Codziennie sprzedaje się w Polsce ok. 1 miliona litrów paliwa sprowadzanego z zagranicy bez vat-u i akcyzy. Rząd strasznie nad tym ubolewa bo nie ma wpływów z tego tytułu do kasy państwowej. Ojejejej, jaka straszna krzywda rządowi się dzieje. Ojejejej. Nie można być aż tak głupim by nie zauważyć że państwo nie ma strat z czegoś czego nie ma. Nie można z góry zakładać że państwu należą się podatki od lewych interesów gdyż one nie są zgłoszone do odpowiedniego urzędu jako firmy legalne. Wg. prawa te firmy nie istnieją a jak nie istnieją to nie można nawet marzyć o zyskach z tych firm. Można co najwyżej ukarać je za nielegalną działalność. Nie można dwa razy karać za to samo przestępstwo - tak stanowi prawo. Jak państwo nie chce przemytu oraz nielegalnych produkcji i firm to niech samo nie przyczynia się do takiej sytuacji ustalając samemu bezprawnie ceny i podnosząc je oraz podatki. Niech rynek reguluje ceny a państwo pilnuje by one nie były w nieuzasadniony sposób podwyższane. Taka państwa rola.
12 sierpnia 2013
11 sierpnia 2013
Czy inwigilować internet ?
Na wstępie powiem że nie warto gdyż Amerykanie już tym się zajmują. Snowden który ukrył się w Rosji ma na to dowody. Także nasze służby nie próżnują. Rzecznik rządu PO Paweł Graś uważa że należy inwigilować internet by znaleźć tych co źle wyrażają się o przedstawicielach władzy a jednocześnie zaprzecza tej wypowiedzi. Mówi że trzeba wyważyć między zyskiem a stratą. Bardziej za inwigilacją internetu są teraz prezenterzy radiowi i telewizyjni oraz publicyści i dziennikarze. Oni są niezadowoleni z wpisów na forach internetowych szkalujących i mówiących prawdę właśnie o nich. Ostatnimi ofiarami tych wpisów byli Owsiak z Orkiestry Świątecznej i Miecugow prowadzący Szkło Kontaktowe w TVN 24. Na nich wylano solidne pomyje aż doszło do reakcji ze strony środowiska dziennikarskiego. Teraz te środowisko zastanawia się do jakiej granicy mogą posuwać się internauci.
Te środowisko uważa że nie powinno pisać się wszystkiego co kto uważa a do tego należy inwigilować internet by po IP lub po nazwisku można było dojść kto za takim wpisem stoi. Gdy próbowano wprowadzić po cichu amerykańskie "Acta" to oni byli przeciwko inwigilacji internetu. Jak widać wszystko zależy od punktu w którym się siedzi. Uważam że trzeba się przyzwyczaić do zróżnicowanych wpisów internetowych i należy jednocześnie wyciągać wnioski z takich wpisów lub je olać niż walczyć z nimi. Taka jest demokracja. Każdemu wydaje się że ma rację. Nie można ludziom zamykać buzi bo żyć będziemy w wiecznym kłamstwie. Nie należy natomiast z zemsty lub nienawiści szkalować, czyli pisać nieprawdy o ludziach gdyż w ten sposób robi się im krzywdę. Są także niewygodne prawdy które powinny być najpierw wyważone i dopiero wtedy wypisywane lub nie w publicznych mediach. Tymi prawdami są sprawy osobiste i intymne oraz takie które wedle prawa są nadużyciem ale są nieszkodliwe. Jest jeszcze pytanie na które nie wiadomo jak zareagować - czy wolno mediom i rządowi okłamywać społeczeństwo ?
Skoro nie wolno pisać nieprawdy, to niektóre media w tym i politycy nie powinni pisać i mówić czegokolwiek.
Te środowisko uważa że nie powinno pisać się wszystkiego co kto uważa a do tego należy inwigilować internet by po IP lub po nazwisku można było dojść kto za takim wpisem stoi. Gdy próbowano wprowadzić po cichu amerykańskie "Acta" to oni byli przeciwko inwigilacji internetu. Jak widać wszystko zależy od punktu w którym się siedzi. Uważam że trzeba się przyzwyczaić do zróżnicowanych wpisów internetowych i należy jednocześnie wyciągać wnioski z takich wpisów lub je olać niż walczyć z nimi. Taka jest demokracja. Każdemu wydaje się że ma rację. Nie można ludziom zamykać buzi bo żyć będziemy w wiecznym kłamstwie. Nie należy natomiast z zemsty lub nienawiści szkalować, czyli pisać nieprawdy o ludziach gdyż w ten sposób robi się im krzywdę. Są także niewygodne prawdy które powinny być najpierw wyważone i dopiero wtedy wypisywane lub nie w publicznych mediach. Tymi prawdami są sprawy osobiste i intymne oraz takie które wedle prawa są nadużyciem ale są nieszkodliwe. Jest jeszcze pytanie na które nie wiadomo jak zareagować - czy wolno mediom i rządowi okłamywać społeczeństwo ?
Skoro nie wolno pisać nieprawdy, to niektóre media w tym i politycy nie powinni pisać i mówić czegokolwiek.
10 sierpnia 2013
E-papierosy - 19
![]() |
| E-fajka |
To zniechęca do zakupu. Jest punkt w Warszawie który dobrze zarabiał na zakupie wymiennych baterii przez swoich klientów i nie narzekał. Te baterie sprzedawane były po 20 zł. i chętnych na nie nie brakowało. Właściciel tego punktu nie nadążał za sprowadzaniem baterii z zagranicy i to jest wymowne. Podam teraz przykład na to że można ustalać niższe ceny na komponenty e-papierosów. W sklepie za kubek z baterią trzeba zapłacić 90 do 120 zł. a na bazarze za ten sam model płaci się 30 zł. Jak widać jest tu trzykrotna różnica w cenie a to oznacza że przepłacamy w sklepach.
Sprzedawcy e-papa ustalając cenę sugerują się głównie bateriami które wg. nich powinny być drogie ponieważ są one wielokrotnego ładowania a najbardziej płytką elektroniczną o powierzchni 1x1 cm2 która jest mała i ma mało funkcji w sobie. Z powodu tej nic niewartej płytki cena baterii a przez to i całego zestawu staje się kosmiczna. Do tego ta płytka elektroniczna jest często awaryjna i trzeba wtedy wymieniać baterię na nową płacąc od 80 do 300 zł. za sztukę. Warto także zwrócić uwagę na baterię w kubku za 300 zł. Jest ona tak droga bo ma w sobie wspomnianą płytkę elektroniczną.
Brak dla niej alternatywy czyli tańszego zamiennika. Jak ktoś chce taką baterie kupić to musi przepłacić by ją mieć. To oznacza że nie liczy się klient a tylko kasa. Sprzedawca tłumaczy tą cenę także tym że i kubek jest wysokiej jakości. W innym punkcie można było kiedyś kupić podobny model trzy razy taniej i baterie były wymienne po 20 zł. za sztukę lecz i tam jest możliwość kupna tylko kubków z niewymiennymi bateriami. Z wymiennymi bateriami pozostają modele za 300 zł. oraz kilka tańszych których trzeba szukać po punktach sprzedaży bo nie wszędzie one są.
Powstaje tu pytanie - komu potrzebna jest niezauważalna jakość ? Tak samo psuje się drogi i tani model ze względu na dużą częstotliwość używania tych baterii - tak samo często wkręca i wykręca się atomizery ( grzałki ) i wymienia baterie. Klient tej różnicy nie zauważy dlatego, że np. w tańszej grzałce lepiej będzie ułożony knot wciągający płyn a w drogim modelu może być źle ułożony tenże knot co daje wrażenie wadliwości tego urządzenia. Może być i tak że droższy model urządzenia trzeba częściej wymieniać niż tańszy. Uważam że w przypadku tego rodzaju artykułu trzeba postawić na niższą cenę a nie na jakość która jest niezauważalna i trafia wraz z urządzeniem do kosza. Co za interes gdy kupi się drogi model o wysokiej jakości a który trzeba wyrzucić po okresie zużycia który jest taki sam lub porównywalny z tanim modelem ?
Także płyny do e-papa są nadal za drogie w porównaniu do ich kosztów wytwarzania mimo obniżania cen co jakiś czas. Jest za to na rynku polski płyn lecz też i on jest za drogi a niektórzy palacze narzekają na jego jakość. Może polskie płyny potrzebują czasu by dorównać zagranicznym - poczekajmy. Pozostaje klientom w obecnej sytuacji kupić bazę jak chce się taniej kupić płyn. Można kupić teraz bazę która jest dużo tańsza ale nie każdy chce się bawić w mieszanie składników choć nie jest to skomplikowane. Cena bazy i smaku wskazuje że można taniej sprzedawać płyny gotowe. Przykładowo 100 ml. gotowego płynu kosztuje ok. 1500 zł. a bazy ze smakiem średnio 50 zł. Tu też jest trzykrotna różnica która mówi nam że i tu strasznie przepłacamy.
Jeśli chodzi o jakość i markę e-papierosów to one nie są widoczne w praktyce. W tym samym czasie trzeba wymieniać komponenty sklepowych i bazarowych modeli e-papa a jakość gołym okiem nie jest widoczna. Ani estetyczna, ani dłuższa żywotność. Jak wynika z mojej krótkiej analizy to nie warto kupować w sklepach, gdyż to samo kupimy na bazarach i do tego trzy razy taniej. To nie oznacza że chcę narzucić palaczom swój wybór, gdyż każdy sam powinien wybrać co mu pasuje.
Ja tylko zwracam uwagę na to w jaki sposób nieuczciwi rżną naszą skromną wypłatę.
Referendum w Warszawie
Od dłuższego czasu były zbierane podpisy pod referendum przez wspólnotę mieszkańców Warszawy pod wodzą pana Guziała w sprawie odwołania ze stanowiska prez. Warszawy H. G Waltz. D. Tusk zachęcił Warszawiaków do udziału w tym referendum mówiąc - jak ktoś chce wyrazić swój sprzeciw wobec obecnej prezydent H. G Waltz to może po prostu nie brać udziału w referendum. Taka zachęta ma na celu spowodować mniejszą ilość chętnych do udziału w referendum a zatem ma przesądzić o tym czy referendum było ważne czy nie. Później Tusk wprost powiedział żeby nie brać udziału w tym referendum. Jeżeli część Warszawiaków posłucha Tuska to z góry jest wiadome iż referendum te nie będzie ważne ze względu na brak wystarczającej frekwencji a p. Waltz nadal będzie się cieszyć swoim stołeczkiem ku niezadowoleniu większości mieszkańców stolicy.
Kto jak kto, ale premier kraju nie powinien tak się zachowywać. Powinien on zachęcać do udziału w każdym referendum, gdyż ono jest jedną z form demokracji. Mało tego ; rząd PO chce przed referendum zmieniać ( dopasowywać do sobie ) ustawę o referendach. Także prez. Br. Komorowski uważa że referendum nie jest dobrą formą demokracji ale uznaje ją. Większość w PO uważa że nie należy przed wyborami zmieniać prezydenta Warszawy.
Taka reakcja wynika z panicznej obawy przed wynikiem referendum. Z góry można przewidzieć że obecna prezydent Waltz przegra te wybory bo Warszawiacy mają jej dość m.in. za podwyższanie w nieskończoność cen biletów na komunikację miejską, za bałagan związany z metrem i inwestycjami, za podwyższanie czynszu, za wydawanie miliardów złotych na inwestycje i jednoczesne ograniczanie środków dla najbiedniejszych mieszkańców stolicy itd. Opiece Społecznej w Warszawie obcięto fundusze do tego stopnia że na jednego beneficjenta przypada średnio 120 zł. na miesiąc. Za takie nędzne grosze niech sama żyje i tańczy ta .... p. Waltz. Ma ona rocznie setki milionów złotych na nagrody dla urzędników i na zatrudnianie kolejnych a nie ma kilku milionów na beneficjentów Opieki Społecznej. Trzeba wiedzieć że te środki są własnością Warszawiaków którzy odprowadzają podatki a nie prezydenta miasta. Chcę przez to powiedzieć że tylko mieszkańcy Warszawy mają prawo decydować o tym jak wykorzystać swoje pieniądze.
Jeszcze nie nauczyliśmy polityków rozumu ze szkodą dla demokracji. Trzeba ich nauczyć że demokracja to natychmiastowa reakcja społeczeństwa na złe rządzenie miastem, województwem i krajem. Naród ma prawo w każdej chwili zmienić urzędnika państwowego i polityka w referendum a gdy ono nie da oczekiwanego przez naród rezultatu to należy protestami ulicznymi wymusić te zmiany. Takie zapisy powinny być w Konstytucji by rządy nie wodziły nas za nos.
Z. Ziobro z Solidarnej Polski żąda przeprosin od prezydenta Br. Komorowskiego za to że nie chce on brać udziału w tym referendum jako mieszkaniec stolicy. Może ma jeszcze prezydent kraju pocałować Z. Ziobro w dupę ? Do takiego wniosku zmierza zachowanie Ziobry. Każdego człowieka obowiązuje wybór czy brać udział w referendum czy też nie i nie można nawet prezydenta kraju zmuszać do takiego udziału. Już pisałem że PiS i jego wypierdki w postaci SP i PJN oraz Partia Republikańska pochodzą z IV RP Kaczyńskich. IV RP przyjęła model rządzenia z PRL-u i ze średniowiecza gdy szalała święta inkwizycja. Poddani wtedy musieli całować pana w rękę i przepraszać za nieswoje winy. Tak teraz postępuje PiS i jego wypierdki.
Po odwołaniu p. H. G. Waltz z PO ze stanowiska prezydenta stolicy nastąpi konsternacja. Będzie problem bo nie ma z czego wybierać nowego prezydenta stolicy. Warszawiacy nie chcą polityków jako prezydentów bo oni tylko "kręcą sobie lody" kosztem mieszkańców. Nie ma w nich żadnej odpowiedzialności bo to nie ich miasto. Uważam że Warszawiacy i mieszkańcy pozostałych miast powinni mieć prawo do samodzielnego wybierania sobie władz z pośród swoich mieszkańców. Tak od zawsze powinno być, lecz komuna te prawa nam zabrała. Należy te prawa przywrócić bo tylko Warszawiak rozumie swoje miasto.
Wiadomo że polityk może być akceptowany tylko przez część jego zwolenników a miasto wymaga człowieka który będzie miał poparcie w większości mieszkańców. Także prezydent wybrany z pośród mieszkańców nie powinien mieć problemu ze sprawowaniem władzy nad urzędnikami. Do tego trzeba wymienić urzędników nadanych z ramienia politycznego na mieszkańców Warszawy. W innych miastach tak samo należy zrobić. Tylko mieszkańcy z sercem będą podchodzić do zmian w swoim mieście. Nie będzie wtedy ustawiania urzędników przeciwko własnym mieszkańcom.
Kto jak kto, ale premier kraju nie powinien tak się zachowywać. Powinien on zachęcać do udziału w każdym referendum, gdyż ono jest jedną z form demokracji. Mało tego ; rząd PO chce przed referendum zmieniać ( dopasowywać do sobie ) ustawę o referendach. Także prez. Br. Komorowski uważa że referendum nie jest dobrą formą demokracji ale uznaje ją. Większość w PO uważa że nie należy przed wyborami zmieniać prezydenta Warszawy.
Taka reakcja wynika z panicznej obawy przed wynikiem referendum. Z góry można przewidzieć że obecna prezydent Waltz przegra te wybory bo Warszawiacy mają jej dość m.in. za podwyższanie w nieskończoność cen biletów na komunikację miejską, za bałagan związany z metrem i inwestycjami, za podwyższanie czynszu, za wydawanie miliardów złotych na inwestycje i jednoczesne ograniczanie środków dla najbiedniejszych mieszkańców stolicy itd. Opiece Społecznej w Warszawie obcięto fundusze do tego stopnia że na jednego beneficjenta przypada średnio 120 zł. na miesiąc. Za takie nędzne grosze niech sama żyje i tańczy ta .... p. Waltz. Ma ona rocznie setki milionów złotych na nagrody dla urzędników i na zatrudnianie kolejnych a nie ma kilku milionów na beneficjentów Opieki Społecznej. Trzeba wiedzieć że te środki są własnością Warszawiaków którzy odprowadzają podatki a nie prezydenta miasta. Chcę przez to powiedzieć że tylko mieszkańcy Warszawy mają prawo decydować o tym jak wykorzystać swoje pieniądze.
