15 sierpnia 2013

Czy Kościół w Polsce jest prześladowany ?

Był niejeden marsz wiernych to musiał być i Marsz Świeckości. Nie może jedna grupa dominować nad inną, gdyż wtedy społeczeństwo staje się nienormalne. Musi być równowaga w przyrodzie by nie było konfliktów. Nadmiar niedobrych sytuacji burzy porządek świata. O ile świat świeckości jest uważany za normalny stan, to każda inna opcja jest już wypaczeniem. Nie wolno dopuszczać do zachwiania się równowagi gdyż stracimy orientację. Tą równowagę zaburzają nam grupy społeczne które uważają że tylko oni mają rację. 

Do takich grup należy zaliczyć ludzi religijnych, sekty, szalikowców, kiboli, grupy uznane za przestępcze oraz organizacje o ukierunkowanych poglądach jak m.in. komuniści, prawicowcy, narodowcy, faszyści itd. Te grupy są niebezpieczne gdy wychodzą na zewnątrz ze swoją ideologią i narzucają ją społeczeństwu. W ostatnich latach uaktywniły się grupy katolickie, wyznawcy Kaczyńskiego i Rydzyka oraz narodowcy którzy burzą porządek w kraju. Odkąd powstało Radio Maryja ( w 1989 roku ) pod wodzą ks. Tadeusza Rydzyka odtąd zaczęła się ekspansja wiernych i Kościoła na cały kraj. 

Kościół poprzez Radio Maryja tworzy sekty z którymi trudno się walczy. Robi to nieświadomie by skupić w okół siebie jak największą rzeszę wiernych ale to robi. Organizuje on zjazdy i spotkania młodzieży ( i nie tylko ) w jednym punkcie na dzień lub na kilka dni a wtedy rodzi się sekta, niebezpieczna jak każda sekta. Wierni w tej sytuacji nabywają stałych cech i zachowań które odstają od normalnych zachowań jakie są na co dzień poza tymi zjazdami. To doprowadza do tego że z takimi ludźmi nie ma już kontaktu. Już można ich wypisać z grona rodziny i znajomych. 

To powód by jednak wiarę nosić w sercu a nie na zewnątrz, gdyż są to osobiste przeżycia ale nigdy wspólne. 

Z eteru tego radia codziennie wysyłane są sygnały o prześladowaniu Kościoła w naszym kraju gdyż wg. niego za mało on dostaje pieniędzy od państwa a także dlatego bo rząd planuje przenieść naukę religii ze szkół publicznych do kościoła czyli tam gdzie jest na to miejsce, bo nie zgadza się  kościół z państwem świeckim, z próbą wprowadzenia przez rząd in vitro, aborcji, edukacji seksualnej do szkół, praw dla związków partnerskich - ( kościół specjalnie przeinacza tę nazwę i używa słów ; małżeństwa homoseksualne a to świadczy o złośliwości tej instytucji ). 

Jak niezgadzanie się państwa świeckiego z nauką Kościoła jest prześladowaniem tej instytucji to znaczy że chodzi tu tylko o pychę, pazerność, głupotę kleru oraz o przejęcie władzy - czyli o same korzyści dla siebie. To że Kościół Katolicki i inne religie mają swoje tzw. "prawdy" o życiu, to nie powód by je narzucać siłą całemu narodowi, pchać się do władzy i do polityki. Ich "prawdy" są dobre ale tylko w części i przeznaczone tylko dla wiernych. One nie mogą być przyjęte przez ogół ludzkości choćby dlatego że różnią się między sobą religie i nie uwzględniają one potrzeb ludzi zmuszonych i chcących żyć inaczej. 

Każda religia ma inne "prawdy" i dlatego nie wolno ich narzucać tym którzy nie chcą ich przyjąć a to niestety nie jest  prześladowaniem Kościoła. Każdy ma prawo do przyjęcia innej religii i tylko w pewnym zakresie. Także każdy ma prawo walczyć ze złymi religiami ktokolwiek za nimi by nie stał. Już każdy wie, że tą złą religią jest islam który narzuca reżim swoim wyznawcom i jest on upolityczniony oraz sekty różnej maści. W islamie nie ma równych praw dla kobiet i mężczyzn. Nadal są w nim kary cielesne, okaleczanie oraz odbieranie życia niewiernym. Islam to nie religia. Islam to władza dla duchownych. 

Sekty natomiast odbierają ludziom rozum i zniewalają ich. Guru tych sekt odbiera wyznawcom wszystko. I rozum, i własną wolę oraz ich majątek. Wyznawcy sekt są tak zastraszani że nie mają odwagi wyjść z sekty i walczyć z nią. Jak każdy wie, to żadna religia nie ma praw do posiadania władzy nad człowiekiem i nad krajem. Dlatego należy temu zapobiegać tworząc coś w rodzaju umowy zwanej Konkordatem lub inaczej, która jasno określi role każdej religii w państwie. A to nie jest niestety prześladowaniem Kościoła czy religii. 

Czytaj także "Konkordat" oraz "Marsz świeckości". 

Konkordat

Konkordat jest precedensem europejskim bo przyznaje bardzo wiele przywilejów Kościołowi. Uważam że trzeba skasować Konkordat a w te miejsce należy stworzyć ustawę która określi jasno ; wszystkie religie działają tylko na swoim terenie, są całkowicie oddzielne od państwa, same się finansują, nie zajmują się polityką ale mają prawo wyrażać swoje poglądy na te tematy lecz tylko w swoim gronie, tylko u siebie organizują lekcje religii i inne spotkania, nie wtrącają się w święta państwowe, duchowni nie towarzyszą ceremoniom państwowym i nie mają prawa być posłami na sejm, nie narzucają całemu społeczeństwu jak ma ono żyć oraz gdzie ma wisieć krzyż lub inne wota. Te podstawy powinny wystarczyć by każda strona znała swoje miejsce a naród żył w zgodzie. 

Granice wtrącania się do innych

Ks. prof. Józef Krukowski zarzuca rządowi że narusza postanowienia Konkordatu m.in. w kwestii nauczania religii w szkołach. Mówił także że w każdym demokratycznym państwie człowiekowi wolno wyrażać swoje opinie a religia powinna być obecna w życiu publicznym. Zawsze możemy powołać się na Konkordat i w zgodzie z obowiązującym w Polsce prawem manifestować swoją wiarę. 

Akurat Konkordat nie przewiduje nauki religii w szkołach publicznych oraz nie przewiduje też pojęcia "religia powinna być obecna w życiu publicznym" bo te hasła są przeciwieństwem państwa świeckiego i zapisów w Konkordacie. Za daleko posuwają się władze Kościoła bo PiS na to im pozwolił gdy rządził. Teraz trudno się z tym pogodzić to trzeba naciskać na rząd by zaspokajał im ich zachcianki. Najgorsze jest to, że władze Kościoła nie zdają sobie sprawy z klerykalizacji państwa a raczej ze skutków takich działań. Kler gdy dostanie władzę to cofnie kraj cywilizacyjnie i osłabi państwo co wiąże się z zagrożeniem ze strony obcych państw. Tego nigdy nie chcą oni zrozumieć i dlatego mamy co jakiś czas wojny i rozbiory. Tak się dzieje z powodu pędu do władzy i kasy jakiej potrzebują na swoje zachcianki i na przepych. Czytaj także "Konkordat". 

Obalić polskie władze

Do takiego wniosku doszedł poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński. Opiera się on na słowach biskupa Antoniego Dydycza wygłoszonych podczas homilii na Jasnej Górze podczas 30-tej Pielgrzymki Ludzi Pracy. Biskup wtedy nawoływał do obalenia polskich władz, mówił że Sejm powinien być rozwiązany oraz znieważał tę instytucję. Także ten członek Stolicy Apostolskiej wg. Ryfińskiego ingeruje w wewnętrzne sprawy naszego kraju nie mając do tego żadnego absolutnie mandatu, nawołuje do obalenia władz innego państwa a także złamał nie tylko Kodeks Karny ale i Konkordat w którym Polska i Stolica Apostolska "gwarantują sobie wzajemną autonomię". W związku z tą wypowiedzią poseł Ruchu Palikota zapowiedział wniosek do prokuratury. Ryfiński wystosował też list do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abpa Józefa Michalika. 

Biskup w odpowiedzi tłumaczył że opozycja jest torpedowana, że sejm nie wypełnia swojej misji bo nie kontroluje rządu, wychodzi na to że to nie sejm kontroluje rząd, ale rząd steruje wbrew konstytucji sejmem który jawnie nie wypełnia swoich podstawowych misji i powinien być rozwiązany. Kościół tak uważa bo chce narzucać sejmowi swoje widzimisię na które słusznie nie zgadza się sejm. Stąd te niezadowolenie Kościoła. Władze Kościoła zapominają się że nie są władzami państwa a tylko władzami same dla siebie ( dla kleru ) gdyż te władze wg. Biblii nie mogą sprawować władzy jakiejkolwiek a zwłaszcza nad człowiekiem. To oznacza że także nad państwem nie może Kościół sprawować władzy. Oby te tępaki to wreszcie zrozumiały dla własnego i krajowego dobra. 

Ma rację A. Ryfiński w całości, lecz Kościół ma to gdzieś bo uważa że może robić co chce w Polsce i to bezkarnie bo zasłania się Bogiem i PiS-em. Może prokuratura da po tyłku klerykom ale i tak "spłynie im to jak po kaczce". Z drugiej strony patrząc to każdy Polak ma prawo wyrażać swoje niezadowolenie z władzy lecz Kościół powinien zajmować się niestety tylko swoimi sprawami. Kościół zajmuje się polityką a nie powinien. Faktem jest że sejm nie ma wpływu na kontrolowanie rządu bo nie ma u nas demokracji. Każdy rząd to wykorzystuje i robi co chce olewając i sejm, i naród. D. Tusk całkowicie lekceważy naród i musi za to zapłacić. Tak jak on to żaden polityk tak się nie zachowywał. Żeruje on na sytuacji w kraju gdzie ludzie nie chcą PiS-u i innych partii w rządzie. Tak chce on i partia PO dotrwać do następnej kadencji bo na tym obecnie polega bycie politykiem. To oznacza że politycy tak pojmując sprawowanie władzy olewają naród i kraj i nie zasługują na miano - poseł na sejm. 

14 sierpnia 2013

Gazety z papieru do kosza

Zmierzch papierowych gazet. Dziś 57 % czytelników czyta internet, 23 % czyta miesięczniki a 6 % czyta gazety papierowe. To jest sygnał że należy zmienić podejście do słowa pisanego. Nie można się upierać przy papierowych gazetach gdy nie ma na nie popytu. Niestety, media nadal uporczywie namawiają społeczeństwo właśnie do czytania książek i gazet papierowych gdy jest internet i e-booki. Gazety papierowe są do tyłu w porównaniu z internetem gdyż mają wczorajsze wiadomości. Dlatego czytelnicy sięgają chętniej po internet a i lasów nam nie będzie wtedy ubywać z pożytkiem dla ekologii systemu. Ubytek w zalesieniu też ma wpływ na zmiany klimatu. Problem powstał gdy ujawniono wczoraj skasowanie papierowego New Sweeka w USA i pozostawienie jego elektronicznego odpowiednika. 

Narzeka się na młodzież że ona nie interesuje się polityką. Młodzież w internecie nie interesuje się polityką lecz głównie plotkami na temat świata artystycznego. Niestety, takie podejście ułatwiają im właściciele stron internetowych umieszczając na głównej stronie i na pierwszym planie tego typu informacje a resztę na marginesie w wierszach zwijanych. 

