18 lipca 2013

Kominiarka

Stołeczna prokuratura uznała że nie było przestępstwa podczas wykładu prof. Magdaleny Środy w lutym na Uniwersytecie Warszawskim. Na ten wykład pt. "Moralność życia publicznego" przyszło ok. 40 osób ukrytych pod maskami konia, małpy i klauna oraz w kominiarkach. Próbowali oni wejść na salę w Auditorium Maximum lecz straż uniwersytecka ich nie wpuściła. Zostali oni wtedy na korytarzu przez kilkanaście minut tańcząc i krzycząc m.in. "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę". Ci w maskach i kominiarkach nazwali siebie Niezależne Stronnictwo Akademickie i protestowali przeciw ograniczaniu wolności słowa na UW bo wcześniej odwołano uniwersytecką debatę o ruchu narodowym. Śledczy badali sprawę pod kątem tzw. naruszenia miru domowego, o którym mówi art. 193 Kodeksu Karnego. Chodzi w nim o "wdarcie się" na czyjś teren lub "nieopuszczenie" tegoż terenu na żądanie właściciela. Sąd tłumaczył swoją decyzję tym że wykład był otwarty i każdy mógł na niego przyjść. 

Otwarty dla każdego nie oznacza że dla wszystkich. Tak mówi także art. 193 Kodeksu Karnego którym się podpierano przy orzekaniu. Tak sąd powinien zrozumieć ten przepis. Gdyby zgodzić się na orzeczenie prokuratury warszawskiej to mogli by wejść na ten wykład także psychole jak narodowcy, psychole jak kibole, przestępcy dla których jeszcze nie ma miejsca w więzieniu, psy, koty i konie a także i świnie. Nawet ten co nie jest zbyt rozumny zrozumie że chodzi o nie wpuszczanie na w/w wykład osób i organizacji które chcą zrobić zadymę bo mają inne zdanie. Takie osoby wiadomo z góry przychodzą by tylko przeszkadzać podczas wykładu, więc Uniwersytet miał prawo ich wyprosić a wtargnięcie tychże obcych należy uznać za przestępstwo. Oczywiście mogli narodowcy protestować, ale tylko przed gmachem Uniwersytetu. Już pisałem że i sądy i Policja zachowują się tak jakby bali się narodowców. Jak takie będziemy mieli władze, sądy i Policję to znaczy że będzie w kraju bezprawie. Na szczęście rząd wziął się za narodowców, bo oni zaczynają zagrażać bezpieczeństwu obywateli ale dopiero po interwencji społeczeństwa. Wcześniej lekceważył rząd te sygnały. 

Uważam że powinien być całkowity zakaz używania kominiarek w miejscach publicznych i taki już jest w nowej ustawie o zgromadzeniach gdyż one ukrywają sprawców. Tu nie powinni się obrażać ludzie którzy w dobrych zamiarach wychodzą na ulicę by zaprotestować przeciwko władzy. 

Sankcje za PKB

I mamy krok do sankcji ze strony UE za przekroczenie kwoty państwowego długu publicznego w stosunku do PKB. Dług ten waha się w granicach 53 % a nie powinien przekroczyć 55 % wg. unijnej ustawy. Deficyt w budżecie na 1 czerwca tego roku wyniósł 30 mld. 951 mln. 244 tys. zł. a planowano na ten rok deficyt w wysokości 35 mld. 565 mln. 500 tys. zł. Znaczy to że dług w tym roku może przekroczyć 50 mld. zł. a rząd będzie zmuszony do szukania pieniędzy w naszych kieszeniach by załatać te dziurę. D. Tusk obiecywał że znajdzie inny sposób na załatanie dziury bo nie chce sięgać do naszych kieszeni. On tylko tak mówi oficjalnie, ale zrobi inaczej jak każdy wie. Właśnie rząd przymierza się do naszej kasy ( 270 mld. zł. ) zgromadzonej w OFE by przenieść jej część jeszcze w tym roku do ZUS a w dodatku FUS musi zadłużyć się poza budżetem. Na początek chce rząd zabrać z OFE ok. 30 mld. zł. by w tym roku załatać dziurę. Tak może robić do czasu aż skończą się środki w OFE. W ten sposób skasuje OFE. 

Ten rząd z PO nie ma pomysłu by naprawić finanse publiczne bo jest do dupy i myśli jak za komuny PZPR bo ma w swoich szeregach tych ludzi. Do tego nie chce podnosić płac i płacy minimalnej a tylko podnosi ceny. Taka polityka doprowadzi kraj do "zaciskania pasa", do nędzy i do protestów społecznych. Jak przekroczymy próg długu publicznego to zapłacimy kary do UE. Takich ustaw unijnych nie może być, gdyż żaden kraj nie sprosta tym wymaganiom. Same chcenie Unii nie pomoże. 

Najpierw należało by zmienić zasady funkcjonowania państwa a potem problem zadłużenia sam się rozwiąże i niepotrzebne będą jakiekolwiek kary. Najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji jest dodrukowywanie pieniędzy. Jak wejdziemy do strefy euro to skończymy jak Grecja, gdyż nie będziemy mieli wtedy możliwości dodrukowywania pieniędzy. Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest wymiana europosłów w PE by nie pisali chorych ustaw które rujnują kraje. Przez unijne przepisy tego typu Hiszpania ma ok. 30 % bezrobotnych a Grecja już ok. 27 % ( 50 % wśród młodych ) a jeszcze planuje ona zwolnić kilkadziesiąt tysięcy ludzi z urzędów nie dając nic w zamian. Takiej Unii nie chcemy. 

17 lipca 2013

Jaki Kościół tacy ludzie

"Wierzę, że nowy papież Franciszek nam pomoże, bo nie ma już miłości w Kościele. Mówią nam o miłości, a postępują z nienawiści. Ja chodzę na pielgrzymki, czytam Biblię ze zrozumieniem. Coś tu się zupełnie plącze. Księża Bogu nie służą. Jak się znajdzie dobry, to zaraz go wygonią. W Kościele jest pedofilstwo, chciwość i oszukaństwo. A jak się jeden dobry pasterz wśród czarnych owiec znalazł, to zaraz chcą się pozbyć. Biskup mówi, że postępowanie księdza jest złe. W zamian pokazuje mi, że lepsze jest cwaniactwo, oszukiwanie, złośliwości i podkładanie nogi. 

Na tacę nowemu będziemy rzucać po grosiku. Odechciewa się do kościoła takiego chodzić" - mówili wierni którzy  przyjechali bronić proboszcza z Jasienicy ks. Wojciecha Lemańskiego. Ks. Lemański został odwołany z urzędu proboszcza parafii Narodzenia Pańskiego w Jasienicy dekretem arcybiskupa Henryka Hosera bo był normalnym księdzem. Po ludzku podchodził do ludzi i bez obciążeń klechów kapiących złotem którym tylko władza nad ludzkością i nieomylność była w głowie. 

Wśród zastrzeżeń kierowanych pod adresem księdza Lemańskiego były ; brak szacunku i posłuszeństwa biskupowi diecezjalnemu, a także brak szacunku dla nauczania biskupów w Polsce w kwestiach bioetycznych. Pod bramą kościoła stoją członkowie rady parafialnej i sołtys Mirosław Szczotka. Zmieniają się warty. Nie chcą nowego proboszcza ludzie z Jasienicy. W końcu po długich oporach wobec decyzji ks. Biskupa Ordynariusza ks. Lemański wyprowadził się z domu parafialnego i poza parafią będzie czekał na prawomocne rozstrzygnięcie Stolicy Apostolskiej w tej sprawie. 

Jaki Kościół tacy ludzie. Od czasu do czasu pojawiają się księża którzy mają odwagę postawić się swoim zwierzchnikom, lecz płacą za to utratą stanowiska. Tak stało się w Jasienicy. Kościół w Polsce jest betonem, zestarzałą skorupą, skostniały, niereformowalny, z dyktatem najwyższych władz Kościoła, nieprzyjmujący zmian jakie niesie nam cywilizacja, śmierdzi świętą inkwizycją ze średniowiecza bo nie jest w stanie się przestawić i nadążać za nowym, z kapiącymi złotem klechami i parafiami, jest tępy i anachroniczny. To wszystko czyni Kościół zakłamanym i odstającym od nauk Chrystusa. Od takiego Kościoła odchodzą racjonalnie myślący ludzie. Za to ciemnota zostaje i w ślepo przyjmuje nauki Kościoła ze stratą dla siebie i dla narodu. To rodzi fanatyzm religijny. Z takimi ludźmi nie ma kontaktu. Taki Kościół to nie Kościół. 

Taki Kościół musi upaść. Nie może Kościół tworzyć enklaw zwłaszcza na wsi które odstają mentalnie od rzeczywistości czyli od innych grup społecznych, gdyż jest wtedy ogromna przepaść która nie pozwala na normalne stosunki i zrozumienie z innymi. Do takiej przepaści nie wolno doprowadzać. Nie może kościół robić z księdza parafii Boga któremu ciemnota oddaje hołd, jakby on był jedynym i najlepszym człowiekiem świata. Ksiądz jest tylko człowiekiem. Ksiądz nie jest władzą a tylko posługą bożą. Każdy ksiądz ma wady. Ksiądz też jest omylny. Nie wolno z księdza robić bożka i idola. Nie można kłaniać się każdemu klesze do pasa jak przed każdym tyranem. To tylko rozzuchwala klechów, bo czują się oni wtedy Bogami i nietykalnymi. 

Tylko jak przekonać do tych prawd ciemnotę ze wsi ? Pozostaje tylko uświadamianie wiernych do skutku by byli oni sobą, nie podlizywali się księżom, nie ulegali bezkrytycznie naukom Kościoła które cofają kraj do epoki kamienia łupanego, mieli odwagę postawić się rzekomej wszechwiedzy i wszechwładzy Kościoła. Kościół nie mając wiedzy w wielu dziedzinach nauki "wsadza nos" w nie swoje sprawy i szkodzi narodowi. Kościół ma głosić nauki Chrystusa a nie przestawiać świat po swojemu. Kościół nie może tworzyć sekt które są zamknięte w sobie i wypaczają mózg swoim wyznawcom. 

Kościół ma być otwarty dla wszystkich. Żeby takim być, musi być on reformowalny. Musi zmniejszyć do minimum ilość pozycji w hierarchii by łatwiej było o kontakt zwykłych księży i wiernych z władzami Kościoła. Należy także zmniejszyć ilość egzorcyzmów uprawianych we wszystkich liturgiach, mszach i innych obrzędach religijnych. Ludzie podczas mszy nie mogą zastanawiać się w którym momencie mają wstać, usiąść czy klęknąć. A w ogóle to głupota by co jakiś czas klękać, siadać czy stawać. Komu to potrzebne ? To pokazuje uniżoność wobec klechów. Ludzie powinni spokojnie wysłuchać nauk Chrystusa a nie bez przerwy klękać, siadać i wstawać czyli odrywać się od wątku który jest przekazywany z ambony. Z tym średniowieczem i poddaństwem wobec klechów należy skończyć. 

Ksiądz nie może wypowiadać się na tematy których nie zna, zwłaszcza na tematy polityczne. Ksiądz ma prawo powiedzieć swoje zdanie na każdy temat, ale nie ma prawa go narzucać całemu narodowi i wiernym w Kościele poprzez media i w inny sposób. Takie zachowanie świadczy tylko o pędzie do wszechwładzy nad światem. Kościół nie może mieć władzy jakiejkolwiek nad człowiekiem. Kościół ma nauczać - między innymi nauczać by człowiek nie panował nad drugim człowiekiem. Do tego sam musi wyzbyć się złota, bogactw i wszechwładzy nad ludzkością. 

Uważam że Kościół powinien być demokratyczny a nie autokratyczny aby zazębiać się ze światem zewnętrznym. Nie może być dwóch światów w jednym państwie. Wierni powinni mieć prawo do własnego zdania na tematy kościelne. Nie może być dyktatu Kościoła. Można tak zrobić tylko trzeba rozwalić ten skostniały system kościelny. 