Jeszcze nie nauczyliśmy polityków rozumu ze szkodą dla demokracji. Trzeba ich nauczyć że demokracja to natychmiastowa reakcja społeczeństwa na złe rządzenie miastem, województwem i krajem. Naród ma prawo w każdej chwili zmienić urzędnika państwowego i polityka w referendum a gdy ono nie da oczekiwanego przez naród rezultatu to należy protestami ulicznymi wymusić te zmiany. Takie zapisy powinny być w Konstytucji by rządy nie wodziły nas za nos.
Z. Ziobro z Solidarnej Polski żąda przeprosin od prezydenta Br. Komorowskiego za to że nie chce on brać udziału w tym referendum jako mieszkaniec stolicy. Może ma jeszcze prezydent kraju pocałować Z. Ziobro w dupę ? Do takiego wniosku zmierza zachowanie Ziobry. Każdego człowieka obowiązuje wybór czy brać udział w referendum czy też nie i nie można nawet prezydenta kraju zmuszać do takiego udziału. Już pisałem że PiS i jego wypierdki w postaci SP i PJN oraz Partia Republikańska pochodzą z IV RP Kaczyńskich. IV RP przyjęła model rządzenia z PRL-u i ze średniowiecza gdy szalała święta inkwizycja. Poddani wtedy musieli całować pana w rękę i przepraszać za nieswoje winy. Tak teraz postępuje PiS i jego wypierdki.
Po odwołaniu p. H. G. Waltz z PO ze stanowiska prezydenta stolicy nastąpi konsternacja. Będzie problem bo nie ma z czego wybierać nowego prezydenta stolicy. Warszawiacy nie chcą polityków jako prezydentów bo oni tylko "kręcą sobie lody" kosztem mieszkańców. Nie ma w nich żadnej odpowiedzialności bo to nie ich miasto. Uważam że Warszawiacy i mieszkańcy pozostałych miast powinni mieć prawo do samodzielnego wybierania sobie władz z pośród swoich mieszkańców. Tak od zawsze powinno być, lecz komuna te prawa nam zabrała. Należy te prawa przywrócić bo tylko Warszawiak rozumie swoje miasto.
Wiadomo że polityk może być akceptowany tylko przez część jego zwolenników a miasto wymaga człowieka który będzie miał poparcie w większości mieszkańców. Także prezydent wybrany z pośród mieszkańców nie powinien mieć problemu ze sprawowaniem władzy nad urzędnikami. Do tego trzeba wymienić urzędników nadanych z ramienia politycznego na mieszkańców Warszawy. W innych miastach tak samo należy zrobić. Tylko mieszkańcy z sercem będą podchodzić do zmian w swoim mieście. Nie będzie wtedy ustawiania urzędników przeciwko własnym mieszkańcom.
09 sierpnia 2013
Spór o półwysep Giblartarski
Anglia nagle się przebudziła i zauważyła że nie ma półwyspu Giblartarskiego. Teraz żądają od Hiszpanii panowania fizycznego nad tym regionem. Znowu Anglicy wykorzystali chwilową słabość Hiszpanii. Rząd Hiszpanii powiedział że prędzej piekło stanie się lodowcem niż Hiszpanie oddadzą Anglii ten półwysep. Anglia do tej pory ma akt prawny który daje jej prawo do tego półwyspu. Hiszpania nie chce honorować tego aktu. Ten akt mówi że półwysep Giblartarski jest kolonią Wielkiej Brytanii. UE wysłała w tej sytuacji do Hiszpanii swoich przedstawicieli by załagodzić konflikt. I Anglia i Hiszpania miały swoje kolonie w różnych rejonach świata a teraz przypomniały sobie o nich. Anglia mając przewagę militarną i morską 300 lat temu nad Hiszpanią zajęła jej część zapisując dekretem te posiadłości który wg. Anglików do dziś jest ważny. Chyba każdy zauważył że takie dekrety nie mogą mieć ważności przez więcej niż 10 lat, a jeżeli już mają być ważne to muszą być aktualne czyli należy je co jakiś czas wznawiać. W związku z tym uważam że ten dekret jest od dawna nieważny a Hiszpania powinna odzyskać raz na zawsze swoje tereny.
Uważam że dzisiejsze czasy wymagają dla świętego spokoju i pokoju międzynarodowego oddania wszystkich kolonii ich właścicielom. Świat nie może mieć kolonii. Każde państwo musi mieć swoje tereny i zapisane w aktach prawnych granice by nie było pokus ze strony silniejszych państw. Logika i rozsądek nakazuje myśleć że te tereny są własnością danego państwa które leżą najbliżej. Na przykład ; Falklandy leżące u wybrzeży Argentyny powinny być zwrócone Argentynie przez Wielką Brytanię ; Hiszpania, Portugalia i Francja powinny oddać swoje kolonie Afryce północnej i zachodniej oraz pozostałe jeśli je jeszcze posiadają; Tybet powinien być oddany Tybetańczykom przez Chiny itd. Natomiast samotne wyspy odległe wystarczająco daleko od najbliższego państwa same powinny stanowić o sobie. Dziś one nie potrzebują adoratorów i wyzyskiwaczy gdyż chroni je ONZ.
Uważam że dzisiejsze czasy wymagają dla świętego spokoju i pokoju międzynarodowego oddania wszystkich kolonii ich właścicielom. Świat nie może mieć kolonii. Każde państwo musi mieć swoje tereny i zapisane w aktach prawnych granice by nie było pokus ze strony silniejszych państw. Logika i rozsądek nakazuje myśleć że te tereny są własnością danego państwa które leżą najbliżej. Na przykład ; Falklandy leżące u wybrzeży Argentyny powinny być zwrócone Argentynie przez Wielką Brytanię ; Hiszpania, Portugalia i Francja powinny oddać swoje kolonie Afryce północnej i zachodniej oraz pozostałe jeśli je jeszcze posiadają; Tybet powinien być oddany Tybetańczykom przez Chiny itd. Natomiast samotne wyspy odległe wystarczająco daleko od najbliższego państwa same powinny stanowić o sobie. Dziś one nie potrzebują adoratorów i wyzyskiwaczy gdyż chroni je ONZ.
E-papierosy - 18
Czy musimy zgadzać się na to by rząd nas truł ?
Zwiększyła się kontrola przemysłu tytoniowego i coraz więcej jest wykrytych nielegalnych fabryk papierosów i tytoniu oraz przemytników. Natura nie lubi próżni. W te miejsce powstają kolejne ukryte fabryki i nowsze sposoby przemytu a ostatnio wykryto taką fabrykę w mieszkaniu prywatnym. Kobieta która prowadziła ten biznes kręciła go na mniejszą skalę bo liczyła że w prywatnym mieszkaniu nie będzie wykryta przez policję. Stało się inaczej. Podrabiała ona papierosy i została aresztowana.
Rząd poprzez podwyższanie w nieskończoność cen na wyroby tytoniowe prowokuje ludzi do przemytu oraz do powstawania nielegalnych wytwórni papierosów i ciętego tytoniu. Podobnie dzieje się z paliwem i alkoholem. Te artykuły są podrabiane i sprzedawane po kryjomu. To rząd odpowiada za nieszczęścia ludzi zmuszanych do przemycania lub do nielegalnego produkowania. Im więcej podnosi się ceny powyżej kosztów wytwarzania i więcej zamyka się nielegalnych wytwórni tym więcej powstaje nowych takich fabryk i wzrasta bardziej przemyt. Rząd PO nie wyciąga z tego zjawiska żadnych wniosków bo jest głupi. To on w ten sposób doprowadza do tego że kupujemy artykuły z przemytu i z nielegalnych fabryk. Oczywiście tylko biedni to kupują i się trują bo rząd jak zwykle się wyżywi i użyje w drogich sklepach za nasze pieniądze z podatków.
Nikt nie kontroluje przemycanych artykułów przez co naród jest truty. Już ostrzegałem przed papierosami przemycanymi z za wschodu - z Ukrainy, Białorusi i z Rosji. One powodują raka w postaci polipów które umiejscawiają się w pęcherzu moczowym, w jelicie grubym, w nosie i na ciele. Można je usunąć, lecz nie każdy chce się poddać tej operacji zwłaszcza gdy dotyczy ona jelita grubego lub pęcherza moczowego. Ta operacja jest dla większości przykra i bolesna.
Uważam że nie musimy zgadzać się na to by rządy nas truły. To znaczy że nie powinniśmy rządom pozwalać na podwyższanie cen, akcyzy, VAT-u i podatków nawet wtedy gdy "zasłania się" on naszym zdrowiem. Nigdy rządom nie chodzi o nasze zdrowie gdy podnosi ceny. Gdyby rząd naprawdę dbał o nasze zdrowie to nie zawyżał by cen. Ludzie wtedy kupowali by w sklepie sprawdzony towar. Nie muszę przypominać że należy rządy odsunąć od ustalania cen bo on nas struje.
Zwiększyła się kontrola przemysłu tytoniowego i coraz więcej jest wykrytych nielegalnych fabryk papierosów i tytoniu oraz przemytników. Natura nie lubi próżni. W te miejsce powstają kolejne ukryte fabryki i nowsze sposoby przemytu a ostatnio wykryto taką fabrykę w mieszkaniu prywatnym. Kobieta która prowadziła ten biznes kręciła go na mniejszą skalę bo liczyła że w prywatnym mieszkaniu nie będzie wykryta przez policję. Stało się inaczej. Podrabiała ona papierosy i została aresztowana.
![]() |
| E-fajka |
Rząd poprzez podwyższanie w nieskończoność cen na wyroby tytoniowe prowokuje ludzi do przemytu oraz do powstawania nielegalnych wytwórni papierosów i ciętego tytoniu. Podobnie dzieje się z paliwem i alkoholem. Te artykuły są podrabiane i sprzedawane po kryjomu. To rząd odpowiada za nieszczęścia ludzi zmuszanych do przemycania lub do nielegalnego produkowania. Im więcej podnosi się ceny powyżej kosztów wytwarzania i więcej zamyka się nielegalnych wytwórni tym więcej powstaje nowych takich fabryk i wzrasta bardziej przemyt. Rząd PO nie wyciąga z tego zjawiska żadnych wniosków bo jest głupi. To on w ten sposób doprowadza do tego że kupujemy artykuły z przemytu i z nielegalnych fabryk. Oczywiście tylko biedni to kupują i się trują bo rząd jak zwykle się wyżywi i użyje w drogich sklepach za nasze pieniądze z podatków.
Nikt nie kontroluje przemycanych artykułów przez co naród jest truty. Już ostrzegałem przed papierosami przemycanymi z za wschodu - z Ukrainy, Białorusi i z Rosji. One powodują raka w postaci polipów które umiejscawiają się w pęcherzu moczowym, w jelicie grubym, w nosie i na ciele. Można je usunąć, lecz nie każdy chce się poddać tej operacji zwłaszcza gdy dotyczy ona jelita grubego lub pęcherza moczowego. Ta operacja jest dla większości przykra i bolesna.
Uważam że nie musimy zgadzać się na to by rządy nas truły. To znaczy że nie powinniśmy rządom pozwalać na podwyższanie cen, akcyzy, VAT-u i podatków nawet wtedy gdy "zasłania się" on naszym zdrowiem. Nigdy rządom nie chodzi o nasze zdrowie gdy podnosi ceny. Gdyby rząd naprawdę dbał o nasze zdrowie to nie zawyżał by cen. Ludzie wtedy kupowali by w sklepie sprawdzony towar. Nie muszę przypominać że należy rządy odsunąć od ustalania cen bo on nas struje.
08 sierpnia 2013
Jak UE dba o nas ?
Wspólnota Europejska doszła do kompromisu z Chinami. WE cofnęła cła które miały być narzucone Chinom za sprzedaż chińskich paneli słonecznych do Europy nie po kosztach produkcji a dużo taniej. Trzeba nie mieć wyobraźni by straszyć Chiny cłami. Każdy myślący od razu by zaskoczył że gdyby sprowadzono z Chin wspomniane panele słoneczne po kosztach wytwarzania to nikt by ich nie kupił w Europie. Tak nie dba się o ekologię.
Każdy wie że w Chinach jest tańsza niż w Europie siła robocza i trudno wymagać od Chin takich samych cen jak w Unii na podobne towary. Gdyby nawet doszło do wprowadzenia na rynek europejski chińskich paneli po ich kosztach wytwarzania to i tak te nadwyżki ze sprzedaży nie trafiły by do rąk pracowników chińskich a tylko do rąk pracodawców. Dobrze że Chiny zareagowały na absurdalną decyzję UE bo mieli byśmy dziś cholernie drogie panele słoneczne na które nie stać by było większości krajów.
Tak dbają o nas urzędnicy UE. Wszystko ma być drogie, bo ważniejszy jest deficyt niż człowiek. Może mieli oni ( urzędnicy PE ) dobre zamiary ale zabrakło im wyobraźni. Czemu UE nie narzuca cła na pozostałe artykuły sprowadzane z Chin ? One też są kupowane taniej bo nie po kosztach wytwarzania. Z takim głupimi urzędnikami unijnymi Europa daleko nie zajedzie. Mało tego ; UE wymusza na krajach członkowskich by płaciły więcej niż koszta wytwarzania np. za papierosy i za tytoń. Czemu tu nie ingeruje UE ? Dlaczego mamy zgadzać się na wysokie ceny i to powyżej kosztów wytwarzania ? Albo dba się w każdej dziedzinie gospodarki o zachowanie cen ustalanych po kosztach wytwarzania albo w ogóle Unia nie wtrąca się do gospodarki i do finansów. Teraz każdy wie że należy wszystkie rządy w tym i PE odsunąć od ustalania cen bo będziemy wiecznie przepłacać. Rządy ustalają ceny tak jak lobbiści chcą lub chcą załatać dziurę którą sami zrobili właśnie podwyższając ceny i podatki powyżej kosztów wytwarzania. Te błędne koło należy zatrzymać.
Przy kolejnej rewolucji należy o tym pomyśleć. Nie dajmy się wiecznie doić.
Rynek nie znosi regulacji i się załamuje gdy politycy lub urzędnicy ustalają ceny wg. własnego widzimisię. Rynek i gospodarka kręci się właściwie tylko wtedy gdy ceny są na poziomie kosztów produkcji i wtedy gdy obniża się ceny z powodu nadprodukcji lub słabego zbytu. Każde zawyżanie cen i podatków jest antyrynkowe. Może pora już na wymianę urzędników unijnych, bo oni głupieją jak za długo pierdzą w ten sam stołek.
Każdy wie że w Chinach jest tańsza niż w Europie siła robocza i trudno wymagać od Chin takich samych cen jak w Unii na podobne towary. Gdyby nawet doszło do wprowadzenia na rynek europejski chińskich paneli po ich kosztach wytwarzania to i tak te nadwyżki ze sprzedaży nie trafiły by do rąk pracowników chińskich a tylko do rąk pracodawców. Dobrze że Chiny zareagowały na absurdalną decyzję UE bo mieli byśmy dziś cholernie drogie panele słoneczne na które nie stać by było większości krajów.
Tak dbają o nas urzędnicy UE. Wszystko ma być drogie, bo ważniejszy jest deficyt niż człowiek. Może mieli oni ( urzędnicy PE ) dobre zamiary ale zabrakło im wyobraźni. Czemu UE nie narzuca cła na pozostałe artykuły sprowadzane z Chin ? One też są kupowane taniej bo nie po kosztach wytwarzania. Z takim głupimi urzędnikami unijnymi Europa daleko nie zajedzie. Mało tego ; UE wymusza na krajach członkowskich by płaciły więcej niż koszta wytwarzania np. za papierosy i za tytoń. Czemu tu nie ingeruje UE ? Dlaczego mamy zgadzać się na wysokie ceny i to powyżej kosztów wytwarzania ? Albo dba się w każdej dziedzinie gospodarki o zachowanie cen ustalanych po kosztach wytwarzania albo w ogóle Unia nie wtrąca się do gospodarki i do finansów. Teraz każdy wie że należy wszystkie rządy w tym i PE odsunąć od ustalania cen bo będziemy wiecznie przepłacać. Rządy ustalają ceny tak jak lobbiści chcą lub chcą załatać dziurę którą sami zrobili właśnie podwyższając ceny i podatki powyżej kosztów wytwarzania. Te błędne koło należy zatrzymać.