Młodzież mało czyta artykuły polityczne w internecie także z tego powodu gdyż są one pisane trudnym językiem. Artykuły te są długie i rozwleczone, za dużo podaje się w nich zbędnych informacji i statystyk oraz używa się słów których młodzież nie zna i na co dzień ich nie używa. To utrudnia im zrozumienie czytanych artykułów. Także kłamstwa wypisywane w artykułach dotyczących polityki i gospodarki zwłaszcza o naszych krajowych sprawach odstręczają młodzież od czytania. Stało się teraz podobnie jak za komuny z PRL-u. Wtedy nikt nie interesował się polityką bo jej po prostu nie było. Były tylko kłamstwa które zachwalały partię i wodza KC PZPR. Teraz rząd Tuska sam się chwali swoimi osiągnięciami jak za komuny ukrywając jednocześnie swoje i rządu braki oraz nadużycia. Co jakiś czas słyszymy jak przedstawiciele rządu Tuska przecinają wstęgi z okazji otwarcia inwestycji i przyznają sobie nagrody jak za komuny. Tylko komu ta obłuda jest potrzebna ? Wiadomo że rząd ma obowiązek stawiać inwestycje za publiczne pieniądze i nie może robić łaski ale to nie sukces. 

Takich zakłamanych mediów nikt nie chce czytać, słuchać i oglądać. Dowodem na moją teorię są nasze kabarety. Zawsze jest tak, gdy rząd dobrze rządzi to nie ma w kabaretach skeczów politycznych, a jak rząd źle rządzi to często pojawiają się skecze polityczne. Ostatnio kabarety częściej sięgają do polityki by krytykować rząd Tuska. Przykładem znaczącym jest cykliczny skecz dwóch kabareciarzy o nazwisku Górski którzy w śmieszny sposób krytykują obecny rząd. 

Model stron internetowych także nie pozwala na ich czytanie. Artykuły o gospodarce i polityce są na marginesie a mniej znaczące zajmują 3/4 strony. Kolejnym utrudnieniem które zniechęca czytanie gazet internetowych jest wejście na zwijany tekst. To zabiera czas internautom gdyż ta strona też jest przeładowana powtarzającymi się i nowymi reklamami oraz nowymi artykułami. Długo trzeba czekać zanim strona się załaduje a nie każdy ma czas i szybki komputer. Dziś przy zmasowanej informacji ludzie nie mają czasu na czekanie aż strona im się załaduje i lecą w inne strony lub w ogóle ich nie czytają. Uważam że należało by pójść na rękę czytelnikom internetowym i zostawiać tylko rozwijany tekst bez reklam i zbędnych artykułów które można umieścić na stronie głównej gazety lub w innej rubryce znajdującej się na stronie głównej. Niestety, pazerność na pieniądze płynące z tytułu reklam nie pozwala właścicielom stron internetowych na zrezygnowanie z powtarzających się i nowych reklam. 

Chodzi mi o to by strony internetowe każdy czytelnik czytał tak samo jak zwykłą papierową gazetę aby nie zniechęcać czytelników internetowych do zaglądania w internet. Po rozwinięciu tekstu znajdować się powinien tylko ten tekst w całości, lecz bez reklam i innych artykułów by te strony szybko się ładowały zanim czytelnika szlag trafi. Jest to możliwe i należy tak zrobić. Wystarczy zmienić model stron internetowych dopasowując je do potrzeb swoich klientów a nie do potrzeb właścicieli stron i reklamodawców. Także trzeba pisać artykuły w taki sposób by były one zrozumiałe, w miarę krótkie i zawierały sedno omawianej sprawy. Dużo gazet internetowych już tak pisze, lecz jeszcze za mało by zadowolić wszystkich czytelników. Dzisiejszy czytelnik nie ma czasu bo musi przejrzeć wiele stron internetowych by uzyskać interesujące go informacje a których jest natłok tylko w jednej gazecie zwykłej i internetowej. 

Wbrew pozorom jest dużo czytelników wśród młodzieży którzy interesują się polityką oraz sytuacją w kraju. Problem polega na tym że oni zamiast czytać wiele stron internetowych zatrzymują się przy jednym artykule i kłócą się na forach kto ma rację. To nie poszerza im horyzontów. Zamiast tracić czas na kłótnie powinni oni szukać nowych i nieznanych stron które też zajmują się polityką i sytuacją w kraju. Trzeba więcej czytać i z różnych źródeł a zwłaszcza komentarze osób które znają się na rzeczy by wyrobić sobie właściwe zdanie. Stanie w miejscu i kłótnie nie rozwijają horyzontów myślowych. 

Gazety papierowe nie poddają się i mimo wszystko planują utrzymać swoich czytelników przy swoich papierowych gazetach. Natomiast gazety elektroniczne zapowiedziały że gdy znikną ich papierowe odpowiedniki to będą żądać opłat za ich czytanie w internecie. Uważam że takie podejście da odwrotny do zamierzeń skutek. Ludzie będą wtedy czytać inne papierowe gazety i zapłacą złotówkę. W końcu w każdej gazecie są te same artykuły plus ich własne. Jeżeli już internauci czytają strony internetowe to dlatego że są one za darmo. Nie oznacza to że nie należy płacić za wchodzenie na każdą stronę, gdyż każdemu autorowi należy zapłacić za napisany tekst, zamieszczone zdjęcia i film. Nikt za darmo nie chce i nie powinien pracować. 

Trzeba jednak najpierw rozwiązać problem z opłatami. Już kiedyś sugerowałem że najlepszym i najprostszym sposobem na te kłopoty jest ściąganie należnych autorom pieniędzy od operatorów sieci internetowych i komórkowych z abonamentu lub z karty. Do tego potrzebne są umowy zawarte między sieciami a właścicielami stron internetowych oraz z artystami. 

Także należało by ustawić odpowiednio sieci internetowe i komórkowe by internauta płacił tylko za dostęp do internetu. Wtedy internet był by bez limitów liczonych na dziś w gigabajtach. Z tych opłat abonamentowych można było by wtedy ściągać należności dla poszczególnych stron internetowych bez udziału internautów w transakcjach. W takiej sytuacji internauta nie wysyłał by sms-ów za każdym razem gdy odwiedza nową stronę. Taki sposób płacenia już funkcjonuje gdy ściąga się z internetu np. mp3. Problem jednak tkwi w sieciach które chyba nie ustąpią i nie uproszczą abonamentu. One nadal jawnie okradają swoich klientów, gdyż od początku istnienia internetu powinno płacić się tylko za dostęp do internetu a nie za zużyte gigabajty. 

Klientowi nie można ograniczać dostępu do internetu. Klient do internetu musi mieć dostęp przez cały czas. 

Ten problem można rozwiązać szybko i łatwo. Wystarczy zmusić sieci by pobierały opłaty tylko za czas korzystania z internetu np. - za miesięczny, półroczny lub roczny dostęp do internetu ( oczywiście bez limitów liczonych w megabajtach ) sieć pobierała by odpowiednie opłaty. Wtedy w statystykach oprogramowania należało by zamienić gigabajty na miesiące. Po wykorzystaniu miesięcznego, półrocznego lub rocznego abonamentu można było by się doładować ponownie by nadal korzystać z internetu. Wiadomo że nowe opłaty pobierane na nowych zasadach nie mogą być wyższe niż średnia obecnych miesięcznych abonamentów. 

Sieci powinny przeznaczać z abonamentów część środków dla siebie a resztę na zapłaty dla stron internetowych a te z kolei na autorów i zatrudnianych w nich osobach. Do tej pory sieci dawały limit czyli 2 lub 4 GB na miesiąc które można było bardzo szybko stracić w ciągu 2 i 4 godzin korzystania z oglądania filmu. Ten system opłat jest od początku złodziejski zważywszy że cena za 1 GB jest bardzo wysoka. Nie można płacić sieci 30 lub 60 zł. miesięcznie za dwie lub cztery godziny korzystania z internetu a potem przez miesiąc nie mieć dostępu do internetu. Niektórzy muszą mieć całodobowy dostęp do internetu bo tak wymaga ich praca. Nie wiem czy w tej sprawie nie powinna zaangażować się NIK - Najwyższa Izba Kontroli lub Urząd Ochrony Konsumenta. 

Tak w uproszczony sposób można rozwiązać problem opłat dla stron internetowych. Do tych zmian trzeba przekonać głównie sieci internetowe i komórkowe które są anachroniczne i niereformowalne bo nie mają bata nad sobą. Z tego powodu płacimy im coraz więcej za coraz mniej. 

Urzędy Pracy do likwidacji

PO przymierza się do likwidacji Urzędów Pracy. Jan Filip Libicki, senator PO ( wcześniej w PiS a później w PJN ) jest od 8 lat parlamentarzystą a wcześniej przez 3 lata był radnym. Oznajmił on że dotąd nie spotkał nikogo kto by przez Urząd Pracy znalazł pracę. Zapowiedział że chciałby likwidacji tychże Urzędów Pracy. Uważa on że likwidacja Urzędów Pracy przyniesie oszczędności a przeznaczane na te instytucje unijne dotacje lepiej wydać w inny sposób. Pracuje on także nad ustawą antyzwiązkową. Do 10 sierpnia miał przedstawić projekt ustawy. Mówi wprost że związki zawodowe i ich przewodniczący Piotr Duda upolityczniają te związki. Jest pewny siebie i mówi że poradzi sobie z Dudą i ze związkami gdy rząd PO wprowadzi ustawę antyzwiązkową. 

Wie on że go nie lubią ludzie z tego powodu lecz on to olewa. Tak zachowuje się cały rząd Tuska. Rząd nie radzi sobie ze związkami zawodowymi to próbuje poniżać ich przewodniczącego, pracuje nad ustawą antyzwiązkową by ograniczyć im działania, posuwa się za daleko bo lekceważy referenda i dialog społeczny oraz trwoni kasę państwową na administrację rządową. To powoduje że brakuje środków a to z kolei powoduje szukanie ich w naszych kieszeniach. Tak rośnie zadłużenie i bieda w kraju. Na to nie możemy pozwolić. 

To oznaka słabości rządu PO. Tylko słaby rząd posuwa się za daleko gdy ogranicza narodowi wolności. Do takiej sytuacji przyczynia się głównie PiS i opozycja która przytakuje Tuskowi a sama też nie ma pomysłu na Polskę. Pisałem już wielokrotnie że Polsce potrzebna jest nowa siła która nie ma powiązań z PRL-em i z okrągłym stołem bo rząd Tuska doprowadzi kraj do katastrofy i wojny domowej. Janusz Palikot z Ruchu Palikota jak i reszta posłów też uważa że należy nadal przestrzegać zapisów okrągłego stołu. Ta dewiza blokuje postęp polityczny w kraju. Ruch Palikota wydawał się być oderwany od dotychczasowych układów lecz popiera złe pomysły Tuska i PO oraz wskrzesza byłych komuchów z PRL-u np. do nowej formacji Europy Plus. Wynika z tego to, że naród bez rozwiązania tych układów nie ruszy do przodu. Brakuje niestety wodza który stawił by czoła rządowi. P. Duda chce coś zrobić lecz robi to małymi krokami gdy trzeba natychmiast zmienić stan polityczny kraju. 

P. Duda już zapowiedział że 11 września rozpocznie strajk generalny który będzie trwał do 15 września, potem zależnie od tego czy rząd będzie rozmawiał ze związkami, czy nie, ponowi strajk i tak będą się te strajki powtarzać aż do skutku. Jednocześnie wytłumaczył on rządowi że związki i ich postulaty nie są upolityczniane bo dotyczą spraw pracowniczych. Ta sytuacja mówi nam że rząd Tuska pod różnymi pretekstami chce pozbyć się tych co mu przeszkadzają w złym rządzeniu. Dlatego należy pozbyć się Tuska i doprowadzić do nowych wyborów. 

Wracając do likwidacji Urzędów Pracy to nie ma takiej potrzeby. Są one potrzebne lecz zreformowane. Tu raczej chodzi o to by bezrobotnym nie wypłacać zasiłków. Tylko bezduszny Tusk mógł wpaść na taki pomysł. Chyba za długo on rządzi bo głupieje jak urzędnicy unijni. W żadnym kraju nie kasuje się Urzędów Pracy ani zasiłków. Jeżeli jest mniej ofert pracy w tych urzędach to tylko dlatego że jest więcej bezrobotnych niż miejsc pracy. Taka sytuacja jest przejściowa i nie wolno kasować Urzędów Pracy. Uważam że niepotrzebne były dotacje unijne do tych urzędów gdyż firmy mają nadmiar chętnych do pracy. Zgadzam się z posłem Libickim iż należy środki unijne przesunąć w inne miejsce lecz nie wynika z tego likwidacja Urzędów Pracy. 

