16 października 2013

Komisja trójstronna do kosza

Jest debata nad zmianą modelu dialogu między związkami zawodowymi, pracodawcami a rządem. Poseł Adam Szejnfeld z PO mówił że trzeba zmienić prawo gdyż związki zawodowe nie reprezentują większości pracowników bo obecne związki zawodowe reprezentują tylko duże firmy czyli tylko 3 % pracowników. Przemysław Dzido, ekspert FZZ ( forum związków zawodowych )  przypomniał zapis w ustawie który mówi że związki zawodowe reprezentują wszystkich pracowników. 

Andrzej Radzikowski z OPZZ proponuje najniższą stawkę 11 zł./godz. dla pracowników, lecz z góry wiadomo że rząd na taką propozycję się nie zgodzi. Rząd Tuska woli jednak zabierać niż dawać. Uważam że zaniedbano ustalenie najniższej stawki za godzinę pracy dla całego kraju i trzeba ją w końcu jak najszybciej ustalić. Jest ona potrzebna pracownikom pracującym w niepełnym wymiarze czasu pracy. 

Model dotychczasowy się nie sprawdził i trzeba go zmienić. Ten model był od początku niedobry bo przewaga była po stronie najmniej zainteresowanych sprawami pracowniczymi. 
Po drugie ; nie było praktycznie konsultacji, gdyż strona rządowa przychodziła na debatę z gotowymi ustawami. Taka komisja nie ma sensu istnienia. Ona w takim układzie blokowała większość propozycji związków zawodowych. To zasługa Tuska który od początku jego wejścia do polityki był przeciwny poprawie warunków pracy i płacy pracownikom, poprawie warunków rodzinom i najbiedniejszym ludziom. Dbał on za to za dobrze o tych co mają się dobrze i za dobrze. On musi odejść z sejmu i z polityki na zawsze. Za dużo Tusk szkodzi Polsce i Polakom a za mało pomaga. 

Suma sum - Posłom PO i rządowi jak widać łatwiej jest krytykować związki zawodowe i dopasowywać do siebie fakty oraz prawo niż stanąć po ich stronie. Rząd i posłowie PO zakłamują nawet siebie by postawić na swoim. To oznacza że oni mają złe zamiary wobec pracowników i reszty narodu. To oznacza że nie wolno z nimi w ogóle rozmawiać i ustalać cokolwiek. To oznacza że należy zmienić rząd i partię rządzącą. 

15 października 2013

Trzeba grać w piłkę !

"Kochani na boiskach trzeba grać w piłkę a nie przemawiać, więc powiem krótko ; w was cała nadzieja. To w was jest przyszłość polskiego sportu. To dzień nadziei polskiej piłki nożnej  - tak przemawiał do młodzików D. Tusk na warszawskim Torwarze gdy otwierał   4 Finał Turnieju Orlika. "Dzień nadziei" brzmi dumnie lecz nie Tusk przyczynił się do niej a tylko trenerzy w szkołach i klubach którzy namawiają codziennie młodych do grania w piłkę. Uważam że można było obyć się bez "Orlików". Wystarczyło wykorzystywać przyszkolne boiska a tam gdzie ich nie ma należało je wybudować. Mniej kosztowało by to państwo a i dostęp do boiska byłby łatwiejszy. Dobre wyniki naszych młodzieżówek w świecie świadczą o tym że mamy dobry materiał na przyszłych kadrowiczów. Kunsztu uczyły się one nie na "Orlikach" a na przypadkowych i przyszkolnych boiskach. 

Same "Orliki" nie rozwiążą problemu podniesienia poziomu naszej piłki i nie spowodują dobrych wyników naszej kadry dopóki mamy zły system organizacyjny, zły PZPN i złe rządy. Jak na trybunach podczas meczów naszej kadry pojawiają się Z. Boniek, D. Szpakowski i D. Tusk to naszym piłkarzom nogi się plączą i nic im nie wychodzi. Bida w kraju to i bida na boisku. To też powód że mamy słabą piłkę bo co lepsi piłkarze wyjeżdżają niestety za granicę gdzie lepiej płacą. Wina za taki stan jak zwykle jest po stronie rządu jaki mamy i Tuska bo oni tak prowadzą kraj by był on jak najbiedniejszy i tonął w długach. O mało z ich powodu nie zatonął nasz Stadion Narodowy gdy nie zamknięto na nim dachu podczas EURO 2012. 

Ktoś napisał na forach adresując do D. Tuska ; "Nie pytaj co te małe dzieci uczynią dla kraju, powiedz co ty uczyniłeś dla Polski". Dodam od siebie ; Co uczyniłeś dla polskich rodzin i dla ich dzieci że one głodują a jedzenia szukają po śmietnikach ? Ile im zabrałeś by wybudować "Orliki" ? Jakie masz prawo otwierać im Turniej ? Jakie masz prawo nazywać swoim imieniem ten Turniej ? 

Suma sum - Obłuda, arogancja, pycha i dyktatura rządu oraz Tuska niestety nie ma granic. W innym kraju od razu stracił by taki jak on stanowisko i wyleciał z polityki na zawsze, ale u nas odpowiednie służby podlegają właśnie jemu co to utrudnia. Uważam że służby państwowe powinny być apolityczne. To oznacza że na szefów tych służb należało by mianować cywilne osoby niezwiązane z jakąkolwiek partią. 

Rosja Białorusi

Rosja Białorusi prezentuje nie swoje. Kto nie lubi prezentów ? Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka poprosił Władimira Putina o oddanie Obwodu Kaliningradzkiego Białorusi a prezydent Rosji na to się zgodził. Tak stało się podczas rozmowy gdy leciał Łukaszenka śmigłowcem nad Kaliningradem. Łukaszenka dodał że Kaliningrad był faktycznie białoruski jednak ubolewał że w obwodzie kaliningradzkim ziemia nie jest jeszcze zaorana. Obiecał że Białorusini przekształcą ją po zaoraniu w kwitnący kraj, jednocześnie wyraził on nadzieję że Litwini których kraj oddziela Białoruś od Obwodu Kaliningradzkiego nie obrażą się przejęciem tego terytorium przez Białorusinów. 

Przypuszczam że chore pomysły przyszły do głowy Łukaszenki po wspólnych manewrach Rosja-Białoruś gdzie ćwiczono "atak na kraje bałtyckie", czyli inwazję na "Zachód". Chyba jakaś bombka trafiła go w główkę podczas manewrów. Każdy wie że na manewry zakłada się hełm a on nie. 

Dyktator i psychol w dwupaku szykuje najstarszego syna na swoje miejsce. W kolejce na tron czeka kolejny młodszy syn. Jak widać Łukaszence marzy się Carat który tragicznie się skończył dla całej rodziny carskiej w Rosji, gdyż Rosjanie po złych i okrutnych rządach carów wyrżnęli całą rodzinę carską. 

Kaliningrad i jego okolice to dawny Królewiec. W 1256 roku miasto Konisberg założyli tam krzyżacy którzy zabrali Polsce ich ziemie w wyniku wojen. Parli oni na wschód zabierając Polsce po drodze Pomorze aż dotarli do Królewca. Wojna 13-letnia nie pozwoliła na długo odebrać krzyżakom te tereny. Tam umieścił się Zakon Krzyżacki. Od 1525 roku Konisberg stał się ponownie własnością Polski a nazwę miasta zmieniono na Królewiec. Od 1525 roku na podstawie "Hołdu pruskiego" Prusy Książęce ze stolicą w Królewcu oraz później Kurlandia ( Południowa Łotwa ) powróciły do Polski bo były bezpośrednim lennem Korony, czyli Polski a nie Litwy, Łotwy, Białorusi czy Rosji. W 1945 roku ZSRR ( Rosja ) bezprawnie przyłączył do siebie ten obwód bo miał siłę w tym czasie którą wykorzystał do kolonizacji Polski. Tak znowu przez kilkadziesiąt lat nie mieliśmy naszego Królewca. 

Suma sum - Już każdy wie że Rosja powinna oddać Polsce Obwód Kaliningradzki zaraz po 1989 roku. Nawet te tereny oddzielone od Rosji świadczą o tym że Rosja nie miała nigdy praw do tych ziem. One zostały przywłaszczone na jakiś czas przez jednego z carów Rosji gdy Rosja urosła w siłę któremu zachciało się zdobywać coraz większych terenów by Rosja stała się większa niż większa. Tenże pazerny Car postanowił zajmować bezprawnie obce ziemie nadbałtyckie by mieć kontrolę nad nimi dla własnego bezpieczeństwa. Nie udało mu się jednak na stałe zająć ziem Finlandii. Potem te ziemie gdy Polska odzyskała siły ponownie powróciły do Królewca czyli do Polski. 

Ambitny Ziobro

Zbigniew Ziobro i Solidarna Polska chcą złożyć w sejmie projekt ustawy tworzącej rejestr skazanych pedofilów. Wg. niego osoba która jest umieszczona w takim rejestrze nie mogłaby i nie miałaby prawa wykonywać żadnej pracy czy zadań związanych z kontaktem z osobami małoletnimi. Jego ustawa służyć ma przede wszystkim temu aby osoby które są odpowiedzialne za dzieci mogły w sposób sprawny, szybki i wiarygodny uzyskać informacje czy osoby trzecie którym powierzono dzieci nie są skazane za pedofilię, nie są umieszczone w tym rejestrze. Jego partia wnioskuje by rejestr prowadzony był przez ministerstwo sprawiedliwości. Chce on by rejestr był rejestrem publicznie dostępnym, żeby każdy w internecie mógł zapoznać się z tymi danymi, by osoba która jest umieszczona w takim rejestrze nie mogłaby i nie miałaby prawa wykonywać żadnej pracy czy zadań związanych z kontaktem z osobami małoletnimi. Taka osoba będzie zobowiązana aby każdorazowo informować policję o zmianie miejsca pobytu. 

Do przesady ambitny jest Ziobro. Chyba nic więcej oprócz karania i podnoszenia kar nie potrafi on. Dlatego jego partia nie przekracza 5 % w sondażach. Kaczyński, jego były szef trochę więcej potrafi bo potrafi także inwigilować społeczeństwo tylko dla zasady i przeciw opozycji, oskarżać innych za swoje błędy, niszczyć legendy Polski jak m.in. legendę L. Wałęsy, przywłaszczać sobie wszystkie rocznice państwowe i pomniki oraz wprowadzać reżim. Dzięki despotyzmowi Ziobra podwyższono za czasów rządu PiS kary dużo więcej niż należałoby i dlatego przestępczość zamiast spadać to wzrasta. Ziobro i Kaczyńscy także żądali kary śmierci i nadal jej żądają ale na szczęście skróciła się kadencja rządów PiS. Podobno byli oni kiedyś katolikami, tylko kto w to uwierzy. Niestety, wszystko musi mieć umiar i uzasadnienie zwłaszcza gdy tworzy się prawo. Jak widać Ziobro jest prawnikiem ale nie nadaje się na polityka.  

Ziobro ciągle zapomina że mamy już prawo które pozwala karać wszystkie przypadki przestępstw i nie ma powodu by zmieniać je, ale Ziobrze ciągle jest niedosyt. On chyba jeszcze nie zaspokoił swojej zemsty za trudne dzieciństwo jakie miał. Chce on by prawo było tak ułożone jak on sam sobie wyimaginował w chorej główce. Prawo jest jedno i nie można nim manipulować by zaspokajać swoje chore ambicje. Ziobro przez chore ambicje i trudne dzieciństwo ciągle nie może zrozumieć że narodowi nie zależy na bezwzględnym karaniu i na karze śmierci, lecz na bezpieczeństwie jednostki przy pomocy obowiązującego prawa. Wystarczy je właściwie egzekwować. 