Przy kolejnej rewolucji należy o tym pomyśleć. Nie dajmy się wiecznie doić.
Rynek nie znosi regulacji i się załamuje gdy politycy lub urzędnicy ustalają ceny wg. własnego widzimisię. Rynek i gospodarka kręci się właściwie tylko wtedy gdy ceny są na poziomie kosztów produkcji i wtedy gdy obniża się ceny z powodu nadprodukcji lub słabego zbytu. Każde zawyżanie cen i podatków jest antyrynkowe. Może pora już na wymianę urzędników unijnych, bo oni głupieją jak za długo pierdzą w ten sam stołek.
07 sierpnia 2013
Selekcja śmieciowa
Selekcja śmieciowa to fikcja. Ta ustawa jest restrykcyjna bo niewykonalna. Obowiązuje ona od 1 sierpnia tego roku. Stolica na razie powstrzymała się z egzekucją należności po nowych cenach za wywóz śmieci do końca tego roku i utrzymała stare ceny. Tak wygląda to tylko na papierze i w ustach pani prezydent Warszawy H. G. Waltz. Ceny już podskoczyły w niektórych dzielnicach dwukrotnie. Teraz wychodzą na jaw absurdy które dały się wcześniej przewidzieć. Giną pojemniki segregacyjne na śmiecie, niektórzy kradną je by później odsprzedawać je innym podmiotom, niektóre spółdzielnie zamykają swoje śmietniki przed innymi którzy nie chcą segregować swoich śmieci, ludzie mają wtedy dostęp do śmietnika dwa razy w tygodniu lub rzadziej, wtedy rośnie góra śmieci, a tak naprawdę spółdzielnie rzadziej wywożąc śmieci mniej płacą za wywóz, większość nie segreguje śmieci bo jest to niewykonalne, firmy nie nadążają za produkcją pojemników, są osiedla które nie mają wcale pojemników po wejściu nowelizacji ustawy śmieciowej bo im nie dostarczono jeszcze itd.
Po pierwsze - nie możemy płacić za innych. To nam mieszkańcom powinno się płacić za segregację wykonaną naszymi rękami lub nie powinniśmy w tej nowej rzeczywistości w ogóle płacić za wywóz śmieci. To nam powinno się dopłacać za segregację a nie firmom odbierającym nasze śmiecie. Nie każdy wie że to my lokatorzy płacimy za segregację śmieci. Płacimy za nią w podwyższonym czynszu jednocześnie segregując śmiecie własnymi rękami i dostarczaniem ich do oznaczonych pojemników. Potem na gotowe przyjeżdża firma odbierająca posegregowane odpadki i zabiera je do firm zajmujących się recyklingiem. Ta firma dostaje raz zapłatę od spółdzielni lub od wspólnoty mieszkaniowej i od indywidualnych mieszkańców a drugi raz od firmy recyklingowej. Następnie firma recyklingowa odsprzedaje posegregowane śmiecie przedsiębiorstwom produkcyjnym. Ironią i szczytem bezczelności ze strony rządu PO w tym wszystkim jest to, że my lokatorzy płacimy za innych, płacimy za brak dyscypliny w segregowaniu śmieci. Zapłacimy tę karę na pewno, bo wielu nie podporządkuje się restrykcjom unijnym.
Po drugie - większość nie segreguje śmieci bo jest to niewykonalne. Za dużo jest artykułów które zawierają w sobie różne i trudne do oddzielenia materiały a pojemników jest tylko trzy - na papier, szkło i plastyk. I nie wiadomo dla przeciętnego oka który artykuł zawiera więcej papieru w sobie a który np. plastyku czy szkła. Jak urzędnik się uprze to znajdzie "dziurę w całym" i ukarze takiego lokatora a przez niego wszystkich lokatorów. Już planuje się powołanie policji śmieciowej która to będzie nas kontrolować. Czy to nie jest absurd ?
Po trzecie - nie można i nie wolno zbiorowo karać ludzi za jednego mieszkańca który nie segreguje swoich śmieci z różnych powodów. Taką karę w ustawie z góry nam narzucono bo wiadomo było że zawsze ktoś wyłamie się z absurdalnej ustawy. Dlatego obecną ustawę śmieciową nazywam restrykcyjną. Już wcześniej sugerowałem że najlepszym rozwiązaniem jest zatrudnienie firmy recyklingowej do odbierania naszych śmieci bez podwyższania cen za ich wywóz. Ta firma sama by segregowała nasze śmiecie, sama przekazywała by je za opłatą przedsiębiorstwom produkcyjnym i sama by się wtedy finansowała a resztki które zostały by po recyklingu zleciła by odpowiednim firmom by odebrały je i wywiozły na składowisko ogólne. Za takie działania i za wszystkie inne płacimy w czynszu i nie mamy obowiązku dopłacać do tego interesu. Tak powinna wyglądać nowa ustawa śmieciowa.
Po pierwsze - nie możemy płacić za innych. To nam mieszkańcom powinno się płacić za segregację wykonaną naszymi rękami lub nie powinniśmy w tej nowej rzeczywistości w ogóle płacić za wywóz śmieci. To nam powinno się dopłacać za segregację a nie firmom odbierającym nasze śmiecie. Nie każdy wie że to my lokatorzy płacimy za segregację śmieci. Płacimy za nią w podwyższonym czynszu jednocześnie segregując śmiecie własnymi rękami i dostarczaniem ich do oznaczonych pojemników. Potem na gotowe przyjeżdża firma odbierająca posegregowane odpadki i zabiera je do firm zajmujących się recyklingiem. Ta firma dostaje raz zapłatę od spółdzielni lub od wspólnoty mieszkaniowej i od indywidualnych mieszkańców a drugi raz od firmy recyklingowej. Następnie firma recyklingowa odsprzedaje posegregowane śmiecie przedsiębiorstwom produkcyjnym. Ironią i szczytem bezczelności ze strony rządu PO w tym wszystkim jest to, że my lokatorzy płacimy za innych, płacimy za brak dyscypliny w segregowaniu śmieci. Zapłacimy tę karę na pewno, bo wielu nie podporządkuje się restrykcjom unijnym.
Po drugie - większość nie segreguje śmieci bo jest to niewykonalne. Za dużo jest artykułów które zawierają w sobie różne i trudne do oddzielenia materiały a pojemników jest tylko trzy - na papier, szkło i plastyk. I nie wiadomo dla przeciętnego oka który artykuł zawiera więcej papieru w sobie a który np. plastyku czy szkła. Jak urzędnik się uprze to znajdzie "dziurę w całym" i ukarze takiego lokatora a przez niego wszystkich lokatorów. Już planuje się powołanie policji śmieciowej która to będzie nas kontrolować. Czy to nie jest absurd ?
Po trzecie - nie można i nie wolno zbiorowo karać ludzi za jednego mieszkańca który nie segreguje swoich śmieci z różnych powodów. Taką karę w ustawie z góry nam narzucono bo wiadomo było że zawsze ktoś wyłamie się z absurdalnej ustawy. Dlatego obecną ustawę śmieciową nazywam restrykcyjną. Już wcześniej sugerowałem że najlepszym rozwiązaniem jest zatrudnienie firmy recyklingowej do odbierania naszych śmieci bez podwyższania cen za ich wywóz. Ta firma sama by segregowała nasze śmiecie, sama przekazywała by je za opłatą przedsiębiorstwom produkcyjnym i sama by się wtedy finansowała a resztki które zostały by po recyklingu zleciła by odpowiednim firmom by odebrały je i wywiozły na składowisko ogólne. Za takie działania i za wszystkie inne płacimy w czynszu i nie mamy obowiązku dopłacać do tego interesu. Tak powinna wyglądać nowa ustawa śmieciowa.
06 sierpnia 2013
Szczyt klimatyczny w Polsce
Szczyt chamstwa. Na 11 listopada tego roku zaplanowano szczyt klimatyczny. W tym dniu jest święto Niepodległości Polski, rocznica Powstania Listopadowego. Na Stadionie Narodowym w Warszawie mają debatować politycy z całego świata o ograniczaniu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Rząd PO i Tusk nie zmienią tej daty mimo skarg ze strony opozycji. Tusk nie widzi w tej dacie niczego. Nie widzi on że 11 listopada to święto narodowe, że w takim dniu nie wolno i nie wypada organizować nawet dożynek, że można było wybrać inną datę lub zrezygnować z tej imprezy itd. Zamiast spokoju który wymagany jest tego dnia będą protesty i zadymy z powodu protestów antyglobalistów. Policja zamiast zabezpieczać rocznicę będzie zabezpieczać imprezę nikomu niepotrzebną. Są już w mieście spoty z Syrenką warszawską które mają ostrzegać mieszkańców i przyjezdnych przed datą 11 listopada.
Dlaczego jest ta impreza niepotrzebna ? Dlatego jest ona nam niepotrzebna bo nie da się powstrzymać natury mimo nakazów i zakazów oraz karania państw wysokimi karami finansowymi. Klimat zawsze się zmieniał niezależnie od epoki, od środków stosowanych przez ludzkość do ogrzewania mieszkań i do produkcji czy od ilości szkodliwych gazów w atmosferze. Co z tego że Europa ograniczy emisję szkodliwych gazów gdy olbrzymie Chiny, Rosja czy Afryka nie będą przestrzegać tego reżimu bo ciągle się rozwijają. Niektóre kraje jak m.in. Polska, Czechy i Słowacja nie mogą przystać na reżim ONZ bo ich gospodarka stoi na węglu. Nie można bezmyślnie hamować innym krajom gospodarki. Jeżeli już, to trzeba walczyć ze smogiem jaki wytwarzają samochody na benzynę w miastach a niezależnie od tego państwa same we własnym zakresie i bez kar finansowych powinny dbać o jak najmniejszą emisję gazów przemysłowych. Nic to nie zmieni jeśli chodzi o klimat, ale poprawi znacznie powietrze. Więcej w art. "Zmiana klimatu".
Tusk powiedział że tę datę ustalono już 5 lat temu i jej nie zmieni. To znaczy że 5 lat temu rząd Tuska wiedział iż tego dnia jest rocznica Powstania Listopadowego a mimo to zgodził się na szczyt klimatyczny. Dziwne jest to że rok ma 365 dni a mimo wszystko nie udało się znaleźć innej daty na zorganizowanie wspomnianej imprezy. Wydaje mi się że rząd nasz nie ma odwagi przeciwstawiać się ONZ i innym międzynarodowym organizacjom. Takie podejście szkodzi Polsce. Na takie feralne daty nasze rządy przystały już wielokrotnie m.in. na datę 13 maja 2005 roku. Ta data związana jest z wejściem Polski do UE.
Nie tak powinno się postępować zważywszy na to że jest wybór wśród 365 dni w roku. Nasze rządy tłumaczą feralne daty tym że przywódcy czy organizacje z innych państw nie znają naszej historii i naszych ważnych narodowych dat. To akurat nie jest argument. Od tego są dyplomacje by uzgodnić te terminy tak, by nie były one w konflikcie z naszym narodowym interesem. Trzeba po prostu rozmawiać do skutku aż ustali się po naszej myśli daty imprez czy spotkań lub po prostu należy zrezygnować z feralnych dat które nam się narzuca. Trzeba umieć zrezygnować z takich propozycji gdy nam one nie pasują z jakiś powodów i oddać je w gestie innego państwa. Tej odwagi brakuje naszym rządom i przywódcom a to jest powód do narzekań. Niestety, rządy i przywódcy państw wolą zapisać się do historii i chwalić się pewnymi datami niż dbać o interes własnego państwa. Takie rządy należy wywalić na bruk. Czytaj także "Zmiana klimatu" w kolumnie po lewej stronie na stronie głównej.
Dlaczego jest ta impreza niepotrzebna ? Dlatego jest ona nam niepotrzebna bo nie da się powstrzymać natury mimo nakazów i zakazów oraz karania państw wysokimi karami finansowymi. Klimat zawsze się zmieniał niezależnie od epoki, od środków stosowanych przez ludzkość do ogrzewania mieszkań i do produkcji czy od ilości szkodliwych gazów w atmosferze. Co z tego że Europa ograniczy emisję szkodliwych gazów gdy olbrzymie Chiny, Rosja czy Afryka nie będą przestrzegać tego reżimu bo ciągle się rozwijają. Niektóre kraje jak m.in. Polska, Czechy i Słowacja nie mogą przystać na reżim ONZ bo ich gospodarka stoi na węglu. Nie można bezmyślnie hamować innym krajom gospodarki. Jeżeli już, to trzeba walczyć ze smogiem jaki wytwarzają samochody na benzynę w miastach a niezależnie od tego państwa same we własnym zakresie i bez kar finansowych powinny dbać o jak najmniejszą emisję gazów przemysłowych. Nic to nie zmieni jeśli chodzi o klimat, ale poprawi znacznie powietrze. Więcej w art. "Zmiana klimatu".
Tusk powiedział że tę datę ustalono już 5 lat temu i jej nie zmieni. To znaczy że 5 lat temu rząd Tuska wiedział iż tego dnia jest rocznica Powstania Listopadowego a mimo to zgodził się na szczyt klimatyczny. Dziwne jest to że rok ma 365 dni a mimo wszystko nie udało się znaleźć innej daty na zorganizowanie wspomnianej imprezy. Wydaje mi się że rząd nasz nie ma odwagi przeciwstawiać się ONZ i innym międzynarodowym organizacjom. Takie podejście szkodzi Polsce. Na takie feralne daty nasze rządy przystały już wielokrotnie m.in. na datę 13 maja 2005 roku. Ta data związana jest z wejściem Polski do UE.
Nie tak powinno się postępować zważywszy na to że jest wybór wśród 365 dni w roku. Nasze rządy tłumaczą feralne daty tym że przywódcy czy organizacje z innych państw nie znają naszej historii i naszych ważnych narodowych dat. To akurat nie jest argument. Od tego są dyplomacje by uzgodnić te terminy tak, by nie były one w konflikcie z naszym narodowym interesem. Trzeba po prostu rozmawiać do skutku aż ustali się po naszej myśli daty imprez czy spotkań lub po prostu należy zrezygnować z feralnych dat które nam się narzuca. Trzeba umieć zrezygnować z takich propozycji gdy nam one nie pasują z jakiś powodów i oddać je w gestie innego państwa. Tej odwagi brakuje naszym rządom i przywódcom a to jest powód do narzekań. Niestety, rządy i przywódcy państw wolą zapisać się do historii i chwalić się pewnymi datami niż dbać o interes własnego państwa. Takie rządy należy wywalić na bruk. Czytaj także "Zmiana klimatu" w kolumnie po lewej stronie na stronie głównej.
05 sierpnia 2013
Polityka oczami Kuby W.
Kuba Wojewódzki prowadzi autorski program w TVN pod swoją nazwą do którego zaprasza gości z różnej sfery. Teraz on stanął po przeciwnej stronie kamery. Mówi on że głosował za PO o twarzy Tuska. Potem dostał PO o twarzy posłów Żalka, Godsona i Gowina. Ma już 50 lat i tam gdzie widział zło, dzisiaj widzi słabość. Nawet J. Kaczyński z PiS już go nie złości, tylko smutno wzrusza. W ostatnich latach zmieniło się jego nastawienie do polityków. Dziś odrzuca ich nie ze strachu, lecz nie chce on żeby ludzie którzy traktują władzę jak odwet zajmowali się współczesnością. Uważa on że bardzo łatwo jest skonfliktować Polaków i "pchnąć iluzją w martwą stronę historii" i dlatego sukces PiS określa mianem "iluzjonistycznej hochsztaplerki". To wg. niego znaczy że PiS sprzedaje ludziom pozór ( iluzję ) prostych rozwiązań których przecież nie ma. Zauważył także iż rozwarstwienie społeczne i ekonomiczne powoduje że Polacy boją się a kraj zmierza w stronę chaosu.
Lęka się on o ten kraj bo najprostszą metodą wychodzenia z chaosu jest nacjonalizm. Mocno krytykuje on partię rządzącą m.in. za to że PO ma w swoich szeregach faceta który chwali wizytę ojca Bashobory i który był świadkiem zmartwychwstania - tu nie jest potrzebna wycieczka do urny, tylko do apteki mówi Kuba W. Nie zaprasza Kuba już niektórych polityków do swojego programu w TVN czyli smutnych ludzi którzy dokonali "gwałtu na zbiorowym entuzjazmie". Parę lat temu bardzo arogancko odnosił się do tzw. Polski dekoderów Telewizji Trwam. Dzisiaj patrzy na to inaczej. Mówi że nie podzielimy tego kraju jak Korei.