Rząd Tuska od dawna pracuje nad tym by skasować lub ograniczyć ilość osób korzystających z wszelkich zasiłków. Tak rząd chce zmusić ludzi do pracy za darmo czyli na umowy śmieciowe. Wie Tusk że nie każdy znajdzie dla siebie pracę i że wiele osób trafi na bruk z powodu jego polityki lecz jego bezduszność nie wzrusza go. Za to jego  bezduszność i głupota wzrusza każdego. 

Film, czy kpina z historii ?

Ktoś planuje zrobić film o generale Wojciechu Jaruzelskim, byłym sekretarzem PZPR za PRL-u. Z pogłosek wynika że to Agnieszka Holland miałaby podjąć się tego wyzwania i zrealizować film na podstawie autobiograficznych wspomnień jego córki. Bogusław Linda miałby wcielić się w tą postać. Nad projektem prawdopodobnie pracowało wielu znanych ludzi w tym m.in. Wiesław Górnicki, Daniel Passent, Tadeusz Zalewski, Władysław Pożoga, Adam Michnik i Zbigniew Hołdys. Później okazało się że taki film nigdy nie miał powstać i nie powstanie a przynajmniej nie w reżyserii Agnieszki Holland. 

Tytuł filmu miał być taki sam jak wspomnienia córki generała Moniki Jaruzelskiej ; "Towarzyszka panienka". Ten nius pojawił się w "Gazecie wyborczej' więc można sądzić iż taki film może jednak powstać. Tylko komu jest on potrzebny ? Historia już opisała czyny Jaruzelskiego a film tylko uskrzydli tego znienawidzonego przez naród sekretarza partii który wprowadził stan wojenny w którym wiele osób zamknięto do więzienia i wielu zginęło od kul reżimu komunistycznego. Niestety, jeszcze są ludzie którzy "włażą w dupę" swoim partyjnym kolesiom tylko że oni zapominają się iż żyją w wolnej Polsce i nie mają prawa gloryfikować zakazanego prawem totalitaryzmu komunistycznego. Tylko kto im zabroni takich projekcji skoro nadal działa "Okrągły stół". 

Andrzej Wajda, reżyser oznajmił że światowa premiera jego filmu "Wałęsa" na festiwalu w Wenecji to dla niego niezwykłe wyróżnienie. Nad tym filmem ubolewają tylko zwolennicy PiS-u i J. Kaczyński. Oni chcieli by film o Kaczyńskim Lechu i Jarosławie. Wydaje mi się że już taki film powstał i nazywa się "O dwóch takich co ukradli księżyc" a który powinien być nazwany ; "O dwóch takich co ukradli Polskę". Jest także zwiastun filmu o WikiLeaks. Assange ; "To propaganda".  

13 sierpnia 2013

Żółta kartka

W Gdańsku do 72 groszy od metra kwadratowego mieszkania wzrośnie opłata za wywóz śmieci gdy wywożący śmiecie zauważą nieprawidłową selekcję śmieci. Już niektórzy mieszkańcy dostali żółte kartki za niewłaściwą selekcję odpadami które przykleja się im do pojemników. Tak postanowiono karać Gdańszczan. Przewidziałem to że nie selekcja jest ważna a tylko wzrost opłat za wywóz śmieci. Z góry można było przewidzieć że niemożliwa jest segregacja śmieci przestrzegana przez wszystkich mieszkańców. Z tego wynika to że ustawa śmieciowa jest zła i należy ją dopracować. 

Marsz Świeckości

Tak, tak. Jest kontra to musi być rekontra. Jest marsz wiernych to musi być Marsz Świeckości. Taki marsz odbył się właśnie w Krakowie. Demonstranci domagali się m.in. zapewnienia świeckości państwa. Uczestnicy tego marszu nieśli transparenty z hasłami: „Każdy rodzi się ateistą”, „Edukacja seksualna, a nie parafialna”, „No God no problem”, "Noś swój krzyż osobiście nie podrzucaj innym” - dodam od siebie ; krzyż nie świnia. „Świat nie jest czarno-biały”. Wysławiano ; „Nie będziemy żyć na kolanach”, „Świecka Polska, świeckie prawo”, "Polska laicka, a nie katolicka”. 

Uczestnicy marszu domagali się m.in. równego traktowania osób wierzących i niewierzących, usunięcia z kodeksu karnego artykułu o obrazie uczuć religijnych, wyłączenia religii z programów nauczania szkół publicznych, zaprzestania dotowania kościołów z budżetu państwa. „Polska wg. nich powinna być krajem nowoczesnym, a nie zapyziałym i klerykalnym. Nie podoba się tym uczestnikom to że Kościół opływa w bogactwie a sięga po datki od wszystkich Polaków z budżetu państwa i to że religie są niedemokratyczne. Demonstracja zakończyła się na krakowskim Kazimierzu. Marsz zorganizowała Koalicja Postęp i Świeckość skupiająca kilkanaście organizacji i stowarzyszeń. Podobny marsz odbywał się w Londynie. 

Paweł Żołnierczyk z Fundacji Wolność od Religii zapowiedział że w październiku w Lublinie, w listopadzie w Krakowie, Częstochowie i Świebodzinie pojawią się billboardy ufundowane przez ateistów z hasłami "Nie kradnę. Nie cudzołożę. Nie wierzę" oraz "Nie wierzysz w Boga, nie jesteś sam”. Mają te hasła na celu propagowanie postawy ateistycznej i zachęcić ateistów do wyjścia z tłumu. 

Nie obyło się bez kilku działaczy Młodzieży Wszechpolskiej którzy nie powinni pojawiać się na nie swoich demonstracjach a którzy skandowali ; „Wielka Polska katolicka”, "Wy macie problem z „niepohamowaną nienawiścią do religii”, "To nie jest ateizm, ale antyklerykalizm.    

Można i trzeba zgodzić się z postulatami ateistów, lecz nie można żądać usunięcia z kodeksu karnego artykułu o obrazie uczuć religijnych. Możemy nie zgadzać się z jakąś religią, ale nie możemy robić tego samego co one robią z niewiernymi, czyli nie możemy w nie wchodzić z butami. Za to możemy i powinniśmy walczyć z ekspansją tychże religii w życie prywatne i publiczne. Także należy bronić się i innych ludzi  przed narzucaniem wszelkich głupot które zawarte są w każdej religii a odstających od normalności i rzeczywistości jak m.in. ; zakaz uprawiania seksu przed ślubem, nakaz obrzezania, zakaz onanizmu i używania afrodyzjaków, obwinianie ofiar gwałtów, biczowanie i kamienowanie łamiących prawa religijne, przymus do małżeństwa z niechcianą osobą, odmowa pochówku dla wybranych, przymus kultywowania religijnych tradycji itd. 

Nie może jedna grupa dominować nad inną, gdyż wtedy społeczeństwo staje się nienormalne. 

Natręctwo Kościoła jest już tak wyraźne że odstręczające. Kościół wchodzi z butami w życie prywatne każdego człowieka a to daje skutek odwrotny gdyż ludzie odchodzą od Kościoła. Codziennie mówi się o tym w mediach także ustami duchownych. Dlatego społeczeństwo postanowiło się bronić i wyszło na ulicę. Żąda ono państwa świeckiego które zapisane jest w Konkordacie. Niestety, Kościół poprzez swoją zachłanność i pychę wmawia nam że jest odwrotnie czyli to państwo łamie zapisy Konkordatu. Każdy trzeźwo myślący zauważył iż Konkordat powstał właśnie po to by oddzielić Kościół od państwa a nie po to by przybliżać tę instytucję do państwa. Pycha władz Kościoła nie pozwala jednak tego zauważyć. Dlatego nie ulegajmy magicznym słowom padającym z ambony i eteru mediów katolickich. 

Czytaj także "Konkordat" oraz "Czy Kościół w Polsce jest prześladowany ?" 

12 sierpnia 2013

Arab chciał udusić policjanta

Zamieszki we Francji zawsze są możliwe, gdyż za dużo obcokrajowców wpuszcza się tam. Głównie wpuszcza się czarnych i muzułmanów. Oni do czasu mają pracę a potem ją tracą. Wtedy dochodzi do rozruchów ulicznych z byle powodu. Ostatnio zatrzymano mężczyznę który próbował dusić policjanta gdy ten chciał skontrolować jego żonę zakrywającą twarz nikabem. Po tym zajściu nastąpiły dwie noce zamieszek i palenia samochodów w Trappes w pobliżu Wersalu. Minister spraw wewnętrznych Manuel Valls oraz premier Jean-Marc Ayrault potępili tych co wszczęli zamieszki lecz problem i tak pozostał. W 2005 roku były podobne wydarzenia. Wiele tygodni trwały starcia z policją, palenie samochodów i budynków publicznych. Przypadkowo zginęło wtedy dwóch młodych muzułmanów. Wybuch agresji zakończył stan wyjątkowy. 

W Trappes jest skupisko biedy i muzułmanów a w całej Francji nie ustają napięcia etniczne, religijne i społeczne głównie z powodu islamu który został w wieziony tam wraz z muzułmanami. Wielokulturowość we Francji nie zdała egzaminu. Trzeba wiedzieć że rząd Francji wydał zakaz zakrywania twarzy burką i nikabem w miejscach publicznych lecz muzułmanie nie chcą tego zakazu przestrzegać. To powoduje napięcia w tym kraju. Z góry Francuzi wiedzieli że nie będzie kulturowej integracji imigrantów muzułmańskich i nie powinni ich wpuszczać do siebie. Szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen nazywa obecność muzułmanów we Francji i ich publiczne modlitwy okupacją kraju. Za to brytyjskie media oskarżają Francuzów o niechęć i rasizm do arabskich imigrantów. We Francji  mieszka obecnie ok. 6 mln. muzułmanów. Swojego czasu skandalem we Francji było to że mer miasta Cholet powiedział do Romów ; "Hitler nie zabił was wystarczająco wielu". Wtedy próbowano wyeksmitować Romów z Francji. 

Zło się kumuluje. Tym złem są obcokrajowcy którzy nie chcą zintegrować się ze społeczeństwem kraju w którym mieszkają. Najgorsi są muzułmanie którzy mówią wprost że zaprowadzą porządek islamski i nie poddadzą się społeczeństwu i władzom kraju w którym mieszkają. Mówili oni że wprowadzą szariat dla wszystkich obywateli. Tak mówili islamiści w Wielkiej Brytanii. Ciekawe jest to że w Egipcie, w kraju prawie muzułmańskim poradzono sobie z muzułmanami gdy wyrzucono ze stanowiska prezydenta tego który wywodził się z "Bractwa muzułmańskiego". Mieszkańcy Egiptu powiedzieli wtedy że nie chcą państwa islamskiego. Doszło co prawda do zamieszek i zginęło kilka osób w starciach ale mieszkańcy nie ustąpili. Jak widać można radzić sobie także z każdą szkodliwą imigracją. Jeden z Polaków miał okazję widzieć w Paryżu, w Marsylii, w Londynie, w Hamburgu i w Rosji jak muzułmanie próbują zaprowadzać tam swoje porządki czyli wprowadzać szariat. Tak oni postępują bo im się na to pozwala. 

Brak jest zdecydowania władz w walce ze złem. Władze krajów Europejskich w imię tolerancji nie reagują na złe skutki imigracji. Trzeba odróżniać imigrantów którzy faktycznie przyjeżdżają za pracą od tych co  przyjeżdżają tylko po to by narzucać swoje prawa rdzennej społeczności. Uważam że kraje Europy i nie tylko powinny zakazywać wjazdu do siebie imigrantom którzy splamili się swoim zachowaniem. Nie można takim pobłażać bo nabierają oni wtedy pewności siebie i pozwalają sobie na więcej. Uważam że Anglicy psują wszystko w tej materii i dzięki nim nie można skutecznie zwalczać w całej Europie islamu. Nawet akty terroryzmu w ich kraju ze strony ekstremistów islamskich nic ich nie uczy. Tak nie można postępować panowie lordowie. Należy wreszcie postawić tamę ekstremistycznym imigrantom za nim będzie za późno. Trzeba wiedzieć że muzułmanów nie da się przekonać do czegokolwiek i dlatego należy ich odesłać do rodzimych krajów lub zastrzelić. Oni tak samo postępują z innymi narodowościami więc nie można mieć tu wyrzutów sumienia. Nie my ich, to oni nas. 