16 lipca 2013

Zgniłe jajko

Trafiają one zazwyczaj w polityków których nie akceptujemy. Dostał nim m.in. L. Miller z SLD, kanclerz Niemiec Kohl, prez. Hiszpanii Rajoy a Berluskoni, były premier Włoch dostał butem w twarz. Dostał takim jajkiem także prez. Br. Komorowski w Łucku ( Ukraina ) podczas niedzielnych uroczystości w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Do tego incydentu doszło kiedy prez. Komorowski opuszczał katedrę w której odbywała się msza w intencji ofiar rzezi wołyńskiej. Napastnikiem był młody 21-letni Ukrainiec którego zamknięto a potem wypuszczono. Prorektor UKU ( Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu ) we Lwowie przeprosił prezydenta Komorowskiego za ten incydent. Mówił on że komuś zależało na popsuciu dobrych stosunków z Polską. 

Zawinił na uroczystościach BOR ( biuro ochrony rządu ) gdyż w momencie witania się młodego Ukraińca z prez. Komorowskim odwrócił głowę jeden z BOR-owców. BOR ma już złą sławę bo za dużo jest skarg na jego zaniedbania powtarzające się podczas pełnienia ich obowiązków. Jak dojdzie do tragedii to może ktoś zmieni szkolenie tych służb by były one efektywne i przydatne. 

Wszystkich też zdziwił brak na tych uroczystościach prez. Ukrainy Wiktora Janukowicza. Każdy wie że jest on prezydentem promoskiewskim i dlatego - moim zdaniem - nie było go na tych uroczystościach. Winowajcy ( Rosja i zwolennicy bandy UPA ) nie chcą brać udziału w uroczystościach poświęconych ludobójstwu na Wołyniu. Uważam że prorosyjskie ugrupowania na Ukrainie nie chcą pojednania Ukrainy z Polską i wejścia Ukrainy do UE. One są winne złego traktowania naszego prezydenta Komorowskiego bo on nie jest byłym komuchem. Jakoś nie obrzucano fekaliami A. Kwaśniewskiego z SLD ( a powinni ) gdy brał on udział w uroczystościach na Ukrainie i w zjednaniu Ukrainy po pomarańczowej rewolucji. 

Te czerwone mordy jakoś są mile widziane na Ukrainie, na Białorusi i w Rosji. To dużo mówi. Jak będziemy podpierać się byłymi komuchami w stosunkach ze wschodem to daleko Ukraina i Białoruś nie zajedzie. Dlatego popieram partie które uważają że polski rząd jest uległy i miękki w stosunkach międzynarodowych a nie powinien. Nasz rząd sam się przyznał że nie wprowadził słowa "ludobójstwo" a tylko "zbrodnia o znamionach ludobójstwa" do uchwały o rzezi na Wołyniu w latach 1939-1945 by nie psuć stosunków z Ukrainą. Lech Kaczyński, były prezydent z PiS też zmiękł i nie uznał tej zbrodni za ludobójstwo gdy był z wizytą na Ukrainie by upamiętnić tę zbrodnię ale wytykał on i jego brat Jarosław PO miękką politykę w tej sprawie. Jak widać każdy jest mocny w gębie tylko wtedy gdy nie jest prezydentem. 

15 lipca 2013

Humor dnia

Dziś mamy dzień bez telefonu komórkowego. Co za bzdura ! Przecież nie ma takiego dnia. Telefon jest jak służba zdrowia - musi zawsze działać. 

W Gdyni sąd uniewinnił Nergala za podarcie Biblii podczas koncertu. I dobrze. W końcu podarł on tylko papier a nie Chrystusa. 

Niesamowity sukces suwalskiej policji. Przejęła ona półtora grama marihuany. Faktycznie nasze prawo jest nie warte centa, skoro za grosz ma się sprawę w sądzie. Może łatwiej zauważyć minimalne wartości, niż malwersacje finansowe i korupcję polityków szacowane na miliony złotych. 

Sąd nakazał Janowi Tomaszewskiemu zapłacić Franciszkowi Smudzie 20 tys. zł za słowa "prostak" i "padliniarz". Te słowa oddają prawdę o byłym trenerze naszej kadry narodowej. Jak widać, za prawdę też można być ukaranym. 

Jeden z posłów PiS mówił że Szczuka i Bochniarz szlajają się po salonach i żyją jak milionerzy a jakiś Ania Grodzka ( transwestytka ) szlaja się po sejmie w tanich ciuchach. - Co go obchodzi innych styl bycia ? Sam jest dziadem jak reszta z PiS to im zazdrości. Ale po co zazdrości pani Ani ? 

J. Palikot chce ukarania A. Pawłowicz z PiS za "faszystowskie wypowiedzi" i złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Co za prawo które trzeba egzekwować poprzez posła ? Prokuratura sama powinna zająć się faszystką z PiS gdyż słowa jej padły publicznie. 

Wyciekły taśmy. Naczelnik do policjanta ; "Policjancie ! Nie wracaj k...a bez 17 mandatów !". Widać brakowało policji kasy i mandatów do statystyki. Mógł naczelnik zmniejszyć limit i po kłopocie. Dziś by nie bluźnił. 

Wg. dziennikarza "Guardiana": "Rząd USA powinien się modlić". Powinien, powinien bo nadejdzie znowu Katrina jak nie dostaniemy obiecanych wiz do USA.  

Niektórzy chcą wyleczyć dziecko z homoseksualizmu. Może od siebie by zaczęli leczenie - leczenie psychiatryczne. Czy w ogóle można wyleczyć chłopaka i dziewczynę z heteroseksualizmu ? Jeśli tak, to wtedy można poddać terapii homoseksualnej dzieci. Najpierw jednak trzeba zapytać je czy chcą być innymi. Mnie jak ktoś chciałby zmieniać to odwrócił bym role a wtedy oni nie rozpoznali by siebie. 

Dlaczego Facebook jest cały niebieski ? Dlatego że nie jest czerwony. 

Zapowiedź nowych Angry Birds. "Sam wprowadzasz ptaki". - Przecież wiadomo że faceci sami wprowadzają i wyprowadzają ptaki z dziupli. No, czasami żona pomoże.  

Jak oświetlić ogród i taras? - Dobrym oświetleniem. 

Kolor tego lata to czerń w najnowszej kolekcji "H&M Summer Blacks". Chyba kolekcja ta przeznaczona jest tylko dla nieboszczyków. Takiej mody nie wolno narzucać żywym ludziom bo oczadzieją z radości. 

''Nie mogę patrzeć jak goście piją, jedzą i jak wynoszą jedzenie'' - wspomina były kelner. Zamiast im zazdrościć powinien on jadać z nimi. Wtedy widział by on tylko kelnera który dolewa wody do butelek z szampanem oraz jak gościom pluje do talerza na zapleczu bo się obraził na nich. A co goście mają powiedzieć na takich kelnerów ? Obrzydzenie bierze na wszystkich. 

14 lipca 2013

Kanalia

Tak można nazwać tych co grzebią w życiorysach tylko po to by zniesławić nielubianą osobę. Każdy zna nazwisko Cenckiewicz. Sławomir Cenckiewicz. Jest on pracownikiem IPN. Nazywa siebie historykiem. Jest młody i gówno wie, więc grzebie w papierach zapomnianych przez historię. Nie przeszkadzają mu materiały SB które mogły być sfabrykowane w celu szantażowania ważnych i niewygodnych osób. Tak działały służby za PRL. Ta kanalia, zwolennik PiS szuka informacji które mają zniesławić wrogów PiS. Największym wrogiem PiS a przede wszystkim Kaczyńskich jest Lech Wałęsa, założyciel i szef związków zawodowych "Solidarność" który obalił komunizm w Polsce. Mało było Cenckiewiczowi i jemu podobnym "świń" podrzuconych Lechowi Wałęsie to zabrał się on za jego żonę Danutę. Znalazł on w zapiskach SB informacje o braciach Danuty W. Wynika z nich że jej bracia notorycznie nadużywali alkoholu, wszczynali bójki i awantury a jej ojciec Zbigniew Gołoś skazany był za współudział w zabójstwie. Są nawet pretensje że Danuta W. w swoich pamiętnikach tych faktów nie opisała. 

Te kanalie z zazdrości niszczą legendę Polski, legendę Lecha Wałęsy. Jak wiadomo Kaczyńscy też brali udział w "Okrągłym stole" lecz wypominają to innym w tym i L. Wałęsie. Nie dostali Kaczyńscy i ludzie z jego otoczenia stanowisk po 1989 roku to postanowili zemścić się na Lechu Wałęsie i jego żonie. Już pisałem że Kaczyńscy i jego otoczenie nie zasłużyło na stanowiska państwowe a także nie powinni ich dostać bo byli nieodpowiednimi osobami. L. Wałęsa nazwał to ; "te osoby nie pasowały do jego koncepcji". Miał on na myśli ich wygląd zewnętrzny który jednoznacznie wskazywał iż te osoby nie mogą reprezentować narodu i państwa oraz brak u nich doświadczenia w politykowaniu i mściwy charakter. Dziś jego przewidywania się sprawdziły. Ci ludzie na co dzień szkalują imię L. Wałęsy nawet w katolickim Radiu Maryja i nie nadają się do prowadzenia kraju. Mowa o PiS i jego odpryskach jak Solidarna Polska i PJN. Nie liczy się dla nich legenda Polski czyli Polska a tylko własny interes. 

Trochę historii. W 1990 roku prezydentem został Lech Wałęsa i wtedy rozeszły się drogi z Kaczyńskimi. Wyżej napisałem - dlaczego. W 1993 roku J. Kaczyński napisał książkę w której mówił że potrzebna jest Polsce dekomunizacja i lustracja i wszyscy ( poza ludźmi z PZPR-u ) w tym i Lech Wałęsa o tym wiedzieli że tak należy zrobić. Problemem było jednak wykonanie tego zadania gdyż SLD weszło do władzy w 2005 roku i nie było możliwe dokonanie tych zmian. Oczywiście pretensje były do L. Wałęsy i do "Okrągłego stołu" a nie do SLD, J. Millera i A. Kwaśniewskiego z PZPR-u. To oni stali na drodze do realizacji lustracji i dekomunizacji. Kaczyńscy jednak nie chcieli zauważyć tych faktów bo zemsta była ważniejsza. Kaczyńscy powinni też wiedzieć że L. Wałęsa nie miał zaplecza politycznego jakie mieli Kaczyńscy w postaci partii Porozumienie Centrum a później PiS. Dlatego sam Wałęsa nie mógł przeprowadzić lustracji i dekomunizacji. Wiem że nie przekonają te fakty osiołków z PiS, bo one z natury są uparte i mściwe. 

Normalny człowiek wie, że u ludzi zajmujących ważne stanowiska państwowe i u autorytetów liczy się tylko ich przeszłość a nie rodziny, jej przodków i znajomych. Zawsze ocenia się tylko tę osobę a nie osoby postronne. Dziecko nie musi być takie samo jak jego rodzeństwo i rodzice. Wiadomo że nikt nie ma wpływu na los swojej rodziny i jej przodków. Trzeba być wyjątkową kanalią by grzebać w przeszłości przodków i te fakty wyciągać na światło dzienne. Najczęściej ludzie PiS i jego zwolennicy wyszukują u swoich wrogów pochodzenia żydowskiego. Jak do tej pory doszukali się oni tego pochodzenia u wszystkich swoich wrogów a to znaczy że kłamią. Nie możliwe jest by wszystkie te osoby miały pochodzenie żydowskie. Takich przypadków nie ma. Także nie wykluczam takiego pochodzenia u dużej ilości Polaków, gdyż przed wojną w Polsce i w Europie było bardzo dużo Żydów którzy łączyli się w pary z Polakami i to nie jest zbrodnią. Tak musiało być, gdyż takie były wtedy uwarunkowania. Z tego wynika że nie można obwiniać Polaków za pochodzenie. Kanaliom jak brakuje argumentów to i pochodzenie wykorzystają przeciwko swoim wrogom. 