Podsumowując jego spojrzenie polityczne to można powiedzieć że trafnie ocenia on sytuację w kraju. Jeśli chodzi o twarz PO to zawsze ona była Tuskowa. Natomiast posłów Żalka, Godsona i Gowina nie można uznać za twarz PO gdyż oni mają konserwatywno-pisowską twarz która nigdy nie pasowała do twarzy Tuska i do liberalnych poglądów PO a dziś wręcz ona przeszkadza Tuskowi. Ta trójca hamuje postęp w partii i w kraju gdyż kieruje się przekonaniami religijnymi a nie potrzebami kraju. J. Gowin często podkreśla że będzie zawsze kierował się własnymi przekonaniami i nikt go od tego nie odwiedzie. Powiedział on że chce aby PO powróciła do swych korzeni - korzeni konserwatywno-liberalnych czyli zamieniła się w PiS. Moim zdaniem PO w pierwszej wersji nigdy taka nie była a nazwa tylko myliła wyborców.
Trzeba wiedzieć że partia pod wodzą J. Gowina nic dobrego Polsce nie przyniesie. J. Kaczyński z PiS jest jak zawsze iluzjonistą i pozerem. Udaje że ma pomysł na Polskę a tak naprawdę dzieli ją tak jak Koreę - na dwie połówki i dlatego jest on śmieszny i zarazem żenujący. Smutne to. Nie każdy zauważył ale K. W. to widzi że ludzie którzy traktują władzę jak odwet nie powinni zajmować się polityką i współczesnością. J. Kaczyński właśnie traktuje swoje wejście ponowne do władzy jak odwet za przegrane wybory w 2007 roku oraz za przegraną na stanowisko prezydenta kraju po śmierci brata Lecha. Nie można z zemsty piastować urzędów państwowych. Takie cechy polityków powinny wykluczać ich z wszelkiej władzy. Nie trudno się domyślić że Kaczyński zmierza do władzy tylko po to by zemścić się na tych co wg. niego odpowiadają za śmierć jego brata Lecha. Także niebezpieczne jest rozwarstwienie społeczne i ekonomiczne bo z tego powodu może dojść do chaosu w kraju. Chodzi tu o wymuszone rozwarstwienie.
Rząd PO swoją świadomą polityką doprowadza ludzi do coraz większych różnic społeczno-ekonomicznych a ludzie to widzą. Z jednej strony daje on wolną rękę pracodawcom i biznesowi oraz finansjerze i bankom a z drugiej blokuje lub zaniża coroczną waloryzację płacy minimalnej, podnosi ceny, podatki, akcyzy, VAT-y i wprowadza kolejne parapodatki. Bogaty zawsze poradzi sobie z każdą podwyżką cen a biedny już nie. Tak rośnie różnica między bogatym a biednym. Tak się dzieje dzięki wymuszonemu rozwarstwieniu. Na przypadkowe rozwarstwienia nikt przecież nie narzeka - tak dzieje się m.in. w USA. Przynajmniej tak wierzą Amerykanie. Wiadomo że i w USA bogaci narzucają rytm.
Zwrócił Kuba także uwagę na to że wychodzeniu z chaosu towarzyszy często nacjonalizm. Tak niestety zdarza się gdy zawodzi demokracja. Tak teraz się dzieje gdyż z PO i Tuskiem nie ma dialogu. Z innymi partiami też nie ma dialogu bo tak nauczyliśmy je. Np. z SLD nie ma dialogu bo tam nie ma z kim rozmawiać. SLD ma korzenie PZPR-owskie a z komuchami nikt nie chce rozmawiać bo nie ma o czym. Jeszcze TVN zaprasza tych komuchów na debaty ale nie wiem po co. Nie dobra to sytuacja bo popadamy w śpiączkę a politycy wtedy hasają jak chcą. Polityków trzeba na bieżąco "dociskać do muru" by chcieli rozmawiać ze społeczeństwem. Wtedy będą oni szanować naród. Nie może Kuba przeboleć także tego że politycy dokonali "gwałtu na zbiorowym entuzjazmie". Tak właśnie postępują politycy by dostać się do koryta. Najpierw zachwycili oni swoim programem i obiecankami wyborców a potem zniechęcili ich do siebie bo wszystko okazało się obłudą. Tak dokonuje się gwałtu na entuzjazmie narodu.
Powiedział Kuba też że nie podzielimy tego kraju jak Korei. Chodzi tu o to że nie wolno nam doprowadzić do takiej sytuacji tylko dlatego, że jakiś oszołom w postaci Kaczyńskiego i narodowców do tego usilnie zmierza bo ma psychikę zwichrowaną przez zakręty historyczne. Ma on na myśli to, by Polak Polakowi nie był wrogiem tylko dlatego że tak chce Kaczyński i jego zwolennicy. Już pisałem wielokrotnie że tenże mały oszołom nie ma prawa dzielić Polaków na prawdziwych i na niepolaków. Można nie lubić wielu ludzi np. komuchów z SLD, lecz to nie powód by dzielić kraj na dwie połówki i doprowadzać do chaosu w kraju.
Pozostaje jednak Telewizja Trwam oraz Radio Maryja których nie da się pokonać gdyż za tymi mediami stoi duża część otumanionych przez Rydzyka i Kaczyńskiego wiernych. Te media będą jeszcze długo podsycać chaos i nienawiść w narodzie. Swoim postępowaniem te media same siebie likwidują. Wcześniej czy później dojdzie do tego że Kościół wraz ze swymi mediami znajdą się na marginesie lub zostaną skasowane całkowicie.
Lęka się on o ten kraj bo najprostszą metodą wychodzenia z chaosu jest nacjonalizm. Mocno krytykuje on partię rządzącą m.in. za to że PO ma w swoich szeregach faceta który chwali wizytę ojca Bashobory i który był świadkiem zmartwychwstania - tu nie jest potrzebna wycieczka do urny, tylko do apteki mówi Kuba W. Nie zaprasza Kuba już niektórych polityków do swojego programu w TVN czyli smutnych ludzi którzy dokonali "gwałtu na zbiorowym entuzjazmie". Parę lat temu bardzo arogancko odnosił się do tzw. Polski dekoderów Telewizji Trwam. Dzisiaj patrzy na to inaczej. Mówi że nie podzielimy tego kraju jak Korei.
Podsumowując jego spojrzenie polityczne to można powiedzieć że trafnie ocenia on sytuację w kraju. Jeśli chodzi o twarz PO to zawsze ona była Tuskowa. Natomiast posłów Żalka, Godsona i Gowina nie można uznać za twarz PO gdyż oni mają konserwatywno-pisowską twarz która nigdy nie pasowała do twarzy Tuska i do liberalnych poglądów PO a dziś wręcz ona przeszkadza Tuskowi. Ta trójca hamuje postęp w partii i w kraju gdyż kieruje się przekonaniami religijnymi a nie potrzebami kraju. J. Gowin często podkreśla że będzie zawsze kierował się własnymi przekonaniami i nikt go od tego nie odwiedzie. Powiedział on że chce aby PO powróciła do swych korzeni - korzeni konserwatywno-liberalnych czyli zamieniła się w PiS. Moim zdaniem PO w pierwszej wersji nigdy taka nie była a nazwa tylko myliła wyborców.
Trzeba wiedzieć że partia pod wodzą J. Gowina nic dobrego Polsce nie przyniesie. J. Kaczyński z PiS jest jak zawsze iluzjonistą i pozerem. Udaje że ma pomysł na Polskę a tak naprawdę dzieli ją tak jak Koreę - na dwie połówki i dlatego jest on śmieszny i zarazem żenujący. Smutne to. Nie każdy zauważył ale K. W. to widzi że ludzie którzy traktują władzę jak odwet nie powinni zajmować się polityką i współczesnością. J. Kaczyński właśnie traktuje swoje wejście ponowne do władzy jak odwet za przegrane wybory w 2007 roku oraz za przegraną na stanowisko prezydenta kraju po śmierci brata Lecha. Nie można z zemsty piastować urzędów państwowych. Takie cechy polityków powinny wykluczać ich z wszelkiej władzy. Nie trudno się domyślić że Kaczyński zmierza do władzy tylko po to by zemścić się na tych co wg. niego odpowiadają za śmierć jego brata Lecha. Także niebezpieczne jest rozwarstwienie społeczne i ekonomiczne bo z tego powodu może dojść do chaosu w kraju. Chodzi tu o wymuszone rozwarstwienie.
Rząd PO swoją świadomą polityką doprowadza ludzi do coraz większych różnic społeczno-ekonomicznych a ludzie to widzą. Z jednej strony daje on wolną rękę pracodawcom i biznesowi oraz finansjerze i bankom a z drugiej blokuje lub zaniża coroczną waloryzację płacy minimalnej, podnosi ceny, podatki, akcyzy, VAT-y i wprowadza kolejne parapodatki. Bogaty zawsze poradzi sobie z każdą podwyżką cen a biedny już nie. Tak rośnie różnica między bogatym a biednym. Tak się dzieje dzięki wymuszonemu rozwarstwieniu. Na przypadkowe rozwarstwienia nikt przecież nie narzeka - tak dzieje się m.in. w USA. Przynajmniej tak wierzą Amerykanie. Wiadomo że i w USA bogaci narzucają rytm.
Zwrócił Kuba także uwagę na to że wychodzeniu z chaosu towarzyszy często nacjonalizm. Tak niestety zdarza się gdy zawodzi demokracja. Tak teraz się dzieje gdyż z PO i Tuskiem nie ma dialogu. Z innymi partiami też nie ma dialogu bo tak nauczyliśmy je. Np. z SLD nie ma dialogu bo tam nie ma z kim rozmawiać. SLD ma korzenie PZPR-owskie a z komuchami nikt nie chce rozmawiać bo nie ma o czym. Jeszcze TVN zaprasza tych komuchów na debaty ale nie wiem po co. Nie dobra to sytuacja bo popadamy w śpiączkę a politycy wtedy hasają jak chcą. Polityków trzeba na bieżąco "dociskać do muru" by chcieli rozmawiać ze społeczeństwem. Wtedy będą oni szanować naród. Nie może Kuba przeboleć także tego że politycy dokonali "gwałtu na zbiorowym entuzjazmie". Tak właśnie postępują politycy by dostać się do koryta. Najpierw zachwycili oni swoim programem i obiecankami wyborców a potem zniechęcili ich do siebie bo wszystko okazało się obłudą. Tak dokonuje się gwałtu na entuzjazmie narodu.
Powiedział Kuba też że nie podzielimy tego kraju jak Korei. Chodzi tu o to że nie wolno nam doprowadzić do takiej sytuacji tylko dlatego, że jakiś oszołom w postaci Kaczyńskiego i narodowców do tego usilnie zmierza bo ma psychikę zwichrowaną przez zakręty historyczne. Ma on na myśli to, by Polak Polakowi nie był wrogiem tylko dlatego że tak chce Kaczyński i jego zwolennicy. Już pisałem wielokrotnie że tenże mały oszołom nie ma prawa dzielić Polaków na prawdziwych i na niepolaków. Można nie lubić wielu ludzi np. komuchów z SLD, lecz to nie powód by dzielić kraj na dwie połówki i doprowadzać do chaosu w kraju.
Pozostaje jednak Telewizja Trwam oraz Radio Maryja których nie da się pokonać gdyż za tymi mediami stoi duża część otumanionych przez Rydzyka i Kaczyńskiego wiernych. Te media będą jeszcze długo podsycać chaos i nienawiść w narodzie. Swoim postępowaniem te media same siebie likwidują. Wcześniej czy później dojdzie do tego że Kościół wraz ze swymi mediami znajdą się na marginesie lub zostaną skasowane całkowicie.
04 sierpnia 2013
21 milionów
Tyle pieniędzy przeznaczono na nagrody dla urzędników ministerstw. Średnia płaca w ministerstwach za rok 2012 na 13 796 pracowników wynosiła 5498,91 złotych brutto. Gdy podzieli się przyznane urzędnikom 21 milionów złotych na 13 796 pracowników ministerstw to średnio nagroda na osobę wynosi ok. 1,5 tysiąca złotych. Jeden dostanie 500 złotych a drugi 40 tys. zł. Pensja średnia w ministerstwie też nie jest mała bo wynosi ok. 5,5 tys. złotych na osobę gdy większość ludzi pracy którzy składają się poprzez podatki na tych urzędników zarabia średnio 1500 zł. brutto a na rękę dostają ok. 1200 zł. Średnio zwykły pracownik zarabia 5 razy mniej od urzędnika i to jest niesprawiedliwe zważywszy że ci urzędnicy nie ułatwiają im życia a tylko utrudniają. Ciekawe są tłumaczenia - dlaczego tak wysokie są w ministerstwie nagrody i pensje gdy jest kryzys. Sekretarz stanu i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z PO tłumaczy to tak ;
"W całym systemie budżetowym jest system niskich pensji i co jakiś czas, raz na kwartał, pracownicy dostają nagrody. Jeśli pracownicy administracji państwowej nie będą otrzymywać wystarczająco wysokich pensji lub cyklicznych nagród, to nie będzie komu wykonywać tej odpowiedzialnej pracy. Nie można całkowicie zrezygnować z nagród mimo kryzysu. Można dojść do granicy absurdu i w ogóle ludziom nie płacić pieniędzy, tylko wtedy będzie taki efekt, że nie będzie komu pracować. To jest administracja państwowa a odpowiedzialność jest duża".
Zakłamanie jest już na wstępie tłumaczeń przez p. Rajewicz wypowiedziane. Nie można tak wysokich pensji i wynagrodzeń uznać za system niskich wynagrodzeń gdy porównuje się je do pensji większości ludzi pracy. Nieprawdą także jest i to że nie będzie komu pracować, gdy nie będzie wystarczająco wysokich pensji lub cyklicznych nagród. Każdy wie że do pracy za biurkiem ludzie sami się pchają, zwłaszcza do sfery rządowej nawet za niskie pensje bo to praca czysta, lekka, łatwa i przyjemna, niewiele trzeba umieć a większość czasu w pracy przeznacza się na kawę, na czyszczenie i malowanie paznokci, na zakupy dla domu, na plotki i na odpoczynek. Zgodzić się można tylko z jednym, że administracja państwowa to odpowiedzialność duża. Tak wydaje się patrząc z boku lecz tam tak samo się pracuje i tak samo jest się odpowiedzialnym jak i w innych urzędach a różnice w pensjach też są duże bo dwu i więcejkrotnie zarabiają urzędnicy w ministerstwach. Trzeba wiedzieć że zwykłym urzędnikom państwowym zamrożono płace na 3 lata - oficjalnie się tak mówi lecz ich płace wcale nie są małe bo średnio przekraczają 3 tys. zł. na miesiąc na osobę.
Można powiedzieć że mamy rozpasanych urzędników których ciągle przybywa a oni kosztują państwo najwięcej. Najwięcej bo to innym pracownikom należą się wysokie wynagrodzenia, wyższe niż w urzędach państwowych, bo to oni wypracowują dochód narodowy z którego utrzymują się nasi urzędnicy a w zamian niewiele otrzymują od państwa.
Co najwyżej otrzymują oni same restrykcje, nakazy i zakazy zamiast uproszczeń i udogodnień choćby w zeznaniach podatkowych, w umowach między obywatelem a państwem i instytucjami prywatnymi itd. Nadal urzędnik państwowy nie wykonuje za nas spraw do niego należących a pobiera niemałe pensje.
Sami biegamy od urzędu do urzędu by coś załatwić. Od zawsze urzędy powinny być tak ustawione by petent zgłosił sprawę a urzędnik wszystko za niego załatwił. Musi być koordynacja z innymi urzędami by dało się załatwić sprawę petentowi. Petent nie musi znać się na prawie i procedurach bo od tego jest urzędnik. To urzędnik ma obowiązek pozbierania do kupy wszystkich potrzebnych dla załatwienia sprawy dokumentów by nie ganiać petenta. Obecnie to petent jest obwiniany za to że nie doniósł odpowiedniego papieru do urzędu a powinno być odwrotnie. Pozbieranie odpowiednich dokumentów należy do urzędu a nie do petenta. Urzędnikom nie chce się podnieść swojego tyłka by pojechać do odpowiedniego urzędu czy instytucji i pozbierać potrzebne dla sprawy papiery ale wymagają oni dla siebie od państwa wysokich pensji i wynagrodzeń. Tak nie może być.