Jaka straszna krzywda

Codziennie sprzedaje się w Polsce ok. 1 miliona litrów paliwa sprowadzanego z zagranicy bez vat-u i akcyzy. Rząd strasznie nad tym ubolewa bo nie ma wpływów z tego tytułu do kasy państwowej. Ojejejej, jaka straszna krzywda rządowi się dzieje. Ojejejej. Nie można być aż tak głupim by nie zauważyć że państwo nie ma strat z czegoś czego nie ma. Nie można z góry zakładać że państwu należą się podatki od lewych interesów gdyż one nie są zgłoszone do odpowiedniego urzędu jako firmy legalne. Wg. prawa te firmy nie istnieją a jak nie istnieją to nie można nawet marzyć o zyskach z tych firm. Można co najwyżej ukarać je za nielegalną działalność. Nie można dwa razy karać za to samo przestępstwo - tak stanowi prawo. Jak państwo nie chce przemytu oraz nielegalnych produkcji i firm to niech samo nie przyczynia się do takiej sytuacji ustalając samemu bezprawnie ceny i podnosząc je oraz podatki. Niech rynek reguluje ceny a państwo pilnuje by one nie były w nieuzasadniony sposób podwyższane. Taka państwa rola. 

11 sierpnia 2013

Czy inwigilować internet ?

Na wstępie powiem że nie warto gdyż Amerykanie już tym się zajmują. Snowden który ukrył się w Rosji ma na to dowody. Także nasze służby nie próżnują. Rzecznik rządu PO Paweł Graś uważa że należy inwigilować internet by znaleźć tych co źle wyrażają się o przedstawicielach władzy a jednocześnie zaprzecza tej wypowiedzi. Mówi że trzeba wyważyć między zyskiem a stratą. Bardziej za inwigilacją internetu są teraz prezenterzy radiowi i telewizyjni oraz publicyści i dziennikarze. Oni są niezadowoleni z wpisów na forach internetowych szkalujących i mówiących prawdę właśnie o nich. Ostatnimi ofiarami tych wpisów byli Owsiak z Orkiestry Świątecznej i Miecugow prowadzący Szkło Kontaktowe w TVN 24. Na nich wylano solidne pomyje aż doszło do reakcji ze strony środowiska dziennikarskiego. Teraz te środowisko zastanawia się do jakiej granicy mogą posuwać się internauci. 

Te środowisko uważa że nie powinno pisać się wszystkiego co kto uważa a do tego należy inwigilować internet by po IP lub po nazwisku można było dojść kto za takim wpisem stoi. Gdy próbowano wprowadzić po cichu amerykańskie "Acta" to oni byli przeciwko inwigilacji internetu. Jak widać wszystko zależy od punktu w którym się siedzi. Uważam że trzeba się przyzwyczaić do zróżnicowanych wpisów internetowych i należy jednocześnie wyciągać wnioski z takich wpisów lub je olać niż walczyć z nimi. Taka jest demokracja. Każdemu wydaje się że ma rację. Nie można ludziom zamykać buzi bo żyć będziemy w wiecznym kłamstwie. Nie należy natomiast z zemsty lub nienawiści szkalować, czyli pisać nieprawdy o ludziach gdyż w ten sposób robi się im krzywdę. Są także niewygodne prawdy które powinny być najpierw wyważone i dopiero wtedy wypisywane lub nie w publicznych mediach. Tymi prawdami są sprawy osobiste i intymne oraz takie które wedle prawa są nadużyciem ale są nieszkodliwe. Jest jeszcze pytanie na które nie wiadomo jak zareagować - czy wolno mediom i rządowi okłamywać społeczeństwo ? 

Skoro nie wolno pisać nieprawdy, to niektóre media w tym i politycy nie powinni pisać i mówić czegokolwiek. 

10 sierpnia 2013

E-papierosy - 19

E-fajka
E-papierosy znajdują coraz więcej zwolenników i z tego powodu powstaje coraz więcej punktów sprzedaży. To teoretycznie powinno powodować obniżanie cen na te produkty a niestety tak nie jest. Powstają nowe wersje e-papierosów lecz ich cena jest wyższa niż poprzednich modeli. Wyższa cena na nowsze modele jest nieuzasadniona gdyż zmiana polega na marce która nic nie zmienia w jakości i w innych parametrach komponentów e-papierosów zwłaszcza że wszystkie komponenty psują się i trzeba je i tak wymieniać co dwa, trzy tygodnie. Dotyczy to też baterii które też mają swoją ustaloną żywotność. Wszystkie komponenty ( składniki, części ) e-papa zużywają się a kubki z bateriami nie mają możliwości wymiany ich na nowe. Jak zepsuje się bateria to całość wraz z kubkiem trzeba wyrzucić do kosza. Niewiele modeli ma możliwość wymiany baterii bo firmy sprowadzające towar od producenta nie mają zamiaru ułatwiać życia palaczom. Ich krótkowzroczność i pazerność nie pozwala na sprowadzanie kubków z wymiennymi bateriami, bo jak zepsuje się bateria to klient musi kupić nową w kubku za 80 do 300 zł. za sztukę a za samą baterię klient zapłacił by 10 do 30 zł. za sztukę. 

To zniechęca do zakupu. Jest punkt w Warszawie który dobrze zarabiał na zakupie wymiennych baterii przez swoich klientów i nie narzekał. Te baterie sprzedawane były po 20 zł. i chętnych na nie nie brakowało. Właściciel tego punktu nie nadążał za sprowadzaniem baterii z zagranicy i to jest wymowne. Podam teraz przykład na to że można ustalać niższe ceny na komponenty e-papierosów. W sklepie za kubek z baterią trzeba zapłacić 90 do 120 zł. a na bazarze za ten sam model płaci się 30 zł. Jak widać jest tu trzykrotna różnica w cenie a to oznacza że przepłacamy w sklepach. 

Sprzedawcy e-papa ustalając cenę sugerują się głównie bateriami które wg. nich powinny być drogie ponieważ są one wielokrotnego ładowania a najbardziej płytką elektroniczną o powierzchni 1x1 cm2 która jest mała i ma mało funkcji w sobie. Z powodu tej nic niewartej płytki cena baterii a przez to i całego zestawu staje się kosmiczna. Do tego ta płytka elektroniczna jest często awaryjna i trzeba wtedy wymieniać baterię na nową płacąc od 80 do 300 zł. za sztukę. Warto także zwrócić uwagę na baterię w kubku za 300 zł. Jest ona tak droga bo ma w sobie wspomnianą płytkę elektroniczną. 

Brak dla niej alternatywy czyli tańszego zamiennika. Jak ktoś chce taką baterie kupić to musi przepłacić by ją mieć. To oznacza że nie liczy się klient a tylko kasa. Sprzedawca tłumaczy tą cenę także tym że i kubek jest wysokiej jakości. W innym punkcie można było kiedyś kupić podobny model trzy razy taniej i baterie były wymienne po 20 zł. za sztukę lecz i tam jest możliwość kupna tylko kubków z niewymiennymi bateriami. Z wymiennymi bateriami pozostają modele za 300 zł. oraz kilka tańszych których trzeba szukać po punktach sprzedaży bo nie wszędzie one są. 

Powstaje tu pytanie - komu potrzebna jest niezauważalna jakość ? Tak samo psuje się drogi i tani model ze względu na dużą częstotliwość używania tych baterii - tak samo często wkręca i wykręca się atomizery ( grzałki ) i wymienia baterie. Klient tej różnicy nie zauważy dlatego, że np. w tańszej grzałce lepiej będzie ułożony knot wciągający płyn a w drogim modelu może być źle ułożony tenże knot co daje wrażenie wadliwości tego urządzenia. Może być i tak że droższy model urządzenia trzeba częściej wymieniać niż tańszy. Uważam że w przypadku tego rodzaju artykułu trzeba postawić na niższą cenę a nie na jakość która jest niezauważalna i trafia wraz z urządzeniem do kosza. Co za interes gdy kupi się drogi model o wysokiej jakości a który trzeba wyrzucić po okresie zużycia który jest taki sam lub porównywalny z tanim modelem ? 

Także płyny do e-papa są nadal za drogie w porównaniu do ich kosztów wytwarzania mimo obniżania cen co jakiś czas. Jest za to na rynku polski płyn lecz też i on jest za drogi a niektórzy palacze narzekają na jego jakość. Może polskie płyny potrzebują czasu by dorównać zagranicznym - poczekajmy. Pozostaje klientom w obecnej sytuacji kupić bazę jak chce się taniej kupić płyn. Można kupić teraz bazę która jest dużo tańsza ale nie każdy chce się bawić w mieszanie składników choć nie jest to skomplikowane. Cena bazy i smaku wskazuje że można taniej sprzedawać płyny gotowe. Przykładowo 100 ml. gotowego płynu kosztuje ok. 1500 zł. a bazy ze smakiem średnio 50 zł. Tu też jest trzykrotna różnica która mówi nam że i tu strasznie przepłacamy. 

Jeśli chodzi o jakość i markę e-papierosów to one nie są widoczne w praktyce. W tym samym czasie trzeba wymieniać komponenty sklepowych i bazarowych modeli e-papa a jakość gołym okiem nie jest widoczna. Ani estetyczna, ani dłuższa żywotność. Jak wynika z mojej krótkiej analizy to nie warto kupować w sklepach, gdyż to samo kupimy na bazarach i do tego trzy razy taniej. To nie oznacza że chcę narzucić palaczom swój wybór, gdyż każdy sam powinien wybrać co mu pasuje. 

Ja tylko zwracam uwagę na to w jaki sposób nieuczciwi rżną naszą skromną wypłatę. 

Referendum w Warszawie

Od dłuższego czasu były zbierane podpisy pod referendum przez wspólnotę mieszkańców Warszawy pod wodzą pana Guziała w sprawie odwołania ze stanowiska prez. Warszawy H. G Waltz. D. Tusk zachęcił Warszawiaków do udziału w tym referendum mówiąc - jak ktoś chce wyrazić swój sprzeciw wobec obecnej prezydent H. G Waltz to może po prostu nie brać udziału w referendum. Taka zachęta ma na celu spowodować mniejszą ilość chętnych do udziału w referendum a zatem ma przesądzić o tym czy referendum było ważne czy nie. Później Tusk wprost powiedział żeby nie brać udziału w tym referendum. Jeżeli część Warszawiaków posłucha Tuska to z góry jest wiadome iż referendum te nie będzie ważne ze względu na brak wystarczającej frekwencji a p. Waltz nadal będzie się cieszyć swoim stołeczkiem ku niezadowoleniu większości mieszkańców stolicy. 

Kto jak kto, ale premier kraju nie powinien tak się zachowywać. Powinien on zachęcać do udziału w każdym referendum, gdyż ono jest jedną z form demokracji. Mało tego ; rząd PO chce przed referendum zmieniać ( dopasowywać do sobie ) ustawę o referendach. Także prez. Br. Komorowski uważa że referendum nie jest dobrą formą demokracji ale uznaje ją. Większość w PO uważa że nie należy przed wyborami zmieniać prezydenta Warszawy. 

Taka reakcja wynika z panicznej obawy przed wynikiem referendum. Z góry można przewidzieć że obecna prezydent Waltz przegra te wybory bo Warszawiacy mają jej dość m.in. za podwyższanie w nieskończoność cen biletów na komunikację miejską, za bałagan związany z metrem i inwestycjami, za podwyższanie czynszu, za wydawanie miliardów złotych na inwestycje i jednoczesne ograniczanie środków dla najbiedniejszych mieszkańców stolicy itd. Opiece Społecznej w Warszawie obcięto fundusze do tego stopnia że na jednego beneficjenta przypada średnio 120 zł. na miesiąc. Za takie nędzne grosze niech sama żyje i tańczy ta .... p. Waltz. Ma ona rocznie setki milionów złotych na nagrody dla urzędników i na zatrudnianie kolejnych a nie ma kilku milionów na beneficjentów Opieki Społecznej. Trzeba wiedzieć że te środki są własnością Warszawiaków którzy odprowadzają podatki a nie prezydenta miasta. Chcę przez to powiedzieć że tylko mieszkańcy Warszawy mają prawo decydować o tym jak wykorzystać swoje pieniądze. 