Owszem, rejestr skazanych za pedofilię powinien być, ale tylko do wglądu odpowiednich służb państwowych. Jedynie można skazanych prawomocnym wyrokiem pedofilów nie dopuszczać do pracy z dziećmi. To nie oznacza że każdy ma prawo wglądu do rejestru. Uważam że w tym przypadku tylko osoba zatrudniająca do dzieci pracowników ma prawo wglądu do rejestru skazanych za pedofilię. Moim zdaniem tylko Policja powinna mieć taki rejestr i udostępniać z niego dane, ale tylko osobom zatrudniającym pracowników do dzieci. W innych przypadkach Policja miała by zakaz udostępniania tych danych o kimkolwiek.  

Motłoch taki jak Ziobro i jemu podobni np. narodowcy nie powinni mieć wglądu do tego rejestru, bo może skończyć się linczem każde spotkanie z pedofilem. Po to jest prawo by zapobiegać nadmiarowi przestępstw. Ten co stosuje lincz jest gorszy od pedofila i innych przestępców. Nie może być zezwolenia na samosądy tak jak chce Ziobro. Nie wolno też podawać do publicznej wiadomości adresów zamieszkania tych osób bo będą lincze jeden za drugim czyli znowu bezprawie. 

Suma sum - Ludzie którzy mieli trudne dzieciństwo, mają chore ambicje i przychodzą do sejmu załatwiać swoje sprawy, porachunki oraz poglądy nie powinny zasiadać w ławach sejmowych. Polityk musi być bezstronny i obiektywny. Dlatego m.in. i Kaczyński nie powinien być politykiem bo spełnia on wyżej wypisane zastrzeżenia. Kaczyńskiemu zginął brat i on nie może zajmować się wyjaśnianiem okoliczności tej tragedii bo emocje jego nad nim górują. Do badania i wyjaśniania okoliczności każdej tragedii należy angażować postronne nie związane z tragedią osoby. Takie podejście zapewnia bezstronność w prowadzeniu sprawy oraz zapobieganie zemstom i nieuczciwym wyrokom. 

14 października 2013

Referendum w Warszawie

Po referendum. Pewien socjolog powiedział że nic dramatycznego się nie wydarzyło ostatnio w Warszawie by przeprowadzać referendum. L. Miler z SLD powiedział że Warszawiacy przegrali bo nie potrafili zebrać odpowiedniej frekwencji do referendum. Tusk tłumaczył się bo PiS chce oskarżyć rząd za nieprawidłowości podczas referendum. Powiedział on że każdy ma prawo namawiać do nie pójścia na referendum bo to jest prawo każdego. D. Tusk podziękował Warszawiakom że pozwolili oni H. G. Waltz pozostać na jej stanowisku. 

Tak wredny i zakłamany zawsze był D. Tusk. Właśnie nakłanianie do nie pójścia na referendum jest przestępstwem, gdyż rząd lub inna osoba osiąga w ten sposób zamierzony zły cel. Wiadomo że jak namówi się ludzi do tego żeby nie poszli na referendum to nie będzie odpowiedniej frekwencji. Jak nie będzie wymaganej frekwencji to referendum jest nieważne. To jest powód by Tuska, Waltz, posłów PO i tych którzy im pomagali manipulując społeczeństwem należy postawić przed Trybunał Stanu. Zasady referendum mówią że politycy pozostają bierni i bezstronni, bo każde referendum dotyczy tylko mieszkańców. Tylko mieszkańcy miast i wsi decydują czy iść, czy nie na referendum bez sugestii ze strony polityków, samorządowców i reszty. Każda sugestia agitacją w jakąkolwiek stronę przez kogokolwiek to przestępstwo. 

Prawo mówi że nie wolno ani zniechęcać ani nakłaniać ludzi do pójścia na referendum. Tusk, Waltz, posłowie PO oraz SLD wymuszali w mediach na wyborcach by nie szli oni na te referendum. To im się udało sądząc po wstępnych wynikach. Słabe wyniki we frekwencji oznaczają że zmanipulowano wyniki wyborów. Tak sądzę bo 98,3 % głosujących głosowało za wyrzuceniem Waltz z jej stanowiska przed upływem kadencji. Tak samo manipulowano sondażami przed referendum oraz mieszkańcami wmawiając im ; Nie idźcie na referendum bo to nic nie da. I tak w nowych wyborach wygra H. G. Waltz. Szkoda pieniędzy na te referendum. Tak nie wolno było postępować politykom. 

Socjolog ma dobrą pensję występując w telewizji to może nie narzekać na swoją dolę i na to kto rządzi w Warszawie, ale nie ma on prawa kłamać. Każdy Warszawiak wie że są powody do odwołania prezydent H. G. Waltz z jej stanowiska. Np. ; co roku jest podwyżka czynszu, podwyżka cen biletów z 2,20 do 4,40 zł. i dalsze podwyżki cen przewidywane w kolejnych latach bez uzasadnienia, podwójna i wyższa podwyżka opłat za wywóz śmieci, za segregację śmieci płaci lokator który je segreguje a nie ich odbiorca. To są dla Warszawiaków dramatyczne wydarzenia gdyż oni nie zarabiają tyle co prezydent miasta, premier, prezydent Polski, politycy, socjologowie, dziennikarze itd. Chodzi tu też i o wrogą propagandę jaką sieją politycy PO i media przed i już po zakończeniu referendum. 

Miler z SLD cynicznie zmanipulował społeczeństwo zwalając winę za słabą frekwencje na Warszawiaków. Mówił że Warszawiacy nie potrafili zebrać odpowiedniej frekwencji do referendum. Właśnie ta czerwona kanalia PZPR-owska razem ze swoim elektoratem nie poszła na referendum by obniżyć poziom frekwencji.  

Cyniczny Tusk też łże jak inni z PO i SLD gdy dziękuje Warszawiakom za pozostawienie H. G. Waltz na jej stanowisku. Tu też zwolennicy PO zostali zmuszeni do zlekceważenia tego referendum. Jak się doda manipulacje społeczeństwem, sondażami i wynikami wyborów to Tusk nie ma prawa dziękować Warszawiakom za "wygraną" Waltz. Wygrana Waltz była niestety przegraną, bo prawie 100 % Warszawiaków głosowało przeciw niej. Zabrakło tylko odpowiedniej frekwencji by to udowodnić namacalnie. 

Suma sum - W związku z tym należy natychmiast rozwiązać parlament i rozpisać nowe wybory. Można to osiągnąć poprzez referendum gdy sejm będzie przeciwny. Do nowych wyborów potrzebne są niezależne kontrole w komisjach wyborczych by nie było fałszowania wyborów. Nie wolno wtedy słuchać argumentów polityków i mediów które wszystko zrobią by wmówić społeczeństwu to że nowe wybory są niepotrzebne i kosztowne. Więcej kosztują złe działania polityków. 

Los emigranta

Imigranci w Europie 

Do 2012 roku za granicą przebywało ok. 2,13 mln. Polaków. Jest to 70 tys. więcej niż w 2011 r. i 130 tys. więcej niż w 2010 r. Rekord liczby emigrantów był za rządów PiS w 2007 r. - 2,27 mln. Polaków. Widać rządy PiS im nie służyły. Z dnia na dzień przybywa do Europy emigrantów z Polski. Każdy wie dlaczego Polacy uciekają z kraju a najlepiej wiedzą o tym emigranci. Główną przyczyną wyjazdu Polaków za granicę są niskie zarobki w kraju. Drugą przyczyną jest brak perspektyw w kraju dla młodych ludzi. Trzecią przyczyną jest niezmienna od 1989 roku polityka rządów. Każdy kolejny rząd nie poprawia nastroju ludziom tylko brnie w coraz większą biedę społeczeństwa ograniczając przy tym prawa narodowi. Także demokracja zanika w kraju z powodu despotycznego i aroganckiego rządu Tuska. Czwartą przyczyną jest bezsilność. Ludzie nie mogą liczyć na pozytywne zmiany w kraju przy takich rządach jakie mamy i nic nie mogą zrobić by to zmienić. 

Imigranci we Francji 

Polacy pracujący we Francji przy zbiorze jabłek zaapelowali o pomoc. Mówią oni ; "Jesteśmy wyzyskiwani, prawie nic nie zarabiamy. Zostaliśmy oszukani, żyjemy w koszmarnych warunkach ze szczurami. Przed wyjazdem mieliśmy dostać do podpisania czyste kartki, warunki umów miały zostać nieznacznie zmienione i obiecano nam 50 € dniówki. Obecnie mamy dostawać po ok. 3 € za godzinę i nie mamy jedzenia ani pieniędzy. W pomieszczeniach w których przebywamy są szczury". - Uważam że zawsze należy w takich sytuacjach od razu rezygnować z proponowanej pracy i uciekać albo do kraju albo do innej lecz dobrze sprawdzonej pracy. Nie można czekać chwili gdy już na wstępie są jakiekolwiek podejrzenia o wykorzystaniu pracowników nawet w błahej sprawie. Za tą błahą sprawą na pewno kryją się też i inne niedobre działania pseudopracodawców. Potem może być za późno. Już zmiany warunków umów i zmiana stawki na niższą jest sygnałem na to że należy zrezygnować z takiej pracy natychmiast, niezależnie kto ją zaproponował Polakom. To był sygnał że Polakami będą pseudopracodawcy manipulować czyli oszukiwać i wykorzystywać. Przy pierwszym sygnale należało od razu spakować się i wyjechać z koszmarnego miejsca jak najdalej. Nie można także wysłuchiwać argumentów pracodawców - dlaczego obniża się stawkę za godzinę lub dzień pracy skoro z góry już ją ustalono. Nie można także dawać się wciągać pseudopracodawcom w dyskusję na temat stawki i warunków pracy bo mogą oni was przekonać do swoich fałszywych racji. Nigdy nie można dopuszczać w tej sytuacji do zasady ; mądry Polak po szkodzie. Nie można zwlekać bo można stracić pieniądze przeznaczone na powrót do kraju i zostać bezdomnym. Teraz może im pomóc tylko ambasada polska we Francji - chyba że już tak zrobiła. Pozostaje im wtedy wyciągać właściwe wnioski z tej przykrej lekcji. 

Imigranci w Wielkiej Brytanii 

Wielka Brytania zaostrza ustawę imigracyjną. Każdy z imigrantów musi uporządkować swoje sprawy by mógł pozostać na wyspach legalnie. Ci co przebywają nielegalnie będą deportowani. Głównie ta ustawa dotyczyć będzie imigrantów z poza UE ale i Europejczyków. Uważam że jest to dobry pomysł gdy chodzi o imigrantów z krajów islamskich i afrykańskich. Oni za dużo mieszają w strukturach państwa narzucając swoje islamskie prawa. Już dawno temu powinno się ich tak traktować by uszczelnić granicę przed niepożądanymi przybyszami. Nie można wiecznie udawać że nic złego się nie dzieje z ich powodu. Gorzej będą mieli ci co nie mogą znaleźć pracy i meldunku. Oni prawdopodobnie będą deportowani do swoich krajów. Francja po Wielkiej Brytanii też ma dużo imigrantów głównie z Afryki i też powinna wprowadzić ustawę imigracyjną tak jak zrobiła to Wielka Brytania. W obu krajach mnożą się imigranci bez pracy a rządy już nie chcą im pomagać. W tej sytuacji nie można ich zatrzymywać w kraju bo rodzą się z nich przestępcy. Trzeba brać pod uwagę także to, że Wielka Brytania ma zamiar wyjść z UE gdy Unia nie spełni pewnych wymogów. Wtedy może się wiele zmienić na wyspach.  