Uważam że powinniśmy sami wymagać od urzędników by załatwili nam sprawę tak jak chcemy i by to oni biegali po innych urzędach za papierami potrzebnymi do załatwienia naszej sprawy a nie my. My nie znamy się na tym i mamy prawo tego od nich wymagać. W końcu im płaci się z naszej kieszeni za takie działania a nie nam petentom. Można to osiągnąć lecz potrzebna jest determinacja i nieustępliwość wobec urzędasów wszystkich petentów. Trzeba także wiedzieć że już są ustalone kary dla urzędników źle wykonujących swoją pracę. Zawsze można ich ukarać gdy zajdzie taka potrzeba. Już urzędnik nie jest panem i władcą i można mu "dokopać".
"W całym systemie budżetowym jest system niskich pensji i co jakiś czas, raz na kwartał, pracownicy dostają nagrody. Jeśli pracownicy administracji państwowej nie będą otrzymywać wystarczająco wysokich pensji lub cyklicznych nagród, to nie będzie komu wykonywać tej odpowiedzialnej pracy. Nie można całkowicie zrezygnować z nagród mimo kryzysu. Można dojść do granicy absurdu i w ogóle ludziom nie płacić pieniędzy, tylko wtedy będzie taki efekt, że nie będzie komu pracować. To jest administracja państwowa a odpowiedzialność jest duża".
Zakłamanie jest już na wstępie tłumaczeń przez p. Rajewicz wypowiedziane. Nie można tak wysokich pensji i wynagrodzeń uznać za system niskich wynagrodzeń gdy porównuje się je do pensji większości ludzi pracy. Nieprawdą także jest i to że nie będzie komu pracować, gdy nie będzie wystarczająco wysokich pensji lub cyklicznych nagród. Każdy wie że do pracy za biurkiem ludzie sami się pchają, zwłaszcza do sfery rządowej nawet za niskie pensje bo to praca czysta, lekka, łatwa i przyjemna, niewiele trzeba umieć a większość czasu w pracy przeznacza się na kawę, na czyszczenie i malowanie paznokci, na zakupy dla domu, na plotki i na odpoczynek. Zgodzić się można tylko z jednym, że administracja państwowa to odpowiedzialność duża. Tak wydaje się patrząc z boku lecz tam tak samo się pracuje i tak samo jest się odpowiedzialnym jak i w innych urzędach a różnice w pensjach też są duże bo dwu i więcejkrotnie zarabiają urzędnicy w ministerstwach. Trzeba wiedzieć że zwykłym urzędnikom państwowym zamrożono płace na 3 lata - oficjalnie się tak mówi lecz ich płace wcale nie są małe bo średnio przekraczają 3 tys. zł. na miesiąc na osobę.
Można powiedzieć że mamy rozpasanych urzędników których ciągle przybywa a oni kosztują państwo najwięcej. Najwięcej bo to innym pracownikom należą się wysokie wynagrodzenia, wyższe niż w urzędach państwowych, bo to oni wypracowują dochód narodowy z którego utrzymują się nasi urzędnicy a w zamian niewiele otrzymują od państwa.
Co najwyżej otrzymują oni same restrykcje, nakazy i zakazy zamiast uproszczeń i udogodnień choćby w zeznaniach podatkowych, w umowach między obywatelem a państwem i instytucjami prywatnymi itd. Nadal urzędnik państwowy nie wykonuje za nas spraw do niego należących a pobiera niemałe pensje.
Sami biegamy od urzędu do urzędu by coś załatwić. Od zawsze urzędy powinny być tak ustawione by petent zgłosił sprawę a urzędnik wszystko za niego załatwił. Musi być koordynacja z innymi urzędami by dało się załatwić sprawę petentowi. Petent nie musi znać się na prawie i procedurach bo od tego jest urzędnik. To urzędnik ma obowiązek pozbierania do kupy wszystkich potrzebnych dla załatwienia sprawy dokumentów by nie ganiać petenta. Obecnie to petent jest obwiniany za to że nie doniósł odpowiedniego papieru do urzędu a powinno być odwrotnie. Pozbieranie odpowiednich dokumentów należy do urzędu a nie do petenta. Urzędnikom nie chce się podnieść swojego tyłka by pojechać do odpowiedniego urzędu czy instytucji i pozbierać potrzebne dla sprawy papiery ale wymagają oni dla siebie od państwa wysokich pensji i wynagrodzeń. Tak nie może być.
Uważam że powinniśmy sami wymagać od urzędników by załatwili nam sprawę tak jak chcemy i by to oni biegali po innych urzędach za papierami potrzebnymi do załatwienia naszej sprawy a nie my. My nie znamy się na tym i mamy prawo tego od nich wymagać. W końcu im płaci się z naszej kieszeni za takie działania a nie nam petentom. Można to osiągnąć lecz potrzebna jest determinacja i nieustępliwość wobec urzędasów wszystkich petentów. Trzeba także wiedzieć że już są ustalone kary dla urzędników źle wykonujących swoją pracę. Zawsze można ich ukarać gdy zajdzie taka potrzeba. Już urzędnik nie jest panem i władcą i można mu "dokopać".
03 sierpnia 2013
Planowany jest zamach
Ewa Błasik, wdowa po byłym generale Andrzeju Błasiku dowódcy Sił Powietrznych teraz dopiero przypomniała sobie że jej mąż mówił o planowanym zamachu terrorystycznym na statek powietrzny. Mówił on o tym w Święta Wielkanocne, na kilka dni przed katastrofą smoleńską która wydarzyła się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Dodał on - "mam nadzieję że służby specjalne wiedzą co robią" - nie wiedział jednak o jaki statek powietrzny chodzi. Ewa Błasik do dziś uważa że Polacy nie poznali powodów katastrofy samolotu CASA pod Mirosławcem ani Tu-154 M pod Smoleńskiem.
Drążą jeszcze zwolennicy PiS temat katastrofy smoleńskiej i końca "szukania prawdy" przez nich nigdy nie zobaczymy bo ich szef Kaczyński tak nakazał. Kaczyńskiemu na rękę jest zakłamywanie rzeczywistości gdyż na tym zakłamywaniu postanowił "jechać" on do władzy. Jak na razie udaje się mu to. Zaprzecza on nadal faktom i ustaleniom komisji do spraw katastrof lotniczych tylko po to, by odwrócić winę swoją i brata Lecha za tę katastrofę smoleńską.
Trzeba wiedzieć że gen. A. Błasik jako dowódca Sił Powietrznych był na bieżąco informowany o planowanych atakach ze strony różnego rodzaju wrogów naszego kraju. Mógł on dostać także informację o wspomnianym zamachu terrorystycznym na statek powietrzny, lecz to nie oznacza że chodziło właśnie o Tu-154. Takich informacji dostawał on jako dowódca wiele w ciągu roku i nic z tego nie wynika. Wiele alarmów było fałszywych. Wiązanie jednego z tych alarmów akurat z katastrofą smoleńską jest niedorzeczne, zwłaszcza że Błasik nie podał daty ataku o której powinien wiedzieć i ją podać władzom państwa. Po drugie ; najwyższy rangą dowódca nie ma prawa zdradzać tajemnic państwowych i wojskowych osobom postronnym, w tym także i własnej żonie.
Jak widać, za dużo jest nieprawdziwych faktów podawanych przez PiS i jego zwolenników tylko po to by mataczyć bez końca w tej sprawie. Takie wyciąganie co jakiś czas tzw. "asów z rękawa" niczemu nie służy a tylko podsyca atmosferę i nadal utrzymuje w głowach zwolenników "teorii zamachu" nieprawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Już coraz więcej osób przekonało się do mojej teorii która wskazuje że przyczyną katastrofy smoleńskiej był zbieg okoliczności i niepotrzebna decyzja Lecha Kaczyńskiego o wylocie do Smoleńska trzy dni po ceremonii która już się odbyła 7 kwietnia. L. Kaczyński z pychy chciał udowodnić że tylko on jest prawdziwym Polakiem i tylko jemu wolno celebrować ważne rocznice narodowe. Za tą pychę zapłacił on swoją śmiercią oraz tragedią w Smoleńsku pociągając za sobą 95 ofiar które z nim wyleciały tamtego dnia. Taka osoba jak Lech Kaczyński nie powinna nigdy zostać politykiem a zwłaszcza i prezydentem gdyż jest nieodpowiedzialna.
Drążą jeszcze zwolennicy PiS temat katastrofy smoleńskiej i końca "szukania prawdy" przez nich nigdy nie zobaczymy bo ich szef Kaczyński tak nakazał. Kaczyńskiemu na rękę jest zakłamywanie rzeczywistości gdyż na tym zakłamywaniu postanowił "jechać" on do władzy. Jak na razie udaje się mu to. Zaprzecza on nadal faktom i ustaleniom komisji do spraw katastrof lotniczych tylko po to, by odwrócić winę swoją i brata Lecha za tę katastrofę smoleńską.
Trzeba wiedzieć że gen. A. Błasik jako dowódca Sił Powietrznych był na bieżąco informowany o planowanych atakach ze strony różnego rodzaju wrogów naszego kraju. Mógł on dostać także informację o wspomnianym zamachu terrorystycznym na statek powietrzny, lecz to nie oznacza że chodziło właśnie o Tu-154. Takich informacji dostawał on jako dowódca wiele w ciągu roku i nic z tego nie wynika. Wiele alarmów było fałszywych. Wiązanie jednego z tych alarmów akurat z katastrofą smoleńską jest niedorzeczne, zwłaszcza że Błasik nie podał daty ataku o której powinien wiedzieć i ją podać władzom państwa. Po drugie ; najwyższy rangą dowódca nie ma prawa zdradzać tajemnic państwowych i wojskowych osobom postronnym, w tym także i własnej żonie.
Jak widać, za dużo jest nieprawdziwych faktów podawanych przez PiS i jego zwolenników tylko po to by mataczyć bez końca w tej sprawie. Takie wyciąganie co jakiś czas tzw. "asów z rękawa" niczemu nie służy a tylko podsyca atmosferę i nadal utrzymuje w głowach zwolenników "teorii zamachu" nieprawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Już coraz więcej osób przekonało się do mojej teorii która wskazuje że przyczyną katastrofy smoleńskiej był zbieg okoliczności i niepotrzebna decyzja Lecha Kaczyńskiego o wylocie do Smoleńska trzy dni po ceremonii która już się odbyła 7 kwietnia. L. Kaczyński z pychy chciał udowodnić że tylko on jest prawdziwym Polakiem i tylko jemu wolno celebrować ważne rocznice narodowe. Za tą pychę zapłacił on swoją śmiercią oraz tragedią w Smoleńsku pociągając za sobą 95 ofiar które z nim wyleciały tamtego dnia. Taka osoba jak Lech Kaczyński nie powinna nigdy zostać politykiem a zwłaszcza i prezydentem gdyż jest nieodpowiedzialna.
02 sierpnia 2013
Grecja obniża podatki
Grecja obniżyła podatek VAT z 23 do 13 % w barach i restauracjach. Niższy podatek ma zapobiegać oszustwom podatkowym. Wysoki podatek powodował niskie obroty w tej branży a niskie obroty prowokowały do oszustw podatkowych. Nikt nie chciał płacić wysokiego podatku przy niskich zyskach. Tam już doszli do rozumu ekonomiści lecz u nas min. finansów J. Rostowski nie ma zamiaru obniżyć nawet jednego procenta by powrócić z 23 do 22-procentowego podatku VAT który w tym roku miał być obniżony. Obniży ten podatek chyba tylko wtedy jak doprowadzi Polskę do nędzy czyli do obecnej sytuacji takiej jak w Grecji lub zostanie on zrzucony z tego stanowiska przez naród.
Ma on wiele na sumieniu. Pozwolił on m.in. na wprowadzanie parapodatków które nie mają prawa istnieć, pozwolił on swoją nieudolną polityką na zamrożenie w przyszłym roku waloryzacji rent i emerytur na czas nieokreślony, zamiast obniżać to podwyższył on podatek VAT, zamiast obniżać akcyzy lub je skasować to je podwyższa bez końca a to dało to państwu niższe wpływy do budżetu państwa oraz rozwój szarej strefy itd. Ironią było uznanie go za jednego z najlepszych ministrów w UE bo Polska jako jedyna w Europie miała gospodarkę na plusie.
To żaden sukces gdyż rząd PO ograniczał wydatki tam gdzie były z tego tytułu duże oszczędności jak np. w Opiece Społecznej. Ministerstwo finansów obniżyło środki Ośrodkom Pomocy Społecznej do tego stopnia że na jednego beneficjanta przypada średnio ok. 120 zł. na miesiąc. Nie warto pytać za ile żyją politycy oraz min. finansów, premier i prezydent gdyż każdy się domyśla. Jeżeli ktoś nie pamięta to przypomnę ; posłowie dostają w łapę ok. 10 tys. zł. na miesiąc z naszych podatków, min. finansów, premier i prezydent ok. 20 tys. zł. plus dodatki takie jak m.in. premie w wysokości 40 tys. zł. za rok. Może kiedyś wydarzy się cud i ci politycy będą żyć za 120 złotych miesięcznie - dożywotnio - choćby za wprowadzoną pracę do śmierci oraz za coraz niższe emerytury. Na więcej oni nie zasłużyli.
Ma on wiele na sumieniu. Pozwolił on m.in. na wprowadzanie parapodatków które nie mają prawa istnieć, pozwolił on swoją nieudolną polityką na zamrożenie w przyszłym roku waloryzacji rent i emerytur na czas nieokreślony, zamiast obniżać to podwyższył on podatek VAT, zamiast obniżać akcyzy lub je skasować to je podwyższa bez końca a to dało to państwu niższe wpływy do budżetu państwa oraz rozwój szarej strefy itd. Ironią było uznanie go za jednego z najlepszych ministrów w UE bo Polska jako jedyna w Europie miała gospodarkę na plusie.
To żaden sukces gdyż rząd PO ograniczał wydatki tam gdzie były z tego tytułu duże oszczędności jak np. w Opiece Społecznej. Ministerstwo finansów obniżyło środki Ośrodkom Pomocy Społecznej do tego stopnia że na jednego beneficjanta przypada średnio ok. 120 zł. na miesiąc. Nie warto pytać za ile żyją politycy oraz min. finansów, premier i prezydent gdyż każdy się domyśla. Jeżeli ktoś nie pamięta to przypomnę ; posłowie dostają w łapę ok. 10 tys. zł. na miesiąc z naszych podatków, min. finansów, premier i prezydent ok. 20 tys. zł. plus dodatki takie jak m.in. premie w wysokości 40 tys. zł. za rok. Może kiedyś wydarzy się cud i ci politycy będą żyć za 120 złotych miesięcznie - dożywotnio - choćby za wprowadzoną pracę do śmierci oraz za coraz niższe emerytury. Na więcej oni nie zasłużyli.
Kościół skarży się
Skarży się do Strasburga. Ks. prof. Józef Kurkowski powiedział podczas konferencji na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie że "rozporządzenie Ministerstwa Edukacji Narodowej o umieszczeniu lekcji religii i etyki w szkolnym a nie ramowym planie nauczania jest sprzeczne z Konstytucją RP, Konkordatem i ustawą o systemie oświaty". Uważa on że jest to jednostronny dyktat i chce zaskarżyć tę decyzję rządu do Trybunału Konstytucyjnego lub do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Woli on jednak dialog wewnętrzny w Polsce oraz poprawę rozporządzenia MEN tak jak przewiduje Konstytucja i Konkordat.
Skoro Kościół zasłania się Konkordatem to powinien wiedzieć że po to on został wymyślony by rozdzielić państwo od Kościoła a zatem wszystkie sprawy Kościoła są oddzielone od państwa co oznacza że nauczanie religii musi być oddzielone od szkół państwowych i innych. Kiedy był przestrzegany Konkordat to religia była nauczana w kościołach a księża nie wtrącały się do spraw państwa. Nie było wtedy konfliktów.
W skrócie ; po to wymyślono Konkordat, by klechy nie wpieprzały się w państwo.