Jeszcze nie nauczyliśmy polityków rozumu ze szkodą dla demokracji. Trzeba ich nauczyć że demokracja to natychmiastowa reakcja społeczeństwa na złe rządzenie miastem, województwem i krajem. Naród ma prawo w każdej chwili zmienić urzędnika państwowego i polityka w referendum a gdy ono nie da oczekiwanego przez naród rezultatu to należy protestami ulicznymi wymusić te zmiany. Takie zapisy powinny być w Konstytucji by rządy nie wodziły nas za nos. 

Z. Ziobro z Solidarnej Polski żąda przeprosin od prezydenta Br. Komorowskiego za to że nie chce on brać udziału w tym referendum jako mieszkaniec stolicy. Może ma jeszcze prezydent kraju pocałować Z. Ziobro w dupę ? Do takiego wniosku zmierza zachowanie Ziobry. Każdego człowieka obowiązuje wybór czy brać udział w referendum czy też nie i nie można nawet prezydenta kraju zmuszać do takiego udziału. Już pisałem że PiS i jego wypierdki w postaci SP i PJN oraz Partia Republikańska pochodzą z IV RP Kaczyńskich. IV RP przyjęła model rządzenia z PRL-u i ze średniowiecza gdy szalała święta inkwizycja. Poddani wtedy musieli całować pana w rękę i przepraszać za nieswoje winy. Tak teraz postępuje PiS i jego wypierdki. 

Po odwołaniu p. H. G. Waltz z PO ze stanowiska prezydenta stolicy nastąpi konsternacja. Będzie problem bo nie ma z czego wybierać nowego prezydenta stolicy. Warszawiacy nie chcą polityków jako prezydentów bo oni tylko "kręcą sobie lody" kosztem mieszkańców. Nie ma w nich żadnej odpowiedzialności bo to nie ich miasto. Uważam że Warszawiacy i mieszkańcy pozostałych miast powinni mieć prawo do samodzielnego wybierania sobie władz z pośród swoich mieszkańców. Tak od zawsze powinno być, lecz komuna te prawa nam zabrała. Należy te prawa przywrócić bo tylko Warszawiak rozumie swoje miasto. 

Wiadomo że polityk może być akceptowany tylko przez część jego zwolenników a miasto wymaga człowieka który będzie miał poparcie w większości mieszkańców. Także prezydent wybrany z pośród mieszkańców nie powinien mieć problemu ze sprawowaniem władzy nad urzędnikami. Do tego trzeba wymienić urzędników nadanych z ramienia politycznego na mieszkańców Warszawy. W innych miastach tak samo należy zrobić. Tylko mieszkańcy z sercem będą podchodzić do zmian w swoim mieście. Nie będzie wtedy ustawiania urzędników przeciwko własnym mieszkańcom. 

09 sierpnia 2013

Spór o półwysep Giblartarski

Anglia nagle się przebudziła i zauważyła że nie ma półwyspu Giblartarskiego. Teraz żądają od Hiszpanii panowania fizycznego nad tym regionem. Znowu Anglicy wykorzystali chwilową słabość Hiszpanii. Rząd Hiszpanii powiedział że prędzej piekło stanie się lodowcem niż Hiszpanie oddadzą Anglii ten półwysep. Anglia do tej pory ma akt prawny który daje jej prawo do tego półwyspu. Hiszpania nie chce honorować tego aktu. Ten akt mówi że półwysep Giblartarski jest kolonią Wielkiej Brytanii. UE wysłała w tej sytuacji do Hiszpanii swoich przedstawicieli by załagodzić konflikt. I Anglia i Hiszpania miały swoje kolonie w różnych rejonach świata a teraz przypomniały sobie o nich. Anglia mając przewagę militarną i morską 300 lat temu nad Hiszpanią zajęła jej część zapisując dekretem te posiadłości który wg. Anglików do dziś jest ważny. Chyba każdy zauważył że takie dekrety nie mogą mieć ważności przez więcej niż 10 lat, a jeżeli już mają być ważne to muszą być aktualne czyli należy je co jakiś czas wznawiać. W związku z tym uważam że ten dekret jest od dawna nieważny a Hiszpania powinna odzyskać raz na zawsze swoje tereny. 

Uważam że dzisiejsze czasy wymagają dla świętego spokoju i pokoju międzynarodowego oddania wszystkich kolonii ich właścicielom. Świat nie może mieć kolonii. Każde państwo musi mieć swoje tereny i zapisane w aktach prawnych granice by nie było pokus ze strony silniejszych państw. Logika i rozsądek nakazuje myśleć że te tereny są własnością danego państwa które leżą najbliżej. Na przykład ; Falklandy leżące u wybrzeży Argentyny powinny być zwrócone Argentynie przez Wielką Brytanię ; Hiszpania, Portugalia i Francja powinny oddać swoje kolonie Afryce północnej i zachodniej oraz pozostałe jeśli je jeszcze posiadają; Tybet powinien być oddany Tybetańczykom przez Chiny itd. Natomiast samotne wyspy odległe wystarczająco daleko od najbliższego państwa same powinny stanowić o sobie. Dziś one nie potrzebują adoratorów i wyzyskiwaczy gdyż chroni je ONZ. 

E-papierosy - 18

Czy musimy zgadzać się na to by rząd nas truł ? 

Zwiększyła się kontrola przemysłu tytoniowego i coraz więcej jest wykrytych nielegalnych fabryk papierosów i tytoniu oraz przemytników. Natura nie lubi próżni. W te miejsce powstają kolejne ukryte fabryki i nowsze sposoby przemytu a ostatnio wykryto taką fabrykę w mieszkaniu prywatnym. Kobieta która prowadziła ten biznes kręciła go na mniejszą skalę bo liczyła że w prywatnym mieszkaniu nie będzie wykryta przez policję. Stało się inaczej. Podrabiała ona papierosy i została aresztowana. 
E-fajka 

Rząd poprzez podwyższanie w nieskończoność cen na wyroby tytoniowe prowokuje ludzi do przemytu oraz do powstawania nielegalnych wytwórni papierosów i ciętego tytoniu. Podobnie dzieje się z paliwem i alkoholem. Te artykuły są podrabiane i sprzedawane po kryjomu. To rząd odpowiada za nieszczęścia ludzi zmuszanych do przemycania lub do nielegalnego produkowania. Im więcej podnosi się ceny powyżej kosztów wytwarzania i więcej zamyka się nielegalnych wytwórni tym więcej powstaje nowych takich fabryk i wzrasta bardziej przemyt. Rząd PO nie wyciąga z tego zjawiska żadnych wniosków bo jest głupi. To on w ten sposób doprowadza do tego że kupujemy artykuły z przemytu i z nielegalnych fabryk. Oczywiście tylko biedni to kupują i się trują bo rząd jak zwykle się wyżywi i użyje w drogich sklepach za nasze pieniądze z podatków. 

Nikt nie kontroluje przemycanych artykułów przez co naród jest truty. Już ostrzegałem przed papierosami przemycanymi z za wschodu - z Ukrainy, Białorusi i z Rosji. One powodują raka w postaci polipów które umiejscawiają się w pęcherzu moczowym, w jelicie grubym, w nosie i na ciele. Można je usunąć, lecz nie każdy chce się poddać tej operacji zwłaszcza gdy dotyczy ona jelita grubego lub pęcherza moczowego. Ta operacja jest dla większości przykra i bolesna. 

Uważam że nie musimy zgadzać się na to by rządy nas truły. To znaczy że nie powinniśmy rządom pozwalać na podwyższanie cen, akcyzy, VAT-u i podatków nawet wtedy gdy "zasłania się" on naszym zdrowiem. Nigdy rządom nie chodzi o nasze zdrowie gdy podnosi ceny. Gdyby rząd naprawdę dbał o nasze zdrowie to nie zawyżał by cen. Ludzie wtedy kupowali by w sklepie sprawdzony towar. Nie muszę przypominać że należy rządy odsunąć od ustalania cen bo on nas struje. 

08 sierpnia 2013

Jak UE dba o nas ?

Wspólnota Europejska doszła do kompromisu z Chinami. WE cofnęła cła które miały być narzucone Chinom za sprzedaż chińskich paneli słonecznych do Europy nie po kosztach produkcji a dużo taniej. Trzeba nie mieć wyobraźni by straszyć Chiny cłami. Każdy myślący od razu by zaskoczył że gdyby sprowadzono z Chin wspomniane panele słoneczne po kosztach wytwarzania to nikt by ich nie kupił w Europie. Tak nie dba się o ekologię. 

Każdy wie że w Chinach jest tańsza niż w Europie siła robocza i trudno wymagać od Chin takich samych cen jak w Unii na podobne towary. Gdyby nawet doszło do wprowadzenia na rynek europejski chińskich paneli po ich kosztach wytwarzania to i tak te nadwyżki ze sprzedaży nie trafiły by do rąk pracowników chińskich a tylko do rąk pracodawców. Dobrze że Chiny zareagowały na absurdalną decyzję UE bo mieli byśmy dziś cholernie drogie panele słoneczne na które nie stać by było większości krajów.  

Tak dbają o nas urzędnicy UE. Wszystko ma być drogie, bo ważniejszy jest deficyt niż człowiek. Może mieli oni ( urzędnicy PE ) dobre zamiary ale zabrakło im wyobraźni. Czemu UE nie narzuca cła na pozostałe artykuły sprowadzane z Chin ? One też są kupowane taniej bo nie po kosztach wytwarzania. Z takim głupimi urzędnikami unijnymi Europa daleko nie zajedzie. Mało tego ; UE wymusza na krajach członkowskich by płaciły więcej niż koszta wytwarzania np. za papierosy i za tytoń. Czemu tu nie ingeruje UE ? Dlaczego mamy zgadzać się na wysokie ceny i to powyżej kosztów wytwarzania ?  Albo dba się w każdej dziedzinie gospodarki o zachowanie cen ustalanych po kosztach wytwarzania albo w ogóle Unia nie wtrąca się do gospodarki i do finansów. Teraz każdy wie że należy wszystkie rządy w tym i PE odsunąć od ustalania cen bo będziemy wiecznie przepłacać. Rządy ustalają ceny tak jak lobbiści chcą lub chcą załatać dziurę którą sami zrobili właśnie podwyższając ceny i podatki powyżej kosztów wytwarzania. Te błędne koło należy zatrzymać. 

Przy kolejnej rewolucji należy o tym pomyśleć. Nie dajmy się wiecznie doić. 

Rynek nie znosi regulacji i się załamuje gdy politycy lub urzędnicy ustalają ceny wg. własnego widzimisię. Rynek i gospodarka kręci się właściwie tylko wtedy gdy ceny są na poziomie kosztów produkcji i wtedy gdy obniża się ceny z powodu nadprodukcji lub słabego zbytu. Każde zawyżanie cen i podatków jest antyrynkowe. Może pora już na wymianę urzędników unijnych, bo oni głupieją jak za długo pierdzą w ten sam stołek. 

07 sierpnia 2013

Selekcja śmieciowa

Selekcja śmieciowa to fikcja. Ta ustawa jest restrykcyjna bo niewykonalna. Obowiązuje ona od 1 sierpnia tego roku. Stolica na razie powstrzymała się z egzekucją należności po nowych cenach za wywóz śmieci do końca tego roku i utrzymała stare ceny. Tak wygląda to tylko na papierze i w ustach pani prezydent Warszawy H. G. Waltz. Ceny już podskoczyły w niektórych dzielnicach dwukrotnie. Teraz wychodzą na jaw absurdy które dały się wcześniej przewidzieć. Giną pojemniki segregacyjne na śmiecie, niektórzy kradną je by później odsprzedawać je innym podmiotom, niektóre spółdzielnie zamykają swoje śmietniki przed innymi którzy nie chcą segregować swoich śmieci, ludzie mają wtedy dostęp do śmietnika dwa razy w tygodniu lub rzadziej, wtedy rośnie góra śmieci, a tak naprawdę spółdzielnie rzadziej wywożąc śmieci mniej płacą za wywóz, większość nie segreguje śmieci bo jest to niewykonalne, firmy nie nadążają za produkcją pojemników, są osiedla które nie mają wcale pojemników po wejściu nowelizacji ustawy śmieciowej bo im nie dostarczono jeszcze itd. 