Kanalia to taki typ człowieka który grzebie w gównie i wyciąga z niego niestrawności które jak wiadomo są w każdym kale. Warto pogrzebać w kupie Kaczyńskich i ich zwolenników. Na pewno znajdą się jakieś niestrawności. Może wtedy dadzą sobie oni spokój z oczernianiem innych ludzi. Także należy odróżniać przeszłość przodków od teraźniejszości. Chodzi o to że należy poznawać przeszłość ważnej osoby i o niej mówić, lecz nie wolno mówić o przeszłości jej przodków i rodziny. Każdy ma swój życiorys a nie innych osób i tylko on się liczy w życiu publicznym. Nie znaczy to że wolno wyciągać tym osobom wszystkie aspekty życia. Każdy ma prawo do swojej intymności - nawet prezydent, polityk i inne osoby publiczne. Nie wolno np. grzebać w sprawach osobistych i intymnych tych osób oraz nie wolno wyciągać na światło dzienne małoważnych a mogących skompromitować znaną osobę informacji. Wiadomo że kanalie wykorzystają każdą, nawet tą mniej znaczącą informację by komuś zaszkodzić. Precz z kanaliami ! Precz z Cenckiewiczem ! Precz z PiS-em i Kaczyńskim ! Nie można niszczyć legendy kraju w którym się mieszka w imię własnych interesów. Więcej w art. "Legenda o Lechu Wałęsie". 

13 lipca 2013

Ubój rytualny

Sejm nie zgodził się na ubój rytualny w Polsce. Większość Polaków jest zadowolona z tej sytuacji poza niektórymi rolnikami oraz Żydami. Oburzeni są rolnicy którzy narzekają że dużo stracą na zakazie uboju rytualnym bo eksportują mięso a także Żydzi mieszkający w Polsce i poza granicami bo je spożywają. Dla rolników ważniejsze są zyski niż prawo zwierząt do godnej śmierci. Natomiast Żydzi zachowują się jak państwo w państwie. Chcą oni by nasze państwo respektowało ich religię i zezwoliło na ubój rytualny. Po pierwsze ; państwo nie jest od tego by zaspokajać zachcianki którejkolwiek religii. Po drugie ; jak chcą Żydzi jeść mięso z uboju rytualnego to niech sprowadzają z Izraela. Po trzecie ; obcokrajowcy muszą respektować nasze prawo. 

Szczyt bezczelności. Jeden z ważniejszych rabinów w Polsce miał pretensje że Hitler zabił całe żydostwo burząc ich siedliska. Mówił on że przed wojną 2/3 najważniejszych instytucji oraz kultura żydostwa mieściła się w Warszawie i to zostało zburzone. Powiedział też że gdyby nie było II wojny światowej to Żydów w Polsce było by już trzy razy więcej czyli ok. 9 milionów. Stwierdził też że Polska to dobre miejsce dla Żydów. Takiej bezczelności to nikt jeszcze nie słyszał. Nic dziwnego że urodził się ktoś taki jak Hitler który wybił im z głowy siedlisko i panoszenie się po Europie. Do Żydów ( Izraelitów ) nadal nic nie dociera. Nie mogą ( lub nie chcą ) oni zrozumieć że Europa nie jest ich państwem i nie ma obowiązku przyjmować ich bez ograniczeń. 

Polska jest dobrym krajem bo tolerancyjnym, lecz są granice w przyjmowaniu obcokrajowców takie same jak w innych krajach. Nie mogą obcokrajowcy przekroczyć dopuszczalnej liczby ludności bo zagrożą rdzennej. Żydzi przed II wojną światową przekroczyli dopuszczalne normy w Europie a najwięcej w Polsce więc musiało dojść do reakcji. Najgorsze w ich zachowaniu jest to iż oni uważają że mogą mieszkać tam gdzie się im podoba i nikt nie ma prawa pyskować bo pochodzą oni z kraju katolickiego w którym na świat przyszedł Jezus Chrystus. Większej pychy im nie trzeba. Uważam że trzeba im "dać po nosie" by się nie panoszyli bezkarnie po Europie lekceważąc prawa poszczególnych krajów. 

Strach pomyśleć co by było gdyby dziś w Polsce liczba Żydów przekroczyła te 9 mln. o której mówił rabin. Nadal narzucali by oni nam swoją religię ortodoksyjną która nie jest do przyjęcia, nadal byśmy oglądali ich na każdej ulicy w czarnych strojach, z długimi brodami i z pejsami do ramion aż do obrzydzenia, nadal wprowadzali by swoją politykę do polityki, handlu, kultury itd. Takiego zachowania obcokrajowców żadne państwo by nie zniosło. 9 milionów obcokrajowców w tak małym państwie jak Polska to było by państwo w państwie. Żaden kraj tego by nie wytrzymał psychicznie. Do takich sytuacji nie wolno dopuszczać. 

Ich tradycja jest niezmienna od stuleci tak samo jak w krajach muzułmańskich a to jest nie do przyjęcia przez jakikolwiek normalny kraj. Tego nie chcą Żydzi zrozumieć i dlatego prowokują antysemityzm a później mają pretensje do całego świata. Życie się zmienia to i tradycje oraz kultura też musi się zmieniać. Nie można przez stulecia chodzić w tych samych strojach i nie modyfikować tradycji oraz kultury bo staje się to nudne. Można też obwiniać religię bo to ona narzuca te zachowania, lecz to nie usprawiedliwia panoszenia się po innych krajach i narzucania innym ludziom swojej religii, tradycji i kultury. 

Niezrozumiałe jest też i to że w Izraelu powstała druga religia tzw. ortodoksyjna skoro jest tylko jedna chrześcijańska. Uważam że należało by tę ich drugą religię i skupiska ortodoksów potraktować jak sektę z którą walczy każde państwo. Trzeba wiedzieć że w Izraelu władze walczą z ortodoksami więc dlaczego Polska i Europa nie miała by robić tego samego. Chrystus jest jeden i jedna powinna być religia. Nie może być odłamów religijnych. Uważam że Żydzi powinni zrezygnować ze swojej Tory na rzecz Biblii, bo Izraelici już korzystają tylko z Biblii. Wydaje mi się że jak Żydzi nie wyciągną wniosków z historii, to któregoś dnia urodzi się drugi Hitler.  

12 lipca 2013

Ludobójstwo

11 lipca to 70-ta rocznica zbrodni wołyńskiej. Zbrodnia ta rozpoczęła się pod nazwą "krwawa niedziela" bo nastąpiła w niedzielę. Ukraińcy okrążyły wtedy wsie z Polakami i wymordowali ich w bestialski sposób. To było gorsze niż ludobójstwo. To była rzeź. Pojawiły się różnice w ustaleniu określenia tego ludobójstwa. "Czystka etniczna o znamionach ludobójstwa". Tak sejm uchwalił określenie "ludobójstwo" które było na Wołyniu w latach 1939 - 1945. W tych latach Ukraińcy przy pomocy nacjonalistycznej o znamionach nazizmu bandy UPA w bestialski sposób wymordowali ok. 100 tys. Polaków tam mieszkających. 

Te bandy wymordowały także ok. 20 tys. Ukraińców głównie za to że pomagali Polakom i byli żoną lub mężem Polaka. Mordowali oni także żydów. Uważają oni że właściwie wtedy postąpili. Rząd PO nie przystał na określenie "ludobójstwo" bo nie chciał zatargów z Ukrainą która stara się o wejście do UE. Posłowie PO powiedzieli po głosowaniu że nie chodziło o dobre relacje z Ukrainą a tylko o poprawę słupków w sondażach bo niewielką ilością głosów przegłosowano uchwałę rządową w tej sprawie. Głupi rząd to i głupie wytłumaczenie. Po pierwsze ; sejm nie ma prawa określać czynów które i tak każdy sam je określa ( najczęściej właściwie ) tak jak uważa a po drugie ; nie można ludobójstwa nazywać inaczej niż ludobójstwo. 

Jeżeli nastąpiło wymordowanie dużej grupy ludności nie ważne z jakiego powodu, gdzie i przez kogo, to trzeba te czyny nazwać po imieniu czyli - ludobójstwo. Innego określenia nie ma na te zbrodnie. Uważam że należało by przyjąć określenie "ludobójstwo", by dać po mordzie ugrupowaniom nacjonalistycznym Ukrainy za ich reaktywację. To one nie pozwalają na pojednanie a nie Polska. Polska nie może korzyć się przed spadkobiercami zbrodni wołyńskiej i nazistowskiej. To Ukraina powinna przeprosić Polskę za swoje zbrodnie jednocześnie nie pozwalając na działalność ugrupowaniom nacjonalistycznym w swoim kraju.  

Trzeba przypomnieć że Ukraina reaktywowała ugrupowania nacjonalistyczne które czczą szefa bandy UPA Banderę. Postawili mu także pomnik pod którym zbierają się co roku jego zwolennicy i składają kwiaty. To wystraszyło nasz rząd. Był także organizowany niedawno wyścig pokoju pod patronatem szefa bandy UPA Bandery gdzie zażądano przejazdu kolarzy przez część Polski ale rząd odmówił wtedy tego przejazdu ze względu na zaszłości historyczne. Rząd odmówił wtedy tego przejazdu dopiero po reakcji społeczeństwa i niektórych partii politycznych. 

Przeciwko nazwie "czystka etniczna" były środowiska prawicowe w tym i PiS. Obłudny PiS wytyka innym nacjonalizm a sam go preferuje reaktywując byłych nazistów chodząc co roku pod pomnik Romana Dmowskiego składając pod nim kwiaty. Także zgadza się PiS i J. Kaczyński z hasłami narodowców i kiboli. Można być za sprawami Polski, ale nie za nazizmem który narusza byt nawet swoim obywatelom. 

Dobre relacje międzynarodowe nie polegają na uległości, lecz na ujawnieniu prawdy i wzajemnym wybaczeniu. Każdy kraj ma ciemne strony w swojej historii i dlatego każdy kraj powinien przyznać się do swoich błędów. Trzeba wiedzieć że nie da się ukryć prawdy historycznej. Ona ukryta jest w faktach których nie da się zmienić. Trzeba także wiedzieć że Polska nigdy nie wchodziła na obce tereny bez powodu. Bez powodu wchodziły za to na nasze tereny Niemcy i Rosja a także i Szwecja. Pomijam obce wojska które przechodziły przez nasz kraj w wyniku działań wojennych i wychodziły po ich zakończeniu. Polska jeżeli wchodziła na obce tereny to tylko po to by przepędzić wroga a że zajęła czasami część obcych terytoriów to tylko w ramach zdobyczy wojennych a także dlatego by dać wrogom nauczkę na przyszłość. 

Uważam że za te zbrodnie odpowiada także Rosja, bo trzy razy wchodziła do Polski wraz z Niemcami w celu zaboru tych ziem pod nazwą "kolejny rozbiór Polski". Czwarty rozbiór nastąpił po II wojnie światowej. Polska miała uzasadnienie zajmując zachodnie tereny Ukrainy przed II wojną światową gdyż Rosja uparcie dążyła do wkroczenia na tereny Polski by je zająć i wprowadzić komunizm. Marszałek Józef Piłsudski przepędził ich wtedy pod Moskwę a wycofując się zostawił na wszelki wypadek swoje wojska na zachodnich terenach Ukrainy.  

Wiedział on że kacapy nie odpuszczą i powrócą. Wiedział on że lepiej bronić ziem polskich z dala od nich. W związku z tym że Piłsudski musiał trwać na wschodniej flance ( zachodnie ziemie Ukrainy ) dosyć długo ze swoim wojskiem to chciał nie chciał osiedlały się na tych terenach polskie rodziny. Potem te ziemie zostały przyłączone do Polski bo Ukraina była za słaba by obronić się przed najazdem komuchów z Rosji. Później popełniono błąd i wycofano z tych rejonów gen. Rozwadowskiego który miał nadzór nad tymi terenami. Sam Piłsudski jego odwołał bo uważał że nie ma już zagrożenia ze strony Rosji. Te tereny zostały osłabione a Ukraińcy wykorzystały to podczas II wojny światowej i wymordowali mieszkańców tych ziem czyli Polaków. 

Tak wygląda historia Polski i Ukrainy z tamtych czasów. Wynika z niej że Ukraińcy nie powinni nas Polaków tak potraktować jak zrobili to na Wołyniu w 1943 roku. W końcu dla ich dobra stacjonowały u nich nasze wojska. Wtedy wystarczyło ich przesiedlić gdy weszły wojska sowietskie do Polski tak jak robiono to później z kresowiakami i innymi narodami związku radzieckiego. Do dziś tylko Polska stawia opór najeźdźcom ze wschodu i z zachodu a Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa i Estonia im ulega. Polska od zawsze zabiega o sojusze z tymi krajami by radzić sobie z wiecznymi wrogami lecz bez odzewu. Na braku tych sojuszy tracą wszyscy. One powinny być zawarte mimo wejścia do UE powyższych krajów. 

