważam że należało by ukrócić filmowcom dotacje i uzależnić je od jakości filmu by do kina i do telewizji nie trafiały chały. Gdyby tak zrobiono jak ja tu sugeruję, to więcej pozycji w telewizji było by ciekawszych. W miejsce kiczu wrzucono by wtedy dobre polskie lub zagraniczne filmy a tak teraz mamy od rana do wieczora tylko chały, chały i nudy. Trzeba zawsze pamiętać że nie można zatykać dziur w kinach i w telewizji byle czym. 

Egipt nie chce terrorystów

W Egipcie nie ustają zamieszki z powodu tyranii muzułmanów z formacji "Bractwo muzułmańskie". Już odsunięto od rządzenia większość z rządu tego bractwa. Pierwszy został odsunięty od władzy prezydent Mursi. Zwolennicy bractwa są oburzeni że naruszono demokrację obalając ich prezydenta, lecz nie rozumieją na czym demokracja polega. 

Powinni wiedzieć oni że demokracja to prawo wyboru - raz wybiera się jednych a raz drugich i w każdej chwili jest możliwość ich wymiany na innych gdy naród ich nie akceptuje. Gdyby "Bractwo muzułmańskie" to rozumiało to nie było by zamieszek. Natomiast wadą demokracji jest to, że można wybrać kogo się chce, ale nie można odsunąć w każdej chwili tych których wybraliśmy gdy naród rozczaruje się nimi. 

Z każdym dniem przybywa w Egipcie ofiar gdyż muzułmanie żądają przywrócenia do władz obalonego prezydenta Mursiego a przeciwnicy żądają innej władzy - władzy liberalnej, świeckiej i bez terrorystów z "Bractwa muzułmańskiego". Wojsko stoi na straży spokoju w kraju oddzielając Egipcjan od muzułmanów. W 1928 roku zawiązano formację polityczną złożoną z muzułmanów pod nazwą "Bracia muzułmańscy". Islamiści uważali że tylko oni są wstanie rządzić krajem i dlatego do dziś pchają się do władzy wbrew większości Egipcjan. To powoduje w tym kraju częste zamieszki i wojny domowe. Uważam że Egipt ma teraz szanse pokonania władzy religijnej by żyć normalnie. Gdy im się uda to i inne kraje muzułmańskie też obalą u siebie reżimy religijne. 

Znając desperacje i nieustępliwość fanatyków islamskich nie będzie to łatwe. Egipcjanie mówią wprost że nie chcą terrorystów islamskich i żądają poparcia ze strony UE i USA. Muzułmanie mówią odwrotnie. Nie podoba mi się stanowisko naszych władz oraz publicystów. Oni uważają że lepiej będzie dla Egiptu jak przywróci się obalonego Mursiego oraz "Bractwo muzułmańskie" do władzy. Niestety, wszyscy ( oprócz islamistów ), nawet Europa, Rosja i USA walczą z zarazą muzułmańską która niesie fanatyzm religijny i terroryzm a nasi chcą przywrócić tą zarazę. Nie da się tego zrozumieć. 

17 sierpnia 2013

Filmy porno w TV

Telewizja okłamuje społeczeństwo w bezczelny sposób emitując filmy pseudopornograficzne. Aktorzy w tych filmach udają że uprawiają seks. Facet nigdy nie ma wzwodu a kobieta udaje orgazm. Te filmy nie dają się oglądać i z tego powodu bo przez cały film kobiety wydają podczas stosunku ten sam dźwięk który doprowadza do frustracji. Uciążliwe dla ucha są takie filmy szczególnie w nocy gdyż sąsiedzi słyszą. Można było by te głosy zastąpić muzyką tak jak bywa w niektórych filmach o tej tematyce i od razu lepiej się je ogląda. Takie filmy są  nudne i żenujące gdyż nawet dzieci i młodzież widzą w tym oszustwo. Do tego wszystkiego nago pokazuje się tylko kobiety a mężczyzn oszczędza się. Jak równouprawnienie to równouprawnienie. Komu ta obłuda jest potrzebna ? Przytoczę tu swoje przysłowie które mówi ; jakie młodzieży wychowanie takie ich późniejsze zachowanie. 

Po co komu wypaczona młodzież ? Nie trudno się domyślić że Kościołowi. Wiara mówi że należy zakrywać to co Bóg stworzył, więc tego wymaga Kościół od swoich wiernych. Takim trwamy w obłudzie i w niewiedzy na tematy seksualne. Może lepiej by było gdyby pokazywano w telewizji prawdziwy seks, lecz dopiero po północy. Wydaje mi się że dzieci i młodzież już tak wiele widziały seksu czy to na kasetach i płytach CD czy to w internecie że nie można ich więcej oszukiwać. Paradoksem jest i to że państwo zezwala na oglądanie przemocy w telewizji przez całą dobę a ogranicza pokazywanie normalnych i naturalnych zachowań z życia człowieka. Prędzej telewizja pokaże seks zwierząt niż ludzi. Może człowiek sam w sobie jest obłudą ? Może on w ogóle nie istnieje ? Warto nad tym się zastanowić. 

Bezprawie górą

Kolejne rządy nie radzą sobie z kibolami i szalikowcami. Bandytyzm na stadionach i obok kwitnie i nikt im nie przeszkadza. Niszczą oni siedzenia i inne elementy stadionów oraz środki komunikacyjne, wywołują zadymy na stadionach i poza nim, handlują narkotykami oraz organizują tzw. ustawki by pobić się dla samego pobicia. Przy okazji zginie niewinny człowiek który jest zwolennikiem innej drużyny. I nie ma na nich siły. Prowodyrów tych zajść czasami się zamknie lub wyznaczy grzywny lecz nic to nie zmienia. To oznacza że mamy słabe państwo. Za to silne ono jest wobec słabych czyli wobec niepłacących lub spóźniających się z płaceniem podatków nie z ich winy, wobec zalegających w spłatach za niesłuszne kary, wobec rodzin eksmitowanych z mieszkań itd. Teraz szalikowcy i kibole rozbestwili się bezkarnością i działają na innych niż stadiony terenach. 

Ostatnio szalikowcy Resovii zaatakowali na basenie ROSiR przy ulicy Pułaskiego w Rzeszowie ratowników, potem kąpiących się ludzi a na końcu wezwanych do zrobienia porządku policjantów. Oni już nie wiedzą gdzie się bić i robić zadymy bo nikt im nie utrudnia. Uważam że można zrobić z nimi porządek. Wystarczy zatrzymać wszystkich biorących udział w bójkach i zadymach a potem po spisaniu przez policję zamknąć do aresztu na miesiąc lub trzy. I tak za każdym razem aż zmądrzeją. Jednocześnie należało by dać im wieczny zakaz zbliżania się do stadionów. Trzeba tak restrykcyjnie podejść do tego problemu bo inaczej nie zatrzyma się ich. Teraz karze się tylko prowodyrów zajść których szybko się wypuszcza z więzienia a to nie wystarcza. 

Oni nawet nie wyrównują strat jakie ponosi klub sportowy i miasto z powodu ich działalności. Zatrzymanym prowodyrom z basenu wystawiono mandaty i będą sprawy sądowe lecz to nie jest adekwatna do szkód kara. Po incydencie na tym basenie okazało się że tam było tylko dwóch ochroniarzy na 1,5 tysiąca kąpiących się tam ludzi a chuliganów było około 50-ciu. Łobuzów do reakcji sprowokowali ratownicy którzy zabronili im skakać do wody z wieżyczki. Jak byli łobuzy w kupie to nie mieli zahamowań i stawiali się służbom a to spowodowało zadymę. Było też zastrzeżenie do monitoringu który był ograniczony jak na wielkość terenu. W sumie, zabrakło wyobraźni właścicielom basenu. Odpowiadają oni za bezpieczeństwo osób przebywających na ich terenie i powinni oni przewidzieć podobne zachowania ze strony bandytów. Powinni także dopasować do potrzeb swój monitoring oraz zatrudniać więcej ochroniarzy zamiast na nich oszczędzać. Chyba jak zwykle skończy się to tylko na gadaniu gdyż i rząd boi się ich i nie reaguje on na ich czyny a rodziny nadal będą bały się iść na stadion lub basen. 