Po pierwsze - nie możemy płacić za innych. To nam mieszkańcom powinno się płacić za segregację wykonaną naszymi rękami lub nie powinniśmy w tej nowej rzeczywistości w ogóle płacić za wywóz śmieci. To nam powinno się dopłacać za segregację a nie firmom odbierającym nasze śmiecie. Nie każdy wie że to my lokatorzy płacimy za segregację śmieci. Płacimy za nią w podwyższonym czynszu jednocześnie segregując śmiecie własnymi rękami i dostarczaniem ich do oznaczonych pojemników. Potem na gotowe przyjeżdża firma odbierająca posegregowane odpadki i zabiera je do firm zajmujących się recyklingiem. Ta firma dostaje raz zapłatę od spółdzielni lub od wspólnoty mieszkaniowej i od indywidualnych mieszkańców a drugi raz od firmy recyklingowej. Następnie firma recyklingowa odsprzedaje posegregowane śmiecie przedsiębiorstwom produkcyjnym. Ironią i szczytem bezczelności ze strony rządu PO w tym wszystkim jest to, że my lokatorzy płacimy za innych, płacimy za brak dyscypliny w segregowaniu śmieci. Zapłacimy tę karę na pewno, bo wielu nie podporządkuje się restrykcjom unijnym. 

Po drugie - większość nie segreguje śmieci bo jest to niewykonalne. Za dużo jest artykułów które zawierają w sobie różne i trudne do oddzielenia materiały a pojemników jest tylko trzy - na papier, szkło i plastyk. I nie wiadomo dla przeciętnego oka który artykuł zawiera więcej papieru w sobie a który np. plastyku czy szkła. Jak urzędnik się uprze to znajdzie "dziurę w całym" i ukarze takiego lokatora a przez niego wszystkich lokatorów. Już planuje się powołanie policji śmieciowej która to będzie nas kontrolować. Czy to nie jest absurd ? 

Po trzecie - nie można i nie wolno zbiorowo karać ludzi za jednego mieszkańca który nie segreguje swoich śmieci z różnych powodów. Taką karę w ustawie z góry nam narzucono bo wiadomo było że zawsze ktoś wyłamie się z absurdalnej ustawy. Dlatego obecną ustawę śmieciową nazywam restrykcyjną. Już wcześniej sugerowałem że najlepszym rozwiązaniem jest zatrudnienie firmy recyklingowej do odbierania naszych śmieci bez podwyższania cen za ich wywóz. Ta firma sama by segregowała nasze śmiecie, sama przekazywała by je za opłatą przedsiębiorstwom produkcyjnym i sama by się wtedy finansowała a resztki które zostały by po recyklingu zleciła by odpowiednim firmom by odebrały je i wywiozły na składowisko ogólne. Za takie działania i za wszystkie inne płacimy w czynszu i nie mamy obowiązku dopłacać do tego interesu. Tak powinna wyglądać nowa ustawa śmieciowa. 

06 sierpnia 2013

Szczyt klimatyczny w Polsce

Szczyt chamstwa. Na 11 listopada tego roku zaplanowano szczyt klimatyczny. W tym dniu jest święto Niepodległości Polski, rocznica Powstania Listopadowego. Na Stadionie Narodowym w Warszawie mają debatować politycy z całego świata o ograniczaniu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Rząd PO i Tusk nie zmienią tej daty mimo skarg ze strony opozycji. Tusk nie widzi w tej dacie niczego. Nie widzi on że 11 listopada to święto narodowe, że w takim dniu nie wolno i nie wypada organizować nawet dożynek, że można było wybrać inną datę lub zrezygnować z tej imprezy itd. Zamiast spokoju który wymagany jest tego dnia będą protesty i zadymy z powodu protestów antyglobalistów. Policja zamiast zabezpieczać rocznicę będzie zabezpieczać imprezę nikomu niepotrzebną. Są już w mieście spoty z Syrenką warszawską które mają ostrzegać mieszkańców i przyjezdnych przed datą 11 listopada. 

Dlaczego jest ta impreza niepotrzebna ? Dlatego jest ona nam niepotrzebna bo nie da się powstrzymać natury mimo nakazów i zakazów oraz karania państw wysokimi karami finansowymi. Klimat zawsze się zmieniał niezależnie od epoki, od środków stosowanych przez ludzkość do ogrzewania mieszkań i do produkcji czy od ilości szkodliwych gazów w atmosferze. Co z tego że Europa ograniczy emisję szkodliwych gazów gdy olbrzymie Chiny, Rosja czy Afryka nie będą przestrzegać tego reżimu bo ciągle się rozwijają. Niektóre kraje jak m.in. Polska, Czechy i Słowacja nie mogą przystać na reżim ONZ bo ich gospodarka stoi na węglu. Nie można bezmyślnie hamować innym krajom gospodarki. Jeżeli już, to trzeba walczyć ze smogiem jaki wytwarzają samochody na benzynę w miastach a niezależnie od tego państwa same we własnym zakresie i bez kar finansowych powinny dbać o jak najmniejszą emisję gazów przemysłowych. Nic to nie zmieni jeśli chodzi o klimat, ale poprawi znacznie powietrze. Więcej w art. "Zmiana klimatu". 

Tusk powiedział że tę datę ustalono już 5 lat temu i jej nie zmieni. To znaczy że 5 lat temu rząd Tuska wiedział iż tego dnia jest rocznica Powstania Listopadowego a mimo to zgodził się na szczyt klimatyczny. Dziwne jest to że rok ma 365 dni a mimo wszystko nie udało się znaleźć innej daty na zorganizowanie wspomnianej imprezy. Wydaje mi się że rząd nasz nie ma odwagi przeciwstawiać się ONZ i innym międzynarodowym organizacjom. Takie podejście szkodzi Polsce. Na takie feralne daty nasze rządy przystały już wielokrotnie m.in. na datę 13 maja 2005 roku. Ta data związana jest z wejściem Polski do UE. 

Nie tak powinno się postępować zważywszy na to że jest wybór wśród 365 dni w roku. Nasze rządy tłumaczą feralne daty tym że przywódcy czy organizacje z innych państw nie znają naszej historii i naszych ważnych narodowych dat. To akurat nie jest argument. Od tego są dyplomacje by uzgodnić te terminy tak, by nie były one w konflikcie z naszym narodowym interesem. Trzeba po prostu rozmawiać do skutku aż ustali się po naszej myśli daty imprez czy spotkań lub po prostu należy zrezygnować z feralnych dat które nam się narzuca. Trzeba umieć zrezygnować z takich propozycji gdy nam one nie pasują z jakiś powodów i oddać je w gestie innego państwa. Tej odwagi brakuje naszym rządom i przywódcom a to jest powód do narzekań. Niestety, rządy i przywódcy państw wolą zapisać się do historii i chwalić się pewnymi datami niż dbać o interes własnego państwa. Takie rządy należy wywalić na bruk. Czytaj także "Zmiana klimatu" w kolumnie po lewej stronie na stronie głównej. 

05 sierpnia 2013

Polityka oczami Kuby W.

Kuba Wojewódzki prowadzi autorski program w TVN pod swoją nazwą do którego zaprasza gości z różnej sfery. Teraz on stanął po przeciwnej stronie kamery. Mówi on że głosował za PO o twarzy Tuska. Potem dostał PO o twarzy posłów Żalka, Godsona i Gowina. Ma już 50 lat i tam gdzie widział zło, dzisiaj widzi słabość. Nawet J. Kaczyński z PiS już go nie złości, tylko smutno wzrusza. W ostatnich latach zmieniło się jego nastawienie do polityków. Dziś odrzuca ich nie ze strachu, lecz nie chce on żeby ludzie którzy traktują władzę jak odwet zajmowali się współczesnością. Uważa on że bardzo łatwo jest skonfliktować Polaków i "pchnąć iluzją w martwą stronę historii" i dlatego sukces PiS określa mianem "iluzjonistycznej hochsztaplerki". To wg. niego znaczy że PiS sprzedaje ludziom pozór ( iluzję ) prostych rozwiązań których przecież nie ma. Zauważył także iż rozwarstwienie społeczne i ekonomiczne powoduje że Polacy boją się a kraj zmierza w stronę chaosu. 

Lęka się on o ten kraj bo najprostszą metodą wychodzenia z chaosu jest nacjonalizm. Mocno krytykuje on partię rządzącą m.in. za to że PO ma w swoich szeregach faceta który chwali wizytę ojca Bashobory i który był świadkiem zmartwychwstania - tu nie jest potrzebna wycieczka do urny, tylko do apteki mówi Kuba W. Nie zaprasza Kuba już niektórych polityków do swojego programu w TVN czyli smutnych ludzi którzy dokonali "gwałtu na zbiorowym entuzjazmie". Parę lat temu bardzo arogancko odnosił się do tzw. Polski dekoderów Telewizji Trwam. Dzisiaj patrzy na to inaczej. Mówi że nie podzielimy tego kraju jak Korei. 

Podsumowując jego spojrzenie polityczne to można powiedzieć że trafnie ocenia on sytuację w kraju. Jeśli chodzi o twarz PO to zawsze ona była Tuskowa. Natomiast posłów Żalka, Godsona i Gowina nie można uznać za twarz PO gdyż oni mają konserwatywno-pisowską twarz która nigdy nie pasowała do twarzy Tuska i do liberalnych poglądów PO a dziś wręcz ona przeszkadza Tuskowi. Ta trójca hamuje postęp w partii i w kraju gdyż kieruje się przekonaniami religijnymi a nie potrzebami kraju. J. Gowin często podkreśla że będzie zawsze kierował się własnymi przekonaniami i nikt go od tego nie odwiedzie. Powiedział on że chce aby PO powróciła do swych korzeni - korzeni konserwatywno-liberalnych czyli zamieniła się w PiS. Moim zdaniem PO w pierwszej wersji nigdy taka nie była a nazwa tylko myliła wyborców. 

Trzeba wiedzieć że partia pod wodzą J. Gowina nic dobrego Polsce nie przyniesie. J. Kaczyński z PiS jest jak zawsze iluzjonistą i pozerem. Udaje że ma pomysł na Polskę a tak naprawdę dzieli ją tak jak Koreę - na dwie połówki i dlatego jest on śmieszny i zarazem żenujący. Smutne to. Nie każdy zauważył ale K. W. to widzi że ludzie którzy traktują władzę jak odwet nie powinni zajmować się polityką i współczesnością. J. Kaczyński właśnie traktuje swoje wejście ponowne do władzy jak odwet za przegrane wybory w 2007 roku oraz za przegraną na stanowisko prezydenta kraju po śmierci brata Lecha. Nie można z zemsty piastować urzędów państwowych. Takie cechy polityków powinny wykluczać ich z wszelkiej władzy. Nie trudno się domyślić że Kaczyński zmierza do władzy tylko po to by zemścić się na tych co wg. niego odpowiadają za śmierć jego brata Lecha. Także niebezpieczne jest rozwarstwienie społeczne i ekonomiczne bo z tego powodu może dojść do chaosu w kraju. Chodzi tu o wymuszone rozwarstwienie. 

Rząd PO swoją świadomą polityką doprowadza ludzi do coraz większych różnic społeczno-ekonomicznych a ludzie to widzą. Z jednej strony daje on wolną rękę pracodawcom i biznesowi oraz finansjerze i bankom a z drugiej blokuje lub zaniża coroczną waloryzację płacy minimalnej, podnosi ceny, podatki, akcyzy, VAT-y i wprowadza kolejne parapodatki. Bogaty zawsze poradzi sobie z każdą podwyżką cen a biedny już nie. Tak rośnie różnica między bogatym a biednym. Tak się dzieje dzięki wymuszonemu rozwarstwieniu. Na przypadkowe rozwarstwienia nikt przecież nie narzeka - tak dzieje się m.in. w USA. Przynajmniej tak wierzą Amerykanie. Wiadomo że i w USA bogaci narzucają rytm. 