P.S. Nazwa Kacap pochodzi od szefów sowietskich gdyż oni stali na czele KC czyli na czele komitetu centralnego socjalistycznego związku radzieckiego zaczynając od W. I. Lenina poprzez J. Stalina, Chruszczowa, L. Breżniewa a skończywszy na Gorbaczowie. Czytaj także art. ; "To nie są ludzie". 

11 lipca 2013

Referendum na 100 procent

Prezydent Br. Komorowski wyskoczył z projektem który ma wymusić 100-procentowy udział wyborców w referendum do odwoływania samorządów. W brew pozorom nowa ustawa ma jednak tylko utrudnić odwoływanie samorządów. Każdy wie, że trudno uzbierać więcej niż 50 % chętnych do udziału w referendum a przy nowej ustawie w tej sytuacji nie będzie możliwe zorganizowanie referendum. Oznacza to że nie będzie można odwoływać kogokolwiek. Prezydent uważa że powinno być co najmniej 60 % głosów "za" by odwołać kogokolwiek. Do tej pory udział w referendum brało zaledwie 30 do 40 % ludności a większość z nich była za odwołaniem wójta, burmistrza, prezydenta miasta i samorządów bo tylko zainteresowani brali udział w tym referendum. Tak można było każdego odwołać i to przeszkadzało PO. Te 30 czy 40 % oraz zwykła większość wystarczała by odwołać samorządowca lub inną osobę publiczną. To nie spodobało się PO, rządowi i prezydentowi więc oni postanowili zmienić zasady na własną korzyść. 

Trzeba wiedzieć że 100-procentowe referendum to utopia. Nie da się zmusić do wyjścia z domu wszystkich uprawnionych do głosowania. Może prezydent liczy na to że pomoże internet, lecz nie każdy ma do niego dostęp. Impulsem do zmiany ustawy było referendum w Elblągu w którym udział wzięło poniżej 50 % uprawnionych do głosowania i to że PO przegrało tam z PiS-em. Też jestem zdania że tylko większość ( czyli powyżej 50-procentowa frekwencja i więcej niż 50 procent głosów "za" ) powinna odwoływać niechcianych i skompromitowanych ludzi władzy. Tak jest uczciwie. Z tego powodu nie można przesadzać i wymagać nie do zrealizowania cudów w nowej ustawie. 

Tylko jak zmusić ludzi by chodzili na referenda gdy mamy niechcianych polityków i samorządowców we władzach ? Oni pochodzą z partii które już rządziły Polską przez 20 lat i zostali odrzuceni przez wyborców a niektórzy dłużej rządzą bo byli we władzach PZPR za PRL-u. Wciąż oglądamy te same gęby a to nudzi każdego, zwłaszcza że nie zasłużyły się one dla Polski dobrymi czynami. Jeśli już wybieramy te same partie to tylko dlatego że nie ma alternatywy. Ci politycy kierują się tylko swoją ideologią zamiast potrzebami ludzi a do władz samorządowych też wybiera się ludzi z opcji politycznej. Takich ludzi nie chce się słuchać i oglądać a co dopiero wybierać lub odwoływać ich. W takim układzie politycznym ludzie nie chcą chodzić nawet na wybory. Tylko ok. 50 % deklaruje że będzie chodzić na wybory. 

Z tego faktu należy wyciągać wnioski a nie zmieniać i dopasowywać do polityków ustawę. Jak widać w polityce mamy "same głąby" które tego nie chcą zrozumieć i zmienić swoich zachowań względem wyborców tak, by wyborcy chcieli uczęszczać na każde wybory i ich wybierać na następne kadencje. Polityka już tak się zdegenerowała że politycy dopasowują prawo do własnych potrzeb ludzi mając za nic. Tak postępuje teraz PO bo spada jej w sondażach za pychę, cynizm, arogancję, za zabieranie biednym i dokładanie bogatym, za ustawy które spychają związki zawodowe na margines bo rząd Tuska chce narzucić większe niewolnictwo niż już mamy, za tworzenie bezrobotnych i bezdomnych utrzymując wciąż niskie płace, wprowadzając umowy śmieciowe i pracę do 67 roku życia oraz za wprowadzanie innych niechcianych ustaw. 

I co z tego ? - chciało by się powiedzieć. Jak na razie niewiele z tego wynika, bo naród nie ma z czego wybierać. Można odrzucić w referendum i przy przedterminowych wyborach partię Tuska PO, lecz w jej miejsce wejdzie PiS z Kaczyńskim - czyli jeszcze większe zło. PiS teraz będzie jeszcze większe zło gdy wygra wybory, bo religijna Tv Trwam ks. Rydzyka ziejąca nienawiścią do innych niż środowiska katolickie i pisowskie dostała koncesje na multipleksie. Telewizja to władza i każdy o tym wie. W tej sytuacji trudno się Polakowi odnaleźć, bo nie ma z czego wybierać. 

10 lipca 2013

Nie ma zgody

Nie ma i nie będzie zgody w narodzie gdy publicznie ogłasza się swoje poglądy które odbiegają od normy i od rzeczywistości i które są ukierunkowane w jedną stronę, tylko do określonej grupy. Chodzi mi o wpajanie społeczeństwu ideologii przez znane osoby zamiast realiów i normalności. Dopóki każdy sam dla siebie stosuje swoje ideologie to można znieść, ale gdy stosuje je do innych to już nie ma na to zgody. Także nie wolno przekazywać swoich ideologii w publicznych miejscach jak na plakatach, na banerach, na pikietach, w szkołach, na uczelniach, w radiu i telewizji czy w internecie gdyż przekaz ten jest odbierany przez miliony odbiorców. Ludzie byli normalni dopóki ktoś z autorytetów lub ze znanych osób nie wyskoczył ze swoją ideologią publicznie. Gdyby Lenin i Hitler nie wyskoczyli publicznie do mas ze swoją ideologią to dziś nie wiedzieli byśmy co to jest komunizm i nazizm. 

Można przekazywać szerokiej publiczności swoje racje pod warunkiem że nie są one przesiąknięte ideologią np. rasistowską, religijną, polityczną jak m.in. lewicową, prawicową i liberalną. Każdy ma prawo mieć i wyrażać swoje poglądy, ale nikt nie ma prawa wymuszać by one przerodziły się w ideologię i były respektowane przez ogół. Każda ideologia jest ograniczona tylko do swoich tez i jest kierowana tylko do wąskiej grupy społecznej. Z tego powodu nie może ideologia jakakolwiek być kierowana do mas. Politycy powinni wiedzieć że kierują narodem który składa się z wielokulturowości i dlatego powinni oni myśleć o wszystkich a nie tylko o swoich wyborcach gdy tworzą ustawy. Do tej pory tylko PO stara się myśleć o wszystkich ludziach jednak zapomina o większości z nich bo większość to ci najmniej zarabiający i ci najbiedniejsi oraz niepełnosprawni. PO jest jak mówi liberalna, lecz i taka nawet nie jest bo preferuje liberalizm tylko do bogatych i do władzy. To znaczy że PO nie jest partią a tylko ugrupowaniem które działa jako lobby biznesu i finansistów. Takich partii też nie powinno być na scenie politycznej. Każdy polityk powinien wiedzieć że ważniejszy jest los człowieka niż autostrady, stadiony czy oczyszczalnie ścieków które mogą poczekać na swoją kolej bez uszczerbku na zdrowiu. 

Nawiązuję tym artykułem do kolejnych wystąpień profesora Zygmunta Baumana, który za PRL-u był pracownikiem Uniwersytetu w Warszawie a dziś wygłasza na uczelniach i zachwala były ustrój komunistyczny. Z tego powodu jego wystąpienia są zakłócane przez narodowców którzy uważają że nie potrzebna Polsce jest promocja komunizmu i komunisty z KBW za publiczne pieniądze. Ostatnio Bauman miał swoje wystąpienie w Poznaniu w Centrum Kultury Zamek i jak zwykle narodowcy ( kilku działaczy z Młodzieży Wszechpolskiej ) go zaatakowali. Narodowców zbulwersowała zbieżność dat czyli jego wystąpienie akurat w rocznicę krwawego stłumienia robotniczego protestu 28 czerwca i też w Poznaniu. 

Donald Tusk mówił po tym incydencie że "nie ma zgody na obrażanie polskich uczonych". "Nie można udawać, że jak ktoś niesie symbol swastyki, używa brutalnych słów wobec polskich uczonych, to to jest lekkie wykroczenie". "Konieczna jest zdecydowana reakcja". - Wreszcie Tusk zauważył że należy zweryfikować podejście do nacjonalistycznych incydentów przez polskich sędziów. Do tej pory i rząd i sądy lekceważyli sygnały o reaktywowaniu się grup nacjonalistycznych które zagrażają porządkowi w kraju. Przybywa takich ugrupowań z dnia na dzień coraz więcej i pokazują one swoje "pazurki". Nawet przyznaje się im miejsca w mediach by wygłaszali swoje chore poglądy. Traktuje się je jak równoprawne z innymi partiami. Nie wpuszcza się ich jeszcze na uczelnie gdyż swoim rozumem "nie dorastają oni do pięt" studentom i profesorom. Sądy też lekceważą te zjawisko. W jednym przypadku sąd uznał swastykę za "symbol szczęścia" i uniewinniono narodowca-przestępcę. 

Jak zwykle w błąd wprowadzają ludzi symbole i hasła każdego kontrowersyjnego ugrupowania. Ludzie nie reagują gdy eksponowanym symbolem jakiejś grupy jest np. krzyż katolicki, godło kraju, flaga narodowa a także hasła mówiące o szczęściu i dobrobycie. Rzadko kto domyśli się że za takimi symbolami i hasłami kryje się podstęp. Stąd jest przyzwolenie na te skrajne ugrupowania. Uważam że należy lepiej się przyglądać symbolom i hasłom by wiedzieć co te ugrupowania sobą prezentują. Nie można ulegać złudzeniom. 

Wracając do tematu ; kto ma zwracać uwagę na przeszłość osób które do nas przemawiają z trybun sejmowych i w auli uniwersytetu ? Jak na razie narodowcy wyręczają rząd który powinien sam zadbać by osoby o poszlakowanej przeszłości nie występowały publicznie. Ustawy o dekomunizacji oraz o zakazie propagowania komunizmu i faszyzmu już są. Brak tylko woli rządu by wprowadzać te zapisy w życie. Jest brak woli ze strony partii i rządów bo ciągle działa "Okrągły stół". Znaczy to że dopóki nie zaora się układów wynikających z "Okrągłego stołu", to dopóty nic się nie zmieni. 

Przez "Okrągły stół" nadal płaci się stanowiskami czy to w sejmie, czy to w sądach byłym PZPR-owcom z PRL-u jak m.in. ; Leszek Miller - szef SLD, Włodzimierz Cimoszewicz - zasiada w senacie jako poseł niezależny, Józef Oleksy - członek SLD, Aleksander Kwaśniewski - były szef SLD, dostał stołek prezydenta, Wojciech Jaruzelski - doradca rządu PO w sprawach Rosji, dostał stołek prezydenta, Orzechowski - przeszedł z SLD do Ruchu Palikota a teraz jest w lewicowej Europa Plus do której to partii ściąga on wszystkich komuchów z PRL-u i obecnych oraz ukryci w różnych służbach UB-ecy i SB-ecy. Takie państwo faktycznie ma problemy z tożsamością i nie może stać się sobą. Do tego każde ugrupowanie ciągnie kraj w swoją stronę ze szkodą dla kraju. Każde z nich uważa że tylko ono ma rację i ono jest najbardziej potrzebne krajowi. W ten sposób każdy Polak jest ogłupiany bo "rozciągany" na wszystkie strony ideologii które się mnożą. Brak wspólnej wizji dla kraju, bo każde ugrupowanie swoje stawia najwyżej. Egoizm wypiera rozsądek. Szukajmy normalnych ludzi i bez ideologii do kierowania krajem. 