Może o to właśnie chodzi by łobuzy swoim zachowaniem odwracały uwagę od rzeczywistych problemów kraju i dlatego nie ma reakcji ze strony rządu. Na wyczyny narodowców rząd reaguje dopiero wtedy gdy zgłosi się je. Może o to właśnie chodzi by łobu....... . 

16 sierpnia 2013

Kiedy jest demokracja ?

Demokracja będzie tylko wtedy gdy do parlamentów startować będą conajmniej dwie partie, kiedy w sejmie i w senacie każda partia otrzyma po tyle samo mandatów niezależnie od ilości zdobytych w wyborach głosów, kiedy rząd w tej sytuacji po wyborach będzie wybierany ze wszystkich partii w równej ilości członków, kiedy rząd i inne władze krajowe będą rozmawiać ze społeczeństwem, kiedy naród będzie miał prawo i możliwość w każdej chwili odwołać członka rządu i samorządu oraz cały rząd a także i skompromitowaną partię, kiedy pojedyncza osoba, obywatel kraju będzie miał prawo wyrazić swoje niezadowolenie z pracy władz i będzie miał prawo zgłosić te niezadowolenie do prokuratury która rozpatrzy taki wniosek oraz kiedy referenda będą ważne gdy zgłosi je kilka osób i więcej jednak pod warunkiem by udział w nim brało więcej niż 50 % uprawnionych do głosowania. To tylko niezbędne podstawy demokracji które należy rozwinąć w nowej ustawie o zasadach demokracji. 

15 sierpnia 2013

Czy Kościół w Polsce jest prześladowany ?

Był niejeden marsz wiernych to musiał być i Marsz Świeckości. Nie może jedna grupa dominować nad inną, gdyż wtedy społeczeństwo staje się nienormalne. Musi być równowaga w przyrodzie by nie było konfliktów. Nadmiar niedobrych sytuacji burzy porządek świata. O ile świat świeckości jest uważany za normalny stan, to każda inna opcja jest już wypaczeniem. Nie wolno dopuszczać do zachwiania się równowagi gdyż stracimy orientację. Tą równowagę zaburzają nam grupy społeczne które uważają że tylko oni mają rację. 

Do takich grup należy zaliczyć ludzi religijnych, sekty, szalikowców, kiboli, grupy uznane za przestępcze oraz organizacje o ukierunkowanych poglądach jak m.in. komuniści, prawicowcy, narodowcy, faszyści itd. Te grupy są niebezpieczne gdy wychodzą na zewnątrz ze swoją ideologią i narzucają ją społeczeństwu. W ostatnich latach uaktywniły się grupy katolickie, wyznawcy Kaczyńskiego i Rydzyka oraz narodowcy którzy burzą porządek w kraju. Odkąd powstało Radio Maryja ( w 1989 roku ) pod wodzą ks. Tadeusza Rydzyka odtąd zaczęła się ekspansja wiernych i Kościoła na cały kraj. 

Kościół poprzez Radio Maryja tworzy sekty z którymi trudno się walczy. Robi to nieświadomie by skupić w okół siebie jak największą rzeszę wiernych ale to robi. Organizuje on zjazdy i spotkania młodzieży ( i nie tylko ) w jednym punkcie na dzień lub na kilka dni a wtedy rodzi się sekta, niebezpieczna jak każda sekta. Wierni w tej sytuacji nabywają stałych cech i zachowań które odstają od normalnych zachowań jakie są na co dzień poza tymi zjazdami. To doprowadza do tego że z takimi ludźmi nie ma już kontaktu. Już można ich wypisać z grona rodziny i znajomych. 

To powód by jednak wiarę nosić w sercu a nie na zewnątrz, gdyż są to osobiste przeżycia ale nigdy wspólne. 

Z eteru tego radia codziennie wysyłane są sygnały o prześladowaniu Kościoła w naszym kraju gdyż wg. niego za mało on dostaje pieniędzy od państwa a także dlatego bo rząd planuje przenieść naukę religii ze szkół publicznych do kościoła czyli tam gdzie jest na to miejsce, bo nie zgadza się  kościół z państwem świeckim, z próbą wprowadzenia przez rząd in vitro, aborcji, edukacji seksualnej do szkół, praw dla związków partnerskich - ( kościół specjalnie przeinacza tę nazwę i używa słów ; małżeństwa homoseksualne a to świadczy o złośliwości tej instytucji ). 

Jak niezgadzanie się państwa świeckiego z nauką Kościoła jest prześladowaniem tej instytucji to znaczy że chodzi tu tylko o pychę, pazerność, głupotę kleru oraz o przejęcie władzy - czyli o same korzyści dla siebie. To że Kościół Katolicki i inne religie mają swoje tzw. "prawdy" o życiu, to nie powód by je narzucać siłą całemu narodowi, pchać się do władzy i do polityki. Ich "prawdy" są dobre ale tylko w części i przeznaczone tylko dla wiernych. One nie mogą być przyjęte przez ogół ludzkości choćby dlatego że różnią się między sobą religie i nie uwzględniają one potrzeb ludzi zmuszonych i chcących żyć inaczej. 

Każda religia ma inne "prawdy" i dlatego nie wolno ich narzucać tym którzy nie chcą ich przyjąć a to niestety nie jest  prześladowaniem Kościoła. Każdy ma prawo do przyjęcia innej religii i tylko w pewnym zakresie. Także każdy ma prawo walczyć ze złymi religiami ktokolwiek za nimi by nie stał. Już każdy wie, że tą złą religią jest islam który narzuca reżim swoim wyznawcom i jest on upolityczniony oraz sekty różnej maści. W islamie nie ma równych praw dla kobiet i mężczyzn. Nadal są w nim kary cielesne, okaleczanie oraz odbieranie życia niewiernym. Islam to nie religia. Islam to władza dla duchownych. 

Sekty natomiast odbierają ludziom rozum i zniewalają ich. Guru tych sekt odbiera wyznawcom wszystko. I rozum, i własną wolę oraz ich majątek. Wyznawcy sekt są tak zastraszani że nie mają odwagi wyjść z sekty i walczyć z nią. Jak każdy wie, to żadna religia nie ma praw do posiadania władzy nad człowiekiem i nad krajem. Dlatego należy temu zapobiegać tworząc coś w rodzaju umowy zwanej Konkordatem lub inaczej, która jasno określi role każdej religii w państwie. A to nie jest niestety prześladowaniem Kościoła czy religii. 

Czytaj także "Konkordat" oraz "Marsz świeckości". 

Konkordat

Konkordat jest precedensem europejskim bo przyznaje bardzo wiele przywilejów Kościołowi. Uważam że trzeba skasować Konkordat a w te miejsce należy stworzyć ustawę która określi jasno ; wszystkie religie działają tylko na swoim terenie, są całkowicie oddzielne od państwa, same się finansują, nie zajmują się polityką ale mają prawo wyrażać swoje poglądy na te tematy lecz tylko w swoim gronie, tylko u siebie organizują lekcje religii i inne spotkania, nie wtrącają się w święta państwowe, duchowni nie towarzyszą ceremoniom państwowym i nie mają prawa być posłami na sejm, nie narzucają całemu społeczeństwu jak ma ono żyć oraz gdzie ma wisieć krzyż lub inne wota. Te podstawy powinny wystarczyć by każda strona znała swoje miejsce a naród żył w zgodzie. 

Granice wtrącania się do innych

Ks. prof. Józef Krukowski zarzuca rządowi że narusza postanowienia Konkordatu m.in. w kwestii nauczania religii w szkołach. Mówił także że w każdym demokratycznym państwie człowiekowi wolno wyrażać swoje opinie a religia powinna być obecna w życiu publicznym. Zawsze możemy powołać się na Konkordat i w zgodzie z obowiązującym w Polsce prawem manifestować swoją wiarę. 