Jeden z Polaków pracujących w Anglii napisał ; "Jestem w UK 7 lat i zarobiłem tyle ile statystyczny Polak osiągnie przez 30 lat pracy w Polsce. Miesięczna moja wypłata to mojego ojca roczna. Nie żałuję że wyjechałem choć tęsknie za Polską i tak codziennie oglądam wiadomości łudząc się że wreszcie Polska dźwignie się i otrzepie z tego gówna zwanego "POPiSowska czarna dziura" która budżet wciąga do siebie ale nic nie daje w zamian". 

Jemu akurat się udało i nie można takim zazdrościć. Lecz są i tacy którym się nie powiodło. Ci akurat przeszacowali swoje możliwości lub zostali oszukani przez tych co oferują na miejscu pracę. Ich czeka los deportowanych. 

Suma sum - Niełatwe jest życie na obczyźnie, lecz warto próbować. My Polacy na miejscu w kraju będziemy próbować zmieniać Polskę, by ci co za nią tęsknią mogli kiedyś powrócić. 

13 października 2013

Referendum zmanipulowane

Wyniki wstępne z godziny 20.30. W referendum brało udział 27,2 % wyborców, 93,8 % głosowało za odwołaniem H. G. Waltz z jej stanowiska a 6,2 % przeciw. Do godz. 23.00 zebrano wyniki z 66 % komisji wyborczych a już przesądziły media wynik na korzyść Waltz. Z wyników wstępnych wynika że referendum było nieważne a H. G. Waltz pozostanie na swoim stanowisku jeżeli nic się nie zmieni. Wymagana frekwencja to 29 %. 

Jak do tej pory H. G. Waltz nie wyszła do mediów i nie zabrała głosu. Wstyd jej było przegranej której się nie spodziewała bo przed referendum było za dużo manipulacji i zniechęcania mieszkańców na różne sposoby by nie szli oni na te referendum przez PO. Przegrana była prawie 100-procentowa. 

Wszyscy zwolennicy H. G. Waltz cieszą się że ona wygrała w referendum a tak naprawdę ona przegrała, bo ci co głosowali to głosowali przeciw niej. Tylko ślepcy się cieszą z przegranej H. G. Waltz, bo tej przegranej nie zauważyli.  

Jak rząd Tuska i media pomagały obywatelom przed referendum ? Niewiele było ogłoszeń w dzielnicach informujących o istnieniu referendum i nie było informacji gdzie mieszkańcy mogą głosować. M.in. i to spowodowało niską frekwencję. Rząd PO zadbał by złamać zasady demokracji. 

Jak rząd Tuska i media pomagały obywatelom po referendum ? O godz. 20.00 pokazano przykładową planszę na której wskaźnik mówiący za pozostaniem Waltz na swoim stanowisku pokazywał 90 % a za niepozostaniem 10 %. Jak się okazało wyniki były zupełnie odwrotne. Pycha i manipulacja referendum przez PO przegrała. O godz. 21.00 wyłączono na początku głos Piotrowi Guziałowi, liderowi Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej gdy przemawiał on jako pierwszy po zakończeniu referendum. To pokazało perfidne manipulacje w mediach za sprawą rządu PO Tuska. Manipulacja rządu Tuska nie miała granic. Rząd bezczelnie manipulował mediami i referendum oraz społeczeństwem bo bał się przegranej Waltz. Tą przegraną rząd przewidywał i dlatego posuwał się do kłamstw i manipulacji. 

Włodzimierz Czarzasty z SLD zachęca by odwołać Guziała bo frekwencja na Ursynowie gdzie on jest burmistrzem była najniższa - 19.4 %. Nie wziął on pod uwagę tego że prawie 100 % ludzi z Ursynowa głosowało przeciw H. G. Waltz. Tak mówił bo liczy na to że Kalisz zostanie prezydentem Warszawy w nowych wyborach. 

Dariusz Joński z SLD mówił ; dobrze się stało że Waltz zostanie na swoim stanowisku, bo w ten sposób odsunięto PiS od władzy. SLD od początku nie ukrywało że stoi za PO i H. G. Waltz bo boi się powrotu do władzy PiS a także liczy na koalicję PO-SLD po nowych wyborach. Elektorat SLD nie brał udziału w referendum oddając w ten sposób głosy Waltz. To wyjaśnia wszystko. 

Minister Sikorski napisał na tweeterze ; Warszawiacy poparli modernizację a odrzucili demagogię. Tak mówił też Edward Gierek za PRL. Budował on, budował i modernizował a ludzie żyli nadal na granicy nędzy. Demagogię to uprawiają politycy PO bo wydaje się im że Polakom potrzebna jest tylko modernizacja i budowa autostrad. Kto będzie z tego korzystał gdy ludzie mają coraz mniej pieniędzy w portfelu ? Komu to potrzebne ? Tylko bogaczom i politykom. Tak można budować po wieki ciągle zabierając ludziom pieniądze na te inwestycje bo zawsze jest co budować, lecz nie o to chodzi Polakom. 

Przyczyną braku frekwencji na pożądanym poziomie ( jak sprawdzą się ostateczne wyniki i wyjdą manipulacje PO ) było m.in. ; propaganda PO zniechęcająca mieszkańców stolicy do brania udziału w referendum, panika wywołana przez PO która wmówiła mieszkańcom tylko jeden wybór - albo "wspaniała" PO, albo straszny PiS, także brak wyboru między partiami gdyż niechciane PO i PiS nie ma alternatywy dla siebie oraz brak kontrkandydata który zastąpił by H. G. Waltz. Ci co byli proponowani nie uzyskali zaufania u wyborców. Byli to H. G. Waltz z PO, Ryszard Kalisz z Dom Wszystkich Polska, Janusz Olejniczak z SLD, Zbigniew Ziobro z SP, Andrzej Rozenek z Twój Ruch, nieznany Piotr Gliński z PiS i Przemysław Wipler były pisowiec. 

Suma sum - Uważam że należy zmienić zasady i wprowadzić większą ilość kandydatów na prezydenta Warszawy by Warszawiacy mieli naprawdę wybór. Tego wymaga demokracja. Najlepiej by było gdyby odpolityczniono prezydenturę miast. Wtedy łatwiej jest odwołać każdego prezydenta. 

E-papierosy - 22

Pij i pal śmiecie niewiadomego pochodzenia - tak narzuca społeczeństwu rząd Tuska. Tak zareagował Tusk na zarzut kolejnych przyszłorocznych podwyżek cen na alkohol i papierosy. Rząd już wyczerpał limit narzucony przez UE. Limit podwyżek cen na te używki miał być zakończony w 2018 roku a wyczerpał się już w 2013. Jak widać nadgorliwie rząd postąpił przyspieszając w/w podwyżki cen czyli świadomie złamał prawo bo liczył na szybsze i większe wpływy do budżetu. Żeby nie nadgorliwość i chciwość ministra finansów to dziś ludzie płacili by za paczkę papierosów nie 13 złotych a tylko 6 - 8 złotych. 

Media przypominają że z fotoradarów miało być zapowiadane przez ministra finansów 1,5 mld. zł. wpływów do budżetu państwa a będzie zaledwie 90 mln. zł., miały być większe wpływy ze sprzedaży alkoholu i papierosów a będą mniejsze, bo po każdej podwyżce cen rośnie szara strefa. Wtedy ludzie kupują tańsze używki niewiadomego pochodzenia czyli śmiecie i trują się. 

Tusk na zarzuty ze strony dziennikarza TV na temat podwyżek cen odpowiedział cynicznie i z tupetem że to problem tych co piją i palą, gdyż są to szkodliwe używki. Jakoś Tusk skasował całkowicie dopalacze bo uznano je za szkodliwe ale tu nie podnosił cen. Inaczej jest z alkoholem i papierosami bo tu nie wolno kasować całkowicie produkcji i sprzedaży tych używek oraz podnosić cen na nie gdyż ludzie palą i piją od tysiącleci. 

Nie można przy tym zasłaniać się kosztami leczenia gdy podnosi się cenę na używki. Na leczenie także objawów wynikających z picia i palenia składają się wszyscy podatnicy. Rząd im nie dopłaca z własnej kieszeni. 

Tusk sam przyznał się że nie ma kokosów w związku z zajmowanym stanowiskiem premiera ale nie narzeka. Mówił że bywało gorzej. - Niestety. Jak ma się pełną kieszeń, to nie myśli się o tych co mają pustą. Polityk musi niestety myśleć o wszystkich ludziach i ich potrzebach a nie tylko o sobie. Jak nie chce lub nie potrafi tak myśleć polityk, to niech zrezygnuje z rządzenia krajem. 

Suma sum - Wywalić należy z sejmu ministra finansów Jacka Rostowskiego i Tuska by człowiek godnie mógł żyć, godnie mógł zarabiać, godnie mógł wypić alkohol i zapalić papierosa za przyzwoitą cenę. Jacka Rostowskiego, H.G. Waltz i Tuska należy wywalić na śmietnik. Niech poczują te największe złodzieje wszechczasów smak "żubrówki" i papierosa wprost ze śmietnika. Może nie trafią oni na czeską zatrutą wódkę, którą ludzie tanio produkują bo jakiś łobuz podnosi ciągle ceny. A jak trafią na taką to ich problem, gdyż są to szkodliwe używki. 

Wina trenera

Po meczu piątkowym Polska-Ukraina ( 0 : 1 ) w eliminacjach do mistrzostw świata w Brazylii 2014. Adam Godlewski z "Piłka nożna" zwalił winę na trenera Waldemara Fornalika za słabe mecze naszej reprezentacji piłkarskiej mówiąc że to on jest jakiś pechowy bo nie możemy wygrywać. Widzi on tylko trawę, piłkarzy oraz trenera i nic poza tym. A. Godlewski jest z gazety która nie wie co w trawie piszczy gdy po niej biegają piłkarze. Autorzy tej gazety skupiają się na grze piłkarzy i na trenerze oraz na kibicach, ale dalej nie sięgają wzrokiem. Najprościej zwalić winę na trenera i piłkarzy. Już każdy wie że za piłkarzami i za trenerami stoi wielka machina urzędnicza i to ona odpowiada za wyniki naszych sportowców. Ta machina urzędnicza m.in. PZPN i jego prezes są skorumpowani. 

Po pierwsze ; W. Fornalik jest trenerem reprezentacji dopiero ok. 2 lata i nie zdążył wejść w układy korupcyjne. 
Po drugie ; Za kadencji W. Fornalika podniósł się wyraźnie poziom gry naszej kadry narodowej. Tylko on potrafił tak skompletować skład naszej kadry że mogliśmy dobrze grać i wygrywać. Takiego poziomu gry i składu kadry nie dał ani trener Benhaker ani Franciszek Smuda.  
Po trzecie ; Natomiast prezes PZPN Grzegorz Lato liczący tylko kasę a teraz pechowy od urodzenia Zbigniew Boniek a także pechowy Dariusz Szpakowski, wieczny i jedyny komentator wszystkich meczów naszej reprezentacji który swoim piskliwym i zapeszającym głosem wkurza wszystkich i autorzy "Piłka nożna" pochodzą z PRL-u. 