09 lipca 2013

Bezprawie spółdzielni mieszkaniowych

Każdy wie, że Spółdzielnie Mieszkaniowe to "państwo w państwie". Nawet rząd nie radzi sobie z tą zmorą bo w sejmie są lobby tychże spółdzielni. Lobby te ma tak duże "przebicie" w sejmie bo S. M. mają jeden z największych majątków porównywalny do majątku średniego miasta. Co jakiś czas jest nowelizowana ustawa o S. M., lecz za wolno przebiegają zmiany na korzyść lokatorów. Bezprawie w S.M. wychodzi wraz z nowymi przepisami dotyczącymi S.M. Weszła od lipca tego roku nowa ustawa o segregacji i wywozie śmieci i z tego powodu wyszły też nieuczciwe przepisy jakimi posługują się S. M. w Polsce. Te przepisy dla lokatorów, a raczej przeciwko nim S. M. sama sobie wymyśla. M.in. wymyśliła sobie ona żeby lokatorzy podawali personalia wszystkich osób które są zameldowane na stałe lub przebywają czasowo lub na stałe ale bez zameldowania w mieszkaniu lokatora danej S. M. Ostrzegła też że kto tego nie zrobi to zapłaci wyższą stawkę za wywóz śmieci. Ta informacja została ujawniona przez prezesa Michała Marcinkowskiego ze S. M. Piast w Katowicach. 

Lokatorzy pytają się - po co im te informacje ? Prezes tej spółdzielni odpowiada - "nie żądamy przecież żadnych informacji, których już nie mamy. Musimy tylko je zweryfikować, by podać do urzędu miasta prawdziwe i aktualne dane". Perfidnie wymigał się od odpowiedzi prezes, gdyż nie dał on odpowiedzi na temat zbieranych informacji o osobach na stałe lub chwilowo mieszkających u lokatorów a które nie są zameldowane w tej spółdzielni lecz gdzie indziej. Tych informacji żądają S. M. od swoich lokatorów a nie mają prawa gdyż te dane są chronione. Także niepotrzebne jest uaktualnianie danych lokatorów co jakiś czas, gdyż spółdzielnie na bieżąco mają te dane od lokatorów - tak naprawdę one nigdy nie zmieniają się. Chyba że nastąpi zmiana lokatora. Lokatorzy wg. spółdzielni mają także zgodzić się na ustalanie opłat za windę od osób mieszkających czasowo lub na stałe lecz bez zameldowania. Wydaje mi się że z czasem S. M. będą pobierać także wyższe opłaty za pozostałe statutowe opłaty które są naliczane na podstawie ilości osób jak ktoś ich nie powstrzyma. 

To jest bezprawie spółdzielni. Łamią one m.in. ogólne prawo o ochronie danych osobowych oraz uzależniają od ich braku wysokość stawki za wywóz śmieci. Ustawa jednak ( ta stara i ta nowa ) uzależnia wysokość stawki za wywóz śmieci i za inne statutowe opłaty ale tylko od osób na stałe zameldowanych. Nie ma w nich mowy o innych osobach, bo nie może być mowy o osobach wirtualnych. Nie wolno pobierać opłat od osób które są zameldowane gdzie indziej i to jest zrozumiałe i każdy o tym wie, lecz jest bezsilność wobec "państwa w państwie" które kieruje się własnymi przepisami a państwo ( rząd ) im pomaga w tym. 

Niestety, pozostał PRL-owski model funkcjonowania S. M. więc spółdzielnie potrzebują dodatkowych danych o lokatorach - ale te zbędne jak m.in. informacje o osobach przebywających u lokatorów chwilowo lub na stałe bez zameldowania, lokatorów numery telefonów, e-maile, adresy miejsc pracy itd. Prezes przyznaje że "to lekka przesada z tym straszeniem lokatorów a jeśli chodzi o windy to pytamy po to żeby w razie zmian po raz kolejny nie wysyłać ankiet. Dziś za korzystanie z nich płaci się od powierzchni mieszkania". Samo płacenie za windę od powierzchni mieszkania jest już naciąganiem gdyż właściwą opłatą jest ta, którą pobiera się od ilości osób zameldowanych w spółdzielni mieszkaniowej. Tylko niektóre spółdzielnie pobierają opłaty od ilości osób zameldowanych. 

Kolejnym bezprawiem spółdzielni jest wymuszanie na lokatorach by sami na własny koszt wywozili resztki po remoncie mieszkania. Jak wiadomo, lokatorzy w miastach mieszkają w takich a nie innych warunkach i dlatego wnoszą opłaty za wywóz śmieci - ale za wywóz wszystkich śmieci. Innego zapisu w statucie spółdzielni nie ma i nie może być. I to tylko oni mają prawo decydować o tym co chcą wrzucać do ogólnego śmietnika. Spółdzielnie za to mają obowiązek ułatwić lokatorom wywóz wszystkich śmieci bez dodatkowych opłat gdyż takie zostały już uiszczone w czynszu. Można się domyślić że spółdzielnie ( prezesi i zarządy tych spółdzielni ) chcą dodatkowo zarobić na naiwności lokatorów i dlatego same wymyślają swoje bezprawne przepisy. 

Powodem niemożności w zmianach na korzyść lokatorów jest m.in. prezes i zarząd S. M. Oni czują się jak właściciele wszystkiego co dotyczy spółdzielni i dlatego bezkarnie ustalają swoje reguły. Zebrania lokatorów nie wiele wnoszą na rzecz zmian bo decydujący głos ma prezes i zarząd. Z tego powodu lokatorzy niechętnie przybywają na zebrania. Taki, komunistyczny model nie pozwala zmienić czegokolwiek na korzyść lokatora. 

S. M. mają jeden z największych majątków i prezesi dobrowolnie nie zrezygnują z niego. Potrzebna jest dodatkowa ustawa o S. M. Prezesi S. M. uważają że ten majątek jest ich własnością i sami nim rozporządzają. Uważam że to lokatorzy powinni sami decydować o tym majątku i w jaki sposób go wykorzystać skorą są jego prawowitym właścicielem a nie spółdzielnie. Uważam że zyski jakie mają spółdzielnie ze swojej działalności ( budowa nowych domów, sprzedaż mieszkań po eksmitowanych lokatorach, pobieranie opłat za wynajmowanie mieszkań, itd ) powinny być transparentne i podawane do wiadomości lokatorów. Nadal spółdzielnie nie zwracają rynkowej wartości mieszkania eksmitowanym lokatorom, oczywiście po odliczeniu np. zadłużenia powstałego z powodu nie płacenia czynszu. 

Te pieniądze prezesi bezprawnie sobie przyznają. Pomijam mieszkania wynajmowane. Tak nadal nie może być. Potrzebna jest niestety kolejna nowa ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych - a tak naprawdę to należy skasować te spółdzielnie o korzeniach PRL-owskich zastępując je "Wspólnotami Mieszkaniowymi". Należy także majątek spółdzielni przekazać tym wspólnotom by to mieszkańcy decydowali o nim a nie zarząd wspólnot mieszkaniowych i po to by nie popełniać tych samych błędów. PO szykuje się do zmiany ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, lecz preferuje tylko bogatych. 

08 lipca 2013

Ile państwo nam zabiera ?

Połowa dla ciebie, połowa dla mnie. Wydawało by się że jest to sprawiedliwe, lecz tak nie jest. Państwo już 53 % zabiera dla siebie z naszych środków a ma zamiar jeszcze w tym roku zabrać nam kilka procent. Oficjalnie te środki są przeznaczane w większości na bieżące wypłaty rent i emerytur oraz na służbę zdrowia. Tak mówią media które sieją propagandę rządową. Faktycznie tylko kilkadziesiąt procent idzie na te świadczenia. Pozostała część idzie m.in. na wojsko, Policję, samorządy i kulturę a reszta czyli ok. 50 % idzie na polityków oraz na urzędników państwowych. Tych urzędników z roku na rok naszym władzom przybywa i to oni potrzebują coraz to nowego zasilania. Politycy niby chcą skasować finansowanie partii politycznych ( mówią tak tylko pod publiczkę ), lecz do tego nigdy nie dojdzie. Żadna partia na to się nie zgodzi bo są to ogromne środki. PO zostało nawet ok. 60 mln. zł. z tej dotacji. mimo zasilania i premiera i prezydenta oraz ich żon na garnitury i kiecki a także wydawania tych środków na hulanki i swawole członków partii co jest niedozwolone. Ta sprawa trafiła pod lupę. 

Także nie można wierzyć rządowi że dopłaca on do rent i emerytur i dlatego musi nam ciągle dodatkowo zabierać. Jak wiadomo ciągle dwa razy więcej ludzi pracuje na rencistów i na emerytów. Ta różnica trwa nadal. Wynika z tego faktu to, że nie powinno brakować środków na te świadczenia i one powinny być dwa razy większe niż są. Z tego wniosek jest taki, że rząd nami manipuluje czyli oszukuje. Do dziś rząd nie przedstawił nam, społeczeństwu raportu - ile i na co wydaje on środki budżetowe. Tego raportu też domaga się ciągle PiS. Wynika z tego że środki te przeznacza się na inne cele niż renty i emerytury a potem może ( lub nie bo rząd oszukuje ) ich brakować. Obsługa wydawania rent, emerytur i świadczeń z Opieki Społecznej też za dużo kosztuje. Za dużo kosztuje państwo bo komplikuje się zasady ich przyznawania zamiast ich upraszczania oraz za dużo zatrudnia się do tej obsługi urzędników i za dużo płaci się im. Taka polityka rządu roztrwoni każdą ilość pieniędzy a wiele z nich trafia nie wiadomo gdzie. Uważam jak każdy, że powinna być znana i nienaruszona pula przeznaczona na te świadczenia ( poza wydatkami na te świadczenia ) a także powinny być one pod kontrolą społeczną. Gdy będzie tak jak do tej pory że nikt nic nie wie, to rząd "puści nas rencistów i emerytów z torbami". 

Rządy wymyślili parapodatki by mieć w niekontrolowany sposób przypływ środków do budżetu dla tych darmozjadów-urzędników. Część z tych zebranych parapodatków idzie na urzędników a reszta nie wiadomo gdzie, bo nie ma zapisu w budżecie rocznym na co one mają być przeznaczane. Nie ma takiego zapisu bo nikt nie wie jakie będą wpływy z parapodatków a także i z tego powodu, gdyż powstają one ( parapodatki ) spontanicznie. Ogromna część z tych 50-ciu procent trafia do rąk polityków, prezesów, menadżerów, dyrekcji oraz zarządów firm i instytucji wg. zasady wprowadzonej przez PO ; iż dobry pracownik, to dobrze opłacony pracownik. Dziś tych dobrze opłaconych rząd wyrzuca i wymienia na innych bo się nie sprawdzają. Może za dużo rząd im płaci ? Jakoś tej zasady ( iż dobry pracownik, to dobrze opłacony pracownik ) rząd nie stosuje do tych co odprowadzają podatek na tych darmozjadów rządowych i to jest zastanawiające. Gdzie tu równość i sprawiedliwość ? 

Nie każdy wie, ale płacący podatek powinien dużo więcej zarabiać niż ci co żyją z naszych podatków. Rozumowanie jest bardzo proste. Przykład jednoosobowej spółki ; pracownik tej spółki w ciągu miesiąca wytworzył produkt lub usługę o wartości np. 10 tys. zł. Z tego musi państwu odprowadzić podatek w wysokości ok. 20 % czyli 2 tys. zł. Zostaje mu 8 tys. zł. i żeby zatrudnić np. prezesa czy kierownika może mu zapłacić tylko ok. 2 tys. zł. gdyż resztę musi zatrzymać na amortyzację, czyli na dalszą działalność firmy oraz na własne i rodziny utrzymanie. Może on też zatrudnić innych pracowników, lecz nie może im płacić więcej niż ma zysków ze swojej działalności. Wtedy zostaje mu mniej na prezesa czy zwykłego pracownika oraz mniej do własnej dyspozycji, lecz liczy się z tym że tak musi być. To przekłada się na tych co żyją z podatków pracownika. 