Skoro Kościół zasłania się Konkordatem to powinien wiedzieć że po to on został wymyślony by rozdzielić państwo od Kościoła a zatem wszystkie sprawy Kościoła są oddzielone od państwa co oznacza że nauczanie religii musi być oddzielone od szkół państwowych i innych. Kiedy był przestrzegany Konkordat to religia była nauczana w kościołach a księża nie wtrącały się do spraw państwa. Nie było wtedy konfliktów.
W skrócie ; po to wymyślono Konkordat, by klechy nie wpieprzały się w państwo.
To nie są ludzie - 2
Wielu się zastanawia dlaczego w Polsce nie można wspólnie i z godnością obchodzić rocznic narodowych. Co rocznica to są gwizdy i buczenia oraz brak szacunku dla zmarłych. Adam Rogacki z PiS a także cały PiS uważa że demonstrować swoje przekonania można wszędzie. Tak on tłumaczy PiS i swego prezesa Kaczyńskiego oraz narodowców z poglądów na obchodzenie rocznic narodowych. Można o nich powiedzieć - to nie są ludzie. Brak w nich ludzkich odczuć jakie mieli kombatanci i ich rodziny podczas każdych obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. Kombatanci, ich rodziny i inni w dzień rocznicy pochowali swoje poglądy by godnie uczcić kolejną rocznicę. Można być człowiekiem.
Idąc tropem PiS to można każdemu zepsuć święto czy rocznicę tylko dlatego że mają inne poglądy niż Kaczyński i jego partia. Tak trzeba rozumieć słowo "wszędzie" w wypowiedzi posła PiS. A. Rogacki tłumaczył złe zachowania PiS-u podczas każdej rocznicy Powstania Warszawskiego oraz podczas innych rocznic państwowych także tym, że w każdym miejscu można wyrazić swoje niezadowolenie z rządu, z premiera, z prezydenta i z partii. Takie ich rozumowanie i zachowanie świadczy o tym że dla Kaczyńskiego i PiS nie liczy się człowiek, jego godność i pamięć o tych którzy polegli w obronie kraju oraz reputacja kraju wobec zagranicy. Dla nich liczy się tylko władza sama w sobie oraz interesy grupki fanatyków PiS-u. Reszta dla nich to niepolaki i nie będą się oni nimi przejmować. Kaczyński i posłowie Pis jeśli chcą myśleć o polityce to powinni brać pod uwagę fakt że zostali już odrzuceni przez naród w wyborach w 2007 roku oraz sondaże które mówią że PiS ma za małe poparcie w narodzie by ubiegać się o mandaty w sejmie. To oznacza że PiS sam powinien się wykluczyć z polityki.
Dla tych małych, o małym mózgu liczy się tylko zdobycie władzy. Do tej władzy idą z zamkniętymi oczami i z zaciśniętymi pięściami depcząc wszystkie świętości po drodze. Takie zachowania świadczą o ich prostactwie. Tak nie powinni zachowywać się posłowie którzy reprezentować chcą naród i kraj za granicą. Każdy wie że jest tyle miejsc by wykazać swoje niezadowolenie z rządu i czegokolwiek by nie naruszać czyjejkolwiek godności i świętości. Prostactwo z PiS i narodowcy mają zbyt krótkie mózgi by to zrozumieć ale trzeba do skutku o tym pisać i mówić.
PiSdziochy nie nadają się do kierowania krajem bo nie potrafią wspólnie z rodakami o różnych poglądach godnie czcić rocznic państwowych i innych. Także nie mają oni prawa przypisywać sobie prawa do wyłącznego świętowania tych rocznic i innych. Zapominają oni że jeszcze są ludzie oprócz PiS i władz państwa którzy też chcą świętować swoje narodowe święta i rocznice ale w spokoju. Te rocznice są wspólne bo całego narodu a nie dla samowybranych. Uważam że politycy powinni mówić jednym głosem gdy chodzi o interes narodu a rocznice narodowe takie są. Krótkowzroczność Kaczyńskiego i jego pęd do władzy powoduje to że naród jest skłócony, nie potrafi i nie może wspólnie obchodzić wspólnych świąt i rocznic oraz nie jest wstanie przez niego i PiS tworzyć dobrych ustaw dla całego narodu bo oni nie uznają kompromisu.
Nie może jeden człowiek z kompleksami wodzić za nos całego narodu. Ta mała gnida musi zejść z głów narodu by ciągłym podgryzaniem nie odwracała narodu od ważnych dla niego spraw.
Idąc tropem PiS to można każdemu zepsuć święto czy rocznicę tylko dlatego że mają inne poglądy niż Kaczyński i jego partia. Tak trzeba rozumieć słowo "wszędzie" w wypowiedzi posła PiS. A. Rogacki tłumaczył złe zachowania PiS-u podczas każdej rocznicy Powstania Warszawskiego oraz podczas innych rocznic państwowych także tym, że w każdym miejscu można wyrazić swoje niezadowolenie z rządu, z premiera, z prezydenta i z partii. Takie ich rozumowanie i zachowanie świadczy o tym że dla Kaczyńskiego i PiS nie liczy się człowiek, jego godność i pamięć o tych którzy polegli w obronie kraju oraz reputacja kraju wobec zagranicy. Dla nich liczy się tylko władza sama w sobie oraz interesy grupki fanatyków PiS-u. Reszta dla nich to niepolaki i nie będą się oni nimi przejmować. Kaczyński i posłowie Pis jeśli chcą myśleć o polityce to powinni brać pod uwagę fakt że zostali już odrzuceni przez naród w wyborach w 2007 roku oraz sondaże które mówią że PiS ma za małe poparcie w narodzie by ubiegać się o mandaty w sejmie. To oznacza że PiS sam powinien się wykluczyć z polityki.
Dla tych małych, o małym mózgu liczy się tylko zdobycie władzy. Do tej władzy idą z zamkniętymi oczami i z zaciśniętymi pięściami depcząc wszystkie świętości po drodze. Takie zachowania świadczą o ich prostactwie. Tak nie powinni zachowywać się posłowie którzy reprezentować chcą naród i kraj za granicą. Każdy wie że jest tyle miejsc by wykazać swoje niezadowolenie z rządu i czegokolwiek by nie naruszać czyjejkolwiek godności i świętości. Prostactwo z PiS i narodowcy mają zbyt krótkie mózgi by to zrozumieć ale trzeba do skutku o tym pisać i mówić.
PiSdziochy nie nadają się do kierowania krajem bo nie potrafią wspólnie z rodakami o różnych poglądach godnie czcić rocznic państwowych i innych. Także nie mają oni prawa przypisywać sobie prawa do wyłącznego świętowania tych rocznic i innych. Zapominają oni że jeszcze są ludzie oprócz PiS i władz państwa którzy też chcą świętować swoje narodowe święta i rocznice ale w spokoju. Te rocznice są wspólne bo całego narodu a nie dla samowybranych. Uważam że politycy powinni mówić jednym głosem gdy chodzi o interes narodu a rocznice narodowe takie są. Krótkowzroczność Kaczyńskiego i jego pęd do władzy powoduje to że naród jest skłócony, nie potrafi i nie może wspólnie obchodzić wspólnych świąt i rocznic oraz nie jest wstanie przez niego i PiS tworzyć dobrych ustaw dla całego narodu bo oni nie uznają kompromisu.
Nie może jeden człowiek z kompleksami wodzić za nos całego narodu. Ta mała gnida musi zejść z głów narodu by ciągłym podgryzaniem nie odwracała narodu od ważnych dla niego spraw.
01 sierpnia 2013
To nie są ludzie
Tak wyraził się Władysław Bartoszewski o tych którzy w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego gwiżdżą i buczą na przedstawicieli władzy m.in. na prezydenta i premiera. "Oni w ogóle nie mają coś wspólnego z powstaniem". Tak jest co roku. Bartoszewski rozważa czy w tym roku pójść pod pomnik Gloria Victis 1 sierpnia. "Tutaj nie szanuje się nawet zmarłych" - mówi Bartoszewski. Wg. niego "jest to choroba partyjnego widzenia wszystkiego zgodnie z którą kto jest z innej partii ten jest wrogiem". Dodał on że przeciwnicy w Izbie Gmin i w Bundestagu bardzo ostro niekiedy rozmawiają ale nie przekraczają pewnych norm. Profesor Bartoszewski ( 91 lat ) o prezydencie Bronisławie Komorowskim mówi że to uczciwy człowiek ale Tuska nie chce chwalić bo jest on obłudny i nieludzki.
1 sierpnia tradycyjnie odbędą się pod pomnikiem Gloria Victis obchody wybuchu Powstania Warszawskiego o godz. 17.00 na Wojskowych Powązkach. Jest to 69 rocznica, smutna dla Warszawiaków gdyż nie udało się pokonać Niemców dobrze uzbrojonych. Niemcy w zemście za powstanie niszczyli dalej stolicę a ludzi wywozili do obozów zagłady. Zastanawia się Bartoszewski czy to jest miejsce zawłaszczone przez motłoch bo tak się zachowują zwolennicy PiS i Kaczyńskiego podczas narodowych ceremonii. Oni nie uszanują kogokolwiek kto stoi po przeciwnej stronie niezależnie od racji po której stronie one są. Uważam że PiS i Kaczyński nie mają prawa tak się zachowywać dopóki rocznice narodowe czczą ludzie nie związani z PRL-em. Trzeba wiedzieć że ludzie z PO i obecny rząd nie są związani ( poza wyjątkami ) z PRL-em i z tamtym systemem. Dla tych wyjątków nie warto burzyć wszystkiego co jest narodowe. Należy natomiast te wyjątki ( jak m.in. doradcy prezydenta, gen. W. Jaruzelski, W. Reszczyński, ludzie którzy przeszli z SLD do PO i im podobnych ) wytykać palcami by znikły nam z życia publicznego. Lepszym rozwiązaniem była by ustawa zakazująca takim ludziom zajmowania stanowisk państwowych.
(niezalogowany) - normalny z Olsztyna 81.190.156.*2013-07-31 10:00:58. - "Gdzie jest mój komentarz ? Przez chwilę był widoczny na forum. Cenzura działa jak za dawnych lat ! Szanowny cenzorze, ciebie mój tekst również dotyczy". - Tenże "niezalogowany" wyraził na forach "Wprost" swoją opinię na temat sytuacji w okół tej rocznicy w sposób który nie odpowiada tym co mają inne zdanie i został ten gość zdjęty z afiszu. Prawdopodobnie napisał on wprost co myśli o władzach PO i do tego miał rację. Można sądzić że cenzura nadal istnieje. Zauważyłem że jak dobrze napisze się o władzach PO czy PiS to jest OK. a znowu pisanie prawdy jest zakazane przez cenzurę. Tak nie można postępować. Trzeba pisać i mówić prawdę niezależnie czy ona innym się podoba czy nie. Oczywiście są także prawdy o których nie wolno pisać, ale jest ich niewiele. Dotyczą one spraw osobistych i intymnych. Ten zakaz dotyczy także osób na stanowiskach i polityków.
Zastanawiam się czy w tej sytuacji nie warto zastosować u nas metody rodem z Afryki. Np. w Egipcie naród nie zważa na opinię rządu tylko wychodzi na ulicę z hasłami oczerniającymi nielubiany rząd i zdejmuje go z piedestału. Ostatnio wyszło ich na ulicę ok. 40 milionów by zaprotestować przeciwko władzy z "Bractwa muzułmańskiego" która to wprowadzała islam do polityki. Jak dobre słowo nie pomaga w tych działaniach to siłą ludzie zdejmują niechciane władze z pałaców. W Syrii, w Tunezji i w Turcji jest podobnie choć giną tam ludzie. Tych ludzi nie obchodzi cenzura w internecie i gdziekolwiek. Uważam że wszędzie tak powinna działać demokracja bo jest prawdziwa. Wtedy rządy słuchają ludzi. Uważam że należy sprzeciwiać się obłudzie i złym działaniom ze strony rządów jakie mamy. Nie możemy ulegać zastraszaniu ze strony rządu i jego cenzurze bo ulotni się nam demokracja. Nie możemy przyzwyczajać obecnego i kolejnych rządów do tego by wierzyły one że są nieomylne, niezastąpione i niezdejmowalne z piedestału. Od dłuższego czasu Donald Tusk i jego ekipa z PO ustawia się w pozycji nieomylnego, niezastąpionego i niezdejmowalnego z piedestału rządu. Trzeba im to wybić z głowy by nie przyzwyczajali się do już zajmowanych stołków.
1 sierpnia tradycyjnie odbędą się pod pomnikiem Gloria Victis obchody wybuchu Powstania Warszawskiego o godz. 17.00 na Wojskowych Powązkach. Jest to 69 rocznica, smutna dla Warszawiaków gdyż nie udało się pokonać Niemców dobrze uzbrojonych. Niemcy w zemście za powstanie niszczyli dalej stolicę a ludzi wywozili do obozów zagłady. Zastanawia się Bartoszewski czy to jest miejsce zawłaszczone przez motłoch bo tak się zachowują zwolennicy PiS i Kaczyńskiego podczas narodowych ceremonii. Oni nie uszanują kogokolwiek kto stoi po przeciwnej stronie niezależnie od racji po której stronie one są. Uważam że PiS i Kaczyński nie mają prawa tak się zachowywać dopóki rocznice narodowe czczą ludzie nie związani z PRL-em. Trzeba wiedzieć że ludzie z PO i obecny rząd nie są związani ( poza wyjątkami ) z PRL-em i z tamtym systemem. Dla tych wyjątków nie warto burzyć wszystkiego co jest narodowe. Należy natomiast te wyjątki ( jak m.in. doradcy prezydenta, gen. W. Jaruzelski, W. Reszczyński, ludzie którzy przeszli z SLD do PO i im podobnych ) wytykać palcami by znikły nam z życia publicznego. Lepszym rozwiązaniem była by ustawa zakazująca takim ludziom zajmowania stanowisk państwowych.
(niezalogowany) - normalny z Olsztyna 81.190.156.*2013-07-31 10:00:58. - "Gdzie jest mój komentarz ? Przez chwilę był widoczny na forum. Cenzura działa jak za dawnych lat ! Szanowny cenzorze, ciebie mój tekst również dotyczy". - Tenże "niezalogowany" wyraził na forach "Wprost" swoją opinię na temat sytuacji w okół tej rocznicy w sposób który nie odpowiada tym co mają inne zdanie i został ten gość zdjęty z afiszu. Prawdopodobnie napisał on wprost co myśli o władzach PO i do tego miał rację. Można sądzić że cenzura nadal istnieje. Zauważyłem że jak dobrze napisze się o władzach PO czy PiS to jest OK. a znowu pisanie prawdy jest zakazane przez cenzurę. Tak nie można postępować. Trzeba pisać i mówić prawdę niezależnie czy ona innym się podoba czy nie. Oczywiście są także prawdy o których nie wolno pisać, ale jest ich niewiele. Dotyczą one spraw osobistych i intymnych. Ten zakaz dotyczy także osób na stanowiskach i polityków.
Zastanawiam się czy w tej sytuacji nie warto zastosować u nas metody rodem z Afryki. Np. w Egipcie naród nie zważa na opinię rządu tylko wychodzi na ulicę z hasłami oczerniającymi nielubiany rząd i zdejmuje go z piedestału. Ostatnio wyszło ich na ulicę ok. 40 milionów by zaprotestować przeciwko władzy z "Bractwa muzułmańskiego" która to wprowadzała islam do polityki. Jak dobre słowo nie pomaga w tych działaniach to siłą ludzie zdejmują niechciane władze z pałaców. W Syrii, w Tunezji i w Turcji jest podobnie choć giną tam ludzie. Tych ludzi nie obchodzi cenzura w internecie i gdziekolwiek. Uważam że wszędzie tak powinna działać demokracja bo jest prawdziwa. Wtedy rządy słuchają ludzi. Uważam że należy sprzeciwiać się obłudzie i złym działaniom ze strony rządów jakie mamy. Nie możemy ulegać zastraszaniu ze strony rządu i jego cenzurze bo ulotni się nam demokracja. Nie możemy przyzwyczajać obecnego i kolejnych rządów do tego by wierzyły one że są nieomylne, niezastąpione i niezdejmowalne z piedestału. Od dłuższego czasu Donald Tusk i jego ekipa z PO ustawia się w pozycji nieomylnego, niezastąpionego i niezdejmowalnego z piedestału rządu. Trzeba im to wybić z głowy by nie przyzwyczajali się do już zajmowanych stołków.