Oni tak długo "siedzą" w piłce nożnej i w mediach jeszcze prl-owskich że trzeba ich obwiniać za słabe wyniki naszych sportowców. To oni przynoszą pecha naszej kadrze narodowej a także są w układach gdzie kwitnie korupcja. Pomijam tych dobrych sportowców którzy są z dala od skorumpowanych władz swoich związków. Im się udaje bo nikt im nie przeszkadza. 

Obecnie Boniek szuka nowego trenera jak mówił - "z przeszłością piłkarską". Ponownie popełnia się te same błędy szukając znanych i z przeszłością kandydatów na trenera zamiast poszukać dobrego i bez układów z PZPN-em. Trzeba wiedzieć że dobry trener nie musiał być kiedyś piłkarzem. Wystarczy że zna się na piłce i jej właściwym pokierowaniu. PZPN też ma układy choćby z FIFA i UEFA i to te stare układy które nie rozwijają naszej piłki. Oby media nie pomagały PZPN-owi w jego błędnym rozumowaniu i działaniu bo ludzie wierzą w to co media przekazują. 

Suma sum - Teraz po "odpadnięciu naszej kadry" z mistrzostw świata można i trzeba rozwiązać PZPN a także trzeba wywalić pechowego Zbigniew Bońka i utworzyć nowy od podstaw związek bez starej kadry z PZPN-u. 

Ustawa śmieciowa do kosza

Jest ona niekonstytucyjna gdyż opłaty za wywóz śmieci traktowane są jak podatek. Ta ustawa została zaskarżona i czeka na werdykt. Ci co ją zaskarżyli mówią że z powodu potraktowania opłat za wywóz śmieci tak jak podatek sztucznie zawyżono ceny. Żądają oni obniżenia cen. Już pisałem że nie chodziło rządowi o segregację śmieci a tylko o podniesienie opłat mieszkańcom. Żeby rozwiązać problem segregacji śmieci wystarczyło ustawić odpowiednie pojemniki na te odpady koło mieszkań a nie podnosić ceny. Ludzie sami by zrozumieli problem i wrzucali odpady tam gdzie trzeba. 

Suma sum - Rządowi Tuska brakuje ciągle pieniędzy i dlatego zabiera je ludziom tam skąd się da. Uważam że jak D. Tuska wywali się z polityki jak najszybciej to skończą się kłopoty narodu. Będą wtedy nadal kłopoty ale inne. Zależy kogo wybierzemy. To Tusk jest nieszczęściem narodu obok Kaczyńskiego. Oni działają wbrew woli narodu. 

12 października 2013

Jak utrzymać się u władzy ?

Gdy jest się prezydentem miasta to wystarczy rozkopać Warszawę w każdym zakątku i bardzo powoli kończyć rozpoczęte inwestycje tak by jeszcze za 4 lub 8 lat było co robić na nich - ma to na celu wmówienie wszystkim że tylko ta osoba może dokończyć te inwestycje która je rozpoczęła, trzeba podejmować się takich inwestycji bez których da się Warszawiakom żyć - ma to na celu zwiększenie puli rozpoczętych inwestycji by naprawdę było co robić przez kolejne kadencje, trzeba nic nie robić przez 3 lata by w ostatnim roku kadencyjnym nadrabiać stracony czas - ma to na celu pokazanie mieszkańcom jak władze miasta ciężko pracują i z tego powodu zasługują na kolejną kadencję, trzeba także dużo obiecywać mieszkańcom spraw nie do załatwienia a potem tłumaczyć że czynniki obiektywne spowodowały zaniechanie realizacji tych decyzji, trzeba podnieść ceny biletów na komunikację miejską o 100 % a potem przed końcem kadencji obniżyć o 2 % by pokazać "dobroduszność" władz miasta a na koniec trzeba wyjść do ludzi i pochwalić się inwestycjami - ale tymi niedokończonymi. 

A gdy jest się premierem to trzeba nic nie robić przez 3 lata by w ostatnim roku kadencyjnym nadrabiać stracony czas, trzeba dużo obiecywać mieszkańcom spraw nie do załatwienia a potem tłumaczyć że czynniki obiektywne spowodowały zaniechanie realizacji tych decyzji, trzeba tworzyć i wprowadzać ustawy wbrew woli narodu i zachwalać je jako trudne i niezbędne oraz niepopularne społecznie ale konieczne do wprowadzenia, przed końcem kadencji trzeba wszystkie winy zwalić na opozycję bo nie dała możliwości przegłosowania wszystkich zaplanowanych ustaw. 

Suma sum - Chcesz się utrzymać u władzy to kłam i obiecuj. Taka zasada została przyjęta przez PO Tuska. PiS też obiecuje co innego a co innego realizuje jak dojdzie do władzy. 

Dni wolne

PO szykuje nowelizację ustawy o dniach wolnych od pracy. Najgłośniej krzyczą za pracą w dni wolne od pracy najmniej zainteresowani czyli pracodawcy i rząd PO. Oni chcą zmusić wszystkich pracowników by pracowali przez cały tydzień po kilkanaście godzin dziennie i bez odpoczynku za nędzne grosze. Pracownicy poza wyjątkami nie chcą pracować dłużej niż 8 godzin dziennie i dłużej niż przez pięć dni w tygodniu. Chcą oni mieć wolne wszystkie soboty, niedziele i święta. Rząd uważa że każdy ma prawo sam decydować kiedy pracować, a kiedy nie. Skoro tak uważa to czemu sam narzuca pracownikom pracę w dni wolne od pracy ? PiS chce po katolicku, czyli wolne wszystkie święta by Kościoły miały więcej na tacy. Kościół woli sam zbierać do tacy niż miały by to robić hipermarkety. 

Uważam że pracodawcy nie mają w ogóle głosu gdy chodzi o czas pracy pracowników. 

Tylko pracownicy powinni zabierać głos w tej sprawie gdyż tylko oni są wyzyskiwani przez pracodawców ale nie odwrotnie. Może to jest banalne ale tak jest. To wystarczający i najważniejszy argument by walczyć o odpowiedni czas na odpoczynek po pracy. Do pracowników nie przemawia argument strat jakie ponosi pracodawca i państwo gdy skróci się im czas pracy. To ich problem a nie pracownika. Już robi się wyliczenia - ile na tym straci pracodawca i budżet państwa. Państwo w tej materii musi stanąć zawsze po stronie pracownika i tylko z nim rozmawiać. 

Państwo powinno doprowadzić wreszcie do takich płac pracowników, by wyjątki nie kombinowały jak dorobić sobie do nędznej wypłaty w sobotę, niedzielę i w święta. Te wyjątki psują innym plany i przez tą garstkę rząd i pracodawcy mogą zmusić do pracy pozostałych którzy są przeciwni pracy w dni wolne od pracy. 

Pracodawcy i rząd wolą jednak utrzymać niewolnictwo płacąc grosze pracownikom by zmusić ich do pracy w wolne dni od pracy i do pracy ponad godziny. To niestety działa bo są chętni by dorabiać do pensji. 

Uważam że należało by utrzymać rygor w przestrzeganiu 8-godzinnego dnia pracy i pracy tylko przez pięć dni w tygodniu, gdyż to pozwoli na zatrudnienie wielu poszukujących pracy. Ci co pracują ponad godziny zabierają pracę innym - ale nie wszyscy ci gdy pracują w firmie jednozmianowej. 

Suma sum - Uważam że owszem, mogą pracować w wolne dni od pracy niektóre firmy ale tylko te które podtrzymują rytm naszej egzystencji czyli m.in. ; szpitale i karetki pogotowia, Policja, Wojsko, służby miejskie, kolej, komunikacja miejska i międzymiastowa, stacje benzynowe, wybrane apteki oraz lotniska. Zakaz pracy w dni wolne od pracy powinny mieć duże sieci takie jak hipermarkety. Tu pracownicy nie będą mieli głosu by sprzeciwić się pracy w dni wolne od pracy, bo pracodawca przekona ich do swoich racji które polegają na zwiększaniu zysków firmy kosztem zdrowia pracowników i ich czasu wolnego.Kto się sprzeciwi pracodawcy to może wylecieć z pracy. Najważniejszym argumentem przeciw pracy w dni wolne od pracy są kobiety tam zatrudnione których jest większość. Moim zdaniem mogą pracować w wolne dni od pracy także bazary oraz ludzie handlujący starociami i używanymi rzeczami. Natomiast w ważne dla katolików święta nie powinny pracować żadne firmy oprócz tych które podtrzymują płynność państwa a które już wymieniłem wyżej. Są to tylko moje propozycje tak samo jak i te zawarte w pozostałych moich artykułach które i tak należy konsultować z pracownikami i ze społeczeństwem. 

11 października 2013

Wielki przekręt

Idź na referendum czy chcesz, czy nie. Tak namawia Warszawiaków Piotr Guział, lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. Jego organizacja jako jedyna rozniosła ulotki po blokach z informacją o referendum oraz o 200-stu niezrealizowanych przez p. Waltz obietnic. Władze miasta niestety kamuflują taki fakt przed mieszkańcami. Ważna to informacja bo nie wszyscy oglądają telewizję i wiadomości. W mediach przekazano zdanie na temat referendum głównie tych ludzi, którzy mówili że nie pójdą na referendum bo tak mówili w mediach Tusk i H. G. Waltz. Ci co nie mają własnego rozumu bo słuchają polityków akurat nie powinni oglądać telewizji. 

Tusk znowu kłamie. Powiedział on dziś że Warszawiacy wiedzą że tylko Waltz jest tym kandydatem którego oni chcą. Taka propaganda na niektórych działa. Niech Tusk sam za siebie się wypowiada a nie za mieszkańców Warszawy. Warszawiacy już wydali werdykt na byłą prezydent Warszawy który mówi zupełnie odwrotnie niż Tusk. 

Nadgorliwa partia. PO już w 2009 roku podpisem H. G. Waltz która była wtedy prezydentem Warszawy uchwaliła ustawę nakazująca pobieranie opłat za wjazd do miasta. PiS jest niezadowolony z tego że Waltz nie chce wycofać się z tej decyzji. Hofman z PiS dodał że jak zabraknie pieniędzy 

Dziś od godziny 24-tej obowiązuje cisza wyborcza. Przygotowano już karty wyborcze. W nich jest pytanie ; Czy jest pan/pani za odwołaniem p. H. G. Waltz przed upływem kadencji ? Te pytanie jest tendencyjne gdyż z góry narzuca wyborcom że przed upływem kadencji nie wolno odwoływać prezydenta Warszawy. Takich tendencyjnych pytań zwłaszcza w ważnych wyborach nie wolno kreować. 

Teraz dopiero w sytuacji zagrożenia namawia Waltz posłów z PO by wychodzili do ludzi i rozmawiali z nimi tak jak ona. 

Jak widać arogancja pani prezydent Waltz nie ma granic. Gdy grunt pod nogami się rozsypał to ona chce rozmawiać z ludźmi. Za późno już na te spotkania gdyż jej decyzja w tej sytuacji jest niewiarygodna. Uważam że lepiej by było żeby ona w ogóle nie rozmawiała z ludźmi bo tak samo jak i Tusk będzie głupoty wygadywać. Będzie ona chwalić się inwestycjami, ale nie wspomni o biedujących i o poprawie ich losu bo takiego programu PO wcale nie ma. 