Akurat Konkordat nie przewiduje nauki religii w szkołach publicznych oraz nie przewiduje też pojęcia "religia powinna być obecna w życiu publicznym" bo te hasła są przeciwieństwem państwa świeckiego i zapisów w Konkordacie. Za daleko posuwają się władze Kościoła bo PiS na to im pozwolił gdy rządził. Teraz trudno się z tym pogodzić to trzeba naciskać na rząd by zaspokajał im ich zachcianki. Najgorsze jest to, że władze Kościoła nie zdają sobie sprawy z klerykalizacji państwa a raczej ze skutków takich działań. Kler gdy dostanie władzę to cofnie kraj cywilizacyjnie i osłabi państwo co wiąże się z zagrożeniem ze strony obcych państw. Tego nigdy nie chcą oni zrozumieć i dlatego mamy co jakiś czas wojny i rozbiory. Tak się dzieje z powodu pędu do władzy i kasy jakiej potrzebują na swoje zachcianki i na przepych. Czytaj także "Konkordat". 

Obalić polskie władze

Do takiego wniosku doszedł poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński. Opiera się on na słowach biskupa Antoniego Dydycza wygłoszonych podczas homilii na Jasnej Górze podczas 30-tej Pielgrzymki Ludzi Pracy. Biskup wtedy nawoływał do obalenia polskich władz, mówił że Sejm powinien być rozwiązany oraz znieważał tę instytucję. Także ten członek Stolicy Apostolskiej wg. Ryfińskiego ingeruje w wewnętrzne sprawy naszego kraju nie mając do tego żadnego absolutnie mandatu, nawołuje do obalenia władz innego państwa a także złamał nie tylko Kodeks Karny ale i Konkordat w którym Polska i Stolica Apostolska "gwarantują sobie wzajemną autonomię". W związku z tą wypowiedzią poseł Ruchu Palikota zapowiedział wniosek do prokuratury. Ryfiński wystosował też list do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abpa Józefa Michalika. 

Biskup w odpowiedzi tłumaczył że opozycja jest torpedowana, że sejm nie wypełnia swojej misji bo nie kontroluje rządu, wychodzi na to że to nie sejm kontroluje rząd, ale rząd steruje wbrew konstytucji sejmem który jawnie nie wypełnia swoich podstawowych misji i powinien być rozwiązany. Kościół tak uważa bo chce narzucać sejmowi swoje widzimisię na które słusznie nie zgadza się sejm. Stąd te niezadowolenie Kościoła. Władze Kościoła zapominają się że nie są władzami państwa a tylko władzami same dla siebie ( dla kleru ) gdyż te władze wg. Biblii nie mogą sprawować władzy jakiejkolwiek a zwłaszcza nad człowiekiem. To oznacza że także nad państwem nie może Kościół sprawować władzy. Oby te tępaki to wreszcie zrozumiały dla własnego i krajowego dobra. 

Ma rację A. Ryfiński w całości, lecz Kościół ma to gdzieś bo uważa że może robić co chce w Polsce i to bezkarnie bo zasłania się Bogiem i PiS-em. Może prokuratura da po tyłku klerykom ale i tak "spłynie im to jak po kaczce". Z drugiej strony patrząc to każdy Polak ma prawo wyrażać swoje niezadowolenie z władzy lecz Kościół powinien zajmować się niestety tylko swoimi sprawami. Kościół zajmuje się polityką a nie powinien. Faktem jest że sejm nie ma wpływu na kontrolowanie rządu bo nie ma u nas demokracji. Każdy rząd to wykorzystuje i robi co chce olewając i sejm, i naród. D. Tusk całkowicie lekceważy naród i musi za to zapłacić. Tak jak on to żaden polityk tak się nie zachowywał. Żeruje on na sytuacji w kraju gdzie ludzie nie chcą PiS-u i innych partii w rządzie. Tak chce on i partia PO dotrwać do następnej kadencji bo na tym obecnie polega bycie politykiem. To oznacza że politycy tak pojmując sprawowanie władzy olewają naród i kraj i nie zasługują na miano - poseł na sejm. 

14 sierpnia 2013

Gazety z papieru do kosza

Zmierzch papierowych gazet. Dziś 57 % czytelników czyta internet, 23 % czyta miesięczniki a 6 % czyta gazety papierowe. To jest sygnał że należy zmienić podejście do słowa pisanego. Nie można się upierać przy papierowych gazetach gdy nie ma na nie popytu. Niestety, media nadal uporczywie namawiają społeczeństwo właśnie do czytania książek i gazet papierowych gdy jest internet i e-booki. Gazety papierowe są do tyłu w porównaniu z internetem gdyż mają wczorajsze wiadomości. Dlatego czytelnicy sięgają chętniej po internet a i lasów nam nie będzie wtedy ubywać z pożytkiem dla ekologii systemu. Ubytek w zalesieniu też ma wpływ na zmiany klimatu. Problem powstał gdy ujawniono wczoraj skasowanie papierowego New Sweeka w USA i pozostawienie jego elektronicznego odpowiednika. 

Narzeka się na młodzież że ona nie interesuje się polityką. Młodzież w internecie nie interesuje się polityką lecz głównie plotkami na temat świata artystycznego. Niestety, takie podejście ułatwiają im właściciele stron internetowych umieszczając na głównej stronie i na pierwszym planie tego typu informacje a resztę na marginesie w wierszach zwijanych. 

Młodzież mało czyta artykuły polityczne w internecie także z tego powodu gdyż są one pisane trudnym językiem. Artykuły te są długie i rozwleczone, za dużo podaje się w nich zbędnych informacji i statystyk oraz używa się słów których młodzież nie zna i na co dzień ich nie używa. To utrudnia im zrozumienie czytanych artykułów. Także kłamstwa wypisywane w artykułach dotyczących polityki i gospodarki zwłaszcza o naszych krajowych sprawach odstręczają młodzież od czytania. Stało się teraz podobnie jak za komuny z PRL-u. Wtedy nikt nie interesował się polityką bo jej po prostu nie było. Były tylko kłamstwa które zachwalały partię i wodza KC PZPR. Teraz rząd Tuska sam się chwali swoimi osiągnięciami jak za komuny ukrywając jednocześnie swoje i rządu braki oraz nadużycia. Co jakiś czas słyszymy jak przedstawiciele rządu Tuska przecinają wstęgi z okazji otwarcia inwestycji i przyznają sobie nagrody jak za komuny. Tylko komu ta obłuda jest potrzebna ? Wiadomo że rząd ma obowiązek stawiać inwestycje za publiczne pieniądze i nie może robić łaski ale to nie sukces. 

Takich zakłamanych mediów nikt nie chce czytać, słuchać i oglądać. Dowodem na moją teorię są nasze kabarety. Zawsze jest tak, gdy rząd dobrze rządzi to nie ma w kabaretach skeczów politycznych, a jak rząd źle rządzi to często pojawiają się skecze polityczne. Ostatnio kabarety częściej sięgają do polityki by krytykować rząd Tuska. Przykładem znaczącym jest cykliczny skecz dwóch kabareciarzy o nazwisku Górski którzy w śmieszny sposób krytykują obecny rząd. 

Model stron internetowych także nie pozwala na ich czytanie. Artykuły o gospodarce i polityce są na marginesie a mniej znaczące zajmują 3/4 strony. Kolejnym utrudnieniem które zniechęca czytanie gazet internetowych jest wejście na zwijany tekst. To zabiera czas internautom gdyż ta strona też jest przeładowana powtarzającymi się i nowymi reklamami oraz nowymi artykułami. Długo trzeba czekać zanim strona się załaduje a nie każdy ma czas i szybki komputer. Dziś przy zmasowanej informacji ludzie nie mają czasu na czekanie aż strona im się załaduje i lecą w inne strony lub w ogóle ich nie czytają. Uważam że należało by pójść na rękę czytelnikom internetowym i zostawiać tylko rozwijany tekst bez reklam i zbędnych artykułów które można umieścić na stronie głównej gazety lub w innej rubryce znajdującej się na stronie głównej. Niestety, pazerność na pieniądze płynące z tytułu reklam nie pozwala właścicielom stron internetowych na zrezygnowanie z powtarzających się i nowych reklam. 