31 lipca 2013
UPA DUPA
UPA DUPA BĘC. Mieszkańcowi z Hruszowic, byłemu członkowi UPA trzeba dać dobrego kopa w dupę by wybić mu z głowy bandę UPA. Tenże członek w 1994 roku na cmentarzu komunalnym w Hruszowicach, w powiecie przemyskim ( blisko granicy z Ukrainą ) postawił pomnik upamiętniający bojowników UPA. Napis na pomniku brzmiał ; "Chwała bohaterom UPA, bojownikom o wolną Ukrainę". Ze Lwowa przywieziono kamienie użyte do budowy tego monumentu a także znajdujące się na nim brązowe tablice. Pomnik był nielegalny bo nie dostał od tamtejszych władz zezwolenia.
Taki pomnik nie ma prawa stać na terenie Polski a także na terenie Ukrainy gdyż doszło na Wołyniu do ludobójstwa czyli do bestialskiego mordu na niewinnych i bezbronnych ludziach. Było inne wyjście w tej sytuacji. Można było tych mieszkańców po prostu przesiedlić do Polski jak Polska przesiedliła Żydów za komuny dając im bilet do Izraela. Widać tu różnicę między humanitarnym potraktowaniem człowieka a ludobójstwem. Między bestiami a ludźmi. Tego nie można wybaczyć bez przeprosin ze strony władz i mieszkańców Ukrainy.
Dziwne jest to że dopiero po 10 latach ktoś zauważył ten makabryczny pomnik i upomniał się o jego usunięcie. Winne tej sytuacji są kolejne rządy gdyż nie uchwaliły do tej pory ustawy która zakazywała by stawiania antypolskich pomników na terenie Polski oraz która nakazywała by gminom na swoim terenie usuwanie takich makabrycznych pomników oraz nazw ulic, skwerów, rond, sklepów, domów i miejscowości także z epoki PRL-u. Taka ustawa powinna być natychmiast uchwalona.
Nadal polski sejm nie uznał tej zbrodni za ludobójstwo z błahego powodu - rząd nie chce popsuć dobrych stosunków z Ukrainą bo ona wchodzi do UE. Chyba ważniejsze są nasze narodowe sprawy niż sprawy obcego państwa. PiS wszystko neguje co obce a PO za bardzo "włazi w tyłek" innym krajom. Nie można popadać w skrajności. W polityce potrzebny jest środek a nie skrajności.
Niedawno była 70-ta rocznica zbrodni na Wołyniu gdzie bandy UPA wymordowały w latach 1939-1945 ok. 100 tys. polskich obywateli. Te tereny powinny pozostać polskie gdyż zostały one zdobyte w wyniku wojny do której doprowadziła Rosja. Tak samo myśli Rosja która nie chce oddać Niemcom łupów zdobytych w wyniku wojny z Niemcami podczas II wojny światowej. Żeby to jeszcze zrozumieli Ukraińcy ... Ukraina ma tak duże tereny że mogła by dla własnego bezpieczeństwa zrezygnować z tego kawałka na rzecz Polski. Ukraińcom zabrakło politycznego myślenia przed II wojną światową i mamy to co mamy.
Napis na pomniku ; "Chwała bohaterom UPA, bojownikom o wolną Ukrainę" jest fałszywy i taki nie powinien powstać nawet w umyśle gdyż bandy UPA w latach 1939-1945 walczyły o niewolę dla swojego kraju, wypełniały plany Związku Radzieckiego który to postanowił zrobić czystkę mordując i przesiedlając niewygodnych ludzi i narodowości oraz planując okupację i zniewolenie krajów bloku wschodniego. Można w tej sytuacji powiedzieć - banda UPA to Dupa. Przysłużyła się ona tylko Związkowi Radzieckiemu i Józefowi Stalinowi.
Taki pomnik nie ma prawa stać na terenie Polski a także na terenie Ukrainy gdyż doszło na Wołyniu do ludobójstwa czyli do bestialskiego mordu na niewinnych i bezbronnych ludziach. Było inne wyjście w tej sytuacji. Można było tych mieszkańców po prostu przesiedlić do Polski jak Polska przesiedliła Żydów za komuny dając im bilet do Izraela. Widać tu różnicę między humanitarnym potraktowaniem człowieka a ludobójstwem. Między bestiami a ludźmi. Tego nie można wybaczyć bez przeprosin ze strony władz i mieszkańców Ukrainy.
Dziwne jest to że dopiero po 10 latach ktoś zauważył ten makabryczny pomnik i upomniał się o jego usunięcie. Winne tej sytuacji są kolejne rządy gdyż nie uchwaliły do tej pory ustawy która zakazywała by stawiania antypolskich pomników na terenie Polski oraz która nakazywała by gminom na swoim terenie usuwanie takich makabrycznych pomników oraz nazw ulic, skwerów, rond, sklepów, domów i miejscowości także z epoki PRL-u. Taka ustawa powinna być natychmiast uchwalona.
Nadal polski sejm nie uznał tej zbrodni za ludobójstwo z błahego powodu - rząd nie chce popsuć dobrych stosunków z Ukrainą bo ona wchodzi do UE. Chyba ważniejsze są nasze narodowe sprawy niż sprawy obcego państwa. PiS wszystko neguje co obce a PO za bardzo "włazi w tyłek" innym krajom. Nie można popadać w skrajności. W polityce potrzebny jest środek a nie skrajności.
Niedawno była 70-ta rocznica zbrodni na Wołyniu gdzie bandy UPA wymordowały w latach 1939-1945 ok. 100 tys. polskich obywateli. Te tereny powinny pozostać polskie gdyż zostały one zdobyte w wyniku wojny do której doprowadziła Rosja. Tak samo myśli Rosja która nie chce oddać Niemcom łupów zdobytych w wyniku wojny z Niemcami podczas II wojny światowej. Żeby to jeszcze zrozumieli Ukraińcy ... Ukraina ma tak duże tereny że mogła by dla własnego bezpieczeństwa zrezygnować z tego kawałka na rzecz Polski. Ukraińcom zabrakło politycznego myślenia przed II wojną światową i mamy to co mamy.
Napis na pomniku ; "Chwała bohaterom UPA, bojownikom o wolną Ukrainę" jest fałszywy i taki nie powinien powstać nawet w umyśle gdyż bandy UPA w latach 1939-1945 walczyły o niewolę dla swojego kraju, wypełniały plany Związku Radzieckiego który to postanowił zrobić czystkę mordując i przesiedlając niewygodnych ludzi i narodowości oraz planując okupację i zniewolenie krajów bloku wschodniego. Można w tej sytuacji powiedzieć - banda UPA to Dupa. Przysłużyła się ona tylko Związkowi Radzieckiemu i Józefowi Stalinowi.
30 lipca 2013
Francesco
Papież Francesco modernizuje Kościół. Jest on m.in. za integracją gejów i lesbijek ze społeczeństwem. Jest on za skromnością i przeciw przepychowi w Kościele. Powiedział on także że nie jest Bogiem by decydować za innych. Można być normalnym katolikiem ? Można. Tak w ogóle ; ilu katolików czyta Biblię i ilu ją rozumie ? Tak naprawdę niewielu. Wystarczy im to co usłyszą podczas mszy. To oznacza że wierni są ograniczani w wiedzy którą Jezus Chrystus chciał im przekazać. Biblia wyraźnie mówi że nikt na Ziemi nie jest Bogiem i nikt nie ma prawa go wyręczać w osądzie. Niestety, księża a także politycy m.in. z PiS zapominają o tym i z ambony oraz z mediów narzucają społeczeństwu to co im pasuje. Oni angażują się w politykę a nie powinni wg. Biblii. Oni nie rozumieją Biblii i tą wiedzę wszczepiają wiernym. To wypacza katolików i trudno im zmienić zdanie na właściwe. To rodzi fanatyzm religijny.
Takie zachowanie duchownych prowokuje rasizm i nietolerancję w społeczeństwach. Tego nie ma w Biblii. Biblia uczy kochać nawet wrogów i im wybaczać. To przekłada się na tolerancję i zrozumienie dla trędowatych oraz dla innych niż większość ludzi na Ziemi w tym dla gejów i lesbijek. Pokój na Ziemi będzie tylko wtedy gdy wszyscy będą się szanować i tolerować nawzajem. Nie oznacza to że gej może włazić każdemu w tyłek, heretyk i heteryk w inność innych a katolik wdzierać się bezkarnie w duszę każdego człowieka.
< Biblia wskazuje wiernym drogę którą każdy katolik powinien podążać w swoim życiu ale nie narzuca i nie wymusza by bezwzględnie wypełniać jej zapisy a także nie pozwala na narzucanie innym tego co jest tam zapisane. > Tego powinni nauczać księża w każdym Kościele. Od tego przesłania należy zacząć czytać i próbować zrozumieć niełatwe wersety Biblii. Bywa i tak że niektórzy wierni chcą "wejść Bogu w tyłek" by być lepszym od innych wiernych. Robią tak na pokaz i stają się oni wtedy fanatykami religijnymi lub ortodoksami. Bóg takich nie kocha bo nie lubi tych co się wywyższają. Im potrzebne jest moje przesłanie by stać się normalnymi ludźmi i nie wyróżniać się w społeczeństwie. W innym przypadku będą oni zwalczani przez władze państw.
Papież Francesco przełamał skostniały system jaki panował od wielu stuleci. Jako pierwszy z papieży nie chce opływać w złocie i być bożkiem dla swoich wiernych. Chce być on normalnym sługą bożym a nie celebrytą. Tak powinni zachowywać się wszyscy duchowni. Obecnie Kościół wyciąga ręce do państwa po pieniądze podatników z których nie każdy jest katolikiem i nie każdy akceptuje współczesny Kościół a także obraża się Kościół jak ich nie dostanie. Problemem świata jest także i to że nie można wytłumaczyć Kościołowi iż sam z tacy powinien się utrzymywać. Kościołowi są potrzebne coraz większe dotacje gdyż przybywa mu świątyń i kapłanów którzy chcą opływać złotem. To powód by kościoły same się utrzymywały tylko z tacy. Trzeba dać wreszcie klechom dobrze "po nosie", by zrozumieli oni że nie są władzą dla ludu a tylko pasterzami. Czytaj także ; "Jaki Kościół, tacy ludzie".
Takie zachowanie duchownych prowokuje rasizm i nietolerancję w społeczeństwach. Tego nie ma w Biblii. Biblia uczy kochać nawet wrogów i im wybaczać. To przekłada się na tolerancję i zrozumienie dla trędowatych oraz dla innych niż większość ludzi na Ziemi w tym dla gejów i lesbijek. Pokój na Ziemi będzie tylko wtedy gdy wszyscy będą się szanować i tolerować nawzajem. Nie oznacza to że gej może włazić każdemu w tyłek, heretyk i heteryk w inność innych a katolik wdzierać się bezkarnie w duszę każdego człowieka.
< Biblia wskazuje wiernym drogę którą każdy katolik powinien podążać w swoim życiu ale nie narzuca i nie wymusza by bezwzględnie wypełniać jej zapisy a także nie pozwala na narzucanie innym tego co jest tam zapisane. > Tego powinni nauczać księża w każdym Kościele. Od tego przesłania należy zacząć czytać i próbować zrozumieć niełatwe wersety Biblii. Bywa i tak że niektórzy wierni chcą "wejść Bogu w tyłek" by być lepszym od innych wiernych. Robią tak na pokaz i stają się oni wtedy fanatykami religijnymi lub ortodoksami. Bóg takich nie kocha bo nie lubi tych co się wywyższają. Im potrzebne jest moje przesłanie by stać się normalnymi ludźmi i nie wyróżniać się w społeczeństwie. W innym przypadku będą oni zwalczani przez władze państw.
Papież Francesco przełamał skostniały system jaki panował od wielu stuleci. Jako pierwszy z papieży nie chce opływać w złocie i być bożkiem dla swoich wiernych. Chce być on normalnym sługą bożym a nie celebrytą. Tak powinni zachowywać się wszyscy duchowni. Obecnie Kościół wyciąga ręce do państwa po pieniądze podatników z których nie każdy jest katolikiem i nie każdy akceptuje współczesny Kościół a także obraża się Kościół jak ich nie dostanie. Problemem świata jest także i to że nie można wytłumaczyć Kościołowi iż sam z tacy powinien się utrzymywać. Kościołowi są potrzebne coraz większe dotacje gdyż przybywa mu świątyń i kapłanów którzy chcą opływać złotem. To powód by kościoły same się utrzymywały tylko z tacy. Trzeba dać wreszcie klechom dobrze "po nosie", by zrozumieli oni że nie są władzą dla ludu a tylko pasterzami. Czytaj także ; "Jaki Kościół, tacy ludzie".
Wspólnoty Mieszkaniowe
Ciąg dalszy zasad jakie były i nadal są w Spółdzielniach Mieszkaniowych. Teraz Wspólnoty Mieszkaniowe szaleją tak jak kiedyś szalały Spółdzielnie Mieszkaniowe. W Mielcu sąd orzekł że "Wspólnoty Mieszkaniowe" mają prawo zlicytować mieszkanie dłużnika który zalega z opłatami za czynsz. Dłużnicy nie zgadzają się na takie zasady lecz są bezsilni na takie wyroki. I mają rację w znacznej części tego wyroku. Po pierwsze ; Wspólnoty Mieszkaniowe oraz Spółdzielnie Mieszkaniowe nie powinny wyrzucać dłużników na bruk i licytować ich mieszkań skoro płacą za nich lokatorzy którym podnosi się czynsz z tego powodu. Z tego wynika że to nie W. M. i S. M. płacą za dłużników a tylko lokatorzy i te wspólnoty oraz spółdzielnie nie mają prawa ich pozbawiać mieszkań. Pomijam tych dłużników u których dług przekroczył wartość mieszkania. Ich należy usunąć z mieszkania. Powinno być tak że dopóki dłużnicy nie przekroczą zadłużenia o wartości swojego mieszkania, dopóty nikt nie ma prawa ich pozbawiać mieszkania i ich eksmitować.
Chodzi o to że mieszkania w większości są własnością lokatorów którzy zapłacili za nie i z tego powodu nie wolno nikomu odbierać im tej własności. W obecnej sytuacji nie wolno także licytować im mieszkań i wyrzucać ich na bruk. Nie można ludziom zabierać mieszkania przykładowo o wartości wolnorynkowej 500 tys. złotych gdy zadłużenie u dłużnika wyniosło np. 5, 10, 100 czy 450 tys. zł. Jeżeli już licytuje się im mieszkanie lub wyrzuca na bruk to należy dłużnikom zwrócić różnicę między wysokością zadłużenia wobec wspólnoty czy spółdzielni a wartością wolnorynkową mieszkania. Samo gadanie na ten temat nie wiele pomoże i dlatego należy samemu dopilnować by tak się stało jak wyżej opisałem bo ani rządy, ani Wspólnoty Mieszkaniowe oraz Spółdzielnie Mieszkaniowe nie dbają o interes pojedynczego człowieka. Te instytucje interesuje tylko kasa i jak korzystać z luk w prawie na których mieszkańcy się nie znają. Nowelizacja ustawy o Spółdzielniach Mieszkaniowych powinna uwzględnić te zasady. One w prawie powinny być zawsze na korzyść lokatora a nie na Spółdzielnie Mieszkaniowe i Wspólnoty Mieszkaniowe.
Chodzi o to że mieszkania w większości są własnością lokatorów którzy zapłacili za nie i z tego powodu nie wolno nikomu odbierać im tej własności. W obecnej sytuacji nie wolno także licytować im mieszkań i wyrzucać ich na bruk. Nie można ludziom zabierać mieszkania przykładowo o wartości wolnorynkowej 500 tys. złotych gdy zadłużenie u dłużnika wyniosło np. 5, 10, 100 czy 450 tys. zł. Jeżeli już licytuje się im mieszkanie lub wyrzuca na bruk to należy dłużnikom zwrócić różnicę między wysokością zadłużenia wobec wspólnoty czy spółdzielni a wartością wolnorynkową mieszkania. Samo gadanie na ten temat nie wiele pomoże i dlatego należy samemu dopilnować by tak się stało jak wyżej opisałem bo ani rządy, ani Wspólnoty Mieszkaniowe oraz Spółdzielnie Mieszkaniowe nie dbają o interes pojedynczego człowieka. Te instytucje interesuje tylko kasa i jak korzystać z luk w prawie na których mieszkańcy się nie znają. Nowelizacja ustawy o Spółdzielniach Mieszkaniowych powinna uwzględnić te zasady. One w prawie powinny być zawsze na korzyść lokatora a nie na Spółdzielnie Mieszkaniowe i Wspólnoty Mieszkaniowe.