Lepiej niech nie chodzi ona a tylko siedzi bo jest za co. Trwoni ona publiczne pieniądze publiczne i unijne przepłacając m.in. za inwestycje - o ok. 400 mln. zł. więcej zapłaciła za oczyszczalnię "Czajka" oraz płaciła menadżerom i innym urzędnikom dużo, dużo więcej niż powinna oraz podjęła więcej inwestycji do zrealizowania niż jest kasy w budżecie miasta a to doprowadziło i będzie doprowadzać jeszcze długo do podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, czynszu i innych opłat jakie wykonują mieszkańcy. Ona woli setki milionów złotych utopić w urzędnikach i menadżerach którzy są odwoływani za sypiące się inwestycje niż przeznaczyć je dla najbiedniejszych. Taka jest cała PO - bezduszna i nieludzka. Tylko władza i kasa się liczy dla nich ale nie człowiek. 

Sondaże mówią o szansach poszczególnych kandydatów jakie oni mają by wygrać w nowych wyborach na prezydenta Warszawy ; 29 % ma Waltz z PO , 13 % ma Kalisz z Dom Wszystkich Polska, Gliński z PiS ma tylko 6 %, Olejniczak z SLD ma aż 4 %, Rozenek z Ruchu Palikota ( Twój Ruch ) ma 2 % a Wipler ze Stowarzyszenia Republikanie nawet 1 %. 

Jest to ewidentne naciąganie faktów i wyborców. 

Jest to wielki przekręt. 

Nie można ponownie głosować na Waltz po jej przegranej w referendum. Ponowne głosowanie na odsuniętego polityka jest nielogiczne i nieprawdziwe. Skoro Waltz zostanie odsunięta w referendum od swojego stanowiska to nie może wygrać w kolejnych wyborach mandatu na te samo stanowisko. Tusk namawia Warszawiaków do zrezygnowania z referendum sugerując że Waltz w sondażach prowadzi i na pewno wygra wybory. Rząd PO i Waltz sami zmanipulowali sondaże na swoją korzyść i przedstawili je w mediach. Tak oszukuje Tusk i posłowie PO  społeczeństwo by osiągnąć swoje cele. Tak samo manipulują posłowie PiS. Oni sami wymyślają swoje sondaże i przedstawiają je w mediach by otumanić społeczeństwo. 

Komisja Wyborcza podała że referendum będzie ważne tylko wtedy gdy udział w nim weźmie minimum 389 tysięcy wyborców. 

Suma sum -  Wielki przekręt jakiego dokonało PO i Waltz przed referendum mówi nam żebyśmy nie ufali niektórym sondażom i politykom. 

ZUS a umowy-zlecenia

Dobra propozycja dla korzystających ze "śmieciówek". ZUS domaga się aby wszystkie umowy-zlecenia były oskładkowane. Chce w ten sposób uniknąć problemów przy ich wyliczaniu a także ZUS w ten sposób będzie zasilany dodatkowymi wpływami ze składek. 

"Eksperci pomysł ZUS oceniają krytycznie. Zdaniem Wojciecha Nagela z BCC jest on kuriozalny. Gdy się nie przeprowadza reform finansów publicznych to dąży się do opodatkowania i oskładkowania wszystkiego co możliwe. Natomiast doradca zarządu z Konfederacji Prywatnych Pracodawców Lewiatan Jeremi Mordasewicz mówił że to nie rozwiąże żadnych problemów, ale jedynie zwiększy koszty pracy ponoszone przez firmy co w efekcie da niższe wynagrodzenie dla zatrudnionych, a w czarnym scenariuszu da więcej osób bez pracy". 

Jak zwykle Mordasiewicz a także i Nagel "wciskają nam kit". 

Po pierwsze ; oskładkowanie wszystkich umów-zleceń to nie opodatkowanie i oskładkowanie  wszystkiego co możliwe i nie zwiększą one kosztów pracy - tak jak mówią Wojciech Nagel i Jeremi Mordasewicz. Gdy oskładkuje się umowy śmieciowe to pracodawca co prawda zapłaci więcej za pracownika odprowadzając składki do ZUS, ale odejmie mu wtedy z pensji i się wyrówna. 

Mordasiewicz ( lobbysta rządu Tuska i prywatnych pracodawców ) oraz Nagel jako prywatni pracodawcy mają interes w blokowaniu słusznej propozycji ZUS, bo mimo wszystko jednak więcej odprowadzą do ZUS niż wypłacają w pensji pracownikom na umowy śmieciowe. Jeżeli będzie firma odprowadzać składki za pracowników będących na umowach śmieciowych to wtedy ci pracownicy będą mieli zapewnioną emeryturę. 

Po drugie ; propozycja ZUS nie jest od tego by rozwiązać problemy pracodawców a tylko po to by unormować zasady pracy na czas określony. Pracodawców jak wiadomo stać na niepłacenie składek za siebie by spokojnie żyć na emeryturze bo zarabiają krocie, ale niech pomyślą o swoich pracownikach.  

Suma sum - Jak widać liczy się dla kapitalistów tylko zysk własny ale nie przyszłość ich pracowników którzy pracują na tych darmozjadów. 

Papierek

Samo zdrowie. PO i rząd D. Tuska poprzez wypowiedź panią poseł Radziewicz-Rajewską ( pełnomocnik d/s równego traktowania ) w TVP INFO potwierdzili że papierek jest ważniejszy niż człowiek. 

Najpierw lekarze odsyłali pacjenta od przychodni do przychodni aż w końcu zmarł on koło przychodni bez udzielonej pomocy. W rejestracji zamiast wezwać lekarza by zbadał on pacjenta i udzielił mu pomocy to pytano czy pacjent był ubezpieczony. Gdy w rejestracji dowiedziano się że tenże pacjent nie był ubezpieczony to odsyłano go od przychodni do przychodni. Kolejna ofiara to pacjentka która też była kilkakrotnie odsyłana lecz tym razem do domu. Lekarze przepisywali jej tabletki przeciwbólowe zamiast zbadać i postawić jej diagnozę by wziąć się za leczenie. W końcu pacjentka ta zmarła. 

Tak wygląda służba zdrowia w wykonaniu rządu PO. Rajewicz sama przyznała że temu pacjentowi powinno udzielić się pomocy nawet wtedy gdy nie ma on ubezpieczenia zdrowotnego bo tak mówią przepisy, ale najważniejsze dla niej było to czy pacjent był ubezpieczony. Powiedziała ona że każdy powinien zadbać o to by mieć takie ubezpieczenie, że za nieubezpieczonego powinien zapłacić Urząd Pracy, gmina, burmistrz itd. i że w końcu zawinił czynnik ludzki a nie system. 

Nie czynnik ludzki w tym przypadku zawinił a tylko system. 

To potwierdzają nawet lekarze. Mówią oni że rząd i NFZ tak ogranicza im działania fiskalizacją służby zdrowia że krew się im burzy. U pacjentów też się burzy krew gdy odpychani są oni od okienka w rejestracji, czekają za długo w kolejce do lekarza, nagle muszą przerwać leczenie bo refundacja przewiduje limity na lekarstwa lub w ogóle nie chce pewnych leków refundować, gdy karetka pogotowia nie może zdążyć na czas do chorego lub w ogóle nie chce przyjechać bo pacjent jest z innego województwa, gdy pacjent nie jest przyjmowany do szpitala bo szpitalom wyczerpał się limit przyznany przez NFZ itd. 

Dawno temu jak rząd Tuska rozpoczynał fiskalizację zdrowia to ostrzegałem że źle się ona skończy dla pacjentów. 

Wszystko można fiskalizować, ale nie zdrowie które nie da się wymierzyć żadną miarką. 

To fiskalizacja zdrowia przyczyniła się do patologii w służbie zdrowia. NFZ nakazuje lekarzom pracować dłużej i przyjmować pacjentów mimo braku środków w budżecie szpitala. To jest chore. Lekarze z braku środków odmawiają przyjmowania pacjentów bo NFZ im nie dopłaca. Tusk w ten sposób chce zmusić szpitale by one się nie zadłużały. Jak widać nie da się tak powstrzymać zadłużenia, więc należało by zmienić system Tuska na poprzedni. 

W poprzednim systemie płacono lekarzom za godziny pracy a nie od ilości pacjentów i każdy pacjent był przyjmowany. Wtedy nie było potrzeby zapisywania się w wielu kolejkach by szybciej dostać się do lekarza. Karetki pogotowia nie miały limitów i rewirów to mogły dojechać na czas do chorego. Musimy zmienić jak najszybciej chory system Tuska. Trzeba jednak najpierw zmienić rząd PO bo inaczej umrzemy pod przychodnią lub pod szpitalem. 

Suma sum - Tuskowi należało by wreszcie wytłumaczyć że dziki kapitalizm już nie istnieje. Teraz jest cywilizowany kapitalizm gdzie zasady reguluje prawo. Jak chce on budować w Polsce Amerykę to niech leci w kosmos. Nawet Ameryka wprowadza ubezpieczenia zdrowotne dla wszystkich by każdy miał dostęp do leczenia. Na drodze stoją konserwatyści bo siedzą jeszcze w czasach podboju Apaczów i bizonów jak u nas PiS w średniowieczu, ale Obamie uda się wcześniej czy później wprowadzić tą ustawę. W końcu zdrowie jest najważniejsze a nie chore poglądy kapitalistów. 

10 października 2013

Kredytobiorcy są winni 2

Banki nie chcą przewalutować kredytów z franka szwajcarskiego bo jak mówią poniosą duże koszta tej operacji a także na tym straci państwo. Co za herezje ? Przecież przy tej operacji tylko bank ponosi koszta a nie państwo. Po drugie ; państwo może mieć z tego powodu mniejsze wpływy z podatków do budżetu lecz to nie jest strata. Państwo nie może z góry zakładać że musi mieć wpływy z istniejącej sytuacji. Państwo musi niestety brać pod uwagę zawirowania na rynku lub polityczne i godzić się na nie. Jak widać banki by nie ponosić kosztów przy przewalutowaniu kredytów z franka szwajcarskiego na złotówkę powołują się na państwo i jego domniemane straty. 

Suma sum - Rozumiem olbrzymie straty państwa wynikające z niezapłaconych podatków, lecz ważniejszy jest klient którego banki "wydmuchały" bez pardonu wciskając mu kredyt w obcej walucie. Dla państwa operacja związana z przewalutowaniem kredytów jest "bolesną stratą", ale wina leży po stronie gigantycznych zysków jakie mają banki. Nie banków wina że frajerzy pozwalają bankom zarabiać krocie. Państwo w tej sytuacji powinno złapać głęboki oddech i się powstrzymać. Banki też powinny tak postąpić i przewalutować na własny koszt kredyty swoim klientom w końcu stać je na to a także niewielu jest klientów którzy biorą kredyty we frankach szwajcarskich - zaledwie 700 tysięcy osób. 

Miały być naprawdę niezależne

Maciej Iłowiecki z SDP 9 października 1989 roku powiedział do telewidzów w wiadomościach ; chcę żeby partie i stronnictwa były naprawdę niezależne, niezależne nawet od tych partii i służb które uważamy za niezależne - tu chodziło mu o partie i służby jeszcze powiązane z PRL-em a które określały się po przemianowaniu jako demokratyczne. Dodał Iłowiecki także ; chcę żeby dziennikarze też byli niezależni, mówili prawdę i byli obrońcami ludzi a nie władzy. Przywołuję tą już historyczną wypowiedź dlatego że dziennikarze i media stają w obronie władz PO oraz w obronie pani prezydent Warszawy H. G. Waltz mimo wielu zarzutów wobec nich. 

Stawanie w obronie władz to krok od ustawienia się przeciw społeczeństwu. 