Chodzi mi o to by strony internetowe każdy czytelnik czytał tak samo jak zwykłą papierową gazetę aby nie zniechęcać czytelników internetowych do zaglądania w internet. Po rozwinięciu tekstu znajdować się powinien tylko ten tekst w całości, lecz bez reklam i innych artykułów by te strony szybko się ładowały zanim czytelnika szlag trafi. Jest to możliwe i należy tak zrobić. Wystarczy zmienić model stron internetowych dopasowując je do potrzeb swoich klientów a nie do potrzeb właścicieli stron i reklamodawców. Także trzeba pisać artykuły w taki sposób by były one zrozumiałe, w miarę krótkie i zawierały sedno omawianej sprawy. Dużo gazet internetowych już tak pisze, lecz jeszcze za mało by zadowolić wszystkich czytelników. Dzisiejszy czytelnik nie ma czasu bo musi przejrzeć wiele stron internetowych by uzyskać interesujące go informacje a których jest natłok tylko w jednej gazecie zwykłej i internetowej. 

Wbrew pozorom jest dużo czytelników wśród młodzieży którzy interesują się polityką oraz sytuacją w kraju. Problem polega na tym że oni zamiast czytać wiele stron internetowych zatrzymują się przy jednym artykule i kłócą się na forach kto ma rację. To nie poszerza im horyzontów. Zamiast tracić czas na kłótnie powinni oni szukać nowych i nieznanych stron które też zajmują się polityką i sytuacją w kraju. Trzeba więcej czytać i z różnych źródeł a zwłaszcza komentarze osób które znają się na rzeczy by wyrobić sobie właściwe zdanie. Stanie w miejscu i kłótnie nie rozwijają horyzontów myślowych. 

Gazety papierowe nie poddają się i mimo wszystko planują utrzymać swoich czytelników przy swoich papierowych gazetach. Natomiast gazety elektroniczne zapowiedziały że gdy znikną ich papierowe odpowiedniki to będą żądać opłat za ich czytanie w internecie. Uważam że takie podejście da odwrotny do zamierzeń skutek. Ludzie będą wtedy czytać inne papierowe gazety i zapłacą złotówkę. W końcu w każdej gazecie są te same artykuły plus ich własne. Jeżeli już internauci czytają strony internetowe to dlatego że są one za darmo. Nie oznacza to że nie należy płacić za wchodzenie na każdą stronę, gdyż każdemu autorowi należy zapłacić za napisany tekst, zamieszczone zdjęcia i film. Nikt za darmo nie chce i nie powinien pracować. 

Trzeba jednak najpierw rozwiązać problem z opłatami. Już kiedyś sugerowałem że najlepszym i najprostszym sposobem na te kłopoty jest ściąganie należnych autorom pieniędzy od operatorów sieci internetowych i komórkowych z abonamentu lub z karty. Do tego potrzebne są umowy zawarte między sieciami a właścicielami stron internetowych oraz z artystami. 

Także należało by ustawić odpowiednio sieci internetowe i komórkowe by internauta płacił tylko za dostęp do internetu. Wtedy internet był by bez limitów liczonych na dziś w gigabajtach. Z tych opłat abonamentowych można było by wtedy ściągać należności dla poszczególnych stron internetowych bez udziału internautów w transakcjach. W takiej sytuacji internauta nie wysyłał by sms-ów za każdym razem gdy odwiedza nową stronę. Taki sposób płacenia już funkcjonuje gdy ściąga się z internetu np. mp3. Problem jednak tkwi w sieciach które chyba nie ustąpią i nie uproszczą abonamentu. One nadal jawnie okradają swoich klientów, gdyż od początku istnienia internetu powinno płacić się tylko za dostęp do internetu a nie za zużyte gigabajty. 

Klientowi nie można ograniczać dostępu do internetu. Klient do internetu musi mieć dostęp przez cały czas. 

Ten problem można rozwiązać szybko i łatwo. Wystarczy zmusić sieci by pobierały opłaty tylko za czas korzystania z internetu np. - za miesięczny, półroczny lub roczny dostęp do internetu ( oczywiście bez limitów liczonych w megabajtach ) sieć pobierała by odpowiednie opłaty. Wtedy w statystykach oprogramowania należało by zamienić gigabajty na miesiące. Po wykorzystaniu miesięcznego, półrocznego lub rocznego abonamentu można było by się doładować ponownie by nadal korzystać z internetu. Wiadomo że nowe opłaty pobierane na nowych zasadach nie mogą być wyższe niż średnia obecnych miesięcznych abonamentów. 

Sieci powinny przeznaczać z abonamentów część środków dla siebie a resztę na zapłaty dla stron internetowych a te z kolei na autorów i zatrudnianych w nich osobach. Do tej pory sieci dawały limit czyli 2 lub 4 GB na miesiąc które można było bardzo szybko stracić w ciągu 2 i 4 godzin korzystania z oglądania filmu. Ten system opłat jest od początku złodziejski zważywszy że cena za 1 GB jest bardzo wysoka. Nie można płacić sieci 30 lub 60 zł. miesięcznie za dwie lub cztery godziny korzystania z internetu a potem przez miesiąc nie mieć dostępu do internetu. Niektórzy muszą mieć całodobowy dostęp do internetu bo tak wymaga ich praca. Nie wiem czy w tej sprawie nie powinna zaangażować się NIK - Najwyższa Izba Kontroli lub Urząd Ochrony Konsumenta. 

Tak w uproszczony sposób można rozwiązać problem opłat dla stron internetowych. Do tych zmian trzeba przekonać głównie sieci internetowe i komórkowe które są anachroniczne i niereformowalne bo nie mają bata nad sobą. Z tego powodu płacimy im coraz więcej za coraz mniej. 

Urzędy Pracy do likwidacji

PO przymierza się do likwidacji Urzędów Pracy. Jan Filip Libicki, senator PO ( wcześniej w PiS a później w PJN ) jest od 8 lat parlamentarzystą a wcześniej przez 3 lata był radnym. Oznajmił on że dotąd nie spotkał nikogo kto by przez Urząd Pracy znalazł pracę. Zapowiedział że chciałby likwidacji tychże Urzędów Pracy. Uważa on że likwidacja Urzędów Pracy przyniesie oszczędności a przeznaczane na te instytucje unijne dotacje lepiej wydać w inny sposób. Pracuje on także nad ustawą antyzwiązkową. Do 10 sierpnia miał przedstawić projekt ustawy. Mówi wprost że związki zawodowe i ich przewodniczący Piotr Duda upolityczniają te związki. Jest pewny siebie i mówi że poradzi sobie z Dudą i ze związkami gdy rząd PO wprowadzi ustawę antyzwiązkową. 

Wie on że go nie lubią ludzie z tego powodu lecz on to olewa. Tak zachowuje się cały rząd Tuska. Rząd nie radzi sobie ze związkami zawodowymi to próbuje poniżać ich przewodniczącego, pracuje nad ustawą antyzwiązkową by ograniczyć im działania, posuwa się za daleko bo lekceważy referenda i dialog społeczny oraz trwoni kasę państwową na administrację rządową. To powoduje że brakuje środków a to z kolei powoduje szukanie ich w naszych kieszeniach. Tak rośnie zadłużenie i bieda w kraju. Na to nie możemy pozwolić. 