Zwrócił Kuba także uwagę na to że wychodzeniu z chaosu towarzyszy często nacjonalizm. Tak niestety zdarza się gdy zawodzi demokracja. Tak teraz się dzieje gdyż z PO i Tuskiem nie ma dialogu. Z innymi partiami też nie ma dialogu bo tak nauczyliśmy je. Np. z SLD nie ma dialogu bo tam nie ma z kim rozmawiać. SLD ma korzenie PZPR-owskie a z komuchami nikt nie chce rozmawiać bo nie ma o czym. Jeszcze TVN zaprasza tych komuchów na debaty ale nie wiem po co. Nie dobra to sytuacja bo popadamy w śpiączkę a politycy wtedy hasają jak chcą. Polityków trzeba na bieżąco "dociskać do muru" by chcieli rozmawiać ze społeczeństwem. Wtedy będą oni szanować naród. Nie może Kuba przeboleć także tego że politycy dokonali "gwałtu na zbiorowym entuzjazmie". Tak właśnie postępują politycy by dostać się do koryta. Najpierw zachwycili oni swoim programem i obiecankami wyborców a potem zniechęcili ich do siebie bo wszystko okazało się obłudą. Tak dokonuje się gwałtu na entuzjazmie narodu. 

Powiedział Kuba też że nie podzielimy tego kraju jak Korei. Chodzi tu o to że nie wolno nam doprowadzić do takiej sytuacji tylko dlatego, że jakiś oszołom w postaci Kaczyńskiego i narodowców do tego usilnie zmierza bo ma psychikę zwichrowaną przez zakręty historyczne. Ma on na myśli to, by Polak Polakowi nie był wrogiem tylko dlatego że tak chce Kaczyński i jego zwolennicy. Już pisałem wielokrotnie że tenże mały oszołom nie ma prawa dzielić Polaków na prawdziwych i na niepolaków. Można nie lubić wielu ludzi np. komuchów z SLD, lecz to nie powód by dzielić kraj na dwie połówki i doprowadzać do chaosu w kraju. 

Pozostaje jednak Telewizja Trwam oraz Radio Maryja których nie da się pokonać gdyż za tymi mediami stoi duża część otumanionych przez Rydzyka i Kaczyńskiego wiernych. Te media będą jeszcze długo podsycać chaos i nienawiść w narodzie. Swoim postępowaniem te media same siebie likwidują. Wcześniej czy później dojdzie do tego że Kościół wraz ze swymi mediami znajdą się na marginesie lub zostaną skasowane całkowicie. 

04 sierpnia 2013

21 milionów

Tyle pieniędzy przeznaczono na nagrody dla urzędników ministerstw. Średnia płaca w ministerstwach za rok 2012 na 13 796 pracowników wynosiła 5498,91 złotych brutto. Gdy podzieli się przyznane urzędnikom 21 milionów złotych na 13 796 pracowników ministerstw to średnio nagroda na osobę wynosi ok. 1,5 tysiąca złotych. Jeden dostanie 500 złotych a drugi 40 tys. zł. Pensja średnia w ministerstwie też nie jest mała bo wynosi ok. 5,5 tys. złotych na osobę gdy większość ludzi pracy którzy składają się poprzez podatki na tych urzędników zarabia średnio 1500 zł. brutto a na rękę dostają ok. 1200 zł. Średnio zwykły pracownik zarabia 5 razy mniej od urzędnika i to jest niesprawiedliwe zważywszy że ci urzędnicy nie ułatwiają im życia a tylko utrudniają. Ciekawe są tłumaczenia - dlaczego tak wysokie są w ministerstwie nagrody i pensje gdy jest kryzys. Sekretarz stanu i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z PO tłumaczy to tak ; 

"W całym systemie budżetowym jest system niskich pensji i co jakiś czas, raz na kwartał, pracownicy dostają nagrody. Jeśli pracownicy administracji państwowej nie będą otrzymywać wystarczająco wysokich pensji lub cyklicznych nagród, to nie będzie komu wykonywać tej odpowiedzialnej pracy. Nie można całkowicie zrezygnować z nagród mimo kryzysu. Można dojść do granicy absurdu i w ogóle ludziom nie płacić pieniędzy, tylko wtedy będzie taki efekt, że nie będzie komu pracować. To jest administracja państwowa a odpowiedzialność jest duża". 

Zakłamanie jest już na wstępie tłumaczeń przez p. Rajewicz wypowiedziane. Nie można tak wysokich pensji i wynagrodzeń uznać za system niskich wynagrodzeń gdy porównuje się je do pensji większości ludzi pracy. Nieprawdą także jest i to że nie będzie komu pracować, gdy nie będzie wystarczająco wysokich pensji lub cyklicznych nagród. Każdy wie że do pracy za biurkiem ludzie sami się pchają, zwłaszcza do sfery rządowej nawet za niskie pensje bo to praca czysta, lekka, łatwa i przyjemna, niewiele trzeba umieć a większość czasu w pracy przeznacza się na kawę, na czyszczenie i malowanie paznokci, na zakupy dla domu, na plotki i na odpoczynek. Zgodzić się można tylko z jednym, że administracja państwowa to odpowiedzialność duża. Tak wydaje się patrząc z boku lecz tam tak samo się pracuje i tak samo jest się odpowiedzialnym jak i w innych urzędach a różnice w pensjach też są duże bo dwu i więcejkrotnie zarabiają urzędnicy w ministerstwach. Trzeba wiedzieć że zwykłym urzędnikom państwowym zamrożono płace na 3 lata - oficjalnie się tak mówi lecz ich płace wcale nie są małe bo średnio przekraczają 3 tys. zł. na miesiąc na osobę. 

Można powiedzieć że mamy rozpasanych urzędników których ciągle przybywa a oni kosztują państwo najwięcej. Najwięcej bo to innym pracownikom należą się wysokie wynagrodzenia, wyższe niż w urzędach państwowych, bo to oni wypracowują dochód narodowy z którego utrzymują się nasi urzędnicy a w zamian niewiele otrzymują od państwa. 
Co najwyżej otrzymują oni same restrykcje, nakazy i zakazy zamiast uproszczeń i udogodnień choćby w zeznaniach podatkowych, w umowach między obywatelem a państwem i instytucjami prywatnymi itd. Nadal urzędnik państwowy nie wykonuje za nas spraw do niego należących a pobiera niemałe pensje. 

Sami biegamy od urzędu do urzędu by coś załatwić. Od zawsze urzędy powinny być tak ustawione by petent zgłosił sprawę a urzędnik wszystko za niego załatwił. Musi być koordynacja z innymi urzędami by dało się załatwić sprawę petentowi. Petent nie musi znać się na prawie i procedurach bo od tego jest urzędnik. To urzędnik ma obowiązek pozbierania do kupy wszystkich potrzebnych dla załatwienia sprawy dokumentów by nie ganiać petenta. Obecnie to petent jest obwiniany za to że nie doniósł odpowiedniego papieru do urzędu a powinno być odwrotnie. Pozbieranie odpowiednich dokumentów należy do urzędu a nie do petenta. Urzędnikom nie chce się podnieść swojego tyłka by pojechać do odpowiedniego urzędu czy instytucji i pozbierać potrzebne dla sprawy papiery ale wymagają oni dla siebie od państwa wysokich pensji i wynagrodzeń. Tak nie może być. 

Uważam że powinniśmy sami wymagać od urzędników by załatwili nam sprawę tak jak chcemy i by to oni biegali po innych urzędach za papierami potrzebnymi do załatwienia naszej sprawy a nie my. My nie znamy się na tym i mamy prawo tego od nich wymagać. W końcu im płaci się z naszej kieszeni za takie działania a nie nam petentom. Można to osiągnąć lecz potrzebna jest determinacja i nieustępliwość wobec urzędasów wszystkich petentów. Trzeba także wiedzieć że już są ustalone kary dla urzędników źle wykonujących swoją pracę. Zawsze można ich ukarać gdy zajdzie taka potrzeba. Już urzędnik nie jest panem i władcą i można mu "dokopać". 

03 sierpnia 2013

Planowany jest zamach

Ewa Błasik, wdowa po byłym generale Andrzeju Błasiku dowódcy Sił Powietrznych teraz dopiero przypomniała sobie że jej mąż mówił o planowanym zamachu terrorystycznym na statek powietrzny. Mówił on o tym w Święta Wielkanocne, na kilka dni przed katastrofą smoleńską która wydarzyła się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Dodał on - "mam nadzieję że służby specjalne wiedzą co robią" - nie wiedział jednak o jaki statek powietrzny chodzi. Ewa Błasik do dziś uważa że Polacy nie poznali powodów katastrofy samolotu CASA pod Mirosławcem ani Tu-154 M pod Smoleńskiem. 

Drążą jeszcze zwolennicy PiS temat katastrofy smoleńskiej i końca "szukania prawdy" przez nich nigdy nie zobaczymy bo ich szef Kaczyński tak nakazał. Kaczyńskiemu na rękę jest zakłamywanie rzeczywistości gdyż na tym zakłamywaniu postanowił "jechać" on do władzy. Jak na razie udaje się mu to. Zaprzecza on nadal faktom i ustaleniom komisji do spraw katastrof lotniczych tylko po to, by odwrócić winę swoją i brata Lecha za tę katastrofę smoleńską. 

Trzeba wiedzieć że gen. A. Błasik jako dowódca Sił Powietrznych był na bieżąco informowany o planowanych atakach ze strony różnego rodzaju wrogów naszego kraju. Mógł on dostać także informację o wspomnianym zamachu terrorystycznym na statek powietrzny, lecz to nie oznacza że chodziło właśnie o Tu-154. Takich informacji dostawał on jako dowódca wiele w ciągu roku i nic z tego nie wynika. Wiele alarmów było fałszywych. Wiązanie jednego z tych alarmów akurat z katastrofą smoleńską jest niedorzeczne, zwłaszcza że Błasik nie podał daty ataku o której powinien wiedzieć i ją podać władzom państwa. Po drugie ; najwyższy rangą dowódca nie ma prawa zdradzać tajemnic państwowych i wojskowych osobom postronnym, w tym także i własnej żonie. 

Jak widać, za dużo jest nieprawdziwych faktów podawanych przez PiS i jego zwolenników tylko po to by mataczyć bez końca w tej sprawie. Takie wyciąganie co jakiś czas tzw. "asów z rękawa" niczemu nie służy a tylko podsyca atmosferę i nadal utrzymuje w głowach zwolenników "teorii zamachu" nieprawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Już coraz więcej osób przekonało się do mojej teorii która wskazuje że przyczyną katastrofy smoleńskiej był zbieg okoliczności i niepotrzebna decyzja Lecha Kaczyńskiego o wylocie do Smoleńska trzy dni po ceremonii która już się odbyła 7 kwietnia. L. Kaczyński z pychy chciał udowodnić że tylko on jest prawdziwym Polakiem i tylko jemu wolno celebrować ważne rocznice narodowe. Za tą pychę zapłacił on swoją śmiercią oraz tragedią w Smoleńsku pociągając za sobą 95 ofiar które z nim wyleciały tamtego dnia. Taka osoba jak Lech Kaczyński nie powinna nigdy zostać politykiem a zwłaszcza i prezydentem gdyż jest nieodpowiedzialna. 

02 sierpnia 2013

Grecja obniża podatki

Grecja obniżyła podatek VAT z 23 do 13 % w barach i restauracjach. Niższy podatek ma zapobiegać oszustwom podatkowym. Wysoki podatek powodował niskie obroty w tej branży a niskie obroty prowokowały do oszustw podatkowych. Nikt nie chciał płacić wysokiego podatku przy niskich zyskach. Tam już doszli do rozumu ekonomiści lecz u nas min. finansów J. Rostowski nie ma zamiaru obniżyć nawet jednego procenta by powrócić z 23 do 22-procentowego podatku VAT który w tym roku miał być obniżony. Obniży ten podatek chyba tylko wtedy jak doprowadzi Polskę do nędzy czyli do obecnej sytuacji takiej jak w Grecji lub zostanie on zrzucony z tego stanowiska przez naród. 