Z tej teorii wynika to, że i pracownicy zatrudniani przez rząd a opłacani z podatków nie powinni zarabiać więcej niż 2 tys. zł. na miesiąc. Niestety, rząd te 20 % podatku zabranego pracownikowi rozdziela wg. własnego widzimisię. Większość z podatków przeznacza dla swoich urzędników zamiast na potrzeby ludzi i kraju jak służba zdrowia, opieka społeczna, bezpieczeństwo, stawianie ważnych i niezbędnych dla ludzi i kraju inwestycji tylko wg. posiadanych środków. Do tego rząd wydaje na swoje fanaberie więcej niż powinien, czyli więcej niż posiada środków. Wtedy zabiera resztki jakie zostają z pensji zwykłego pracownika odprowadzającego podatki oraz w postaci parapodatków a także od innych ludzi podnosząc ceny. Tak jesteśmy biedniejsi o te 53 %, odliczając przymusowy podatek dochodowy 18-sto i 32-procentowy PIT i CIT.   

Już pisałem że - państwo im więcej nam zabiera, tym więcej chce i końca nie ma tego zabierania a ludzie stają się coraz biedniejsi. Tym sposobem rośnie dziura budżetowa zamiast maleć. Tak państwo zabrało nam już 53 % z naszych zarobków. Faktycznie zabrało nam dużo więcej bo nadal nie płaci nam tak jak powinno w płacach, rentach, zasiłkach i emeryturach. Płace powinny być wyższe co najmniej 10-krotnie niż obecnie a przez to i świadczenia od państwa. Na haracze zbierane od podatników i nie tylko składają się podwyżki cen oraz różnego rodzaju podatki - podatek dochodowy, podatek VAT, akcyza która nie jest podatkiem a państwo przekształciło ją w podatek, oraz parapodatki których z roku na rok przybywa. Wyjątkową perfidią ze strony państwa jest to że ono wprowadza parapodatki, bo parapodatki to takie podatki które można mnożyć bez ograniczeń. Jest to oczywiście nielegalne i bezprawie, ale kto temu się sprzeciwi ? Społeczeństwo zostało nauczone tak, że państwo może robić co chce. Najwyższy czas odwrócić role i nauczyć państwo czyli rząd, co mu wolno a co nie, tak jak zrobiono to w Egipcie. Tam armia weszła, wyrzuciła prezydenta, ludzie powiedzieli że nie chcą islamizacji kraju oraz dyktatury rządzących i jest spokój. Wszyscy wiemy że żaden rząd nie ustąpi po dobroci. 

07 lipca 2013

Ile wyniesie twoja emerytura ?

ZUS od poniedziałku wysyła do 16 mln. pracujących Polaków listy, w których ma podać wysokość emerytur za 5, 10 czy 30 lat pt. - "Informacja o stanie konta ubezpieczonego w ZUS według stanu na 31 grudnia 2012 r.". Podobnie jest w Szwecji. W liście ma być podana suma naszych składek w ZUS oraz wyliczona na ich podstawie emerytura. Z obliczeń wynika że średnia emerytura za parę lat wynosić będzie ok. 20 do 30 % naszych zarobków. To z powodu nowego systemu który obowiązuje od 2009 roku w którym liczą się tylko nasze składki. W starym systemie emerytalnym emeryt dostawał średnio 60 % ostatniej pensji bo dotowało państwo. Jak oblicza się przyszłą emeryturę ? ZUS sumę zgromadzonych przez nas składek podzieli przez statystyczną długość życia wyrażoną w miesiącach. Według GUS emeryt będzie żył jeszcze 196 miesięcy po przejściu na nią w wieku 67 lat. Długość życia po 67 roku życia zrównano z kobietami. 

Będą zapewnione emerytury minimalne ( dziś to ok. 830 zł brutto ), ale tylko dla osób które miały minimalny 25-letni staż pracy. Wcześniej ten okres wynosił 20 lat pracy. Tym osobom dopłaci państwo. Ci co pracowali krócej niż 25 lat dostaną tylko tyle ile im wyliczono za ten okres. Osoby które zapisały się do OFE dostaną dodatkowo emeryturę z II filaru. Z OFE dostaną oni na podstawie składki 2,3 % ( dziś to 2,8 % ) a pozostałe 5 % ( dziś 4,5 % ) dostaną z nowego subkonta w ZUS. Ministrowie finansów i pracy zapowiedzieli w środę kolejne cięcie składek do OFE. 

Jak ogłupiać, to od dziecka. Rząd będzie teraz dzieci uczyć ekonomii by były one coraz głupsze. By one nie rozumiały faktycznych zasad ekonomii a tylko te podawane za pomocą propagandy i nie znały prawdy np. - dlaczego mają niskie emerytury, gdy uda się im dożyć do 67 roku. Bohdan Wyżnikiewicz też ma wątpliwości, czy wszyscy zrozumieją kwoty, jakie ZUS wyliczył w listach. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz tak zaproponował by o ubezpieczeniach społecznych uczyły się już dzieci i młodzież w szkołach. P. minister edukacji Krystyna Szumilas dostała już list w tej sprawie. Na uczelniach uczyć ma Towarzystwo Ekonomistów Polskich z udziałem byłych członków Rady Polityki Pieniężnej. Chyba nikt nie zauważył że to rządowi ekonomiści będą uczyć dzieci i młodzież ekonomii. Warto tu zadać pytanie - dlaczego rząd ma uczyć ekonomii a nie niezależne instytucje ekonomiczne ? Jak do tej pory ekonomia która ostała się nam po moskiewskiej szkole z czasów PRL nie została poprawiona w naszych książkach a to może wypaczać właściwe pojęcia o ekonomii. 

Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową twierdzi że "jak ludzie zorientują się że emerytura z ZUS to za mało żeby przeżyć to zdecydują się dłużej pracować". Ten oszołom osiągnął już wiek emerytalny, emerytury nie pobiera i dalej pracuje. Jak ma się dobrą, rządową pracę i płacę to można dłużej pracować. Takie osoby na pewno odłożyły sobie z godziwej pensji by mieć godziwą emeryturę. A co reszta ma ? Już zdanie  "za mało żeby przeżyć" mówi samo za siebie. Znaczy to że niektórzy zdają sobie sprawę z tego że czekają nas głodowe emerytury przy rządach Tuska i PO. Mówił on także, że ludzie jak dłużej będą pracować to odłożą więcej kapitału a on będzie dzielony przez mniej miesięcy a to ludziom zwiększy emeryturę. Co za perfidna bajka ? Wiadomo że jak dłużej ktoś pracuje to więcej odłoży w składkach a to zwiększy teoretycznie wysokość emerytury. Nie warta skórka wyprawki, gdyż niewiele i niezauważalnie się zwiększy wtedy emerytura. Stanie się tak, gdyż do czasu pobierania emerytury wzrosną ceny na towary i usługi. 

Niestety, ludziom pracy nie o to chodzi by pracować jak najdłużej by mieć wyższe emerytury bo to nie sztuka, czyli pracować wg. rządu do śmierci bo rzadko kto dożyje wieku 67 lat, lecz chodzi im o godziwe emerytury pracując do 60-tego roku życia. Ludziom którzy pracują na tych darmozjadów zarabiających powyżej 10 tys. zł. na miesiąc, których wybraliśmy bo innego wyjścia nie było należy się coś z życia. Należy się im godny wypoczynek. Tak niska emerytura wynika także z niskich składek które nie zmieniają się a także że z roku na rok wzrastają koszta życia a i płace stoją w miejscu. Główną przyczyną niskich emerytur i rent oraz świadczeń od państwa jest brak waloryzacji płacy minimalnej od 1989 do 2006 roku oraz niskie płace. To nie pozwala na podniesienie progów dla płacy minimalnej, rent, emerytur i świadczeń od państwa. Obecna waloryzacja jest skąpa. Do tego rząd robi wszystko by ludzie nie odczuwali podwyżek płac, podnosząc ceny i wprowadzając kolejne parapodatki. Uważam że jednego roku należy płace doprowadzić do właściwych czy to przez waloryzację czy kwotowo i pilnować by rząd nie podnosił cen i podatków. Wtedy dopiero nawet emerytury będą godziwe. Tylko protesty społeczne mogą to zmienić, bo rząd Tuska i PO ma zakodowane odwrotne działania. 

Uważam że można tak zrobić, czyli mieć większe emerytury pracując do 60-tego roku życia, gdyż emerytury z ZUS nie są dziedziczone a także dlatego że nie wszystkie składki są wykorzystywane w całości z powodu przedwczesnego umierania ludzi. Te nie wykorzystane składki można rozdzielić między żyjącymi emerytami by emerytura była większa. Rząd nie ma prawa ich zabierać. To są składki ludzi a nie rządu i ludzie powinni o nich decydować. Rząd w tym przypadku ma obowiązek zachować się solidarnie, by także inni ( ci co nie z własnej winy za mało uzbierali składek ) mieli zapewnioną w miarę godziwą emeryturę. Wiadomo że za taki stan rzeczy odpowiada poprzedni ustrój komunistyczny oraz polityka rządów po 1989 roku i dlatego obecny rząd nie ma prawa zmieniać zasad na gorsze. Tu nie Ameryka. Ludzie w Polsce nie są winni temu że kolejne rządy zmuszają naród do niewolniczej pracy tak, iż muszą niektórzy wyjeżdżać za granicę za pracą. My Polacy mamy inną przeszłość którą należy uwzględniać przy wielu reformach. 

05 lipca 2013

Wada demokracji

Prezydent Egiptu Muhmmed Mursi z formacji "Bractwo muzułmańskie" został zawieszony w obowiązkach prezydenta. Armia zdjęła go z tego stanowiska bo nie chciał sam ustąpić. Przyczyną jego usunięcia było niezadowolenie narodu z polityki przez niego prowadzonej. Narzucał on narodowi m.in. islamizację kraju i pogłębiał ubóstwo. Egipcjanie wyszli na ulicę i zebrali 22 mln. głosów przeciwko obecnemu prezydentowi by zaprotestować przeciw niemu. Około 16 osób już zginęło a kilkadziesiąt zostało rannych. Mursi rządził krajem już 2 lata po obaleniu Mubaraka i jest zdziwiony że go obalają. Powiedział on że został wybrany w wyborach demokratycznych i nikt nie ma prawa go odsuwać z jego stanowiska. Zapomniał on jednak że nie wolno narzucać społeczeństwom jakiejkolwiek ideologii oraz ubóstwa i z tego powodu został on usunięty. Naród egipski jak i wiele innych już nie chce rządów religijnych. Ludzie sami chcą decydować o sobie i to też Egipcjanie podkreślili podczas długich protestów. 

Z tego wynika że demokracja jest niedoskonała. Jest ona wadliwa dlatego że budowana była przez polityków którzy chcieli wiecznie siedzieć na "swoim" stołku. Nawet ustalają oni dla siebie coraz to dłuższe kadencje by jak najdłużej trwać "przy korycie". Tak zbudowano konstytucje by tylko kolejne wybory mogły usuwać skompromitowanych polityków a to oznacza że politycy są bezkarni. Mogą oni teraz trwać na swoim stanowisku do następnej kadencji bez przeszkód. Konstytucja nie uwzględniła zmiany zdania wyborców którzy powinni mieć prawo usuwać niechcianych polityków przed upływem ich kadencji. 

Uważam że należy zmienić Konstytucje na całym świecie tak, by można było na bieżąco usuwać skompromitowanych polityków bez wychodzenia na ulicę i bez rozlewu krwi a także musi być możliwość przeprowadzenia nowych wyborów w każdym momencie by usunąć niechcianą partię. Konstytucja powinna dać narodowi także instrumenty do faktycznych konsultacji społecznych. Dziś Tusk tak uważa i tak decyduje. Zdanie społeczeństwa nie liczy się dla niego. To nie jest demokracja, to jest dyktatura. Donald Tusk od razu powinien być usunięty z zajmowanego stanowiska za działanie na szkodę państwa. Egipcjanie tak by na pewno postąpili bez wahania. Ciekawe jest to że Tusk ma trudności z wprowadzaniem ustaw akceptowanych przez społeczeństwo, lecz nie ma ich przy wprowadzaniu niechcianych ustaw. I jeszcze chwali się on że podjął się "bardzo trudnych zadań dla Polski" z których nie ustąpi za żadną cenę. Takiego polityka od razu można nazwać cynikiem, despotą i szkodnikiem kraju. Problemem jest to, że taka osoba nie widzi swoich ułomności i nie chce ich widzieć. Dlatego nowa Konstytucja powinna zdejmować takich ludzi od razu. 