Obecnym mediom i dziennikarzom brak obiektywizmu i odwagi by przeciwstawić się władzy Tuska. To jest zauważalne już gołym okiem. Tak nie można postępować bo władzę Tuska utwierdzamy wtedy w przekonaniu że ma zawsze rację, że wszystko co robi to robi dla naszego dobra. Takiej władzy jeszcze nie było i nigdy nie będzie. Rozumiem paniczny strach przed PiS-em ale są w końcu jeszcze inne partie z których możemy wyłonić nowego prezydenta stolicy i innego miasta a także burmistrza, sołtysa itd.  

Suma sum - Niech panika i strach przed PiS-em nie spowoduje utratę rozumu. Z powodu PO i PiS-u nie można szkodzić społeczeństwu utrzymując u władzy despotyczny i arogancki rząd Tuska. Są też inne partie a nie tylko PO i PiS. Już pisałem że będą konflikty w narodzie dopóki w sejmie zasiadają PO i PiS gdyż brak nam partii o ludzkich cechach. Póki co, trzeba takiej szukać. 

Dopisek do referendum

Donald Tusk broniąc H. G. Waltz mówił że nie namawia do zrezygnowania z referendum Warszawiaków gdy mówi że nie potrzebne jest referendum w którym mamy wyrazić poparcie dla p. Waltz. Dodał on że wystarczy nie przyjść na te referendum a wtedy poprzemy p. Waltz. 

Pisałem już wielokrotnie że nie wolno słuchać Tuska, bo można uwierzyć w jego kłamstwa. 

Jak nie przyjdą na te referendum ci co popierają p. Waltz, to te referendum może być nieważne z powodu niskiej frekwencji - i o to chodzi Tuskowi. Żeby referendum było pełne i ważne to każdy musi postawić krzyżyk na formularzu na tak lub na nie, czyli każdy chętny powinien przyjść na nie. 

Leszek Balcerowicz, były prezes NBP uważa że naród jak nie daje rady władzom i jej złym oraz niechcianym ustawom jak np. podniesiony wiek emerytalny do 67 lat to powinien wyjść na ulicę tak jak było podczas protestów przeciwko Acta. Wtedy rząd się ugnie i ustąpi ze swych złych pomysłów. Ja uważam że tak samo należało by postępować gdy mamy problem z usunięciem złego prezydenta, premiera, samorządowca, prezydenta miasta, burmistrza i innych państwowych urzędników. Najlepiej usuwają swoich niedobrych polityków kraje afrykańskie. Ludzie w tych krajach nie czekają do kolejnych wyborów a tylko okupują do skutku place przyległe do urzędów państwowych aż ustąpią rządzący. Tego nam brakuje. 

Suma sum - Za samo namawianie społeczeństwa do łamania zasad demokratycznych Tusk powinien wylecieć z polityki. Konstytucja też o tym wspomina. Mówi ona że nie wolno tworzyć w naszym kraju totalitaryzmu a Tusk jest już dyktatorem razem z PO tak samo jak i J. Kaczyński z PiS-em. 

09 października 2013

Kredytobiorcy są winni

Klienci narzekają na to że banki w których podjęto kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich żądają 60 % więcej przy spłacaniu kredytów. Banki mówią że winien jest kurs walutowy. Faktycznie kurs franka wzrósł z 2 do 4 zł. a teraz wynosi 3.43 zł. Klienci mówią że zostali naciągnięci przez te banki. 

Banki obwiniają kredytobiorców za to że podejmują decyzję o branych kredytach a zwłaszcza o kredytach hipotecznych w obcej walucie. Banki nie chcą się przyznać do tego że namawiają swoich klientów do brania kredytów w obcej walucie w tym i we frankach szwajcarskich. Przedstawiciel banku ( dyrektor jednego z banków ) oznajmił że klienci otrzymują tak dużo formularzy że powinni wiedzieć wszystko o ryzyku jakie podejmują. 

Po pierwsze ; namawiać można na wiele sposobów, lecz najczęściej namawia się poprzez wszechobecne ulotki i reklamy. Ludzie nabierają się na hasła "tanie kredyty", zero oprocentowania itd. Natomiast umowy w wielu formularzach między bankiem a klientem oznaczają że klienci już zostali naciągnięci. Wiadomo i taki był cel banków żeby klienci nie czytali tych umów pisanych w wielu formularzach i drobnym druczkiem. Czytanie tych umów też nie ostrzeże klientów przed ryzykiem, gdyż wielu klientów nie rozumie tego co w nich jest napisane. Banki tłumaczą te zawiłości tym że takie są wymogi unijne i nasze krajowe. Nawet gdyby, to można te umowy pisać w zrozumiały sposób dla każdego. Po drugie ; nigdy nie wolno polecać kredytów gdzie dochodzi do wahań przy spłacaniu kredytów. Wysokość rat nie powinna się zmieniać. 

To oznacza że nigdy nie wolno polecać swoim klientom kredytów w obcej walucie, gdyż to kurs walut decyduje o wysokości rat a przez to i o całości spłacanego kredytu. Banki dające kredyty we frankach szwajcarskich żądają od swoich klientów spłacania ich po obecnym kursie a klienci na to nie zgadzają się. Żądają oni teraz od państwa wyrównania strat. Społeczeństwo nie zgadza się na to by z ich pieniędzy finansować ich straty. Tak klienci z kredytami w obcej walucie zostali sami i sami muszą spłacać zaciągnięte kredyty. 

Uważam że to banki odpowiadają za straty jakie mają ich klienci, gdyż nie powinny one oferować kredytów które nie mają stałego oprocentowania i są uzależnione od kursu walut. 

RifisenBank zarobił na swoich klientach w zeszłym roku ok. 4 mld. zł. a inne banki  oficjalnie mówią że zaledwie ok. 9 mld. zł. ogółem. To oznacza że banki dobrze zarabiają na naiwności swoich klientów i to one powinny wyrównywać straty jakie ponoszą klienci. 

Suma sum - Banki nadal są państwem w państwie i nie ma na nie siły. One dyktują warunki. Im rząd dopłaca z naszych podatków mimo tego że zarabiają krocie. One są winne biedzie w kraju. Ich krociowe zarobki świadczą o tym że klienci są okradani poprzez zawysokie oprocentowanie gdy trzeba spłacić kredyt i zamało oprocentowane gdy przechowujemy w banku swoje oszczędności. Tak nie może być. Banki tyle co zarabiają w nieuczciwy sposób to powinny także opłacać swoim klientom korzystanie z kart bankomatowych, także i w sklepach, i na stacjach benzynowych i pozostałe usługi. W końcu jest to w ich interesie. Tak postępują pozostałe firmy. Tak wymagajmy od banków. 

Nieudane sprostowanie

Odbywają się dwudniowe spotkania władz Kościoła. Władze debatują nad projektem "jak walczyć z pedofilią w Kościele". W związku z tym spotkaniem poproszono bp. Michalika o wypowiedź w tej sprawie. Biskup Michalik tłumaczył stanowisko Kościoła w sprawie pedofilii i powiedział że pedofilii winne są m.in. lekcje wychowania seksualnego w szkołach, małżeństwa które się rozchodzą oraz zagubione dzieci które same lgną do księdza bo rodzice gdy się rozwodzą to odsuwają je w kąt. Media zmusiły go do sprostowania w/w wypowiedzi i doszło wtedy do pokręcenia oraz do niepotrzebnych przeprosin. Uważam że bp. Michalik nie powinien prostować pierwszej swojej wypowiedzi, gdyż dobrze ocenił sytuację. Niepotrzebnie tylko zwalił bp. winę na lekcje wychowania seksualnego w szkołach, gdyż brak tych lekcji rodzi niewiedzę na tematy seksualne a to z kolei wypaczenia w umysłach dzieci a na przyszłość i u dorosłych. 

Media źle zrozumiały wypowiedź bp. Michalika bo wyrwały z kontekstu zdanie mówiące o zagubionych dzieciach które same lgną do księdza. Było to złośliwe ze strony mediów gdyż bp. Michalik chciał zupełnie co innego przekazać niż powiedziały to media. Mianowicie bp. Michalik chciał powiedzieć że rodzice sami się przyczyniają do sytuacji dzieci które nie mając w nich oparcia lgną do obcych a z tego nie wynika od razu molestowanie seksualne. Pojedyncze przypadki molestowania seksualnego zdarzają się wszędzie, także i wśród księży ale to nie powód by wszystkich księży tak traktować. Jednak media stanęły w obronie rodziców zamiast wypomnieć im brak zainteresowania własnymi dziećmi. Dziecko bez oparcia szuka innego oparcia a wtedy trafia ono albo w dobre ręce, albo w złe. 

Suma sum - Więcej trzeba widzieć a nie tylko własny czubek nosa zanim oskarży się innych. 

Samospalenie

Teraz Twój Ruch. "Ruch Palikota" zmienił swoją nazwę na "Twój Ruch". Nazwę dla tego ugrupowania wymyśliła aktorka satyryczna Maria Czubaszek. Palikot określił się jako lewicowy liberał, liberalny lewicowiec i centrysta. Krytykuje też D. Tuska za to że ten boi się polityki gospodarczej. W sejmie będzie współpracować on z "resztkami PO i SLD". Janusz Palikot zapowiedział że kandydatem Twojego Ruchu na prezydenta w 2015 roku będzie prawdopodobnie Ryszard Kalisz z SLD. Kalisz jednak pozostaje przy swoim ugrupowaniu "Polska dla wszystkich Polaków". 

Janusz Palikot proponuje zmiany takie jak ; zmiany w dziedzinie gospodarki, emerytura obywatelska, likwidacja ZUS, wprowadzenie planu rozwoju gospodarczego i skierowanie środków europejskich na budowę fabryk. Emerytura obywatelska proponowana przez Twój Ruch to system w którym każdy emeryt dostawałby 1000 złotych emerytury. Ci którzy chcą mieć wyższą emeryturę mogą odpisać 500 złotych od swojej podstawy opodatkowania i zainwestować w fundusze emerytalne. Środki na realizację programu miałyby pochodzić m.in. z wprowadzenia nowych stawek podatkowych. 

Media już na wstępie złośliwie potraktowały nową nazwę Ruchu Palikota. Nie lubią media tej partii tak samo jak Samoobronę A. Leppera gdyż ich liderzy mówią prawdę wprost. Prawdy boją się ci wszyscy którzy mają coś na sumieniu. Media i pozostałe partie mają taki nawyk po komunie która zakłamywała rzeczywistość, więc się nie dziwię. 

Moim zdaniem pomysły Twojego Ruchu oprócz wolności obyczajowych nie są do przyjęcia. Likwidacja ZUS jest nie do zrealizowania ze względu na PRL-owską zaszłość polityczną. Większość ludzi nie ma kont w prywatnych funduszach takich jak OFE. Natomiast emerytura obywatelska za 1000 zł. dobra jest ale tylko dla polityków. Niech oni sami sobie żyją z zasiłku dla ubogich. Budowanie fabryk przez rząd to komuna i niewolnictwo. Gdy jest wolny rynek to tylko on może budować firmy, gdyż tylko wolny rynek wie co i ile należy budować. Odpis 500 złotych od swojej podstawy opodatkowania i zainwestowanie ich w fundusze emerytalne jest tylko dla bogaczy. Wiele osób nie ma nawet takiej podstawy opodatkowania. Ta propozycja to łatanie dziury tym czego się nie posiada. Nie można zmuszać ludzi do dodatkowego ubezpieczenia by mieli oni godziwą emeryturę. Godziwa emerytura musi wynikać z jednej składki i z jednej pracy. Ludzie za mało zarabiają by mogli sobie odłożyć cokolwiek. Wprowadzenie nowych stawek podatkowych to nic innego jak podwyżki podatków. Akurat to nie sztuka, każdy potrafi podnosić podatki. 