Ma on wiele na sumieniu. Pozwolił on m.in. na wprowadzanie parapodatków które nie mają prawa istnieć, pozwolił on swoją nieudolną polityką na zamrożenie w przyszłym roku waloryzacji rent i emerytur na czas nieokreślony, zamiast obniżać to podwyższył on podatek VAT, zamiast obniżać akcyzy lub je skasować to je podwyższa bez końca a to dało to państwu niższe wpływy do budżetu państwa oraz rozwój szarej strefy itd. Ironią było uznanie go za jednego z najlepszych ministrów w UE bo Polska jako jedyna w Europie miała gospodarkę na plusie. 

To żaden sukces gdyż rząd PO ograniczał wydatki tam gdzie były z tego tytułu duże oszczędności jak np. w Opiece Społecznej. Ministerstwo finansów obniżyło środki Ośrodkom Pomocy Społecznej do tego stopnia że na jednego beneficjanta przypada średnio ok. 120 zł. na miesiąc. Nie warto pytać za ile żyją politycy oraz min. finansów, premier i prezydent gdyż każdy się domyśla. Jeżeli ktoś nie pamięta to przypomnę ; posłowie dostają w łapę ok. 10 tys. zł. na miesiąc z naszych podatków, min. finansów, premier i prezydent ok. 20 tys. zł. plus dodatki takie jak m.in. premie w wysokości 40 tys. zł. za rok. Może kiedyś wydarzy się cud i ci politycy będą żyć za 120 złotych miesięcznie - dożywotnio - choćby za wprowadzoną pracę do śmierci oraz za coraz niższe emerytury. Na więcej oni nie zasłużyli. 

Kościół skarży się

Skarży się do Strasburga. Ks. prof. Józef Kurkowski powiedział podczas konferencji na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie że "rozporządzenie Ministerstwa Edukacji Narodowej o umieszczeniu lekcji religii i etyki w szkolnym a nie ramowym planie nauczania jest sprzeczne z Konstytucją RP, Konkordatem i ustawą o systemie oświaty". Uważa on że jest to jednostronny dyktat i chce zaskarżyć tę decyzję rządu do Trybunału Konstytucyjnego lub do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Woli on jednak dialog wewnętrzny w Polsce oraz poprawę rozporządzenia MEN tak jak przewiduje Konstytucja i Konkordat. 

Skoro Kościół zasłania się Konkordatem to powinien wiedzieć że po to on został wymyślony by rozdzielić państwo od Kościoła a zatem wszystkie sprawy Kościoła są oddzielone od państwa co oznacza że nauczanie religii musi być oddzielone od szkół państwowych i innych. Kiedy był przestrzegany Konkordat to religia była nauczana w kościołach a księża nie wtrącały się do spraw państwa. Nie było wtedy konfliktów. 

W skrócie ; po to wymyślono Konkordat, by klechy nie wpieprzały się w państwo. 

To nie są ludzie - 2

Wielu się zastanawia dlaczego w Polsce nie można wspólnie i z godnością obchodzić rocznic narodowych. Co rocznica to są gwizdy i buczenia oraz brak szacunku dla zmarłych. Adam Rogacki z PiS a także cały PiS uważa że demonstrować swoje przekonania można wszędzie. Tak on tłumaczy PiS i swego prezesa Kaczyńskiego oraz narodowców z poglądów na obchodzenie rocznic narodowych. Można o nich powiedzieć - to nie są ludzie. Brak w nich ludzkich odczuć jakie mieli kombatanci i ich rodziny podczas każdych obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. Kombatanci, ich rodziny i inni w dzień rocznicy pochowali swoje poglądy by godnie uczcić kolejną rocznicę. Można być człowiekiem. 

Idąc tropem PiS to można każdemu zepsuć święto czy rocznicę tylko dlatego że mają inne poglądy niż Kaczyński i jego partia. Tak trzeba rozumieć słowo "wszędzie" w wypowiedzi posła PiS. A. Rogacki tłumaczył złe zachowania PiS-u podczas każdej rocznicy Powstania Warszawskiego oraz podczas innych rocznic państwowych także tym, że w każdym miejscu można wyrazić swoje niezadowolenie z rządu, z premiera, z prezydenta i z partii. Takie ich rozumowanie i zachowanie świadczy o tym że dla Kaczyńskiego i PiS nie liczy się człowiek, jego godność i pamięć o tych którzy polegli w obronie kraju oraz reputacja kraju wobec zagranicy. Dla nich liczy się tylko władza sama w sobie oraz interesy grupki fanatyków PiS-u. Reszta dla nich to niepolaki i nie będą się oni nimi przejmować. Kaczyński i posłowie Pis jeśli chcą myśleć o polityce to powinni brać pod uwagę fakt że zostali już odrzuceni przez naród w wyborach w 2007 roku oraz sondaże które mówią że PiS ma za małe poparcie w narodzie by ubiegać się o mandaty w sejmie. To oznacza że PiS sam powinien się wykluczyć z polityki. 

Dla tych małych, o małym mózgu liczy się tylko zdobycie władzy. Do tej władzy idą z zamkniętymi oczami i z zaciśniętymi pięściami depcząc wszystkie świętości po drodze. Takie zachowania świadczą o ich prostactwie. Tak nie powinni zachowywać się posłowie którzy reprezentować chcą naród i kraj za granicą. Każdy wie że jest tyle miejsc by wykazać swoje niezadowolenie z rządu i czegokolwiek by nie naruszać czyjejkolwiek godności i świętości. Prostactwo z PiS i narodowcy mają zbyt krótkie mózgi by to zrozumieć ale trzeba do skutku o tym pisać i mówić. 

PiSdziochy nie nadają się do kierowania krajem bo nie potrafią wspólnie z rodakami o różnych poglądach godnie czcić rocznic państwowych i innych. Także nie mają oni prawa przypisywać sobie prawa do wyłącznego świętowania tych rocznic i innych. Zapominają oni że jeszcze są ludzie oprócz PiS i władz państwa którzy też chcą świętować swoje narodowe święta i rocznice ale w spokoju. Te rocznice są wspólne bo całego narodu a nie dla samowybranych. Uważam że politycy powinni mówić jednym głosem gdy chodzi o interes narodu a rocznice narodowe takie są. Krótkowzroczność Kaczyńskiego i jego pęd do władzy powoduje to że naród jest skłócony, nie potrafi i nie może wspólnie obchodzić wspólnych świąt i rocznic oraz nie jest wstanie przez niego i PiS tworzyć dobrych ustaw dla całego narodu bo oni nie uznają kompromisu. 

Nie może jeden człowiek z kompleksami wodzić za nos całego narodu. Ta mała gnida musi zejść z głów narodu by ciągłym podgryzaniem nie odwracała narodu od ważnych dla niego spraw. 

01 sierpnia 2013

To nie są ludzie

Tak wyraził się Władysław Bartoszewski o tych którzy w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego gwiżdżą i buczą na przedstawicieli władzy m.in. na prezydenta i premiera. "Oni w ogóle nie mają coś wspólnego z powstaniem". Tak jest co roku. Bartoszewski rozważa czy w tym roku pójść pod pomnik Gloria Victis 1 sierpnia. "Tutaj nie szanuje się nawet zmarłych" - mówi Bartoszewski. Wg. niego "jest to choroba partyjnego widzenia wszystkiego zgodnie z którą kto jest z innej partii ten jest wrogiem". Dodał on że przeciwnicy w Izbie Gmin i  w Bundestagu bardzo ostro niekiedy rozmawiają ale nie przekraczają pewnych norm. Profesor Bartoszewski ( 91 lat ) o prezydencie Bronisławie Komorowskim mówi że to uczciwy człowiek ale Tuska nie chce chwalić bo jest on obłudny i nieludzki. 

1 sierpnia tradycyjnie odbędą się pod pomnikiem Gloria Victis obchody wybuchu Powstania Warszawskiego o godz. 17.00 na Wojskowych Powązkach. Jest to 69 rocznica, smutna dla Warszawiaków gdyż nie udało się pokonać Niemców dobrze uzbrojonych. Niemcy w zemście za powstanie niszczyli dalej stolicę a ludzi wywozili do obozów zagłady.  Zastanawia się Bartoszewski czy to jest miejsce zawłaszczone przez motłoch bo tak się zachowują zwolennicy PiS i Kaczyńskiego podczas narodowych ceremonii. Oni nie uszanują kogokolwiek kto stoi po przeciwnej stronie niezależnie od racji po której stronie one są. Uważam że PiS i Kaczyński nie mają prawa tak się zachowywać dopóki rocznice narodowe czczą ludzie nie związani z PRL-em. Trzeba wiedzieć że ludzie z PO i obecny rząd nie są związani ( poza wyjątkami ) z PRL-em i z tamtym systemem. Dla tych wyjątków nie warto burzyć wszystkiego co jest narodowe. Należy natomiast te wyjątki ( jak m.in. doradcy prezydenta, gen. W. Jaruzelski, W. Reszczyński, ludzie którzy przeszli z SLD do PO i im podobnych ) wytykać palcami by znikły nam z życia publicznego. Lepszym rozwiązaniem była by ustawa zakazująca takim ludziom zajmowania stanowisk państwowych. 

(niezalogowany) - normalny z Olsztyna 81.190.156.*2013-07-31 10:00:58. - "Gdzie jest mój komentarz ? Przez chwilę był widoczny na forum. Cenzura działa jak za dawnych lat ! Szanowny cenzorze, ciebie mój tekst również dotyczy". - Tenże "niezalogowany" wyraził na forach "Wprost" swoją opinię na temat sytuacji w okół tej rocznicy w sposób który nie odpowiada tym co mają inne zdanie i został ten gość zdjęty z afiszu. Prawdopodobnie napisał on wprost co myśli o władzach PO i do tego miał rację. Można sądzić że cenzura nadal istnieje. Zauważyłem że jak dobrze napisze się o władzach PO czy PiS to jest OK. a znowu pisanie prawdy jest zakazane przez cenzurę. Tak nie można postępować. Trzeba pisać i mówić prawdę niezależnie czy ona innym się podoba czy nie. Oczywiście są także prawdy o których nie wolno pisać, ale jest ich niewiele. Dotyczą one spraw osobistych i intymnych. Ten zakaz dotyczy także osób na stanowiskach i polityków. 

Zastanawiam się czy w tej sytuacji nie warto zastosować u nas metody rodem z Afryki. Np. w Egipcie naród nie zważa na opinię rządu tylko wychodzi na ulicę z hasłami oczerniającymi nielubiany rząd i zdejmuje go z piedestału. Ostatnio wyszło ich na ulicę ok. 40 milionów by zaprotestować przeciwko władzy z "Bractwa muzułmańskiego" która to wprowadzała islam do polityki. Jak dobre słowo nie pomaga w tych działaniach to siłą ludzie zdejmują niechciane władze z pałaców. W Syrii, w Tunezji i w Turcji jest podobnie choć giną tam ludzie. Tych ludzi nie obchodzi cenzura w internecie i gdziekolwiek. Uważam że wszędzie tak powinna działać demokracja bo jest prawdziwa. Wtedy rządy słuchają ludzi. Uważam że należy sprzeciwiać się obłudzie i złym działaniom ze strony rządów jakie mamy. Nie możemy ulegać zastraszaniu ze strony rządu i jego cenzurze bo ulotni się nam demokracja. Nie możemy przyzwyczajać obecnego i kolejnych rządów do tego by wierzyły one że są nieomylne, niezastąpione i niezdejmowalne z piedestału. Od dłuższego czasu Donald Tusk i jego ekipa z PO ustawia się w pozycji nieomylnego, niezastąpionego i niezdejmowalnego z piedestału rządu. Trzeba im to wybić z głowy by nie przyzwyczajali się do już zajmowanych stołków.