Politycy uważają że jak zostali wybrani do sejmu to dostali poparcie całego narodu i mogą robić co chcą. Tak nie jest, gdyż po dokładnym podliczeniu głosów okazuje się że dostali oni tylko kilka procent głosów i tylko od swoich wyborców, więc nie powinni oni występować w imieniu całego narodu. Uważam że nowa Konstytucja powinna zmniejszyć kadencje do 2 lat dla wszystkich polityków oraz dla prezydentów, premierów, ministrów, posłów, prezesów państwowych instytucji jak m.in. dla prezesów banku narodowego, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów itd. Uważam także że dopóki nie zmieni się Konstytucji to ludzie mają prawo wychodzić na ulicę i siłą usuwać polityków od władzy lub za pomocą referendum. Politykom trzeba "wybić z głowy" "wieczny stołek" i wieczną wszechwładzę. Tylko takie zmiany ograniczą władzom i politykom dyktaturę, pychę i arogancję. Te zachowania nazwałem - dyktatura demokratyczna. 

04 lipca 2013

Prywatni pracodawcy

Doszedłem do wniosku że Związki Zawodowe Prywatnych Pracodawców nie powinny istnieć. Do takiego wniosku doszedłem po krachu komisji trójstronnej - rząd-prywatni pracodawcy-związki zawodowe "Solidarność" i inne. Kilka dni temu związki zawodowe "Solidarność" wyszły z obrad komisji trójstronnej bo nie było debaty a tylko z góry narzucanie co rząd i pracodawcy chcą zrobić. Rząd stawia związki zawodowe "Solidarność" w sytuacji po fakcie. Np. ; gdy zw. zaw. siadają do debaty nad którymś z tematów to dowiadują się na komisji trójstronnej że rząd już podjął decyzję w tej sprawie a ustawa weszła do legislacji. Piotr Duda, przew. związków zawodowych "Solidarność" żąda teraz dymisji Kosiniaka-Kamysza z funkcji ministra pracy. Z tych powodów doszło do paradoksu. Teraz Związki Zawodowe Prywatnych Pracodawców proszą związki zawodowe "Solidarność" o powrót do stołu obrad. Boją się one a także i rząd że nie przeforsują swoich postulatów, jak wiadomo korzystnych tylko dla siebie. Bez komisji trójstronnej nie dadzą rady. 

Badania mówią że rośnie rozpiętość między biednymi a bogatymi. Przew. Prywatnych Pracodawców RP pani Bochniarz stwierdziła że wyrównuje się granica między biednymi a bogatymi gdyż rośnie średnia krajowa. Uważam że skoro rośnie średnia krajowa, to ta przepaść musi być większa niż była. Przecież na średnią krajową wpływa tylko wzrost wynagrodzeń najbogatszych. Najbiedniejsi dostają ciągle taką samą pensję mimo podwyższenia płacy minimalnej. Każdy wie że rzadko kto pracuje za minimalną płacę, bo takiej pracy nikt nigdy by się nie podjął. Potwierdziła ona ( pani Bochniarz ) że zwiększenie zasiłków z 520 do 800 zł. też niewiele zmieni bo 800 zł. to też za niskie świadczenie. 

Przypomnę że rząd PO Tuska bezczelnie okradł niepełnosprawnych nie podnosząc im przez 7 lat progów dochodowych czyli świadczeń jak zasiłki stałe, gdy w tym czasie podniósł do ok. 800 zł. zasiłki dla bezrobotnych. Teraz bezrobotni otrzymują o ok. 300 zł. więcej niż bezradni niepełnosprawni. Jest to wstyd dla rządu. Przypomnę także iż obydwie grupy miały świadczenia na tym samym poziomie po każdej waloryzacji dopóki Tusk nie dorwał się do władzy. Także zawinił w tej materii Lech Kaczyński, były prezydent który zaniechał podnoszenia progów dochodowych. Z drugiej strony p. Bochniarz powiedziała że jesteśmy krajem ciągle na dorobku i nie stać nas na wyższe płace, renty, zasiłki i emerytury. Każdy wie że nie można być wiecznie krajem na dorobku. Przez 20 lat nawet najbiedniejszy kraj, jeśli nie przeszkadza rząd i pracodawcy wielokrotnie podniesie swój wzrost gospodarczy a zatem płace i dobrobyt wszystkich ludzi. Niestety rządy kolejne są niewolnikami biznesu i jego lobby. Nie potrafią i nie mają one odwagi przeciwstawić się im więc powinny odejść. 

"Nie kijem to pałką" w robotnika i w pozostałych biednych ludzi walą prywatni pracodawcy a rząd im wtóruje. Niech przestaną oni "truć" i omamiać naród, bo nikt już nie nabiera się na te kłamstwa. P. Duda, przew. związków zawodowych "Solidarność" też tak mówi. Uważam że skoro firmom co roku podwaja się zysk to i płace oraz świadczenia od państwa powinny rosnąć w wyraźny sposób. Tu mamy dowód na to, że nie należy słuchać wywodów prywatnych pracodawców, ekonomistów rządowych i rządu iż nie można podnosić płac bo jeszcze nie mamy takiego wzrostu gospodarczego jak w krajach zachodnich i że musimy poczekać na taki wzrost jeszcze ok. 20 lat. 

Po pierwsze ; zyski firm świadczą o tym że można było co roku ( od 1989 roku ) podnosić płace i płace minimalne adekwatnie do ich zysków a przez to i progi dochodowe uprawniające do podwyższania świadczeń od państwa jak renty, zasiłki i emerytury. Po drugie ; wcale nie musimy dorównywać zachodowi we wzroście gospodarczym gdyż jest to pomysł absurdalny. Nie da się ustalić do jakiego poziomu ma dojść wzrost gospodarczy i nie wolno tego robić. Każdy kraj ma inne potrzeby i sam automatycznie dopasowuje ten wzrost gospodarczy do swoich potrzeb. Nie wolno dopasowywać się do innych gospodarek bo one są zupełnie inne. Teraz chyba każdy rozumie, dlaczego nie może być związków zawodowych prywatnych pracodawców. 

03 lipca 2013

E-papierosy - 17

E-fajka
Są propozycje obniżenia akcyzy na wyroby tytoniowe. Do tematu podchodzi się wstydliwie bo od tyłu. Rząd nie chce przyznać się do porażki. Jako argumentu używa się spadku wpływów do budżetu ze sprzedaży przy wysokich cenach na te wyroby, lecz nie mówi się o okradaniu palaczy ( a przez to i rodzin ) którzy wydają dziś 6 razy więcej na papierosy i 20 razy więcej na tytoń niż przed podwyżką. Tak wysokich podwyżek nie robiła nawet komuna za PRL-u i to jest bardzo wymowne. Nie mówi się w mediach że na tych podwyżkach tracą tylko rodziny a nie budżet państwa. Państwo nie musi i nie może mieć zysków ( oprócz podatku ze sprzedaży ) ze sprzedaży używek gdyż uderza wtedy w rodzinę. Trzeba wiedzieć że każdy konsument używek wyda wszystkie pieniądze by zaspokoić głód uzależnienia. Wtedy dziecko jest na drugim miejscu przy wydatkach rodzinnych a pozostałe sprawy na dalszym. Jak widać dla rządu liczy się tylko kasa państwowa i dobrobyt pracodawców ale nie ludzie. 

Padła teoria że gdy podniesie się ceny na wyroby tytoniowe to spadnie liczba palaczy. Tak wcześniej rząd tłumaczył owe podwyżki a tak naprawdę rządowi chodziło tylko o zwiększenie wpływów ze sprzedaży wyrobów tytoniowych. Dziś gdy zauważono spadek wpływów do budżetu państwa z tego tytułu i makabryczny wzrost szarej strefy ( przemytu i czarnego rynku - co kilka dni zamyka się nielegalne wytwórnie papierosów i tytoniu oraz zatrzymuje się wozy na granicy z przemycanymi papierosami ) to nieśmiało chce się obniżyć ceny na wyroby tytoniowe. Media też pomogły zmienić zdanie rządowi. Zaczynają głośniej mówić w tej sprawie. 

Uważam że rząd powinien zrezygnować nie tylko z unijnego paktu klimatycznego, lecz także z unijnych podwyżek cen na wyroby tytoniowe. One wg. Unii powinny wyrównać ceny na papierosy w całej unii i dlatego nam je narzucono. Nie pomyślano przy pisaniu tej dyrektywy o tym że w każdym kraju są inne płace a to powód by takiej ustawy kraje członkowskie nie przyjęły a teraz powinny ją jednogłośnie odrzucić. Każdy kraj sam powinien dostosować ceny na te wyroby i inne. Oczywiście mam na myśli tylko cenę ustaloną na podstawie kosztów wytwarzania. Ten mechanizm musi też dotyczyć tytoniu.   

Moja dewiza dla rządów to ; ten daje kto nie zabiera. 

Rosja a narodowcy

Rząd Rosji działa pod wpływem nie tylko alkoholu jak i reszta narodu ale także pod wpływem narodowców. Rząd Rosji uchwalił ustawę o zakazie bezczeszczenia obiektów religijnych i o zakazie promowania homoseksualizmu. Za złamanie zakazu obywatel zapłaci ok. 100 tys. rubli a firmy do 1 miliona. Można tylko trochę zrozumieć pierwszy zakaz bo on związany jest z działalnością Pussy Riot, organizacją która nawet w obiektach sakralnych walczy o prawa dla ludzi w tym i o prawa homoseksualistów ale drugi zakaz jest idiotyczny. Taki zakaz wprowadziła też Litwa rządzona przez narodowców i dlatego pogorszyły się stosunki Polski z tym państwem a później m.in. z Ukrainą i Czechami. Już pisałem, że Lech Kaczyński doprowadził do takiej sytuacji który odwiedzał byłe kraje sowieckie gdy był prezydentem. To on za granicą propagował zło, czyli mentalność prawicy i narodowców a dziś zbieramy jego polityki plony. 

Co robi chora ideologia z człowieka ? Litwa dyskryminuje u siebie Polaków zmuszając ich do zrezygnowania z własnego języka i tradycji a Ukraina wskrzeszając banderowców UPA i jego wodza z II wojny światowej ustawiła się przeciw Polakom. Także i z tego powodu L. Kaczyński nie zasługuje na medale, na pomniki i na pochówek na Wawelu w Krakowie. W Rosji też do głosu dochodzą narodowcy i pod ich wpływem tworzy się tam chore prawo dla większości Rosjan która jest normalna. Uważam że wejdzie tam kiedyś wolność słowa i demokracja a te i inne chore ustawy zostaną usunięte. Czytaj także ; "Zakaz idiotyczny".  

Zakaz idiotyczny

Dlaczego zakaz propagowania homoseksualizmu jest idiotyczny ? Dlatego jest on idiotyczny gdyż niemożliwe jest propagowanie takich praktyk i zachowań. Nie da się zmusić kogokolwiek do bycia gejem czy lesbijką i do uprawiania seksu z tą samą płcią. Tak naprawdę nikt jeszcze nie spotkał się z propagowaniem homoseksualizmu, bo takiego nie było i być nie może. Były tylko manifestacje gejów i lesbijek w których żądano praw dla nich a to nie jest niestety propagowanie homoseksualizmu. 

Dla narodowców propagowaniem homoseksualizmu jest każde słowo pisane i wymówione jak gej i lesbijka. Każdy zauważył że od używania tych słów nikt nie stał się gejem czy lesbijką i nie uprawiał seksu z tą samą płcią. Narodowcom chodzi jednak tylko o to by mniejszościom ( wszystkim ) nie przyznawać należnych im praw. Na tym polega ich chora ideologia. Reszta to pieprzenie bzdur by mieć więcej argumentów przeciwko mniejszościom. 

Większość zakazów i nakazów wydawanych przez narodowców jest idiotyczna jak np. ; "zakaz pedałowania", nakaz "tylko rodzina to chłopak i dziewczyna" itd. Oni nie chcą zrozumieć że rodzina to także inna jej forma jak np. samotna matka czy ojciec z dzieckiem którzy chcą żyć nie z mężem czy żoną lecz z partnerem z którym czują się lepiej niż z żoną czy mężem.Także nie każdy partner musi być gejem czy lesbijką. Oni też mają prawo wymagać od rządu praw dla siebie by nie być dyskryminowanymi przez ludzi chorych na głowę, narodowców-dewiantów, z chorą ideologią i z fobią. 