To oznaka słabości rządu PO. Tylko słaby rząd posuwa się za daleko gdy ogranicza narodowi wolności. Do takiej sytuacji przyczynia się głównie PiS i opozycja która przytakuje Tuskowi a sama też nie ma pomysłu na Polskę. Pisałem już wielokrotnie że Polsce potrzebna jest nowa siła która nie ma powiązań z PRL-em i z okrągłym stołem bo rząd Tuska doprowadzi kraj do katastrofy i wojny domowej. Janusz Palikot z Ruchu Palikota jak i reszta posłów też uważa że należy nadal przestrzegać zapisów okrągłego stołu. Ta dewiza blokuje postęp polityczny w kraju. Ruch Palikota wydawał się być oderwany od dotychczasowych układów lecz popiera złe pomysły Tuska i PO oraz wskrzesza byłych komuchów z PRL-u np. do nowej formacji Europy Plus. Wynika z tego to, że naród bez rozwiązania tych układów nie ruszy do przodu. Brakuje niestety wodza który stawił by czoła rządowi. P. Duda chce coś zrobić lecz robi to małymi krokami gdy trzeba natychmiast zmienić stan polityczny kraju. 

P. Duda już zapowiedział że 11 września rozpocznie strajk generalny który będzie trwał do 15 września, potem zależnie od tego czy rząd będzie rozmawiał ze związkami, czy nie, ponowi strajk i tak będą się te strajki powtarzać aż do skutku. Jednocześnie wytłumaczył on rządowi że związki i ich postulaty nie są upolityczniane bo dotyczą spraw pracowniczych. Ta sytuacja mówi nam że rząd Tuska pod różnymi pretekstami chce pozbyć się tych co mu przeszkadzają w złym rządzeniu. Dlatego należy pozbyć się Tuska i doprowadzić do nowych wyborów. 

Wracając do likwidacji Urzędów Pracy to nie ma takiej potrzeby. Są one potrzebne lecz zreformowane. Tu raczej chodzi o to by bezrobotnym nie wypłacać zasiłków. Tylko bezduszny Tusk mógł wpaść na taki pomysł. Chyba za długo on rządzi bo głupieje jak urzędnicy unijni. W żadnym kraju nie kasuje się Urzędów Pracy ani zasiłków. Jeżeli jest mniej ofert pracy w tych urzędach to tylko dlatego że jest więcej bezrobotnych niż miejsc pracy. Taka sytuacja jest przejściowa i nie wolno kasować Urzędów Pracy. Uważam że niepotrzebne były dotacje unijne do tych urzędów gdyż firmy mają nadmiar chętnych do pracy. Zgadzam się z posłem Libickim iż należy środki unijne przesunąć w inne miejsce lecz nie wynika z tego likwidacja Urzędów Pracy. 

Rząd Tuska od dawna pracuje nad tym by skasować lub ograniczyć ilość osób korzystających z wszelkich zasiłków. Tak rząd chce zmusić ludzi do pracy za darmo czyli na umowy śmieciowe. Wie Tusk że nie każdy znajdzie dla siebie pracę i że wiele osób trafi na bruk z powodu jego polityki lecz jego bezduszność nie wzrusza go. Za to jego  bezduszność i głupota wzrusza każdego. 

Film, czy kpina z historii ?

Ktoś planuje zrobić film o generale Wojciechu Jaruzelskim, byłym sekretarzem PZPR za PRL-u. Z pogłosek wynika że to Agnieszka Holland miałaby podjąć się tego wyzwania i zrealizować film na podstawie autobiograficznych wspomnień jego córki. Bogusław Linda miałby wcielić się w tą postać. Nad projektem prawdopodobnie pracowało wielu znanych ludzi w tym m.in. Wiesław Górnicki, Daniel Passent, Tadeusz Zalewski, Władysław Pożoga, Adam Michnik i Zbigniew Hołdys. Później okazało się że taki film nigdy nie miał powstać i nie powstanie a przynajmniej nie w reżyserii Agnieszki Holland. 

Tytuł filmu miał być taki sam jak wspomnienia córki generała Moniki Jaruzelskiej ; "Towarzyszka panienka". Ten nius pojawił się w "Gazecie wyborczej' więc można sądzić iż taki film może jednak powstać. Tylko komu jest on potrzebny ? Historia już opisała czyny Jaruzelskiego a film tylko uskrzydli tego znienawidzonego przez naród sekretarza partii który wprowadził stan wojenny w którym wiele osób zamknięto do więzienia i wielu zginęło od kul reżimu komunistycznego. Niestety, jeszcze są ludzie którzy "włażą w dupę" swoim partyjnym kolesiom tylko że oni zapominają się iż żyją w wolnej Polsce i nie mają prawa gloryfikować zakazanego prawem totalitaryzmu komunistycznego. Tylko kto im zabroni takich projekcji skoro nadal działa "Okrągły stół". 

Andrzej Wajda, reżyser oznajmił że światowa premiera jego filmu "Wałęsa" na festiwalu w Wenecji to dla niego niezwykłe wyróżnienie. Nad tym filmem ubolewają tylko zwolennicy PiS-u i J. Kaczyński. Oni chcieli by film o Kaczyńskim Lechu i Jarosławie. Wydaje mi się że już taki film powstał i nazywa się "O dwóch takich co ukradli księżyc" a który powinien być nazwany ; "O dwóch takich co ukradli Polskę". Jest także zwiastun filmu o WikiLeaks. Assange ; "To propaganda".  

13 sierpnia 2013

Żółta kartka

W Gdańsku do 72 groszy od metra kwadratowego mieszkania wzrośnie opłata za wywóz śmieci gdy wywożący śmiecie zauważą nieprawidłową selekcję śmieci. Już niektórzy mieszkańcy dostali żółte kartki za niewłaściwą selekcję odpadami które przykleja się im do pojemników. Tak postanowiono karać Gdańszczan. Przewidziałem to że nie selekcja jest ważna a tylko wzrost opłat za wywóz śmieci. Z góry można było przewidzieć że niemożliwa jest segregacja śmieci przestrzegana przez wszystkich mieszkańców. Z tego wynika to że ustawa śmieciowa jest zła i należy ją dopracować. 

Marsz Świeckości

Tak, tak. Jest kontra to musi być rekontra. Jest marsz wiernych to musi być Marsz Świeckości. Taki marsz odbył się właśnie w Krakowie. Demonstranci domagali się m.in. zapewnienia świeckości państwa. Uczestnicy tego marszu nieśli transparenty z hasłami: „Każdy rodzi się ateistą”, „Edukacja seksualna, a nie parafialna”, „No God no problem”, "Noś swój krzyż osobiście nie podrzucaj innym” - dodam od siebie ; krzyż nie świnia. „Świat nie jest czarno-biały”. Wysławiano ; „Nie będziemy żyć na kolanach”, „Świecka Polska, świeckie prawo”, "Polska laicka, a nie katolicka”. 

Uczestnicy marszu domagali się m.in. równego traktowania osób wierzących i niewierzących, usunięcia z kodeksu karnego artykułu o obrazie uczuć religijnych, wyłączenia religii z programów nauczania szkół publicznych, zaprzestania dotowania kościołów z budżetu państwa. „Polska wg. nich powinna być krajem nowoczesnym, a nie zapyziałym i klerykalnym. Nie podoba się tym uczestnikom to że Kościół opływa w bogactwie a sięga po datki od wszystkich Polaków z budżetu państwa i to że religie są niedemokratyczne. Demonstracja zakończyła się na krakowskim Kazimierzu. Marsz zorganizowała Koalicja Postęp i Świeckość skupiająca kilkanaście organizacji i stowarzyszeń. Podobny marsz odbywał się w Londynie. 

Paweł Żołnierczyk z Fundacji Wolność od Religii zapowiedział że w październiku w Lublinie, w listopadzie w Krakowie, Częstochowie i Świebodzinie pojawią się billboardy ufundowane przez ateistów z hasłami "Nie kradnę. Nie cudzołożę. Nie wierzę" oraz "Nie wierzysz w Boga, nie jesteś sam”. Mają te hasła na celu propagowanie postawy ateistycznej i zachęcić ateistów do wyjścia z tłumu. 

Nie obyło się bez kilku działaczy Młodzieży Wszechpolskiej którzy nie powinni pojawiać się na nie swoich demonstracjach a którzy skandowali ; „Wielka Polska katolicka”, "Wy macie problem z „niepohamowaną nienawiścią do religii”, "To nie jest ateizm, ale antyklerykalizm.    