Z tego co Palikot opowiada to można sądzić że nadal będzie jego partia wspierać złe decyzje Tuska i PO, że będzie budować gospodarkę i biznes tak samo jak Tusk czyli tylko dla bogaczy, że zamiast podnosić płace będzie podnosić podatki by załatać dziury emerytom i w budżecie. Wydaje mi się że Palikot ma złych doradców i dlatego jego partia ma komunistyczno-kapitalistyczne pomysły dla Polaków i nie do przyjęcia. 

Najgorsze co wymyślił Twój Ruch to pozyskiwanie do tej partii byłych komunistów takich jak m.in. Kwaśniewski, Kalisz, Siwiec i wielu innych. Tak samo Palikot robi z Europą Plus. Może to tylko gra bo nikt z nich nie chce wstąpić do partii Palikota ale fakty mówią same za siebie. Przypuszczam że to nie Palikot zaprasza byłych komuchów do swojej partii i do Europy Plus a tylko poseł Ruchu Palikota Rozenek który obraca się w tym prl-owskim środowisku. Dlatego nowa partia Twój Ruch nie zasługuje na uwagę i nie pozyska wiele głosów w wyborach. 

Suma sum - Twój Ruch dokonał samospalenia już na wstępie formowania się. 

08 października 2013

Nie twoja kasa, pacanie !

"Pieniądze zgromadzone w OFE i ZUS nie są własnością Polaków ponieważ polski system emerytalny jest systemem partycypacyjnym - powiedział Donald Tusk podczas konferencji prasowej. D. Tusk poprosił ministrów finansów i pracy o przygotowanie projektu zmian w ustawie emerytalnej w taki sposób, by możliwe było decydowanie co 2, 3 lata o tym gdzie będą trafiały składki emerytalne - do OFE czy do ZUS w całości. Część obligacyjna portfeli OFE ma trafić do ZUS na subkonta. Część akcyjna ma pozostać w OFE. Uczestnictwo w OFE ma być dobrowolne. Kto będzie chciał odkładać na emeryturę w OFE to będzie miał na podjęcie decyzji 3 miesiące. Składka na OFE ma wynosić 2,92 %. 

Trzeba wiedzieć że jakakolwiek nazwa pieniędzy nie zmienia właściciela. Nazwa "system partycypacyjny" oznacza że środki obywateli są inaczej dystrybuowane, ale nie oznacza to że automatycznie one nie są już własnością obywateli. One nadal są własnością obywateli a nie rządu, niezależnie kto i jak je nazwie. Rząd ma prawo przesuwać środki zgromadzone w budżecie państwa ale tylko w taki sposób jaki uchwali sejm w każdym rocznym budżecie. 

Nie twoja kasa, pacanie ! Tak uważa Tusk. I dobrze on mówi bo faktycznie - wszystko co wpadnie do koszyka zwanego budżetem państwa to już nie powróci do obywatela. Tusk z Rostowskim ( ministrem finansów ) zawłaszczyli sobie pieniądze obywateli i robią z nimi co chcą. Oni naruszyli konstytucyjną własność i powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Nawet gdyby środki ulokowane w OFE były by tylko przesuwane do ZUS czy gdzie indziej za sprawą decyzji rządu to i tak narusza się tu konstytucyjną własność. Dlatego narusza rząd konstytucyjną własność bo OFE nie są w budżecie państwa lecz poza nim. OFE to firma i żadnemu rządowi nie wolno w nią ingerować. Rząd natomiast może i powinien ingerować w każdą firmę źle zarządzaną, ale nie ma prawa zarządzać ich pieniędzmi - chyba że firmy nie wypłacają pensji swoim pracownikom. Wtedy nakazuje on wypłatę zaległości ale nie zabiera firmie pieniędzy. 

Adam Hofman z PiS postraszył Tuska tym że jak nie odda on w całości OFE tym którzy odkładają w nim swoje składki to PiS postawi go przed Trybunał Stanu. Także buntują się twórcy OFE - Jerzy Buzek z AWS, teraz poseł PO i Leszek Balcerowicz były prezes NBP. Buzek chce przekonać nawet prezydenta Br. Komorowskiego by rząd zostawił OFE w spokoju. 

Cały czas rządy "rżną" nas jak się da, "robią" na kawałki i posypują "głupim Jasiem". To znaczy że one nas oszukują i okradają. Chodzi o to że jeszcze nie ma alarmu by zabierać pieniądze z OFE lub z innych źródeł i przesuwać je do ZUS oraz że należy wydłużać okres pracy. Obecnie prawie trzy razy więcej ludzi pracuje na dzisiejsze emerytury a to oznacza że nie brakuje w budżecie pieniędzy na nie. Jeżeli już proporcje będą odwrotne ( czyli więcej będzie emerytów a mniej płacących na nich ) to tylko wtedy należy coś robić by były pieniądze dla emerytów. Zawczasu nie wolno podejmować rządom jakichkolwiek kroków w tej materii dlatego, że i tak emerytury są wypłacane z bieżących składek emerytalnych. Rząd liczy na to że nie mamy wiedzy na ten temat, więc robi z narodem to co chce. 

OFE też nie jest w porządku. Nie jest ono w porządku wobec swoich klientów którzy powierzyli im swoje pieniądze. Mianowicie, zarząd OFE przejada olbrzymie pieniądze należne za zarządzanie funduszami tam zgromadzonymi gdyż sami sobie ustalają wysokość wypłat bez żadnej kontroli ze strony beneficjentów tego funduszu. Rząd podjął się reanimacji OFE w tej materii ale co wyjdzie z niej to nie wiadomo.  

Suma sum. - Rząd Tuska przed Trybunał Stanu za arogancję, za zarządzanie ukradzionymi pieniędzmi z OFE, za brak konsultacji społecznych i za wiele innych przekrętów oraz wykroczeń wobec narodu i państwa. Jednym z przekrętów jest wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat nie po to by przyszli emeryci mieli zapewnione emerytury, lecz po to by poprzez nie wypłacanie emerytur w okresie wydłużonym zaoszczędzić pieniądze. Te pieniądze mają służyć załataniu powiększającej się z roku na rok dziury budżetowej. Ot, cała to tajemnica rządu Tuska. 

Przeciwnicy referendum

Reżyser dostał od piosenkarza reprymendę. Paweł Kukiz, piosenkarz skrytykował Andrzeja Wajdę, reżysera wielu filmów za to że podpisał się pod listem zatytułowanym ; "To referendum nie ma sensu". Wielu posłów z PO i jej zwolenników oraz kilka znanych nazwisk podpisało się pod tym hasłem. Liczy PO że jak użyje się znane nazwiska to przekona się ludzi do rezygnacji z udziału w referendum o odwołanie H. G. Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy. Takie zachowanie ma rację bytu tylko w tedy gdy chodzi o zacne cele. Akurat nawoływanie do bojkotu demokracji nie jest zacnym celem i nie może udać się cel akcji PO. Jak widać cynizm, arogancja i tupet rządu Tuska nie zna granic. Chaotycznie już broni się PO, bo boi się powrotu PiS do władzy i dlatego bo na horyzoncie jest Trybunał Stanu obiecany przez PiS. Po Pawle Kukizie można było spodziewać się krytyki wobec PO i jej zwolenników bo jest mu bliżej do PiS. Natomiast takie nazwiska jak Wajda i Wałęsa mogli by wstrzymać się od poparcia dla PO gdy nie cierpią PiS-u. Lepiej coś stracić by zachować twarz. 

Suma sum. - Szkoda że zacne ( tylko niektóre są zacne ) nazwiska bezmyślnie popierają PO nawet w złych zamiarach. Od dawna PO straciła swoją twarz i już nie jest platformą obywateli. Tak naprawdę to i PO i PiS robiły dobre wrażenie na wyborcach ale tylko w celu ich podkupienia. Obie partie nie były przeznaczone dla Polaków. Szybko, bo zaraz po wyborach okazały się te partie antyspołeczne. Każda z tych partii "kręciła lody" ale tylko dla siebie. Wiele przewinęło się przez sejm partii politycznych po 1989 roku ale żadna nie zasłużyła na aplauz. Może przeceniam tę partię ale wg. mnie tylko "Samoobrona" Andrzeja Leppera zasłużyła na aplauz mimo że była nielubianą przez większość partią. Tylko ona myślała o ludziach a pozostałe partie zapominały o nich. 

07 października 2013

Wybory na prezydenta Warszawy

Jak "wygryźć" Donaldowi Hankę ? Wybory na prezydenta Warszawy już tuż, tuż, bo już 13-tego października. Nawet obecna prez. H. G. Waltz nosi znaczek w klapie z napisem ; "popieram Hankę, nie chodzę na referendum" a PO ponownie wybrało ją na kandydatkę mera Warszawy na przekór mieszkańcom stolicy i PiS-u. Sama namawia ona mieszkańców stolicy do nieposłuszeństwa czyli łamie zasady demokracji. Desperacja p. prezydent i posłów PO sięga zenitu bo istnieje zagrożenie ze strony PiS gdyby przegrała ona wybory w referendum. Jej desperacja zmusiła ją do działań w ekspresowym tempie. 

To co ostatnio ona zrobiła dla Warszawy i Warszawiaków mogła zrobić 5 lat wcześniej a zrobiła dopiero teraz wciągu miesiąca. Można jak widać było od razu i na bieżąco zakasać rękawy i działać na rzecz mieszkańców stolicy. Oczywiście tylko ona uważa że dobrze zrobiła mieszkańcom, bo mieszkańcy mają inne zdanie na ten temat. Na razie ona tylko obiecuje bo rzeczywistość może być zupełnie inna gdyż PO jak wiadomo myśli tylko materialnie ale nie duchowo. Rząd PO dba o inwestycje ale zapomina że w tym kraju są ludzie. Przecież żeby korzystać z tych inwestycji to ludzie muszą dobrze zarabiać a rząd Tuska niestety w ogóle nie dba o to. 

Może żeby było sprawiedliwie na tym świecie, to damy Tuskowi miliard złotych i zamkniemy go w klatce na sto lat bez warunkowego zwolnienia. Albo zabierzemy mu wszystkie pieniądze jakie on ma i za nie wybudujemy mu autostradę pod oknem jego domu. Wtedy na pewno zrozumie on i każdy taki jak on że nie warto być nieludzką istotą i rządzić na siłę krajem. 

Tak, na siłę rządzą D. Tusk i H.G. Waltz a także i J. Kaczyński. Oni żeby utrzymać się u władzy obiecują, okłamują, wymyślają innym politykom, wprost mówią że są lepsi od innych polityków a także wyrażają swoje złe cechy takie jak arogancja, buta i pycha. Na siłę oni rządzą bo ludzie ich nie chcą a i w sondażach stoją oni najniżej. Gdyby wybierano posłów wg. sondaży to ta trójca nie weszła by nigdy do parlamentu. 

J. Kaczyński ciągle wypomina H.G. Waltz i  D. Tuskowi arogancję, butę, pychę i to że zapominają oni o ludziach w tym kraju. Nie ukrywa Kaczyński że PiS chce wygrać wybory w Warszawie i zdobyć stanowisko prezydenta Warszawy. Kaczyński chce "wygryźć" Tuskowi H.G. Waltz stosując różne fortele i na te stanowisko wystawić Piotra Glińskiego. Już na wstępie Gliński zniechęcił do siebie mieszkańców Warszawy. 