Dlatego uważam że narodowcy to nie patrioci a tylko dywersanci. Działają oni na szkodę swojego kraju. Prawdziwy narodowiec ( wolał bym używania słowa "patriota", bo narodowiec zawsze kojarzy się z faszystą ) działa tylko w obronie granic swojego kraju, przeciw agresorom zewnętrznym, przeciw własnym rządom które prowadzą politykę innego kraju ( pomijam politykę UE gdyż jesteśmy w Unii i w NATO, ją trzeba tylko modyfikować ). Inne działania są zamachem na własny naród. 

Narodowcy powinni wiedzieć że kraj w którym żyją jest dla wszystkich ludzi którzy mają dowód osobisty z tego kraju. Obcokrajowcy też mają prawo do korzystania z dobrodziejstw naszego kraju jeśli dostali paszport lub wizy. Patriota jednak nie powinien kierować się własnymi poglądami i występować przeciwko własnym mniejszościom gdy broni interesów własnego kraju. Poglądy są tak różne i chore bo ograniczają umysł a przez to i pole działania, że nie można nimi się kierować gdy chce narzucać się innym osobom w kraju prawo lub broni się kraju przed agresorem zewnętrznym. 

Z tego wynika wniosek taki, że należy zweryfikować pojęcie słowa "patriota" a narodowców należy skasować, zwłaszcza że większość z nich wywodzi się z kiboli i przestępców. Prawdziwy patriota nie jest kibolem i przestępcą i nie szkodzi innym rodakom. 

02 lipca 2013

Azyl dla Snowdena

Jak na razie wszystkie kraje boją się USA oprócz Wenezueli i wstrzymują się przed wydaniem wizy dla Edwarda Snowdena, pracownika CIA który wykradł informacje dotyczące inwigilacji społeczeństwa amerykańskiego. Min. Sikorski uważa że działania Snowdena nie przemawiają za tym iż on kieruje się interesem Polski i dlatego nie damy jemu azylu. Brakuje także trzech rzeczy ( jego zdjęcia, danych osobowych i harmonogramu podróży ) by wydać mu wizę do naszego kraju. J. Miller z SLD zachował się jak tchórz i też uważa że nie powinniśmy Snowdenowi dawać wizy bo "stracimy w oczach" Ameryki gdyż jesteśmy z nią w sojuszu i w NATO. 

Uważam że Snowden powinien dostać w każdym kraju azyl, gdyż obnażył on inwigilację USA na szeroką skalę także w UE. UE chce rozmawiać w tej sprawie z USA by wyjaśnić m.in. podsłuchy szczytów UE-USA. I tu mamy dowód na to że Snowden działał także w imieniu UE a także i Polski a nie na ich szkodę jak twierdzi min. Sikorski. Strach przed USA nie pozwala na obiektywne działania innych państw w tej sprawie. Tak nie można. Do tej pory tylko Honkong, Rosja i Wenezuela "nie zrobiły w gacie" przed ewentualnym działaniem służb USA. 

Faktem jest i to trzeba brać pod uwagę że Amerykę do takiego działania zmusiły radykalne odłamy islamistów które działają na szkodę nie tylko tego kraju. Co jakiś czas islamscy terroryści wysadzają coś w powietrze lub zabijają ludzi nie tylko z Ameryki. Stąd rozszerzona inwigilacja społeczeństw w imię ich bezpieczeństwa i w imię zasady - coś za coś. Zgoda, ale wszystko musi mieć umiar i uzasadnienie. W końcu nie wszyscy jesteśmy terrorystami a zwłaszcza islamskimi. Także nie wiemy co się dzieje z naszymi danymi osobistymi po ich wykorzystaniu. Uważam że po ich wykorzystaniu należało by je skasować, by nie dostały się one w ręce ekstremistów lub innych wrogich nam służb. 

Takie działania powinny dotyczyć także naszych służb które bez ograniczeń i bez opamiętania zbierają nikomu niepotrzebne nasze dane osobowe i wrażliwe. A może nasze służby już działają na rzecz obcych wywiadów np. Niemiec, Rosji i USA ? Warto to sprawdzić, skoro aż tak dużo zbiera się naszych danych osobistych. Snowden pokazał nam że wszystko jest możliwe. Uważam także że nie należy Snowdena uważać za niebezpiecznego i za zdrajcę narodu amerykańskiego, gdyż ujawnił on złe praktyki służb USA. Czytaj także ; "Podstęp". 

01 lipca 2013

Kongres PO i PiS

Wybór między "gównem a jego smrodem". Szkoda tylko publicznych pieniędzy na organizację tych kongresów. PO swój kongres na Śląsku ogrodziło wysokim płotem a to oznacza że ta partia odgrodziła się od społeczeństwa. Na tym płocie pojawiły się społeczne napisy pt. ZOO. Oznaczają one że partia PO to małpy które żyją swoim rytmem i nie wiedzą jak żyją ludzie poza ZOO. PiS w swoich wystąpieniach też oszukiwał wyborców także i Ślązaków mówiąc że nie chciało ich obrazić mówiąc kiedyś że "Śląsk to zakamuflowana opcja niemiecka". Tak zakończył się trzydniowy kongres PO i PiS. Miały być wybrane nowe twarze na szefów partii. Ludzie PiS-u nie zmienili szefa partii bo boją się obecnego a PO będzie wybierała do połowy sierpnia tylko Tuska. 

J. Kaczyński szykuje się do przejęcia władzy bo widzi że PO pada w sondażach. Przedstawił on na kongresie swój program dla partii który nie zmienił się od początku istnienia PiS. Nadal jest on lewicowy i PZPR-owski bo innego modelu rządzenia Kaczyński nie zna. 

Dlatego nadal uważam że potrzebni są nowi ludzie w polityce którzy nie mają bagażu PRL-owskiego a także tacy którzy nie zasłaniają się w programach swoich Kościołem i religią. Państwo to wszyscy ludzie a nie ideologie i tylko dla wybranych. 

W programie Kaczyńskiego jest likwidacja wielu obecnych ministerstw by w te miejsce powołać inne które były za PRL-u. Chce on m.in. skasować Ministerstwo Skarbu by nikt nie zauważył ile idzie na Kościół. Nadal chce on połączyć ministerstwo sprawiedliwości z generalną prokuraturą tak jak było za komuny by jedna osoba ( J. Kaczyński ) decydowała o wszystkim i nikt się nie sprzeciwiał. Widać tu dyktatorski model rządzenia krajem. Demokracja wymaga innego modelu rządzenia. Na kongresie Kaczyński potwierdził że chce modelu dyktatorskiego mówiąc że rządzenie polega na rządzeniu a jak rządzić to kraj potrzebuje wodza, modelu prezydenckiego, zmian w Konstytucji, skasowaniu senatu, centralizacji kraju w stylu PRL, zmiany w ministerstwach itd. Te zmiany są mu potrzebne bo inaczej nie będzie wodzem w pełni. 

PiS ma w haśle swoim motyw "państwo solidarne" a do jego realizacji potrzebny jest niestety model komunistyczny z PRL, oderwanie kraju od UE i innych układów międzynarodowych oraz ciemnota czyli państwo religijne. Kaczyński proponuje także repolonizację banków czyli przejęcie ich od obcych. To oznacza że nasze banki nadal nie będą polskie bo będą w rękach dyktatury rządu Kaczyńskiego i PiS. Uważam że żaden dotychczasowy rząd ( nawet PO ) nie pozwoli na to by nasze banki były w rękach Polaków bo rządy te boją się konkurencji. Wtedy to bogaci Polacy ( bankierzy ) mogli by zagrażać władzom a tego żadna władza nie lubi. Trzeba wiedzieć że władza bogatych też jest niedobra. Pokazała to PO. 

J. Kaczyński swoimi hasłami oszukuje wyborców nie mówiąc wprost do czego zmierza. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry która też zrobiła sobie kongres podobnie myśli i też chce rozwalić państwo a w te miejsce wybudować "nowe", takie samo jak Kaczyński zmieniając Konstytucję. Nie potrzebny na tym kongresie w PiS i w SP był przew. związków zawodowych "Solidarność" Piotr Duda. Nie powinien on angażować się politycznie, w dodatku w partiach odrzuconych przez społeczeństwo w wyborach. Jednak dostał on największe owacje na kongresie PiS mówiąc że partie polityczne powinny wiedzieć i pamiętać że są służebne wobec narodu a nie dla samej władzy i dla partyjnych zachcianek. Jestem ciekaw czy dobrze zrozumieli członkowie PiS jego słowa bo ślepo przytakują swojemu szefowi a i kandydatów nie było na nowego szefa PiS. W końcu nie wiem po co był ten kongres. Przecież mieli wybierać nowego szefa partii. 

Kaczyński chce także skasować m.in. pakiet klimatyczny a przy okazji oskarżył PO za jego wprowadzenie. PO w tej sytuacji broniło się i powiedziało że to były prezydent L. Kaczyński wprowadził ten pakiet. Jak się okazało, przypominając archiwalne zapisy i L. Kaczyński i D. Tusk zgodzili się na ten pakiet klimatyczno-energetyczny i go wprowadzili. Sam L. Kaczyński wtedy powiedział że zgodził się na ten pakiet wiedząc że on jest szkodliwy dla Polski ze względu na dobre stosunki z Angelą Merker z Niemiec. To potwierdza moją tezę że głównie Niemcy narzucają UE swoje chore pomysły ze szkodą dla biedniejszych krajów by je "dobić" i zmusić do wiecznego płacenia kar za nieprzestrzeganie unijnych zapisów. Ma ten pakiet i wiele innych jemu podobnych utrzymywać w biednych krajach nadal tanią siłę roboczą. Tak działa m.in. międzynarodowe lobby biznesowe. Jak wiadomo sama Europa nie da rady powstrzymać nieistniejącego ocieplenia klimatu gdy pozostałe kraje nie przestrzegają zapisów pakietu klimatycznego. Dobrze że i Tusk zgadza się iż ten pakiet jest nieprzemyślany, tylko że na tym ubolewaniu się kończy jego wypowiedź na kongresie PO a PiS chce więcej, bo chce go skasować całkowicie. 

D. Tusk na kongresie obiecywał i jak zwykle kłamał że zostawi emerytury górnicze w spokoju a co innego ma zamiar zrobić. Ma on zamiar ograniczyć te i inne emerytury bo są za wysokie w stosunku do innych. Ślązacy jednak nie nabrali się na ekspose Tuska wygłaszane podczas kongresu. Powiedzieli oni że nie ufają Tuskowi. Tusk nie pierwszy raz ich okłamał i obiecywał przed wyborami a po wyborach robił co innego. Jarosław Gowin, drugi kandydat na szefa PO swoim wystąpieniem tylko naraził się Tuskowi i w końcu wyleci z tej partii. Wbrew pozorom nie ma w tej partii demokracji. Świadczy o tym brak do wczoraj zapisu w statucie PO który pozwalał by na cykliczne wybieranie nowego szefa partii. Dotychczasowy statut PO nie dopuszczał do zmian na stanowisku szefa bo Tusk chciał być wiecznym premierem. Uważa on że jest jedyny, niezastąpiony i najlepszy dla Polski. Tak przemawia przez niego cynizm i pycha. Sondaże mówią coś innego i dają mu oraz Kaczyńskiemu najgorsze notowania. 

Tusk był przeciwny zmianom w statucie PO bo uważał że szef i założyciel partii zawsze powinien być wybierany na premiera. Te jego wypowiedzi zaprzeczają wyraźnie demokracji. Grzegorz Schetyna, jeden z głównych kandydatów na szefa PO mówił że za PO stoją same "sukcesy" i zrezygnował z walki bo zgadza się z wizją Tuska a partia teraz wg. niego nie potrzebuje wojny wewnątrz. Faktycznie, wybór Schetyny, bliskiego kolesia Tuska nic nie zmieni na lepsze w partii a przez to Tusk zostaje nadal szefem na zgubę tej partii. Pod jego wodzą PO spada w sondażach i dzięki niemu zyskuje PiS i SLD, też istniejące na zgubę kraju. 

Polska ma nadal wybór  między "kupą a jego smrodem" i szkoda papieru na rozważania - która partia jest lepsza dla Polski ? Nowej formacji trzeba nam szukać, która będzie bez ideologii, bez bagażu PRL-owskiego i dla wszystkich Polaków.