Można i trzeba zgodzić się z postulatami ateistów, lecz nie można żądać usunięcia z kodeksu karnego artykułu o obrazie uczuć religijnych. Możemy nie zgadzać się z jakąś religią, ale nie możemy robić tego samego co one robią z niewiernymi, czyli nie możemy w nie wchodzić z butami. Za to możemy i powinniśmy walczyć z ekspansją tychże religii w życie prywatne i publiczne. Także należy bronić się i innych ludzi  przed narzucaniem wszelkich głupot które zawarte są w każdej religii a odstających od normalności i rzeczywistości jak m.in. ; zakaz uprawiania seksu przed ślubem, nakaz obrzezania, zakaz onanizmu i używania afrodyzjaków, obwinianie ofiar gwałtów, biczowanie i kamienowanie łamiących prawa religijne, przymus do małżeństwa z niechcianą osobą, odmowa pochówku dla wybranych, przymus kultywowania religijnych tradycji itd. 

Nie może jedna grupa dominować nad inną, gdyż wtedy społeczeństwo staje się nienormalne. 

Natręctwo Kościoła jest już tak wyraźne że odstręczające. Kościół wchodzi z butami w życie prywatne każdego człowieka a to daje skutek odwrotny gdyż ludzie odchodzą od Kościoła. Codziennie mówi się o tym w mediach także ustami duchownych. Dlatego społeczeństwo postanowiło się bronić i wyszło na ulicę. Żąda ono państwa świeckiego które zapisane jest w Konkordacie. Niestety, Kościół poprzez swoją zachłanność i pychę wmawia nam że jest odwrotnie czyli to państwo łamie zapisy Konkordatu. Każdy trzeźwo myślący zauważył iż Konkordat powstał właśnie po to by oddzielić Kościół od państwa a nie po to by przybliżać tę instytucję do państwa. Pycha władz Kościoła nie pozwala jednak tego zauważyć. Dlatego nie ulegajmy magicznym słowom padającym z ambony i eteru mediów katolickich. 

Czytaj także "Konkordat" oraz "Czy Kościół w Polsce jest prześladowany ?" 

12 sierpnia 2013

Arab chciał udusić policjanta

Zamieszki we Francji zawsze są możliwe, gdyż za dużo obcokrajowców wpuszcza się tam. Głównie wpuszcza się czarnych i muzułmanów. Oni do czasu mają pracę a potem ją tracą. Wtedy dochodzi do rozruchów ulicznych z byle powodu. Ostatnio zatrzymano mężczyznę który próbował dusić policjanta gdy ten chciał skontrolować jego żonę zakrywającą twarz nikabem. Po tym zajściu nastąpiły dwie noce zamieszek i palenia samochodów w Trappes w pobliżu Wersalu. Minister spraw wewnętrznych Manuel Valls oraz premier Jean-Marc Ayrault potępili tych co wszczęli zamieszki lecz problem i tak pozostał. W 2005 roku były podobne wydarzenia. Wiele tygodni trwały starcia z policją, palenie samochodów i budynków publicznych. Przypadkowo zginęło wtedy dwóch młodych muzułmanów. Wybuch agresji zakończył stan wyjątkowy. 

W Trappes jest skupisko biedy i muzułmanów a w całej Francji nie ustają napięcia etniczne, religijne i społeczne głównie z powodu islamu który został w wieziony tam wraz z muzułmanami. Wielokulturowość we Francji nie zdała egzaminu. Trzeba wiedzieć że rząd Francji wydał zakaz zakrywania twarzy burką i nikabem w miejscach publicznych lecz muzułmanie nie chcą tego zakazu przestrzegać. To powoduje napięcia w tym kraju. Z góry Francuzi wiedzieli że nie będzie kulturowej integracji imigrantów muzułmańskich i nie powinni ich wpuszczać do siebie. Szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen nazywa obecność muzułmanów we Francji i ich publiczne modlitwy okupacją kraju. Za to brytyjskie media oskarżają Francuzów o niechęć i rasizm do arabskich imigrantów. We Francji  mieszka obecnie ok. 6 mln. muzułmanów. Swojego czasu skandalem we Francji było to że mer miasta Cholet powiedział do Romów ; "Hitler nie zabił was wystarczająco wielu". Wtedy próbowano wyeksmitować Romów z Francji. 

Zło się kumuluje. Tym złem są obcokrajowcy którzy nie chcą zintegrować się ze społeczeństwem kraju w którym mieszkają. Najgorsi są muzułmanie którzy mówią wprost że zaprowadzą porządek islamski i nie poddadzą się społeczeństwu i władzom kraju w którym mieszkają. Mówili oni że wprowadzą szariat dla wszystkich obywateli. Tak mówili islamiści w Wielkiej Brytanii. Ciekawe jest to że w Egipcie, w kraju prawie muzułmańskim poradzono sobie z muzułmanami gdy wyrzucono ze stanowiska prezydenta tego który wywodził się z "Bractwa muzułmańskiego". Mieszkańcy Egiptu powiedzieli wtedy że nie chcą państwa islamskiego. Doszło co prawda do zamieszek i zginęło kilka osób w starciach ale mieszkańcy nie ustąpili. Jak widać można radzić sobie także z każdą szkodliwą imigracją. Jeden z Polaków miał okazję widzieć w Paryżu, w Marsylii, w Londynie, w Hamburgu i w Rosji jak muzułmanie próbują zaprowadzać tam swoje porządki czyli wprowadzać szariat. Tak oni postępują bo im się na to pozwala. 

Brak jest zdecydowania władz w walce ze złem. Władze krajów Europejskich w imię tolerancji nie reagują na złe skutki imigracji. Trzeba odróżniać imigrantów którzy faktycznie przyjeżdżają za pracą od tych co  przyjeżdżają tylko po to by narzucać swoje prawa rdzennej społeczności. Uważam że kraje Europy i nie tylko powinny zakazywać wjazdu do siebie imigrantom którzy splamili się swoim zachowaniem. Nie można takim pobłażać bo nabierają oni wtedy pewności siebie i pozwalają sobie na więcej. Uważam że Anglicy psują wszystko w tej materii i dzięki nim nie można skutecznie zwalczać w całej Europie islamu. Nawet akty terroryzmu w ich kraju ze strony ekstremistów islamskich nic ich nie uczy. Tak nie można postępować panowie lordowie. Należy wreszcie postawić tamę ekstremistycznym imigrantom za nim będzie za późno. Trzeba wiedzieć że muzułmanów nie da się przekonać do czegokolwiek i dlatego należy ich odesłać do rodzimych krajów lub zastrzelić. Oni tak samo postępują z innymi narodowościami więc nie można mieć tu wyrzutów sumienia. Nie my ich, to oni nas. 

Jaka straszna krzywda

Codziennie sprzedaje się w Polsce ok. 1 miliona litrów paliwa sprowadzanego z zagranicy bez vat-u i akcyzy. Rząd strasznie nad tym ubolewa bo nie ma wpływów z tego tytułu do kasy państwowej. Ojejejej, jaka straszna krzywda rządowi się dzieje. Ojejejej. Nie można być aż tak głupim by nie zauważyć że państwo nie ma strat z czegoś czego nie ma. Nie można z góry zakładać że państwu należą się podatki od lewych interesów gdyż one nie są zgłoszone do odpowiedniego urzędu jako firmy legalne. Wg. prawa te firmy nie istnieją a jak nie istnieją to nie można nawet marzyć o zyskach z tych firm. Można co najwyżej ukarać je za nielegalną działalność. Nie można dwa razy karać za to samo przestępstwo - tak stanowi prawo. Jak państwo nie chce przemytu oraz nielegalnych produkcji i firm to niech samo nie przyczynia się do takiej sytuacji ustalając samemu bezprawnie ceny i podnosząc je oraz podatki. Niech rynek reguluje ceny a państwo pilnuje by one nie były w nieuzasadniony sposób podwyższane. Taka państwa rola. 

11 sierpnia 2013

Czy inwigilować internet ?