29 lipca 2013
Ujawnić płace !
Coraz więcej osób jest za ujawnianiem płac w tym i niektórzy szefowie związków zawodowych. Uczciwość i demokracja tego wymaga. Przeciwni są tylko ci co mają coś do ukrycia jak właściciele firm, prezesi, dyrekcje, kierownictwo, posłowie, politycy i ci co też nieuczciwie zarabiają ale nie mieszczą się w tej tabeli. Przeciwni ujawnianiu płac są także m.in. rządowi ekonomiści i eksperci oraz SLD. Oni pobierają dosyć wysokie gaże za pieprzenie w mediach bzdur i za sianie propagandy a SLD ma interes w nie ujawnianiu płac bo ma korzenie PZPR-owskie i od dawna nie jest prospołeczny. Członkowie z SLD i z PSL zajmują się głównie biznesem oraz nepotyzmem czyli zatrudnianiem swoich rodzin, znajomych i kolesi w urzędach państwowych i w biznesie prywatnym. Oni chcą ukrywać swoje zarobki.
Media ujawniają co jakiś czas zarobki osób najwięcej zarabiających i okazało się że jest za duża różnica - wręcz patologiczna. Średnia obecnie płaca wynosi ok. 3 tys. złotych na miesiąc dla zwykłych pracowników gdy dla "wyżej postawionych" sięga ona od 10 tysięcy do kilku milionów złotych za miesiąc pracy. Premier i prezydent zarabia ok. 20 tys. złotych na miesiąc, posłowie ok 10 tys. zł. plus diety, a menadżer potrafi dostać w łapę kilka milionów złotych na miesiąc. W Polsce takich dysproporcji nie może być dopóki średnia płaca wynosi poniżej 20 tys. złotych na miesiąc. Jeszcze za biedna jest Polska by były aż takie dysproporcje w płacach. Pomijam artystów i inne osoby które same na siebie pracują. Tak wysokie dysproporcje oznaczają że naród jest bezczelnie okradany. Dlatego proponuję procentowe płace by zatrzeć te szalone i nieuczciwe dysproporcje. Jeden ze związkowców uważa że np. szef firmy, prezes, członkowie zarządów itd. nie mogą zarabiać 6 tysięcy razy więcej od swoich pracowników. Też tak uważam. W końcu to tylko zwykli pracownicy wytwarzają dochód pracodawcom a nie odwrotnie.
Każdy potrafi kupić narzędzia niewolnikowi i zmuszać go do pracy za nędzne grosze lecz nie na tym polega praca. Praca polega na tym że wspólnie się pracuje i wspólnie dzieli zysk ale w uczciwy sposób. Niektórzy uważają że menadżer firmy który przyczynia się swoją pracą do zwiększania obrotów swojej firmy może zarabiać nawet kilkaset milionów złotych miesięcznie czy nawet rocznie. Uważam że tu jest nadużycie bo jest zbyt duża różnica w płacach niezależnie kto ile włożył wysiłku w swoją pracę. Każdy wie że taki menadżer mniej wkłada wysiłku w swoją pracę niż np. ślusarz, budowlaniec czy stróż który chroni firmę narażając swoje zdrowie i życie dla pracodawcy. Nie trzeba być menadżerem by wiedzieć jak zwiększyć obroty. Także niektórzy uważają że np. lekarzom należą się bardzo wysokie płace bo oni włożyli w swój zawód wiele lat nauki. Każdy sam ryzykuje i poświęca swój czas na odpowiednie wyszkolenie ale to nie ma nic wspólnego z zarobkami. Chyba już każdy wie że płaci się dobrze tylko za dobrze wykonaną pracę a nie za to kto ile włożył w zdobycie zawodu. Nikt ich nie zmuszał do wybrania takiego zawodu.
W USA szef banku zarabia ok. 1 miliarda dolarów rocznie ale u nas nie ma jeszcze Ameryki i nie można przyjąć u nas takich proporcji i ich stylu życia. Jak widać i w USA wyjątkowo okrada się swoich klientów bo ile trzeba ukraść swoim klientom żeby tyle zarobić. Tak jest wszędzie. Przypomniał także wspomniany związkowiec że oni nie wytwarzają więcej od swych pracowników i takie wynagrodzenie im się nie należy i że praca jest wspólnym dobrem a nie tylko pracodawców.
Uważam że należy ujawniać płace wszystkich pracowników od właściciela firmy poprzez prezesa, zarząd i dyrekcję do zwykłego pracownika ale tylko w obrębie danej firmy czy instytucji oraz osobom na wysokich stanowiskach jak m.in. politycy, premier, prezydent, sędziowie, prokuratorzy, policja, wojsko oraz urzędnicy państwowi każdego szczebla. Ich zarobki powinny być podawane do ogólnej, krajowej wiadomości.
Szum w tej sprawie powstał gdy związki zawodowe zerwały rozmowy z komisją trójstronną. Wtedy rząd Tuska i on sam postanowił zemścić się na związkach zawodowych i nakazał ujawnić płace związkowców oraz by związkowców nie finansowały zakłady pracy a tylko składki członków związku. Także swój pokój dla działaczy powinni załatwiać sobie oni we własnym zakresie - tak powiedział Tusk. Faktycznie niektórzy działacze związkowi zarabiają dużo powyżej przyzwoitości jak np. szef związków na Kolei ( ok. 30 tys. zł. miesięcznie ) ale reszta działaczy niewiele przekracza te nieprzyzwoitości. To nie znaczy że jestem za takim finansowaniem.
Uważam że po 1989 roku celowo zrobiono taki błąd ustalając finansowanie związków zawodowych przez pracodawców. Do takiej sytuacji nie powinno w ogóle dojść gdyż finansowanie działaczy związkowych przez pracodawców miało służyć tylko jednemu celowi - całkowite poddanie się związków zawodowych władzy rządu i władzy pracodawców. Teraz wiemy dlaczego jest ciągle niemoc w załatwianiu spraw pracowniczych przez takie związki. One będąc opłacane przez pracodawców musiały w zamian całkowicie podporządkować się kierownictwu firm i zakładów pracy. Ta sytuacja mówi nam że kolejny raz wykiwano ludzi pracy. Już dłuższy czas opisuję te patologie zwracając często uwagę na to że nie ma reakcji ani związków zawodowych, ani społeczeństwa na nadużycia władz Tuska i jego poprzedników oraz na nadużycia ze strony pracodawców. Teraz wiemy dlaczego.
Od dłuższego czasu Tusk i pracodawcy mówią wprost że trzeba ukrócić władzę związkom zawodowym bo one przeszkadzają rządowi. Tusk w porozumieniu z pracodawcami postanowił dać pracodawcom wolną rękę by to oni stawiali warunki pracownikom a nie odwrotnie. Dlatego za kadencji Tuska i PO powstało wiele ustaw ale korzystnych tylko dla pracodawców i dla rządu Tuska. Związki zawodowe to zauważyły i zerwały rozmowy ze stroną rządową i ze stroną pracodawców prywatnych. W tej sytuacji porozumienie wszystkich związków zawodowych postanowiło we wrześniu tego roku zorganizować strajk generalny by zahamować brak szacunku dla ludzi pracy przez stronę rządową i prywatnych pracodawców. Ostatnio te związki postanowiły pójść na ugodę z rządem pod warunkiem że on zacznie rozmawiać ze związkami oraz zgodzi się na przyjęcie ich postulatów. Tusk z góry zastrzegł że nie padnie na kolana przed związkami zawodowymi i nie ustąpi. Tak na dziś wygląda ta sytuacja.
Zarzucano wysokie wynagrodzenie także szefowi związków zawodowych "Solidarność" Piotrowi Dudzie. On akurat ma własną firmę i nie potrzebuje środków od firmy na swoją działalność. Tego faktu jednak nie chce zauważyć rząd Tuska.
Pisałem już wielokrotnie że powinno się zakazać politykom powierzania im stanowisk w firmach z ramienia rządu gdyż oni będąc posłami nie mogą zajmować innych stanowisk. Tak mówi prawo. Prawo sobie a życie sobie. Niestety, pcha się do zarządów spółek państwowych posłów, jakby te spółki nie mogły mieć swoich ludzi. Takie spółki źle funkcjonują i są często dofinansowywane przez państwo na setki milionów złotych jak m.in. LOT bo posłowie często nie znają się na biznesie. Tu też giną nasze pieniądze. Ta patologia nie może istnieć. Tylko kto to ma zmienić ? Trzeba jak najszybciej zmienić finansowanie działaczy związkowych by tylko z własnych członkowskich składek się utrzymywali i aby ich wynagrodzenia były ujawniane publicznie a wtedy będzie można zmieniać świat pracy.
Media ujawniają co jakiś czas zarobki osób najwięcej zarabiających i okazało się że jest za duża różnica - wręcz patologiczna. Średnia obecnie płaca wynosi ok. 3 tys. złotych na miesiąc dla zwykłych pracowników gdy dla "wyżej postawionych" sięga ona od 10 tysięcy do kilku milionów złotych za miesiąc pracy. Premier i prezydent zarabia ok. 20 tys. złotych na miesiąc, posłowie ok 10 tys. zł. plus diety, a menadżer potrafi dostać w łapę kilka milionów złotych na miesiąc. W Polsce takich dysproporcji nie może być dopóki średnia płaca wynosi poniżej 20 tys. złotych na miesiąc. Jeszcze za biedna jest Polska by były aż takie dysproporcje w płacach. Pomijam artystów i inne osoby które same na siebie pracują. Tak wysokie dysproporcje oznaczają że naród jest bezczelnie okradany. Dlatego proponuję procentowe płace by zatrzeć te szalone i nieuczciwe dysproporcje. Jeden ze związkowców uważa że np. szef firmy, prezes, członkowie zarządów itd. nie mogą zarabiać 6 tysięcy razy więcej od swoich pracowników. Też tak uważam. W końcu to tylko zwykli pracownicy wytwarzają dochód pracodawcom a nie odwrotnie.
Każdy potrafi kupić narzędzia niewolnikowi i zmuszać go do pracy za nędzne grosze lecz nie na tym polega praca. Praca polega na tym że wspólnie się pracuje i wspólnie dzieli zysk ale w uczciwy sposób. Niektórzy uważają że menadżer firmy który przyczynia się swoją pracą do zwiększania obrotów swojej firmy może zarabiać nawet kilkaset milionów złotych miesięcznie czy nawet rocznie. Uważam że tu jest nadużycie bo jest zbyt duża różnica w płacach niezależnie kto ile włożył wysiłku w swoją pracę. Każdy wie że taki menadżer mniej wkłada wysiłku w swoją pracę niż np. ślusarz, budowlaniec czy stróż który chroni firmę narażając swoje zdrowie i życie dla pracodawcy. Nie trzeba być menadżerem by wiedzieć jak zwiększyć obroty. Także niektórzy uważają że np. lekarzom należą się bardzo wysokie płace bo oni włożyli w swój zawód wiele lat nauki. Każdy sam ryzykuje i poświęca swój czas na odpowiednie wyszkolenie ale to nie ma nic wspólnego z zarobkami. Chyba już każdy wie że płaci się dobrze tylko za dobrze wykonaną pracę a nie za to kto ile włożył w zdobycie zawodu. Nikt ich nie zmuszał do wybrania takiego zawodu.
W USA szef banku zarabia ok. 1 miliarda dolarów rocznie ale u nas nie ma jeszcze Ameryki i nie można przyjąć u nas takich proporcji i ich stylu życia. Jak widać i w USA wyjątkowo okrada się swoich klientów bo ile trzeba ukraść swoim klientom żeby tyle zarobić. Tak jest wszędzie. Przypomniał także wspomniany związkowiec że oni nie wytwarzają więcej od swych pracowników i takie wynagrodzenie im się nie należy i że praca jest wspólnym dobrem a nie tylko pracodawców.
Uważam że należy ujawniać płace wszystkich pracowników od właściciela firmy poprzez prezesa, zarząd i dyrekcję do zwykłego pracownika ale tylko w obrębie danej firmy czy instytucji oraz osobom na wysokich stanowiskach jak m.in. politycy, premier, prezydent, sędziowie, prokuratorzy, policja, wojsko oraz urzędnicy państwowi każdego szczebla. Ich zarobki powinny być podawane do ogólnej, krajowej wiadomości.
Szum w tej sprawie powstał gdy związki zawodowe zerwały rozmowy z komisją trójstronną. Wtedy rząd Tuska i on sam postanowił zemścić się na związkach zawodowych i nakazał ujawnić płace związkowców oraz by związkowców nie finansowały zakłady pracy a tylko składki członków związku. Także swój pokój dla działaczy powinni załatwiać sobie oni we własnym zakresie - tak powiedział Tusk. Faktycznie niektórzy działacze związkowi zarabiają dużo powyżej przyzwoitości jak np. szef związków na Kolei ( ok. 30 tys. zł. miesięcznie ) ale reszta działaczy niewiele przekracza te nieprzyzwoitości. To nie znaczy że jestem za takim finansowaniem.
Uważam że po 1989 roku celowo zrobiono taki błąd ustalając finansowanie związków zawodowych przez pracodawców. Do takiej sytuacji nie powinno w ogóle dojść gdyż finansowanie działaczy związkowych przez pracodawców miało służyć tylko jednemu celowi - całkowite poddanie się związków zawodowych władzy rządu i władzy pracodawców. Teraz wiemy dlaczego jest ciągle niemoc w załatwianiu spraw pracowniczych przez takie związki. One będąc opłacane przez pracodawców musiały w zamian całkowicie podporządkować się kierownictwu firm i zakładów pracy. Ta sytuacja mówi nam że kolejny raz wykiwano ludzi pracy. Już dłuższy czas opisuję te patologie zwracając często uwagę na to że nie ma reakcji ani związków zawodowych, ani społeczeństwa na nadużycia władz Tuska i jego poprzedników oraz na nadużycia ze strony pracodawców. Teraz wiemy dlaczego.
Od dłuższego czasu Tusk i pracodawcy mówią wprost że trzeba ukrócić władzę związkom zawodowym bo one przeszkadzają rządowi. Tusk w porozumieniu z pracodawcami postanowił dać pracodawcom wolną rękę by to oni stawiali warunki pracownikom a nie odwrotnie. Dlatego za kadencji Tuska i PO powstało wiele ustaw ale korzystnych tylko dla pracodawców i dla rządu Tuska. Związki zawodowe to zauważyły i zerwały rozmowy ze stroną rządową i ze stroną pracodawców prywatnych. W tej sytuacji porozumienie wszystkich związków zawodowych postanowiło we wrześniu tego roku zorganizować strajk generalny by zahamować brak szacunku dla ludzi pracy przez stronę rządową i prywatnych pracodawców. Ostatnio te związki postanowiły pójść na ugodę z rządem pod warunkiem że on zacznie rozmawiać ze związkami oraz zgodzi się na przyjęcie ich postulatów. Tusk z góry zastrzegł że nie padnie na kolana przed związkami zawodowymi i nie ustąpi. Tak na dziś wygląda ta sytuacja.
Zarzucano wysokie wynagrodzenie także szefowi związków zawodowych "Solidarność" Piotrowi Dudzie. On akurat ma własną firmę i nie potrzebuje środków od firmy na swoją działalność. Tego faktu jednak nie chce zauważyć rząd Tuska.
Pisałem już wielokrotnie że powinno się zakazać politykom powierzania im stanowisk w firmach z ramienia rządu gdyż oni będąc posłami nie mogą zajmować innych stanowisk. Tak mówi prawo. Prawo sobie a życie sobie. Niestety, pcha się do zarządów spółek państwowych posłów, jakby te spółki nie mogły mieć swoich ludzi. Takie spółki źle funkcjonują i są często dofinansowywane przez państwo na setki milionów złotych jak m.in. LOT bo posłowie często nie znają się na biznesie. Tu też giną nasze pieniądze. Ta patologia nie może istnieć. Tylko kto to ma zmienić ? Trzeba jak najszybciej zmienić finansowanie działaczy związkowych by tylko z własnych członkowskich składek się utrzymywali i aby ich wynagrodzenia były ujawniane publicznie a wtedy będzie można zmieniać świat pracy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