Piotr Gliński zapowiedział m.in. że jak PiS wygra wybory na prezydenta Warszawy to on postawi pomnik Lechowi Kaczyńskiemu przed pałacem prezydenckim. Powiedział także że każdy będzie mógł przejść się Krakowskim Przedmieściem i podziwiać ten monument. Pycha i zbytnia pewność siebie Kaczyńskiego pokazała jego złe skłonności. Jest on pewien że mieszkańcy stolicy zaakceptują ten pomnik i będą specjalnie przyjeżdżać na Krakowskie Przedmieście by podziwiać oszołoma z chorymi ambicjami które to doprowadziły do tragedii w Smoleńsku. Nawet nie zapytał się on mieszkańców czy chcą oni takiego kontrowersyjnego i niechcianego pomnika a tylko z góry go narzuca. Takich dyktatorów jak Kaczyńscy to już mieliśmy u władzy i takich nie chcemy. Do nich dołączyli Tusk i Waltz. 

Warszawiacy już wyrazili swoje zdanie na ten temat odrzucając po 10 kwietnia 2010 roku jakikolwiek pomnik przed pałacem prezydenckim i w innym miejscu Warszawy. Jedynie władze Warszawy poszły na kompromis i pozwoliły na ustawienie pomnika poświęconego katastrofie smoleńskiej na Powązkach. Uważam że i tam nie jest jego miejsce bo katastrofa była w Smoleńsku. Nie oznacza to że nie można takiego pomnika postawić w innym miejscu. Te miejsce musi być jednak neutralne i z dala od urzędów państwowych by nie drażnić przeciwników kontrowersyjnego i niechcianego pomnika . Uważam że w ogóle nie wolno stawiać pomnika Lechowi Kaczyńskiemu bo pod niego w każdą rocznicę państwową będą przychodzić pielgrzymki tak jak pod pomnik Dmowskiego. Te pielgrzymki będą w nieskończoność utrzymywać w kraju waśnie, spory i kłótnie bo każdy ma inne zdanie na jego temat. Tak uważam bo prezydent żeby mieć pomnik w kraju to musi być prezydentem wszystkich Polaków a nie garstki oszołomów. 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Warszawiacy niechętnie pójdą na referendum gdyż nie mają na kogo głosować. W taki sposób pozwolą na dalsze panowanie PO i Waltz w Warszawie. Mieszkańcy nie chcą na swojego prezydenta ani Waltz z PO, ani Kaczyńskiego i nieznanego Glińskiego z PiS, ani Ziobra z SP, ani Milera z SLD, ani niezależnego Kalisza, ani kandydata z PSL oraz Palikota z RP. Mimo wszystko jest nadzieja bo chętnych na pójście na referendum deklaruje ok. 37 % uprawnionych a wymagane jest 29 %. Za odwołaniem obecnego prezydenta jest ok. 60 % a reszta jest niezdecydowana. 

Uważam że trzeba każdego polityka odwoływać już po pierwszej kadencji gdyż dłuższe niż 2 lata zasiedzenie na państwowym stołku grozi u nich despotyzmem, arogancją, pychą, wejściem na stałe w złe układy biznesowo-polityczne itd. Takie osoby są wtedy oderwane od rzeczywistości i nie mogą już sprawować swojej funkcji. Usuwajmy ich niezależnie czy dobrze się nam oni kojarzą czy źle. Usuwajmy ich by oderwać ich od złych układów biznesowo-politycznych.  

Nam przytrafił się zły układ polityczny bo z jednej strony mamy partię liberalną ( PO ) a z drugiej konserwatywną ( PiS ). Jedna i druga partia jest do dupy bo preferują one skrajne poglądy. Brakuje czegoś w środku. Potrzebne jest coś w środku po to by równoważyć siły i poglądy już istniejących partii. Musi być wybór lecz go nie ma. Albo PO, albo PiS nie jest wyborem. Nie możemy wybierać między złem a złem.Lewica z SLD i z Ruchu Palikota odpada bo ona już nie ma co zaoferować ludziom. Natomiast centrowe partie stają się z czasem lewicowe lub nijakie. Znowu przypomnę że najlepszym rozwiązaniem będzie powstanie nowej formacji bez ideologii, która działać będzie na prawdziwie demokratycznych zasadach które polegają na konsultacjach społecznych. Ta nowa formacja będzie wprowadzać do życia to co zadeklarują ludzie kierujący się potrzebami wszystkich ludzi w kraju a nie swoje poglądy. Ludziom nie poglądy w ustawach są potrzebne a tylko normalne i spokojne życie.  

Suma sum. - Pozostaje nam Warszawiakom tylko wyjść na te referendum 13 października i głosować, bo innego wyjścia nie mamy. 

06 października 2013

Próba przemytu

Do Polski niedawno próbowano przemycić 16 kg bursztynu ukrytego w progach samochodu. Towar zabrali celnicy na przejściu granicznym z Ukrainą w Dorohusku ( woj. lubelskie ). Rzeczniczka Izby Celnej w Białej Podlaskiej Marzena Siemieniuk tłumaczyła zabranie bursztynu "przestępcom" tym że "przywóz bursztynu do Polski jest legalny lecz pod warunkiem zgłoszenia go celnikom i opłacenia 23 - procentowego podatku VAT". 

Po pierwsze ; jeżeli przywóz bursztynu do Polski jest legalny to nie wolno nazywać przestępcami i przemytnikami ludzi którzy przywożą go do Polski. Po drugie ; jeżeli przywóz bursztynu do Polski jest legalny to nie wolno zabierać go ludziom którzy przywożą go do Polski. Po trzecie ; jeżeli nawet jakaś osoba przywiozła do Polski jakikolwiek towar który wymaga opłacenia 23 - procentowego podatku VAT a nie uiściła tej daniny to należy zatrzymać taki towar do czasu opłacenia tego podatku przez osobę zainteresowaną a po opłaceniu należy bezzwłocznie oddać jej ukradziony przez celników towar. Po czwarte ; nie wolno pobierać kilku podatków za ten sam towar czy usługę. Raz na granicy, drugi raz gdy odsprzedaje się ten towar innej osobie, trzeci raz gdy inna osoba go kupuje, itd. Po piąte ; w ogóle nie wolno pobierać jakiegokolwiek podatku za przywóz czegokolwiek do jakiegokolwiek kraju, gdyż przewóz i przywóz nie jest dochodem wynikającym z pracy. Także jeżeli już pobiera się tenże podatek to nie można z góry pobierać jakiegokolwiek podatku choćby dlatego, że nie każdy przywieziony towar jest odsprzedawany innym podmiotom np. pamiątki. Po szóste ; w ogóle nie wolno pobierać jakichkolwiek podatków na granicy ani cła. Po siódme ; celnicy powinni i są opłacani przez państwo za swoją pracę. Reszta danin to bezprawne okradanie ludzi. Po ósme ; jedynym zadaniem celników jest kontrolowanie bagażu i ludzi przekraczających granice, rekwirowanie towarów których nie ma w spisie towarów dozwolonych do wprowadzenia i obrotu na nasz rynek oraz tych których nie wolno wywozić z naszego kraju a także kontrola imigrantów czy legalnie przekraczają oni granice. 

Oczywiście rządy tłumaczą pobieranie na granicy danin w postaci cła i podatków tym że niektórzy przywożący do kraju np. samochód nie płacą podatku w kraju gdy go odsprzedają innym osobom lub podmiotom. To nie jest tłumaczenie a tylko otumanianie społeczeństwa. Jak wiadomo każdy podatek płaci się tylko wtedy gdy doszło już do transakcji lub otrzymało się zapłatę za pracę ale nigdy z góry. 

Z góry to można roztrzaskać sobie pysk, gdy leci się bez asekuracji. 

Żeby zapłacić podatek to trzeba mieć pieniądze. Żeby mieć pieniądze to wpierw trzeba je zarobić. 

Suma sum. - Jak do tej pory rządy które wybieramy z nadzieją że poprawią nam byt rżną nas wszędzie, rąbią na kawałki, tną w plasterki i posypują głupim Jasiem, wmawiają nieprawdę a wcześniej otumaniają nas byśmy nie kojarzyli co one chcą nam zabrać i dlaczego. Tak kolejne rządy zabierają nam ostatnie grosze nawet i tu. 

05 października 2013

Psia dola 2

Niestety, piesek będzie musiał być przywiązany do swojego pana i do swojego łańcucha. Nie ma rady na układy. Ma wejść ustawa która nakazuje spuszczać z łańcucha psy przynajmniej na 10 godzin dziennie. Są zwolennicy i przeciwnicy tego rozwiązania. Dopiero debata która niebawem się odbędzie rozstrzygnie ten spór. Jednak większość jest za przywiązywaniem psów do łańcucha ze względu na bezpieczeństwo postronnych ludzi. Ja też jestem za przywiązywaniem psów do łańcucha, gdyż one są dobre tylko dla ich właścicieli a postronnych ludzi zawsze atakują. Trzeba coś poświęcić dla bezpieczeństwa ludzi. Niestety, tego nie chcą zrozumieć właściciele psów. To oni stoją na przeszkodzie. To oni uważają że jak są kochani przez własne zwierzęta i czują się wśród nich bezpiecznie to inni też tak się czują. Ta chora ich wizja nigdy nie dopuszcza nawet myśli by przywiązać swego zwierzaka do łańcucha lub zamknąć go w osobnym pomieszczeniu gdy pojawiają się w ich domu lub na ich terenie obce osoby a także rodzina i znajomi. Owszem, pies ma za zadanie pilnować jego właściciela, lecz nie można używać go do nieuzasadnionego użycia wobec innych osób. 

Nie każdy obcy jest wrogiem właściciela psa, natomiast dla psa każda osoba obca jest wrogiem. To zawsze trzeba mieć na względzie zanim spuści się psa z łańcucha.  

Mimo wszystko jest rozwiązanie dla tego problemu. Po pierwsze ; należy wydzielić plac o wystarczającym areale na swoim podwórku i go ogrodzić tak by pies mógł swobodnie poruszać się po nim bez łańcucha a jednocześnie by nie wydostał się on na zewnątrz ogrodzenia. Wtedy będzie piesek mógł hasać bez łańcucha nawet całą dobę. Po drugie ; należy stosować podwójne zabezpieczenie czyli zawsze należy przypinać psa do łańcucha i zamykać ten wydzielony placyk gdy wchodzą na teren gospodarza obce osoby. Ma to ustrzec przed szybkim wypuszczeniem psa na podwórko gdy gospodarz zechce poszczuć nim obcą osobę oraz by przypadkowo pies na widok obcego nie wybiegł ze swojego  placyku. 

Niestety, i tu narzekają właściciele swoich zwierząt. Oni narzekają że nie stać ich na ogrodzenie które nie pozwoli zwierzakom wydostać się za ogrodzenie. Każdy kto miał lub ma swoje podwórko to wie że można załatać byle czym każdą dziurę w płocie bez większych nakładów. Wystarczy trochę desek, drutu, piasku, cementu lub kamieni by sprostać temu zadaniu. Wystarczy tylko chcieć. To nie oznacza że na takiej fusze należy poprzestać. Trzeba z czasem takie ogrodzenie sobie postawić by mieć 100 % gwarancji że nie prześliźnie się przez nie nawet mała mysz. W końcu ludzie na swoim podwórku i w domu trzymają różne zwierzaki.  

Suma sum. - Z tą myszą to trochę przesadziłem.