Na wstępie powiem że nie warto gdyż Amerykanie już tym się zajmują. Snowden który ukrył się w Rosji ma na to dowody. Także nasze służby nie próżnują. Rzecznik rządu PO Paweł Graś uważa że należy inwigilować internet by znaleźć tych co źle wyrażają się o przedstawicielach władzy a jednocześnie zaprzecza tej wypowiedzi. Mówi że trzeba wyważyć między zyskiem a stratą. Bardziej za inwigilacją internetu są teraz prezenterzy radiowi i telewizyjni oraz publicyści i dziennikarze. Oni są niezadowoleni z wpisów na forach internetowych szkalujących i mówiących prawdę właśnie o nich. Ostatnimi ofiarami tych wpisów byli Owsiak z Orkiestry Świątecznej i Miecugow prowadzący Szkło Kontaktowe w TVN 24. Na nich wylano solidne pomyje aż doszło do reakcji ze strony środowiska dziennikarskiego. Teraz te środowisko zastanawia się do jakiej granicy mogą posuwać się internauci. 

Te środowisko uważa że nie powinno pisać się wszystkiego co kto uważa a do tego należy inwigilować internet by po IP lub po nazwisku można było dojść kto za takim wpisem stoi. Gdy próbowano wprowadzić po cichu amerykańskie "Acta" to oni byli przeciwko inwigilacji internetu. Jak widać wszystko zależy od punktu w którym się siedzi. Uważam że trzeba się przyzwyczaić do zróżnicowanych wpisów internetowych i należy jednocześnie wyciągać wnioski z takich wpisów lub je olać niż walczyć z nimi. Taka jest demokracja. Każdemu wydaje się że ma rację. Nie można ludziom zamykać buzi bo żyć będziemy w wiecznym kłamstwie. Nie należy natomiast z zemsty lub nienawiści szkalować, czyli pisać nieprawdy o ludziach gdyż w ten sposób robi się im krzywdę. Są także niewygodne prawdy które powinny być najpierw wyważone i dopiero wtedy wypisywane lub nie w publicznych mediach. Tymi prawdami są sprawy osobiste i intymne oraz takie które wedle prawa są nadużyciem ale są nieszkodliwe. Jest jeszcze pytanie na które nie wiadomo jak zareagować - czy wolno mediom i rządowi okłamywać społeczeństwo ? 

Skoro nie wolno pisać nieprawdy, to niektóre media w tym i politycy nie powinni pisać i mówić czegokolwiek. 

10 sierpnia 2013

E-papierosy - 19

E-fajka
E-papierosy znajdują coraz więcej zwolenników i z tego powodu powstaje coraz więcej punktów sprzedaży. To teoretycznie powinno powodować obniżanie cen na te produkty a niestety tak nie jest. Powstają nowe wersje e-papierosów lecz ich cena jest wyższa niż poprzednich modeli. Wyższa cena na nowsze modele jest nieuzasadniona gdyż zmiana polega na marce która nic nie zmienia w jakości i w innych parametrach komponentów e-papierosów zwłaszcza że wszystkie komponenty psują się i trzeba je i tak wymieniać co dwa, trzy tygodnie. Dotyczy to też baterii które też mają swoją ustaloną żywotność. Wszystkie komponenty ( składniki, części ) e-papa zużywają się a kubki z bateriami nie mają możliwości wymiany ich na nowe. Jak zepsuje się bateria to całość wraz z kubkiem trzeba wyrzucić do kosza. Niewiele modeli ma możliwość wymiany baterii bo firmy sprowadzające towar od producenta nie mają zamiaru ułatwiać życia palaczom. Ich krótkowzroczność i pazerność nie pozwala na sprowadzanie kubków z wymiennymi bateriami, bo jak zepsuje się bateria to klient musi kupić nową w kubku za 80 do 300 zł. za sztukę a za samą baterię klient zapłacił by 10 do 30 zł. za sztukę. 

To zniechęca do zakupu. Jest punkt w Warszawie który dobrze zarabiał na zakupie wymiennych baterii przez swoich klientów i nie narzekał. Te baterie sprzedawane były po 20 zł. i chętnych na nie nie brakowało. Właściciel tego punktu nie nadążał za sprowadzaniem baterii z zagranicy i to jest wymowne. Podam teraz przykład na to że można ustalać niższe ceny na komponenty e-papierosów. W sklepie za kubek z baterią trzeba zapłacić 90 do 120 zł. a na bazarze za ten sam model płaci się 30 zł. Jak widać jest tu trzykrotna różnica w cenie a to oznacza że przepłacamy w sklepach. 

Sprzedawcy e-papa ustalając cenę sugerują się głównie bateriami które wg. nich powinny być drogie ponieważ są one wielokrotnego ładowania a najbardziej płytką elektroniczną o powierzchni 1x1 cm2 która jest mała i ma mało funkcji w sobie. Z powodu tej nic niewartej płytki cena baterii a przez to i całego zestawu staje się kosmiczna. Do tego ta płytka elektroniczna jest często awaryjna i trzeba wtedy wymieniać baterię na nową płacąc od 80 do 300 zł. za sztukę. Warto także zwrócić uwagę na baterię w kubku za 300 zł. Jest ona tak droga bo ma w sobie wspomnianą płytkę elektroniczną. 

Brak dla niej alternatywy czyli tańszego zamiennika. Jak ktoś chce taką baterie kupić to musi przepłacić by ją mieć. To oznacza że nie liczy się klient a tylko kasa. Sprzedawca tłumaczy tą cenę także tym że i kubek jest wysokiej jakości. W innym punkcie można było kiedyś kupić podobny model trzy razy taniej i baterie były wymienne po 20 zł. za sztukę lecz i tam jest możliwość kupna tylko kubków z niewymiennymi bateriami. Z wymiennymi bateriami pozostają modele za 300 zł. oraz kilka tańszych których trzeba szukać po punktach sprzedaży bo nie wszędzie one są. 

Powstaje tu pytanie - komu potrzebna jest niezauważalna jakość ? Tak samo psuje się drogi i tani model ze względu na dużą częstotliwość używania tych baterii - tak samo często wkręca i wykręca się atomizery ( grzałki ) i wymienia baterie. Klient tej różnicy nie zauważy dlatego, że np. w tańszej grzałce lepiej będzie ułożony knot wciągający płyn a w drogim modelu może być źle ułożony tenże knot co daje wrażenie wadliwości tego urządzenia. Może być i tak że droższy model urządzenia trzeba częściej wymieniać niż tańszy. Uważam że w przypadku tego rodzaju artykułu trzeba postawić na niższą cenę a nie na jakość która jest niezauważalna i trafia wraz z urządzeniem do kosza. Co za interes gdy kupi się drogi model o wysokiej jakości a który trzeba wyrzucić po okresie zużycia który jest taki sam lub porównywalny z tanim modelem ? 

Także płyny do e-papa są nadal za drogie w porównaniu do ich kosztów wytwarzania mimo obniżania cen co jakiś czas. Jest za to na rynku polski płyn lecz też i on jest za drogi a niektórzy palacze narzekają na jego jakość. Może polskie płyny potrzebują czasu by dorównać zagranicznym - poczekajmy. Pozostaje klientom w obecnej sytuacji kupić bazę jak chce się taniej kupić płyn. Można kupić teraz bazę która jest dużo tańsza ale nie każdy chce się bawić w mieszanie składników choć nie jest to skomplikowane. Cena bazy i smaku wskazuje że można taniej sprzedawać płyny gotowe. Przykładowo 100 ml. gotowego płynu kosztuje ok. 1500 zł. a bazy ze smakiem średnio 50 zł. Tu też jest trzykrotna różnica która mówi nam że i tu strasznie przepłacamy. 

Jeśli chodzi o jakość i markę e-papierosów to one nie są widoczne w praktyce. W tym samym czasie trzeba wymieniać komponenty sklepowych i bazarowych modeli e-papa a jakość gołym okiem nie jest widoczna. Ani estetyczna, ani dłuższa żywotność. Jak wynika z mojej krótkiej analizy to nie warto kupować w sklepach, gdyż to samo kupimy na bazarach i do tego trzy razy taniej. To nie oznacza że chcę narzucić palaczom swój wybór, gdyż każdy sam powinien wybrać co mu pasuje. 

Ja tylko zwracam uwagę na to w jaki sposób nieuczciwi rżną naszą skromną wypłatę. 

Referendum w Warszawie

Od dłuższego czasu były zbierane podpisy pod referendum przez wspólnotę mieszkańców Warszawy pod wodzą pana Guziała w sprawie odwołania ze stanowiska prez. Warszawy H. G Waltz. D. Tusk zachęcił Warszawiaków do udziału w tym referendum mówiąc - jak ktoś chce wyrazić swój sprzeciw wobec obecnej prezydent H. G Waltz to może po prostu nie brać udziału w referendum. Taka zachęta ma na celu spowodować mniejszą ilość chętnych do udziału w referendum a zatem ma przesądzić o tym czy referendum było ważne czy nie. Później Tusk wprost powiedział żeby nie brać udziału w tym referendum. Jeżeli część Warszawiaków posłucha Tuska to z góry jest wiadome iż referendum te nie będzie ważne ze względu na brak wystarczającej frekwencji a p. Waltz nadal będzie się cieszyć swoim stołeczkiem ku niezadowoleniu większości mieszkańców stolicy. 

Kto jak kto, ale premier kraju nie powinien tak się zachowywać. Powinien on zachęcać do udziału w każdym referendum, gdyż ono jest jedną z form demokracji. Mało tego ; rząd PO chce przed referendum zmieniać ( dopasowywać do sobie ) ustawę o referendach. Także prez. Br. Komorowski uważa że referendum nie jest dobrą formą demokracji ale uznaje ją. Większość w PO uważa że nie należy przed wyborami zmieniać prezydenta Warszawy. 

Taka reakcja wynika z panicznej obawy przed wynikiem referendum. Z góry można przewidzieć że obecna prezydent Waltz przegra te wybory bo Warszawiacy mają jej dość m.in. za podwyższanie w nieskończoność cen biletów na komunikację miejską, za bałagan związany z metrem i inwestycjami, za podwyższanie czynszu, za wydawanie miliardów złotych na inwestycje i jednoczesne ograniczanie środków dla najbiedniejszych mieszkańców stolicy itd. Opiece Społecznej w Warszawie obcięto fundusze do tego stopnia że na jednego beneficjenta przypada średnio 120 zł. na miesiąc. Za takie nędzne grosze niech sama żyje i tańczy ta .... p. Waltz. Ma ona rocznie setki milionów złotych na nagrody dla urzędników i na zatrudnianie kolejnych a nie ma kilku milionów na beneficjentów Opieki Społecznej. Trzeba wiedzieć że te środki są własnością Warszawiaków którzy odprowadzają podatki a nie prezydenta miasta. Chcę przez to powiedzieć że tylko mieszkańcy Warszawy mają prawo decydować o tym jak wykorzystać swoje pieniądze. 

Jeszcze nie nauczyliśmy polityków rozumu ze szkodą dla demokracji. Trzeba ich nauczyć że demokracja to natychmiastowa reakcja społeczeństwa na złe rządzenie miastem, województwem i krajem. Naród ma prawo w każdej chwili zmienić urzędnika państwowego i polityka w referendum a gdy ono nie da oczekiwanego przez naród rezultatu to należy protestami ulicznymi wymusić te zmiany. Takie zapisy powinny być w Konstytucji by rządy nie wodziły nas za nos. 

Z. Ziobro z Solidarnej Polski żąda przeprosin od prezydenta Br. Komorowskiego za to że nie chce on brać udziału w tym referendum jako mieszkaniec stolicy. Może ma jeszcze prezydent kraju pocałować Z. Ziobro w dupę ? Do takiego wniosku zmierza zachowanie Ziobry. Każdego człowieka obowiązuje wybór czy brać udział w referendum czy też nie i nie można nawet prezydenta kraju zmuszać do takiego udziału. Już pisałem że PiS i jego wypierdki w postaci SP i PJN oraz Partia Republikańska pochodzą z IV RP Kaczyńskich. IV RP przyjęła model rządzenia z PRL-u i ze średniowiecza gdy szalała święta inkwizycja. Poddani wtedy musieli całować pana w rękę i przepraszać za nieswoje winy. Tak teraz postępuje PiS i jego wypierdki. 

Po odwołaniu p. H. G. Waltz z PO ze stanowiska prezydenta stolicy nastąpi konsternacja. Będzie problem bo nie ma z czego wybierać nowego prezydenta stolicy. Warszawiacy nie chcą polityków jako prezydentów bo oni tylko "kręcą sobie lody" kosztem mieszkańców. Nie ma w nich żadnej odpowiedzialności bo to nie ich miasto. Uważam że Warszawiacy i mieszkańcy pozostałych miast powinni mieć prawo do samodzielnego wybierania sobie władz z pośród swoich mieszkańców. Tak od zawsze powinno być, lecz komuna te prawa nam zabrała. Należy te prawa przywrócić bo tylko Warszawiak rozumie swoje miasto. 

Wiadomo że polityk może być akceptowany tylko przez część jego zwolenników a miasto wymaga człowieka który będzie miał poparcie w większości mieszkańców. Także prezydent wybrany z pośród mieszkańców nie powinien mieć problemu ze sprawowaniem władzy nad urzędnikami. Do tego trzeba wymienić urzędników nadanych z ramienia politycznego na mieszkańców Warszawy. W innych miastach tak samo należy zrobić. Tylko mieszkańcy z sercem będą podchodzić do zmian w swoim mieście. Nie będzie wtedy ustawiania urzędników przeciwko własnym mieszkańcom. 

09 sierpnia 2013

Spór o półwysep Giblartarski

Anglia nagle się przebudziła i zauważyła że nie ma półwyspu Giblartarskiego. Teraz żądają od Hiszpanii panowania fizycznego nad tym regionem. Znowu Anglicy wykorzystali chwilową słabość Hiszpanii. Rząd Hiszpanii powiedział że prędzej piekło stanie się lodowcem niż Hiszpanie oddadzą Anglii ten półwysep. Anglia do tej pory ma akt prawny który daje jej prawo do tego półwyspu. Hiszpania nie chce honorować tego aktu. Ten akt mówi że półwysep Giblartarski jest kolonią Wielkiej Brytanii. UE wysłała w tej sytuacji do Hiszpanii swoich przedstawicieli by załagodzić konflikt. I Anglia i Hiszpania miały swoje kolonie w różnych rejonach świata a teraz przypomniały sobie o nich. Anglia mając przewagę militarną i morską 300 lat temu nad Hiszpanią zajęła jej część zapisując dekretem te posiadłości który wg. Anglików do dziś jest ważny. Chyba każdy zauważył że takie dekrety nie mogą mieć ważności przez więcej niż 10 lat, a jeżeli już mają być ważne to muszą być aktualne czyli należy je co jakiś czas wznawiać. W związku z tym uważam że ten dekret jest od dawna nieważny a Hiszpania powinna odzyskać raz na zawsze swoje tereny. 

Uważam że dzisiejsze czasy wymagają dla świętego spokoju i pokoju międzynarodowego oddania wszystkich kolonii ich właścicielom. Świat nie może mieć kolonii. Każde państwo musi mieć swoje tereny i zapisane w aktach prawnych granice by nie było pokus ze strony silniejszych państw. Logika i rozsądek nakazuje myśleć że te tereny są własnością danego państwa które leżą najbliżej. Na przykład ; Falklandy leżące u wybrzeży Argentyny powinny być zwrócone Argentynie przez Wielką Brytanię ; Hiszpania, Portugalia i Francja powinny oddać swoje kolonie Afryce północnej i zachodniej oraz pozostałe jeśli je jeszcze posiadają; Tybet powinien być oddany Tybetańczykom przez Chiny itd. Natomiast samotne wyspy odległe wystarczająco daleko od najbliższego państwa same powinny stanowić o sobie. Dziś one nie potrzebują adoratorów i wyzyskiwaczy gdyż chroni je ONZ.